-
-
Rozpieszczone dzieci
kamildzianka > 24-04-2009, 23:51
Kurde, wiem, ze byl taki temat, ale szukam od wczoraj i znalezc nie moge!
Kopiuje wam maila, ktorego pisalam do pewnej osoby, w ktorym opisywalam wczorajsza przygode. Mam nadzieje, ze temat sie rozwinie, bo przeciez mamy MULTUM opowiesci na ten temat.
Ta opowiesc nie bardzo jest o rozpieszczonym dziecku, a o bledach wychowawczych, ale nie bede zakladala nowego topicu do kazdej nowej mysli. My i tak sie nie trzymamy glownego tematu, tylko gadamy, jak leci.
Wczoraj siedzialam przed komputerem i uslyszalam taki krzyk dziecka, ojej, dziecko sie darlo na dworze, wiec wyjrzalam. Po chwili zobaczylam matke, ktora spacerowala z wozkiem spacerowym z dzieckiem w srodku, a obok niej moze 5-letni chlopiec w okularach. No i tak patrzylam, czemu to dziecko tak krzyczalo (krzyczalo w sposob rozpieszczony, czyli darlo jape bez lez). No i zobaczylam, ze ten chlopiec chcial widocznie isc w lewo, moze do parku, czy co, a matka kierowala wozek w prawo, czyli w strone budynkow. Ten chlopiec stanal przed nia, zeby nie mogla ruszyc wozkiem, zlapal jej za wozek i ciagnal w strone, w ktora on chcial isc, a ona obracala wozkiem w druga strone.
Mysle sobie, pewnie rozpieszczony bachor, nauczyl sie, ze ma wszystko i ze sie spelnia jego zachcianki. Zeby tak tanczyc wozkiem, dziecko obracane co chwila, bo on ciagnie i ona ciagnie, wozek sie przechyla na boki, itd.
Ale zauwazylam po chwili, ze ten chlopiec nie mowi! Wiesz, on pokazywal na migi reka w prawa strone, a ona mowila, ze nie. Gdy skierowala wozek w strone, gdzie ona chciala isc, on podbiegal, lapal wozek z dzikim okrzykiem i obracal wozkiem. I wtedy stal przed nia i pokazywal na migi matce, ze "o, tam, chce isc". I jesli ona sie cos jego zapytala, to on zaczal wydawac nieartykulowane dzwieki, jak malpka! Mowie ci, calym swoim cialem chcial przekazac wiadomosc, ze "tam idzmy, nie chce isc jeszcze do domu". Jak ona sie kierowala w strone domu, to on machal rekoma przed soba na znak NIE, robil grymas twarzy. Zupelnie jak malpka!
Pomyslalam, ze to dziecko moze i jest uposledzone, ale glownie widze wine matki: nie nauczyla go mowic! Nie sadze, zeby mial jakas wade wymowy, czy brak jezyka, itd. Chlopiec calym soba, twarza, rekoma, nogami (tupiac), wymachujac rekoma pokazywal jej, co chce i kwiczal przy tym, jeczal, tak bardzo chcial powiedziec, ale nie umial!
Normalnie pomyslalam sobie, ze jakas pierdolnieta ta matka - ze 5-letniego syna, nie umie sie nim zajac, ma nowe dziecko w wozku i taka sama malpke sobie wyhoduje?! Ktora bedzie kwiczec, skakac, kiedy tylko bedzie czegos potrzebowala?
Za ktoryms razem, jak ten dzieciak chwytal za wozek i go obracal, matka nie wytrzymala (Rosjanka, bo slyszalam mowe), zablokowala wozek przed ruszeniem, wziela go za fraki i poszla gdzies za mur, bo juz nie widzialam. Albo mu nagadala, albo mu wlala, nie wiem. Ale robila blad: bo gdy on jej zawracal wozek, wozek sie przechylal, to mu nie wytlumaczyla, ze to zle, ze dziecko moze wypasc, ze jej sie to nie podoba, tylko ignorowala to, a obracala wozek w swoja strone. Powinna juz wtedy groznie na niego spojrzec, zamiast zupelnie miec dziecko w dupie! Ona nawet na niego nie patrzyla, malo co do niego mowila. Szla patrzac przed siebie, prowadzila wozek, a ten chlopiec uczepiony wozka i jej rekawa, czlapal za nia. Biedne dziecko!
Az opowiedzialam Kevinowi, jak wrocil z pracy. Powiedzial, ze jego najstarszy brat ma tez syna, z ktorym w ogole nie rozmawia. Ze nie czytaja mu bajek, tylko sadzaja przed telewizorem. Dzieciak ma 3 lata chyba, a nie mowi! Dla mnie to normalnie upadek rodzicielstwa!
Jak jego rodzice tu byli, to jego matka troche opowiedziala o tej sytuacji. Ze raz wzieli tego wnuczka ze soba na przejazdzke do parku i normalnie mu spiewali abecadlo, czy bawili sie w lapki. Zeby to dziecko troche rozruszac umyslowo, nauczyc czegos! To jest straszne!
Nie bawic sie klockami, nie czytac, nie rozmawiac, tylko traktowac jak balast? "Niech siedzi przed telewizorem od rana do wieczora - to jest jego matka i niania". Dalej nosi pieluchy, no bo jak nauczyc dziecko srac do nocnika, skoro nawet nie potrafi mowic? Straszne.
I potem sie dziwia, ze dziecko, mimo, ze jest psychicznie normalne, STAJE sie nienormalne!
Ta moja druga rodzinka miala sasiadow z lekko uposledzonym chlopcem. Ja ci powiem, ze ja nie widzialam u niego uposledzenia! Ale cale dnie siedzial przez telewizorem. Matka prowadzila interesy, jej 12-letnia corka juz sie malowala i ubierala troche za krotko. Chlopiec moze wcale nie byl nienormalny! Po prostu nie rozwijany jego jego mozg, intelekt! -
Re: Rozpieszczone dzieci
Klarasek > 25-04-2009, 0:08
A może chłopiec był po prostu głuchy...takie dzieci właśnie wydają z siebie różne dźwięki i mają bardzo bogatą mimikę twarzy. Dziwiło by mnie w tym wypadku tylko dlaczego mama nie nauczyła go języka migowego... -
Re: Rozpieszczone dzieci
cailet > 25-04-2009, 0:33
Ja miałam dużo kontaktu z dziećmi niepełnosprawnymi. Tak, jak mówi Klarasek, to co opisujesz, to raczej wygląda jakby dziecko było głuche. Z tego opisu też mi wygląda jakby ta kobieta była obca dla dzieciaka. Nie wyobrażam sobie, żeby matka mogła w taki sposób zignorować dziecko. Żeby matka nie umiała języka migowego i dziecko też, bo przecież w takiej sytuacji dziecko nie ma zupełnie żadnego (!!!) sposobu kontaktu z otoczeniem, żadnego sposobu, żeby zakomunikować swoje potrzeby... Straszne by to było. Nasuwa mi się tu tylko obraz z filmu o Helen Keller. Zanim nauczyła się komunikować.
Naprawdę nie wierzę, że to była matka. -
Re: Rozpieszczone dzieci
agulka > 25-04-2009, 13:26
to dziecko faktycznie wyglada na gluchoniemie. moza zna jezyk migowy, ale jak dziecko sie zlosci, to chyba nie dba o jezyk. nawet dzieci swietnie mowiaca w momencie histerii wszystko zalatwiaja placzem i wydaja z siebie dziwne okrzyki;/
moze to byla au pair z Rosji?
w USA dzieci sa bardzo rozpieszczone i to tylko i wylacznie wina rodzicow. ja znam rodzicow, ktorzy zwyczajnie dzieciom usluguja.
w ogole moha hostka z ohio, niby taka strict dla dzieci itd, a jak Kristina sie awanturowala bo dalam jej zielony kubek a ona chciala niebieski - to hostka poleciala zmienic ten kubek - tylko po to, zeby mala sie zamknela.
a to nie o to chodzi.
w usa sa 2 skrajnosci - albo rodzice olewaja dziecko i maluch siedzi przed tv...albo rodzice poprzez dzieci chca spelnic swoje marzenia - dziecko ma milion zajec pozalekcyjnych i zero zycia...
jakie sa amerykanskie dzieci - polecam supernianie , wersje z usa...tam to dopiero sa potwory nie dzieci -
Re: Rozpieszczone dzieci
kamildzianka > 25-04-2009, 21:40
Nie znam sie na gluchoniemych, ale ten chlopiec wydawal dzwieki. Najpierw zwrocil moja uwage krzykiem, dlatego wyjrzalam przez okno. Przy tych swoich wygibasach, wymachiwaniu kwekal, stekal, kwiczal - slowem, nie byl niemy w stricte tego slowa znaczeniu.
W kazdym badz razie szkoda dziecka, jakkolwiek bylo uposledzone, czy rozpieszczone.
Jestem pewna, ze to byla matka, ani nie operka. Nie wiem skad, ale czulam to.
U mnie druga hostka przekupywala dziecko tortem, gdy mialo wziac tabletke, czy syrop. Dziecko terroryzowalo rodzine, wszystko musialo byc tak, jak ona chciala. Ma ochote na McDonaldsa - to jedziemy do McDonaldsa. Ma ochote na ten film - jedziemy na ten film. Cos jej sie nie spodobalo, to rzucala tym, co znalazla pod reka, albo wyrzucala wszystko do kubla - prowokowala matke. Ja olewalam jej ataki, chociaz sie w srodku gotowalam, bo wystarczyloby raz sprac dziecko porzadnie, zeby zrozumiala, gdzie jej miejsce, a matka sie z nia piescila, jak z jakas niedorozwinieta. Boze, jak to dobrze, ze operkowanie mam za soba! -
Re: Rozpieszczone dzieci
agulka > 25-04-2009, 21:56
Gluchoniemi wydaja z siebie dziwne dzwieki, nie kotroluja tego, bo siebie nie slysza. Ale to wszystko zalezy od przypadku, bo znam osobe gluchoniema, ktora troche mowi.
Dzieci w USA sa tak wychowywane...bezstresowo, czyli moga terroryzowac rodzine i robic na co maja ochote - wielka krzywda dla dzieci niestety -
Re: Rozpieszczone dzieci
cailet > 25-04-2009, 22:05
Osoba głuchoniema nie mówi ani nie słyszy. Osoby głuche nie zawsze są też nieme, co znaczy, że czasami mogą mówić i jeśli zostaną odpowiednio nauczone, mogą funkcjonować prawie tak, jak osoby zdrowe. Np. Co prawda osoba nie słyszy, ale umie czytać z ust i mówić normalnie. Chociaż to też zależy, bo zazwyczaj jeśli osoba traci słuch, kiedy jest dorosła, albo jest nastolatkiem, wtedy może mówić zupełnie tak, jak my. A kiedy jest głucha od urodzenia, wtedy zazwyczaj słychać różnicę w wymowie. To dziecko mogło być głuche, ale nie nieme, dlatego wydawało nieartykułowane dźwięki.
Ale nieważne. Ja jakoś nie miałam "okazji" trafić na rodziców, którzy w taki sposób traktują swoje dzieci. Co prawda raz trafiłam na matkę, która zupełnie nie zauważyła, że jej dziecko (będące wtedy w 2 klasie) czyta liczby od prawej do lewej, a nie na odwrót, co ja zauważyłam po godzinie z dziewczynką, no ale to nie takie zaniedbanie jak tutaj.
Tak naprawdę to to jest przerażające, że tacy rodzice istnieją.
Chociaż nie, trafiłam na rodziców, którzy zupełnie zaniedbali swoje dzieci.
Rodzeństwo, dziewczynka 2 lata, chłopiec 6 lat. Chłopiec potrafił z całej siły (mówię to z pełnym przekonaniem, bo widziałam na własne oczy i przypominało to widok, jak na meczu piłkarz z połowy boiska kopie w piłkę tak, żeby trafiła do bramki) zamachnąć się i kopnąć siedzącą na ziemi siostrę w plecy. Matka to usłyszała i powiedziała mniej więcej coś takiego: "Ha, ha, on tak zawsze. Ha, Ha. Wie, że nie wolno. Ha, ha" I się z tego śmiała. Albo mały wyrzucił z 7 piętra telefon komórkowy gościa, który akurat przyszedł do domu. Wziął go ze stołu, zaczął się śmiać (jak na kreskówkach te złe dzieci, w taki karykaturalny sposób, albo w horrorach czarne charaktery się śmieją w ten szczególny sposób) i wyrzucił. Matka była przy tym. I tylko się śmiała, bo to takie zabawne było przecież. -
Re: Rozpieszczone dzieci
bunia_90210 > 27-04-2009, 0:01
W mojej rodzinie też jest taki przypadek-dziecko 12/24 przed tV.Ma 2 lata-w moje rodzinie wszystkie dziecki w tym wieku mówią,chociaż próbują,coś tam bełkotają a Ona nic tylko eeee i pokazuje palcem. Straszne. Ojciec zamyka drzwi do pokoju siedzi cały dzień na kompie (taka jego praca) a dziecko w pokoju i tlko tv. A drzwi zamyka po to,żeby nie musiał jej gonić po całym domu!!! Straszne!! Ona jest jak w więzieniu,nawet z pokoju nie może wyjść a taka fajniutka dziewczynka.Zawsze jak mam czas to zanieram ją na spacery i dużo jej opowiadam"tu ptaszek,tak słonko" itd żeby nie była odizolowana od świata. Jak jest z nią mama to czyta jej bajki i wogóle ale ona większość czasu spędza w pracy.
Trafiłam jeszcze kiedyś na sytuację kiedy kobieta była z zieckiem na spacerze i chciała wracać już do domu a dziecko nie. I on zaczął płakać a matka jak taka histeryczka krzyczała na niego machała rękoma i w końcu rozpędziła się (biegła) i kopła to dziecko i lała je później kijem. Chciałam zadzwonić na policję-straszny widok... Podeszłam do niej i powiedziałam,że jeśli nie przestanie go bić wezwę odpowiednie służby. Kobieta się speszyła,ale coś tam burczała na mnie pod nosem. W każdym bąź razie dziecka już nie biła. -
Re: Rozpieszczone dzieci
agulka > 27-04-2009, 0:07
swietna postawa obywatelska! gratuluje
ja bym ta babe sama tym kijem pobila!
niedawno wracalam z kolega do domu, bylo jakos kolo 1 nad ranem i szla przed nami matka z dzieckiem, chlopiec maly, ze 3 latka moze - i wiadomo zmeczony byl to marudzil, matka morde darla a na koniec go rzucila na chodnik. chlopiec upadl i rozbil sobie nos. a ta krowa dalej szla.
moj kolega sie wkurzyl - i zaczal sie awanturowac, ktos wezwal pogotowie dla chlopca i policje. moj kolega z trudem sie powstrzymywal, ale powiedzial, ze kobiety nigdy nie uderzy - ale mial ochote. widzialam.
sa rodzice i potwory.
straszne!!!!! a tv to najgorsza forma wychowani. szkoda mi takich dzieci -
Re: Rozpieszczone dzieci
shante > 27-04-2009, 0:12
8O
Jestem w szoku. Może lepiej psychicznie się przygotuję na takie sytuacje, bo w nerwach i zaskoczeniu człowiek różnie reaguje... :roll:
Bunia - rzeczywiście postawa godna pochwały