 |
Kurde, wiem, ze byl taki temat, ale szukam od wczoraj i znalezc nie moge!
Kopiuje wam maila, ktorego pisalam do pewnej osoby, w ktorym opisywalam wczorajsza przygode. Mam nadzieje, ze temat sie rozwinie, bo przeciez mamy MULTUM opowiesci na ten temat. 
Ta opowiesc nie bardzo jest o rozpieszczonym dziecku, a o bledach wychowawczych, ale nie bede zakladala nowego topicu do kazdej nowej mysli. My i tak sie nie trzymamy glownego tematu, tylko gadamy, jak leci. 
Wczoraj siedzialam przed komputerem i uslyszalam taki krzyk dziecka, ojej, dziecko sie darlo na dworze, wiec wyjrzalam. Po chwili zobaczylam matke, ktora spacerowala z wozkiem spacerowym z dzieckiem w srodku, a obok niej moze 5-letni chlopiec w okularach. No i tak patrzylam, czemu to dziecko tak krzyczalo (krzyczalo w sposob rozpieszczony, czyli darlo jape bez lez). No i zobaczylam, ze ten chlopiec chcial widocznie isc w lewo, moze do parku, czy co, a matka kierowala wozek w prawo, czyli w strone budynkow. Ten chlopiec stanal przed nia, zeby nie mogla ruszyc wozkiem, zlapal jej za wozek i ciagnal w strone, w ktora on chcial isc, a ona obracala wozkiem w druga strone.
Mysle sobie, pewnie rozpieszczony bachor, nauczyl sie, ze ma wszystko i ze sie spelnia jego zachcianki. Zeby tak tanczyc wozkiem, dziecko obracane co chwila, bo on ciagnie i ona ciagnie, wozek sie przechyla na boki, itd.
Ale zauwazylam po chwili, ze ten chlopiec nie mowi! Wiesz, on pokazywal na migi reka w prawa strone, a ona mowila, ze nie. Gdy skierowala wozek w strone, gdzie ona chciala isc, on podbiegal, lapal wozek z dzikim okrzykiem i obracal wozkiem. I wtedy stal przed nia i pokazywal na migi matce, ze "o, tam, chce isc". I jesli ona sie cos jego zapytala, to on zaczal wydawac nieartykulowane dzwieki, jak malpka! Mowie ci, calym swoim cialem chcial przekazac wiadomosc, ze "tam idzmy, nie chce isc jeszcze do domu". Jak ona sie kierowala w strone domu, to on machal rekoma przed soba na znak NIE, robil grymas twarzy. Zupelnie jak malpka!
Pomyslalam, ze to dziecko moze i jest uposledzone, ale glownie widze wine matki: nie nauczyla go mowic! Nie sadze, zeby mial jakas wade wymowy, czy brak jezyka, itd. Chlopiec calym soba, twarza, rekoma, nogami (tupiac), wymachujac rekoma pokazywal jej, co chce i kwiczal przy tym, jeczal, tak bardzo chcial powiedziec, ale nie umial!
Normalnie pomyslalam sobie, ze jakas pierdolnieta ta matka - ze 5-letniego syna, nie umie sie nim zajac, ma nowe dziecko w wozku i taka sama malpke sobie wyhoduje?! Ktora bedzie kwiczec, skakac, kiedy tylko bedzie czegos potrzebowala?
Za ktoryms razem, jak ten dzieciak chwytal za wozek i go obracal, matka nie wytrzymala (Rosjanka, bo slyszalam mowe), zablokowala wozek przed ruszeniem, wziela go za fraki i poszla gdzies za mur, bo juz nie widzialam. Albo mu nagadala, albo mu wlala, nie wiem. Ale robila blad: bo gdy on jej zawracal wozek, wozek sie przechylal, to mu nie wytlumaczyla, ze to zle, ze dziecko moze wypasc, ze jej sie to nie podoba, tylko ignorowala to, a obracala wozek w swoja strone. Powinna juz wtedy groznie na niego spojrzec, zamiast zupelnie miec dziecko w dupie! Ona nawet na niego nie patrzyla, malo co do niego mowila. Szla patrzac przed siebie, prowadzila wozek, a ten chlopiec uczepiony wozka i jej rekawa, czlapal za nia. Biedne dziecko!
Az opowiedzialam Kevinowi, jak wrocil z pracy. Powiedzial, ze jego najstarszy brat ma tez syna, z ktorym w ogole nie rozmawia. Ze nie czytaja mu bajek, tylko sadzaja przed telewizorem. Dzieciak ma 3 lata chyba, a nie mowi! Dla mnie to normalnie upadek rodzicielstwa!
Jak jego rodzice tu byli, to jego matka troche opowiedziala o tej sytuacji. Ze raz wzieli tego wnuczka ze soba na przejazdzke do parku i normalnie mu spiewali abecadlo, czy bawili sie w lapki. Zeby to dziecko troche rozruszac umyslowo, nauczyc czegos! To jest straszne!
Nie bawic sie klockami, nie czytac, nie rozmawiac, tylko traktowac jak balast? "Niech siedzi przed telewizorem od rana do wieczora - to jest jego matka i niania". Dalej nosi pieluchy, no bo jak nauczyc dziecko srac do nocnika, skoro nawet nie potrafi mowic? Straszne.
I potem sie dziwia, ze dziecko, mimo, ze jest psychicznie normalne, STAJE sie nienormalne!
Ta moja druga rodzinka miala sasiadow z lekko uposledzonym chlopcem. Ja ci powiem, ze ja nie widzialam u niego uposledzenia! Ale cale dnie siedzial przez telewizorem. Matka prowadzila interesy, jej 12-letnia corka juz sie malowala i ubierala troche za krotko. Chlopiec moze wcale nie byl nienormalny! Po prostu nie rozwijany jego jego mozg, intelekt!
|