• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

forumAuPair.pl - Świat Operek

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Portal
       
  • Witaj, Gość
    Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

    Użytkownik
      

    Hasło
      





    Szukaj na forum

    (Zaawansowane szukanie)

    Statystyki
    » Użytkownicy: 9,999
    » Najnowszy użytkownik: bigfal
    » Wątków na forum: 1,973
    » Postów na forum: 83,555

    Pełne statystyki

    Użytkownicy online
    Aktualnie jest 12 użytkowników online.
    » 0 Użytkownik(ów) | 11 Gość(i)
    Bing

    Ostatnie wątki
    Porady na długi
    Forum: Mess
    Ostatni post: Balley
    16-08-2019, 12:23
    » Odpowiedzi: 1
    » Wyświetleń: 1,743
    Au Pair w kuchni :)
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    05-09-2018, 17:02
    » Odpowiedzi: 268
    » Wyświetleń: 32,673
    zarzadzanie/merketing/tur...
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    05-09-2018, 16:41
    » Odpowiedzi: 2
    » Wyświetleń: 1,572
    Aparat ortodontyczny w UK
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    16-08-2018, 16:28
    » Odpowiedzi: 14
    » Wyświetleń: 5,297
    aviator okulary
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    16-08-2018, 16:24
    » Odpowiedzi: 0
    » Wyświetleń: 699
    Kredyt jako małżeństwo
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    13-08-2018, 17:21
    » Odpowiedzi: 3
    » Wyświetleń: 1,824
    Kuchnia :)
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    11-06-2018, 12:29
    » Odpowiedzi: 1
    » Wyświetleń: 1,469
    Taniec?
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    11-06-2018, 12:27
    » Odpowiedzi: 1
    » Wyświetleń: 1,254
    Pytanie. Czy w Hiszpanii ...
    Forum: Mess
    Ostatni post: dasznierja
    11-06-2018, 12:24
    » Odpowiedzi: 4
    » Wyświetleń: 2,385
    remach
    Forum: Kosz
    Ostatni post: mare454cg
    14-03-2018, 9:26
    » Odpowiedzi: 95
    » Wyświetleń: 15,085

     
      Kachaaa wyrusza na podbój Londynu;)
    Napisane przez: Kachaaa - 04-04-2009, 19:56 - Forum: Historie życiowe - Odpowiedzi (138)

    Hmm postanowilam zalozyc moj pamietnikWink

    Nie pamiętam jak i kiedy się to stało, ale o byciu au pair marzylam juz od dawna, moja kuzynka sie tym zajmowala kiedys. Na to forum trafilam jakos w lutym, w marcu sie arejestrowalam, musialam prekonac rodzicow, ale anim się zgodzili ja ju dawno szukalam rodzinkiBig Grin



    do wylotu jeszce daleko bo 3,5 miesiąca ale juz sie nie mogę doczekaćSmile



    A więc jakby ktoś nie wiedzial to jadę do rodzinki szalonej, buddysci - ona aktorka on instruktor jogi, 21miesięczna Willow słodka :lol:



    au pair jestem po raz pierwszy, mam nadzieję że będzie okSmile

    Wydrukuj tę wiadomość

      LONDYN??
    Napisane przez: radzio - 03-04-2009, 23:42 - Forum: Kosz - Odpowiedzi (58)

    HejSmile

    Czy jest może ktoś na forum z London-Barnet?? lub ogólnie z Londynu>> Jestem tutaj od 1.5 msc i chętnie bym kogoś poznał.Smile czekam na odpowiedziSmile pozdrawiam

    Wydrukuj tę wiadomość

      Testy na prawo jazdy
    Napisane przez: kamildzianka - 03-04-2009, 20:31 - Forum: O wszystkim związanym z programem Au Pair - Odpowiedzi (15)

    Macie linki do nauki na prawo jazdy, dziewczyny.

    Warto sobie rowniez przeczytac ten temat:

    http://www.usa.info.pl/board/index.php? ... 1&hl=testy

    ___________________________________________________________

    http://talk.collegeconfidential.com/hig ... -tips.html



    http://www.visajourney.com/forums/lofiv ... 09027.html



    http://www.scribd.com/doc/3272457/Pass- ... iving-Test



    http://golocalnet.net/drive/rdtest1.htm



    http://golocalnet.net/drive/rdtest2.htm



    http://www.drivingrules.net/quiz/qa1.htm



    http://golocalnet.net/study/quiz/ptest1.htm

    Wydrukuj tę wiadomość

      Zabawy dla dzieci - pomoc
    Napisane przez: Kachaaa - 03-04-2009, 16:06 - Forum: Byłam Au Pair - Odpowiedzi (43)

    Proszę o pomoc, otóż w wakacje lecę do UK zajmować się 2 latką, macie pomysły na jakieś zabawy?

    jestem niedoświadczona, nie byłam au pair prędzej i nie wiem, dlatego proszę bardziej doświadczonych o rady :roll:

    Wydrukuj tę wiadomość

      Kto stan wybrac, czyli jak zaimponowac znajomym z Polski
    Napisane przez: kamildzianka - 02-04-2009, 18:26 - Forum: O wszystkim związanym z programem Au Pair - Odpowiedzi (13)

    Tytul ciekawy, zachecajacy, a jakze cyniczny!

    Czytam, czytam ostatnie watki, gdzie powtarzaja sie te same tresci:

    Ktory stan wybrac?

    Ile wziac pieniedzy?

    Co zwiedzic?

    Co zabrac?

    Postanowilam zebrac to w jedna kupe i troche wam rozjasnic w glowach.

    Ja sie, bron Boze, nie uznaje za jakiegos guru, za znawce tematu. Operkowalam dwa bite lata, wrocilam do Polski i znowu wrocilam do Stanow. Tutaj mieszkam, wyszlam za maz i chce pomoc operkom, bo ta praca to ciezki kawalek chleba. Ten tekst to tylko moja opinia, nie chce nikogo urazic.



    A wiec przyszle operki, operzy!

    Nie ma znaczenia, gdzie bedziecie. Waszym priorytetem maja byc dzieci i pod tym katem trzeba wybierac rodzinke. Z nimi bedziecie spedzac kazdy dzien, bawic sie, karmic. Czy to NYC, czy mala miejscowosc, piec domow na krzyz - dzieci sa najwazniejsze.

    Nie jestem jakas fanatyczna niania, ktora zachwyca sie nad dziecmi! Ogolnie rzecz biorac wole towarzystwo zwierzat, niz dzieci, bo ja nie lubie halasu. Smile Jestem taka, jak wy - coz, czas wyjechac, najlatwiej jako operka, dziecmi sie pozajmuje, bo przeciez to nie takie trudne. Nic bardziej blednego!

    Ale patrzac z perspektywy czasu widze, jak wazne jest wybieranie odpowiedniej rodziny. Nie wazna jest ilosc samochodow, dojazd, miejscowosc. Nie wazne obowiazki, bo przy dobrych dzieciach to nawet sprawia przyjemnosc, a przy zlych nawet byle podanie szklanki wody robi sie z grymasem na twarzy.

    Musicie wiedziec, przy jakich dzieciach bedzie wam najprzyjemniej. Sama nie przepadam za maluchami, nie lubie ich placzu, doprowadza mnie to do wscieklosci. Z malymi dziecmi sie nie dogadasz. Smile Dlatego wybralam starsze, od 5 lat wzwyz. I bylo to pieknym doswiadczeniem, bo takie dzieci sa zabawne, chlonne, sluchaja sie, sa aktywne, mozna z nimi porozmawiac na powazne tematy i czegos ich nauczyc.

    Nie wazni sa rodzice, nie wazna miejscowosc. Tylko dzieci. Z nimi bedziecie od rana do wieczora!

    Teraz jaki stan wybrac... Coz, znowu bede trabic swoje - niewazne!

    Mam wrazenie, ze wszyscy, ktorzy wyjezdzaja za granice, uciekaja przed czyms. Jedna przed wspomnieniami, druga przed rodzina, trzecia przed utracona miloscia, czwarta nie chce isc na studia, itd. Kazdy z nas mial i ma powod, aby wyjechac. Dla mnie ten wyjazd byl rowniez ucieczka i bardzo mi pomogl. Odzylam, rozwinelam skrzydla, a co najwazniejsze - uwierzylam w siebie! Skoro potrafilam wyjechac tak daleko i wytrzymac dwa lata, znaczy, ze jestem silna.

    Dlatego wybor odpowiedniego miejsca, stanu jest tak wazny! Bo skoro chcecie uwierzyc w siebie, nie mozecie wybrac jakiejs pipidowy, prawda? Chcemy zaimponowac znajomym z Polski "Tak, wyjechalam do Stanow, mieszkam w Nowym Jorku... A co u ciebie?". Rozumiem to jak nikt, tylko czy taki wybor, podyktowany jedynie checia podbudowania siebie, da wam satysfakcje? Da, ale tylko pozorna i na krotko.

    Wydaje mi sie, ze moze macie Kompleks Wsi, czyli za wszelka cene chcecie trafic do duzego miasta. Boicie sie malych miasteczek, zeby nie czuc sie jak w Polsce. Chcecie chlonac Ameryke wszystkimi porami, pic z jej zrodla. Smile Prawidlowo. Ale Ameryka jest wszedzie, nie tylko w LA, NYC, Chicago, Miami.

    Zauwazylyscie, ze Polacy, ktorzy sa za granica, glosno sie zachowuja? To wlasnie ludzie z Kompleksem Wsi. Udalo im sie wyjechac, praktycznie uciec z malej wsi i czuja sie BOGAMI, ktorzy maja prawo rozrabiac, klac - przeciez nikt ich tam nie zna. Wydaja ostatnie pieniadze na markowe ciuchy, zeby w razie powrotu do Polski opowiadac, jak tam bylo na obczyznie, ile dup zaliczyli, ile zarobili. A prawda moze byc taka: pracowali przy zmywaku, albo myli kible. Ale przeciez trzeba zaimponowac rodakom!

    Dlaczego czlowiek z wielkiego miasta nie ma potrzeby zaimponowania? Bo dla niego miasto to kurz, spaliny, halas, korki, male mieszkania. Miasto to nie zbawienie!

    Pamietam jeden z moich eks wyjechal na lato do Niemiec na zarobek. Wrocil i przyszedl pod moj dom, niby porozmawiac, ale co chwila wyciagal swoja nowa komorke z polifonicznymi dzwonkami, aparatem, itd. Wtedy to byl szal! Dal za niego 2300zl. Myslal, ze podroze polegaja na imponowaniu ludziom, ze wszyscy zaczna go podziwiac i szanowac. A dla mnie wtedy wydal sie o, taki malutki, jak ta kropka ".". Podroze, doswiadczenia to cos, co zostaje w was! Nie wazne, GDZIE, wazne Z KIM i CO tam bedziecie robic. Wazne, jacy jestescie w srodku, czy podroz, taki dlugi wyjazd was zmieni na lepsze. Nie trzeba imponowac ludziom! Nie trzeba wydawac kupy dolarow na swietne ubrania, zeby pozniej nikt nie mial watpliwosci, ze bylyscie w Stanach. Ten wyjazd ma was zmienic i zmieni. To ma byc wasza nagroda, a nie klapanie buzia GDZIE sie bylo, CO sie kupilo, ILE sie zarobilo. Rozumiecie?

    Dlatego stan nie jest wazny. Oczywiscie - lepiej isc tam, gdzie sa jakies atrakcje do zwiedzania. Osobicie polecam albo wschodnie, albo zachodnie wybrzeze. Tam sa najwieksze skupiska ludzi, sa mozliwosci, pogoda, jesli nie taka, jak w Polsce, to jest duzo cieplejsza. Im dalej ku srodkowi, tym mniej ludzi, ale i taniej. No i pozniej jest srodek, czyli Chicago.

    Teraz o nastawieniu operki. Coz, czytam wasze posty i wyglada na to, ze bardziej nastawiacie sie na zakupy, na zwiedzanie, niz na opiekie nad dziecmi. Zrozumiale, tylko musicie sobie uswiadomic jedna rzecz: jedziecie tam do pracy. To jest waszym celem. I ta praca nie jest lekka! Niejednokrotnie bedziecie plakac z bezsilnosci, z tesknoty, ze zwyczajnego zmeczenia.

    To nie beda wakacje! Czasami nie bedzie czasu na zwiedzenie lokalnych atrakcji, bo na weekend bedziecie chcialy zwyczajnie odespac caly tydzien, albo akurat nie bedzie wolnego samochodu. To nie tak, ze codziennie bedziecie sobie gdzies wychodzic wieczorem ze znajomymi i pojsc na kawe, jak jedna dziewczyna pisala. Kawusia tu, kawusia tam... Nie bedzie tak.

    Rodzinom oplaca sie zatrudnic operke, chociaz faktycznie placa te 6000$ dla biura. Ale i tak wychodzi im taniej, niz mieliby zatrudniac dochodzaca nianie. Taka operka jest praktycznie dostepna 24/7, mozna ja zawolac do dzieci w srodku nocy, albo na weekend. "Przeciez nam nie odmowi, bo u nas mieszka". No i operka przy okazji posprzata, poodkurza, wypierze, ugotuje. No, kurde - pelna pomoc domowa! Szkoda jeszcze, ze nie mozna jej adoptowac.

    Musicie ustalic priorytety: jade tam do pracy. Chce byc najlepsza operka, jaka mieli do tej pory. Chce sie sprawdzic sama przed soba. Dzieci i ich dobro jest najwazniejsze. Jesli uda mi sie zaoszczedzic troche pieniedzy, to postaram sie pozwiedzac, ale jestem tam zatrudniona DLA DZIECI.

    Ja jechalam wlasnie z takim nastawieniem i udalo mi sie przetrwac. Zacisnelam zeby i robilam to, co do mnie nalezalo. A te dziewczyny, ktore chcialy pozwiedzac, zabawic sie, wczesniej czy pozniej uciekaly od rodzinki. Dzieci nie byly dla nich priorytetem. Nie dawaly sobie z nimi rady, nie pokochaly ich. Kochaly wyplate, kochaly ten zgiekl, zolte taksowki, Miasto, Ktore Nie Spi. I dlatego nie daly sobie rady.

    Praca operki jest ciezka i trzeba nastawic sie na klopoty, bo takowe beda. Owszem, trzeba sie nastawic pozytywnie - ja nie chce nikogo straszyc, ani zniechecac, ale nie jest lekko. Trzeba uciszyc swoje serce, tesknoty, stlumic emocje i wtedy dacie rade spedzic rok, moze dwa lata.

    Kazda operka po przyjezdzie do rodzinki placze. Ja nie moglam patrzec na dziewczynki w pierwszy dzien. Myslalam "Co ja tutaj robie?! Powinnam byc teraz w domu, pomagac wlasnej rodzinie. Sprzedalam sie za 140$ tygodniowo!". Bylo mi ciezko, ale zacisnelam zeby. Podpisalam kontrakt, a dla mnie to swietosc. Nie lamie sie danego slowa.

    Pieniadze - bardzo przydatna rzecz. Smile Jestem dosc oszczedna, udalo mi sie zebrac niezla fortunke i przywiezc do Polski. Sa operki, ktore chca ZYC w Stanach, czyli wydawac, wydawac, cieszyc sie pieniedzmi, zakupami i nie myslec o jutrze. Sa tez takie, ktore oszczedzaja, zbieraja dla rodziny w Polsce. Mimo mojej oszczednosci przywiozlam duzo, duzo ubran, wyjechalam do Tajlandii, kupilam dobry aparat, moglam sobie pozwolic na kino co sobote, na restauracje. Niby 140$ (teraz 170$) to niewiele, ale starczy na wszystko. Tylko trzeba sobie ustalic jakis limit.

    Dlatego nie trzeba wiezc zadnych dolarow ze soba. Zarobicie na miejscu. Po co tachac pieniadze przez granice? Roznie moze sie zdarzyc - moga was okrasc, mozecie cos zgubic. Mowicie, ze warto miec na poczatek "w razie czego". No wlasnie, w razie czego? Co sie wam moze stac? Nic. Jestescie pod opieka biura, urzedu imigracyjnego.

    Na pewno warto zachowac sobie na koncie ok. 500$, bo tyle jestescie winne, gdybyscie rozbily samochod hostom. Trzeba tyle miec. Byla operka, ktora wydawala tygodniowe pieniadze i nie miala niczego. Rozbila samochod i nie miala z czego oddac. I jak taka rodzinka na nia patrzy?

    Albo byla operka, ktora wydala wszystko, wrocila do Polski gola i wesola, wiec rodzice kupili jej samochod, zeby wygladalo dla ludzi, ze sama na to zarobila. Troche wstyd przyjechac bez gotowki, prawda?

    Co zabrac? Niewiele. Jak juz pisalam, bedziecie miec tyle sklepow (nawet w malych miejscowosciach, nawet na wsiach!), ze nie wiadomo, na co najpierw patrzec! Tutaj piekne buty, tutaj jakis plaszcz, tutaj pachnie mi pizza, tutaj jakies swietne lody sprzedaja, tutaj przecena, wiec trzeba wpasc! Sklepy sa wszedzie, a szkoda tachac ze soba kupe ubran z Polski, skoro i tak tutaj nakupujecie multum. Ja odsylalam 3 wielkie paczki do domu wlasnie z ubraniami, ktorych nie zalozylam ani razu! Tutaj wszystko jest piekniejsze, tansze, nie farbuje.

    A prezenty dla host-rodzinek? Niewielu bedzie sie z nich cieszyc. Oni maja tyle dobr, przyzwyczajeni sa do zbytkow, ze nie umieja cieszyc sie z prezentow. Przywiozlam hostce recznie robiona parasolke z Tajlandii - polozyla w kacie i tak przelezala pare miesiecy, az wyjechalam. Kupilam drugiej hostce oryginalne swiece - wosk w kulkach, ktory sie sypie do naczynia i dopiero podpala. Ona byla milosniczka swiec, a takiej nie miala. Nigdy nie widzialam, zeby cos z tym zrobila. Moze nawet nigdy tego nie otwarla. Dla dzieci ksiazeczki, malowanki z filcem, gre planszowa, zestaw do tworzenia makatek - malo co z tego bylo otwarte. Dzieci lubia swoje sprawdzone zabawki.

    Amerykanie chyba nawet nie lubia prezentow, wola sobie sami kupic, co im tam pasuje do domu. Dlatego szkoda waszego szukania po sklepach, nerwow, pakowania. Oni tego i tak nie docenia. Maja zwyczajnie za duzo.

    To, co nas cieszy, dla nich bedzie czyms juz znanym. Ja sama ciesze sie z prezentow, poniewaz wyroslam jeszcze w czasach, gdy rzeczy byly na kartki, chodzilo sie w tych samych ubraniach. Ludzie potrafili oszczedzac, nie bylo telewizora, nie bylo pralki, a kto mial lodowke, to byl pan! Gdy sie dostawalo mandarynki, banany, to tylko w paczce na Swieta Bozego Narodzenia. Dlatego nas ciesza prezenty, chocby te najmniejsze. Mozna je powoli rozwijac, aby nie uszkodzic, czuc sie docenionym, ze ktos o nas pamietal. A teraz ludzie sa PRZYZWYCZAJENI do tego; MAJA PRAWO dostawac prezenty. To przywilej.

    Mnie jedna hostka dala pod choinke to, co sama dostala, a co jej sie nie spodoalo. Jakies tanie mydelka, albo ksiazke, ktora miala u siebie i juz jej nie czytala. Przykre, nie? A my sie tak staramy!

    A czy ktorakolwiek host-rodzinka powitala was prezentem, jak my to robimy? Jeszcze o takiej nie slyszalam. Oni nie daja prezentow, bo nie chca byc zbyt blisko. Wola zachowac dystans, a my swoja polska goscinnoscia chcemy zawladnac sercami Amerykanow. Szkoda zachodu!

    Waszym celem maja byc dzieci oraz pozostawienie po sobie dobrego wspomnienia: "Mielismy Polke i bylismy z niej bardzo zadowoleni".

    Przemyslcie to sobie i jestem pewna, ze macie inne poglady, ktore chetnie przeczytam. Smile

    Wydrukuj tę wiadomość

      GAWO
    Napisane przez: magd_ka - 31-03-2009, 2:29 - Forum: Agencje Au Pair - Odpowiedzi (369)

    Skoro mamy już tematy PROWORKA i CC, może przyda się i ten zwłaszcza, że kilka osób jedzie z tej agencji.

    I wklejam od razu adres strony hotelu, w którym odbędzie się szkolenie, w NY (w samym sercu Manhatanu) a nie w NJ. http://newyorkerhotel.com/index.html dla mnie bomba, oby tak było;D

    Wydrukuj tę wiadomość

      Rodzinka o innym wyznaniu religinym
    Napisane przez: Summertime - 30-03-2009, 21:53 - Forum: O wszystkim związanym z programem Au Pair - Odpowiedzi (56)

    Hej Wink

    jak już wcześniej pisałam w innych tematach, wybieram się w te wakacje do UK w okolice Manchesteru Wink Lecę do rodzinki żydowskiej, może ktoś ma doświadczenie jak wygląda mieszkanie pod jednym dachem z rodzinką o innym wyznaniu? Wink

    Sama jestem katoliczką, fajnie że będę mogła poznać inną kulturę, ale obawiam się o ich zwyczaje, wiadomo- to zawsze co innego Wink No i nie wiem, czy przywożenie słodyczy dla dzieci to dobry pomysł, jeśli chodzi o koszerność.... Hostka mówiła, że wszystko mi wytłumaczy i łatwo się tego nauczę, tym bardziej, że gotowac nie musze, ona przygotowuje jedzenie, ja tylko podgrzewam.



    Jeśli macie jakiekolwiek doswiadczenie będę wdzięczna za rady Wink

    Wydrukuj tę wiadomość

      Bo to historia...bo to marzenia...;) Bo Dzoana chce do USA=]
    Napisane przez: 89dzoana89 - 30-03-2009, 17:49 - Forum: Historie życiowe - Odpowiedzi (184)

    Listopad 2008



    Moja historia z USA rozpoczyna się pewnie jak wiele innych…czysty przypadek sprawił ze trafiam na stronke poswiecona au pair…i z każdym przeczytanym tam slowem ogarnial mnie coraz wiekszy entuzjazm i zapal… Big Grin Zamieszkac i zwiedzic USA było moim cichym marzeniem już od kilku lat, jednak nie mialam nadziej na jego spełnienie…

    Już tego samego dnia wertowałam Internet w poszukiwaniu większej ilości informacji, aby przekonac się czy mam wogole szanse na wyjazd Smile Pierwsza agencja na która trafilam było CC, ich strona jest ciekawe zrobiona, przyciąga uwagę i kusi wszystkim procz cenami (które mnie akurat przerazily doslownie).

    Jednak wyslalam zamowienie na bezpłatny katalog i czekałam…



    Grudzień 2008



    Zainteresowanie wyjazdem ukrywałam przed wszystkimi…sama nie wiedziałam co z tego wyjdzie a ze co jakis czas mam kolejny wystrzałowy pomysl wolalam oszczędzić rodzince takich wrażeń hehe Big Grin W koncu poczta dotarl katalog…brat od razu zaczal wypytywac, a ze słyszał o tego typu wyjazdach to moja tajemnica się wydala…Katalog jeszcze bardziej utwierdzil mnie w przekonaniu ze to cos dla mnieWink Nie zastanwiajac się zapisałam się na kurs prawa jazdy, wypełniłam papiery na paszport i oznajmilam rodzinie co planuje…Oczywiście nie obylo się bez wielu pytan ale o dziwo wszyscy dosc latwo i spokojnie zaakceptowali moja decyzjeWink No wiec umówiłam się na spotkanie organizacyjne na styczeń. Zaczelam robic prawko, paszport tez był w trakcie robienia się :wink: No i zakupiłam kurs angielskiego żeby się podszkolic.



    Styczeń 2009



    Spotkanie było bardzo ciekaweWink Prowadzila je dziewczyna która sama była operka 2 lata wczesniej;P Bardzo sympatyczna osoba, pokazywala pocztowki, zdjęcia , pamiątki, opowiadala o zyciu tam, obowiązkach, przyjemnościach, przeszkodach i miłości…heheWink No wiec zdecydowałam ze jade!!!! W koncu moje motto brzmi : „ Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż nie zrobić nic i tego żałować” . Zaczelam kompletowac dokumenty, wypełniać aplikacje choc martwily mnie koszty;/ Zaczelam szukac innego wyjscia…no i natknęłam się w necie na inne agencje, które były o wiele tansze…poczytałam opinie, wypowiedzi innych…i wyslalam ankiete zgloszeniowa do GawoWink Agencja praktycznie z drugiego konca Polski ale w koncu jest telefon, e-mail, skypeWink

    Paszport już odebrałam, skończyłam czesc teoretyczna kursu na prawo jazdy i zaczelam praktycznąâ€¦



    Luty 2009



    Agencja miala promocje wiec z pelna determinacja wypelnienie aplikacji, zdobycie opinie, zaświadczeń i itp. zajęło mi 2 tygodnieWink Wyslalam i czekałam…nooo i szalałam na dolnośląskich drogach gdzie już powystawiali gumowe chodniki i drzewa w obawie przede mna…nie mówiąc już o całkowitych pustkach na ulicach heheWink



    Marzec 2009



    Skończyłam kurs prawa jazdy, zdalam egzamin teoretyczny i 31.03.2009r. mam praktyke;/!!! Stres ogromny, dzis na dodatek jeździłam 2 godzinki i instruktor już nie miał do mnie sily momentami heheWink ale jak sam stwierdzil lepiej żebym dzisiaj się denerwowala i psuła wszystko niż jutroBig Grin także badzmy dobrej mysli…Aaa no i najważniejsze…aplikacja zaakceptowana w USA i teraz każdego dnia mogę się spodziewac telefonu bo ponoc zainteresowanie jest…no wiec czekam…Wink





    cdn....

    Wydrukuj tę wiadomość

      host rodziny- czy da sie przewidzieć jacy bedą ?
    Napisane przez: anngie - 28-03-2009, 17:42 - Forum: O wszystkim związanym z programem Au Pair - Odpowiedzi (10)

    mam pytanie czy z własnej perspektywy możecie powiedzieć czy można przewidzieć do jakiej rodziny się trafi ? czy mimo dokładnego przemaglowania i molinu pytań nadal jest ryzyko ze trafi się do dziwaków ?

    Wydrukuj tę wiadomość

      wyjazd od razu po maturze - tak czy nie ?
    Napisane przez: anngie - 28-03-2009, 17:40 - Forum: O wszystkim związanym z programem Au Pair - Odpowiedzi (62)

    witam, jeśli taki temat już był wybaczcie ale nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania... w maju matura a ja wymysliłam sobie aupairowanie w USA ... nie powiem ze jestem zdecydowana bo mam pewne obawy ale to chyba normalne, rodzice nie sa zadowolenie z mojego pomysłu wola żebym poszła na studia i potem wzieła dziekankę na au pair ale kurcze sama nie wiem ... czy za pierwszym razem US to nie za daleko? mam ten plus ze koleżanka chce tez jechać i wylądujemy w jednym stanie jak by co będziemy się wspierać ponad to koleznaka która teraz tam jest chce przedłożyć pobyt na kolejny rok wiec bedziemy we 3 jak by co:p mam mocny charakter i dobrze znam angielski i od dawien dawna marze aby zobaczyć Us dzieci uwielbiam wiec au piar to super pomysł .. chce żebyście mi doradzili z własnego punktu widzenia czy wyjazd obrazu po maturze to dobry pomysł czy lepiej na urlopie dziekańskim lub po studiach ... czy to prawda ze po powrocie do Pl nie chce sie juz isc na stuida ?





    prosze o odpowiedzi z góry dziękuję

    Wydrukuj tę wiadomość

    • Pierwsza
    • Poprzednia
    • Następna
    • Ostatnia