| Statystyki |
» Użytkownicy: 10,001
» Najnowszy użytkownik: mathaamoug
» Wątków na forum: 1,973
» Postów na forum: 83,555
Pełne statystyki
|
| Użytkownicy online |
Aktualnie jest 38 użytkowników online. » 0 Użytkownik(ów) | 38 Gość(i)
|
| Ostatnie wątki |
Porady na długi
Forum: Mess
Ostatni post: Balley
16-08-2019, 12:23
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 1,746
|
Au Pair w kuchni :)
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
05-09-2018, 17:02
» Odpowiedzi: 268
» Wyświetleń: 32,708
|
zarzadzanie/merketing/tur...
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
05-09-2018, 16:41
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 1,576
|
Aparat ortodontyczny w UK
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
16-08-2018, 16:28
» Odpowiedzi: 14
» Wyświetleń: 5,301
|
aviator okulary
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
16-08-2018, 16:24
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 703
|
Kredyt jako małżeństwo
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
13-08-2018, 17:21
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 1,829
|
Kuchnia :)
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
11-06-2018, 12:29
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 1,473
|
Taniec?
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
11-06-2018, 12:27
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 1,259
|
Pytanie. Czy w Hiszpanii ...
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
11-06-2018, 12:24
» Odpowiedzi: 4
» Wyświetleń: 2,390
|
remach
Forum: Kosz
Ostatni post: mare454cg
14-03-2018, 9:26
» Odpowiedzi: 95
» Wyświetleń: 15,111
|
|
|
| Co mam zrobić? |
|
Napisane przez: EwelinKa24 - 09-10-2012, 14:56 - Forum: Masz pytanie? Napisz je tutaj!
- Odpowiedzi (27)
|
 |
Cześć dziewczyny,
Mam ogromny problem, który po części wynika z mojego milczenia w pewnej kwestii...Otóż:
Przyjechałam tutaj z agencją. Trafiłam na bardzo porządną rodzinę, z którą jestem już 7 miesięcy. Do tej pory nie narzekałam i nie miałam aż takich powodów do zmartwień. Mój kontrakt zawarty poprzez współudział agencji opiewa na 40 godzin, za które dostaję 150 euro tygodniowo, a za 45 godzin rodzina zobowiązała się zapłacić 170 euro tygodniowo. Do września wszystko było jak w szwajcarskim zegarku. Płacili za wypracowane godziny.
Co do babysittingów, jestem zobowiązana do dwóch w tygodniu (bezpłatne) i godzinowo nigdy nie przekraczały 4-6 godzin w tygodniu, zawsze wieczorami.
Ostatnio jednak hostka bardzo mnie zaskakuje, ale tydzień temu to już chyba najbardziej. Zawsze w niedzielę pisze na specjalnej tablicy, która znajduje się w kuchni, rozkład na kolejny tydzień. W minionym tygodniu wyszło 50 godzin. Dla mnie to nie problem pracować 50-55, pod warunkiem, że mi za to zapłacą. Co więcej, hostka zmieniła system babysittingów z wieczornych na dzienne, np. od 14 do 19.00, czyli jeżeli do tej pory na babysittingi poświęcałam 4-6 h w tygodniu, tak w zeszłym wyszło godzin 10!!! Bezpłatnie!!! Hostka w piątek dała mi 150 euro, a ja nie miałam odwagi wyskoczyć z moimi obliczeniami i zażądać zapłaty za 45 godzin, no bo z jakiej racji mam pracować 10 h za darmo? Dusiłam to w sobie cały piątkowy wieczór, ale machnęłam ręką. Napisałam na swoim profilu na facebooku posta informującego, że w tym tygodniu przepracowałam tyle godzin, ale nic poza tym. W sobotę rano wyszłam z domu do miasta. Hostki nie widziałam. Przed południem dostaję smsa, czy mogłabym posprzątać swój pokój, bo przychodzi ktoś oglądać dom. Wieczorem hostki nie widziałam, gdyż cały weekend byłam poza domem. W niedzielę wieczorem host woła mnie na obiad. Wchodzę do kuchni. W pokoju siedzi hostka i babcia. Powiedziałam na głos "hi". Odpowiedziała mi tylko babcia. Nie wiedziałam o co chodzi. Zjadłam obiad. Zaczynam myć naczynia, a hostka z pytaniem: " Ewelina, czy widziałaś swoje 40 godzin na kolejny tydzień?" i podkreśliła słowo 40. Od razu zrozumiałam, że musiała się skądś dowiedzieć, że te 50 godzin mi nie odpowiadało. Nie wiedziałam tylko - skąd? Spędziłam resztę niedzieli zamknięta w swoim pokoju. Było mi strasznie głupio. Później domyśliłam się, że prawdopodobnie doniosła na mnie siostra hosta, którą ma w znajomych na fb. Ona jest bardzo zasadnicza i potrafi zwrócić uwagę hostowi, jeżeli ten nie przestrzega jakichś reguł. Podejrzewam, że jego siostra wyraziła swoje niezadowolenie z ilości godzin, jakie przepracowuje au-pair i dała mu to wyraźnie do zrozumienia. Na drugi dzień, w poniedziałek, wychodzę z pokoju przed 8.00, aby zacząć pracę, a hostka daje mi 20 euro za te przepracowane godziny i przeprasza, tłumacząc, że jest ostatnio zestresowana i że powinnam jej była powiedzieć. Mój schedule na tablicy uległ diametralnej zmianie! Do tej pory hostka potrafiła wcisnąć mi babysitting w moje dni wolne, np. w sobotę, bo wychodzili ze znajomymi na obiad ( w sumie co mnie to obchodzi)a teraz mam babysittingi tylko w dni, w które pracuję, a weekendy całkowicie wolne. Ponadto, babysitting nie przekracza 6 godzin!!! Atmosfera w domu jest nadal napięta. Hostka nie rozmawia już ze mną jak wcześniej. Jest bardzo "oschła", ale nadal miła. Nie wiem, jak mam z tego wybrnąć, bo nie czuję się winna. Nie wiem do końca, czy ona te 10 bezpłatnych godzin zaplanowała, a teraz udaje, że nie wiedziała, czy faktycznie nie liczyła i myślała, że nie dojdzie do 50....
|
|
|
| kieszonkowe W Szwajcarii |
|
Napisane przez: mili_mili - 08-10-2012, 12:35 - Forum: Szwajcaria
- Odpowiedzi (4)
|
 |
hej dziewczyny, jestem nowa na forum...zastanawiam sie nad wyjazdem na Au Pair do Szwajcarii..znalazlam fajna rodzinke na Aupairworld...tylko zastanawiam sie jaie sa zwykle stawki jesli chodzi o kieszonkowe....bo oni mi zaofrowali 600 euro z czego powiedzieli, ze odciagna jakies 250 na insurance???czy tak to powinno wygladac, czy powinni dac kieszonkowe i oprocz tego zapewnic insurance.....i jeszcze mam pytanie odnosnie kursu jezykowego...sami za niego placicie???a jesli nie to ile godzin tygodniowo oferuje Wam rodzina???z gory dziekuje za odpowiedz
|
|
|
| ZWIEDZAMY Szkocję |
|
Napisane przez: margerich - 06-10-2012, 22:41 - Forum: Spotkania
- Odpowiedzi (1)
|
 |
Poważna propozycja, proszę o wypowiedzenie się tutaj lub na priv.
Pod koniec pazdziernika "moje dzieci" mają przerwę w nauce. Stąd pytanie. Czy któraś z Was chciałaby wyskoczyć do Szkocji??
pozdro
|
|
|
| zrezygnowana... :(( |
|
Napisane przez: natalla85 - 04-10-2012, 17:11 - Forum: Historie życiowe
- Odpowiedzi (11)
|
 |
Hej! Poradźcie co mam robić bo powoli tracę cierpliwość..Jestem od miesiąca au pair we Włoszech..Opiekuję się 5 latką i 3 latkiem. Dzieci miały być-jak mówiła ich mama, kochane, miłe, znające zasady..oczywiście się okazało, że to wcale nie prawda!!! Bardzo szybko zorientowałam się, że te dzieci to małe diabełki. Owszem, potrafią być kochane ale tylko czasem. Przez większość czasu są po prostu nieznośne.. Jak im się czegoś zabroni to zaczynają wyć w niebo głosy, rzucać się, kopać mnie, rodziców, siebie samych i siebie nawzajem. Poza tym nie słuchają co się do nich mówi. 5 latka zaczęła ostatnio mnie wyzywać, ja staram się nie reagować oczywiście, ale np. była ostatnio taka sytuacja, ze miałam założyć jej do szkoly sukienkę ktorą miala dzien wczesniej. Poprosiła mnie o to hostka i ona to słyszała. Mimo to zaczęła mnie kopać..Poza tym praktycznie nigdy sie mnie te dzieci nie sluchaja a potem hostka ma do mnie pretensje ze np nie siedzą przy stole jak jedzą, ale kiedy ja reaguję, dla niej to większa frajda i tym bardziej ucieka ode mnie,biega naokoło stołu.. ale jeśli nie zareaguję przychodzi hostka i ja dotaje opiernicz, tak więc zamknięte koło...Nie mogę narzekać na moją rodzinę bo są mili generalnie, ale uważam, ze niektóre ich metody wychowawcze przyczynily sie do tego ze te dzieci sa jakie sa..Hostka ciągle na nie krzyczy. Jak zachowuja sie zle to mowi ze zabierze im to czy tamto a jak przez chwile sa grzeczne to dostaja to z powrotem,chyba ze naprawde przesadzą... Poza tym ostatnio hostka uderzyła przy mnie 5 latke w twarz... i to nie 1 raz... Wydaje mi sie, ze ona tez nie bardzo radzi sobie z tymi dziecmi..Ja naprawde bylam bardzo zdeterminowana by tu zostac rok, ale ostatnio zaczely mi przychodzic do glowy rozne mysli...Naprawde te dzieci nie sa grzeczne i nie wiem czy moge powiedziec, ze je w ogole lubie... ( Nie wiem jak do nich podejść.. głównie do tej 5 latki.. masakra!!
|
|
|
| Rematch a co z wizą? |
|
Napisane przez: natalia_usa - 04-10-2012, 1:32 - Forum: Wizy
- Odpowiedzi (6)
|
 |
Witam wszystkich.
Jak widac zycie au pairki w USA nie zawsze oznacza American dream i cudowny rok w stanach.
Jestem w trakcie rematchu i wszystko wskazuje na to ze wracam do Polski, a wszystko to przez zbyt przebieglych ludzi.
Jestem w rematchu bo podobno jestem nieodpowiedzialna, mam brak instynktu naturalnego, pozwolilam dziecku obciac sobie wlosy i puscilam reke dziecka na parkingu.
Jednak prawda jest taka, ze zadna z tych rzeczy nie miala miejsca, ale pokolei.
Moja host rodzina byla zla od samego poczatku. Typowi bogaci i leniwi Amerykanie. Cale dnie siedzieli tylko przed swoimi kompami w domu grajac w gry albo siedzac na facebooku. Dzieci byly slodkie ale rozpieszczone i robily co chcialy. Do tego mieli jeszcze 5 nianiek poza mna ktore pracowaly na zmiany wiec nigdy nie pracowalam sama. Teoretycznie nie mialam zadnych obowiazkow ale praktycznie musialam od switu do nocy siedziec w domu bo dzieci nawet do szkoly nie chodzily(prywatny nauczyciel). Mieszkalam w pool housie, ale co z tego jak od poczatku mojego przyjazdu nie moglam sie doprosic o najprostrze rzeczy jak kosz na smieci, zaslony w oknach(byly wszedzie tylko nie w oknie wychodzacym na ich balkon z ktorego mogli widziec wszystko co robie). Poza tym traktowali mnie jak rzecz, nowa zabawke ktora mogli sie pochwalic innym. Jak juz mowilam, musialam pracowac od rana do nocy, ale i tak wychodzilo, ze pracuje mniej niz nawet 35 h tygodniowo. Dlaczego? Bo wymyslili sobie, ze podczas posilkow, jazdy samochodem, drzemki dzieci itp. -nie pracuje. W pewnym momencie juz przestalam nawet liczyc godziny pracy bo juz mialam tego dosyc. Na koniec wymyslili ze bede miala wlasne jedzenie bo podobno jadlam jedzenie dzieci co jest smieszne Jadlam normalne jedzenie, nigdy dzieciom nic nie brakowalo do szamy. Mialam prowadzic tutaj, a jak przyjechalam to dowiedzialam sie ze musze zrobic prawo jazdy tutaj mimo ze w tym stanie mam pozwolenie na jezdzenie na miedzynarodowym prawie jazdy. I ogolnie wiele wiele wiecej.
Kiedy na poczatku poszlam do hostki zeby pogadac o godzinach to wgl zaczela wrzeszczec na mnie ze co ja sobie wgo wyobrazam i ona nie wie jak ja licze te godziny. Od tamtej pory juz nie chcialo mi sie o nic pytac. Nie wspominajac o hoscie ktory nawet na 'dzien dobry' nie odpowiadal nigdy.
Ogolnie sprawa wyglada tak, ze widzieli od dluzszego czasu mi sie tam nie podoba, ale bylam glupia i dalam im szanse z mysla, ze bedzie lepiej(GLUPIA). Ci ludzie uwazaja ze musza miec perfekcyjne zycie wiec nie mogli sobie pozwolic na to zeby chociazby rematch byl z ich winy wiec nagadali wiele klamstw jak wyzej wymienione i wiele wiecej i jednej pieknej nocy wyslali to wszystko do agencji. Nastepnego dnia koordynatorka przyjechala i zabrala mnie do siebie. Najzabawniejsze jest to ze tej samej nocy napisalam do niej z prosba o rematch i calym problemem ale ze oni mnie uprzedzili to wyglada tak ze to oni mnie wywalili a nie ja odeszlam od nich.
Koordynatorka jest w tej pracy dopiero od niecalego roku i jestem jej pierwsza osoba w rematchu. Do tego wyraznie widac ze uwielbia moich bylych hostow a ja jestem bo jestem. Kazda rozmowa z nia wyglada tak ze jak ja sie z jakiejs bzdury tlumacze to ona dopytuje ze moze to zle zrobilam, albo tamto bo to i tak moja wina, a gdy ja cos powiem na nich to ona ich tlumaczy. Przez to wszystko przechodze juz jakies zalamanie nerwowe, bo wiem jaka jest prawda a nikt mi nie wierzy i ani jednego dobrego slowa nie uslyszalam od paru tygodni.
Kolejny problem - procedura rematchu. Musialam czekac ponad tydzien zeby mi laskawie room otworzyli na 5 dni, a to wszystko moja wina bo przeciez taka beznadziejna jestem . czy to jest wgl zgodne z regulaminem?
Wybaczcie ze tu tak pisze, ale juz sama nie wiem co mam robic. Wracam do domu po 2 miesiacach, bo nawet nie mysle, ze znajde rodzine 
Mam tylko pytanie, czy ktos z was wie jak to jest z wiza, bo oni mi kaza z dnia na dzien bookowac bilet i wracac do domu, a ja po 1 nie mam tyle kasy zeby wracac z dnia na dzien, a po 2 chcialam bym tu poprostu posiedziec przez jakis tydzien i nacieszyc sie tymi ostatnimi chwilami ( teraz musze pracowac u swojej koordynatorki, jakis zart ). Zastanawia mnie to czy moge poprostu po zakonczeniu programu wyprowadzic sie od koordynatorki i poprostu byc w moim miasteczku u znajomych przez pare dni. Pomozcie !
|
|
|
| CALIFORNIA TRIP! |
|
Napisane przez: usaok - 30-09-2012, 5:09 - Forum: USA
- Odpowiedzi (11)
|
 |
Cześć dziewczyny ! Obecnie jestem au pair w Chicago i wraz z moimi koleżankami(Olą i Martą) planujemy podróż na 13 msc do Californi. Najwcześniejsza data to 9 lipiec . Podróż będzie trwała około 2 tyg. Zamierzamy wynając samochód zachaczyć o las vegas, grand canion- I ZROBIĆ TO PO JAK NAJMNIEJSZYCH KOSZTACH(oznacza to spanie w namiotach i tym podobne) Ktoś chętny? Szukamy 2 dziewczyn do naszego samochodu- bo jak już wcześniej wspomniałam (chcemy zrobic to po najtańszych kosztach)
Pozdrawiam 8)
|
|
|
| Załamana :( |
|
Napisane przez: Inga - 28-09-2012, 17:37 - Forum: Historie życiowe
- Odpowiedzi (5)
|
 |
Hej dziewczyny,
to mój pierwszy post tutaj, dopiero co się zalogowałam, bo potrzebuję z kimś pogadać z kimś doświadczonym, ale od początku. Wyjechałam na moje pierwsze au pair na początku września do rodzinki do Danii, wszystko było bardzo dobrze, do dziś... Moja host rodzina, jest bardzo, ułożona, młoda można powiedzieć idealna, ona piękna pani prawnik, on przystojny kardiochirurg, i Susan ich 3 letnia urocza córeczka, nigdy na nic nie narzekałam u nich choć to dopiero początki. Od razu miałam spisane obowiązki i plan małej jej zajęcia balet, basen itp. Zawsze płacili mi za bilety jak gdzieś z mała szłam i zawsze bardzo przestrzegali planu i dotrzymywali słowa, raz się kiedyś spóźnili, o pół godziny, utknęli w korku, przeprosin było co nie miara, chociaż ja nawet nie czułam się pokrzywdzona, rozumiałam ich, zapłacili mi dodatkowo za te pół godziny i na następny dzień mogłam skończyć w ramach rekompensaty o godzinę szybciej.
Tutaj u nich w domu, moja host mama, co piątek robi bardzo generalne porządki ( u mnie to nawet na święta się takich nie robi w domu ) Sprząta dosłowanie, wszystko i wszędzie. Ze względu na to, że ma swoje własne biuro prawnicze, to poniedziałki i piątki ma wolne, ja miałam za to poniedziałki, bo w piątki ona sprzątała a ja wtedy zajmowałam się małą. Ale tydzień temu zaproponowała mi czy nie wolę w te piątki sprzątać w domu, a ona w tym czasie spędzi czas z córeczką a jak posprzątam to mam od razu wolne,, zgodziłam się, bo zawsze to te kilka godzin więcej off. Pokazała mi wszystko co mam i jak robić, gdzie są środki czystości i w ogóle. Pierwszy raz posprzątała ze mną uwinęłyśmy się w 3 godzinki było wesoło i podobało mi się. Moja hosta powiedziała kilka dni temu, że woli jednak spisać tą naszą zmianę i mieć wszystko na papierze, żeby nie było później żadnych niedomówień, spodobało mi się to bardzo i powiedziała, ze sprzątanie jest cięższe niż opieka nad dzieckiem dlatego będę dostawała bonus, byłam w siódmym niebie...
Dziś było moje pierwsze samodzielne sprzątanie hosta była z mała. Wszystko zrobiłam z jej zaleceniami, jednak jak ona wróciła, zrobiła mi awanturę, że jeden z pokoi jest nieposprzątany, wtedy zamarłąm bo faktycznie o nim zapomniałam (oni mają bardzo duży dom) hostka nigdy nie podnosiła głosu na nikogo i nigdzie dziś jednak na mnie nakrzyczała, była zła, powiedziała, ze dziś mam już off, więć żebym poszła do siebie albo gdzieś i nie wchodziła jej w paradę. Poradźcie mi co mam zrobić? Nigdy jej takiej nie widziałam, wiadomo nie wpadłam w szał, ale jak ktoś jest zawsze taki opanowany nawet jak podniesie głos to coś nie tak, małą zawiozła do dziaków mimo że zaoferowałam, że sie ją zajmę, teraz ja siedzę u siebie ona też jest w domu leży, zaraz przyjdzie host tata a ja jestem załamana, powiedzcie co mam zrobić. Proszę 
Mam nadzieję, ze posta jest w dobrym miejscu, jeśli nie z góry przeoraszam
|
|
|
| i jak tu nie walić głową o ścianę... |
|
Napisane przez: harc - 27-09-2012, 3:54 - Forum: Wielka Brytania
- Odpowiedzi (13)
|
 |
hej!
Dziewczyny jestem załamana dziś i piszę tu szczerze powiedziawszy, aby dostać wsparcia.
Macie swoje doświadczenie w au pairskim życiu i w wyszukiwaniu host rodzinki.
Otóż szukam rodzinki w Manchester/Liverpool bagatela od weekendu majowego tego roku!
Chodzi o to, że dopiero co się obroniłam i chciałam wyjechać po obronie, czyli październik. A tu klops! Dużo odrzuconych ofert ze względu na termin, następnie walcze jak szalona na tych wszystkich stronach dla nas i nic! Co rozmawiam z jakąś rodziną na skype to potem dostaje wiadomość, że się będą decydować jeszcze, bo mają full chętnych itd. wiecie jak to dalej wygląda. Albo sama niestety musze odmówić (6 dni w tyg za 50 funtów od 8 do 18..., lub praca też w weekendy)
Mam doświadczenie, bardzo dobre, angielski też ładnie. Chyba odpycha ich to, że od razu im mówię, że mam rodzine w tym rejonie, przyjaciół i chłopaka. Tak chłopaka - brytyjczyka! I dlategoż też chce tam być a nie w Londynie, gdzie oferty sypią się jak z rękawa.
Jeszcze jedno, chcę być au pair, aby podszkolić swój język i nie być zależną od chłopaka czy rodziny. Chcę tam być później nauczycielem i gdy uznają moje dokumenty składam od razu aplikację. Chociaż ciągle myślę, że ang. nie jest na tym poziomie co powinien być do tej pracy.
Dziś znowu miałam załamkę bo rozmawiam z rodziną (4 dzieci i koty) przez skype z 35 min a oni mi później że odpowiedza po weekendzie, zdenerwowałąm się, bo jak mi ktoś odmawia albo przedłuża termin to mobilizuje się i walczę zaciekle. Nie chce sobie potem wypowiadać, że mi się nie udało bo za mało walczyłam. NApisałam wtedy maile to kilku rodzin, które nie odpowiadały od kilku dłuższych dni. Dostałam odpowiedzi, że nie potrzebują (przedszkole na full time), mają kogoś innego albo znowu fatalna oferta (niektóre są aż żałosne).
Szukam 5 miesięcy i nic!!!!!! Zaraz walne tego laptopa w kąt!
|
|
|
|