| Statystyki |
» Użytkownicy: 10,001
» Najnowszy użytkownik: mathaamoug
» Wątków na forum: 1,973
» Postów na forum: 83,555
Pełne statystyki
|
| Użytkownicy online |
Aktualnie jest 42 użytkowników online. » 0 Użytkownik(ów) | 41 Gość(i) Bing
|
| Ostatnie wątki |
Porady na długi
Forum: Mess
Ostatni post: Balley
16-08-2019, 12:23
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 1,746
|
Au Pair w kuchni :)
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
05-09-2018, 17:02
» Odpowiedzi: 268
» Wyświetleń: 32,716
|
zarzadzanie/merketing/tur...
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
05-09-2018, 16:41
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 1,576
|
Aparat ortodontyczny w UK
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
16-08-2018, 16:28
» Odpowiedzi: 14
» Wyświetleń: 5,301
|
aviator okulary
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
16-08-2018, 16:24
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 703
|
Kredyt jako małżeństwo
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
13-08-2018, 17:21
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 1,830
|
Kuchnia :)
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
11-06-2018, 12:29
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 1,473
|
Taniec?
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
11-06-2018, 12:27
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 1,260
|
Pytanie. Czy w Hiszpanii ...
Forum: Mess
Ostatni post: dasznierja
11-06-2018, 12:24
» Odpowiedzi: 4
» Wyświetleń: 2,390
|
remach
Forum: Kosz
Ostatni post: mare454cg
14-03-2018, 9:26
» Odpowiedzi: 95
» Wyświetleń: 15,113
|
|
|
| Czy zmienić rodzinę? |
|
Napisane przez: OryginalnaNazwa - 23-06-2014, 13:28 - Forum: Historie życiowe
- Odpowiedzi (5)
|
 |
Hej dziewczyny, chciałabym się was poradzić co zrobić w mojej sytuacji. Moja rodzina nie jest jakaś strasznaa, ani nie tyranizuje mnie ale są też pewne kwestie, które mnie tutaj bardzo denerwują i chciałabym poznać obiektywną opinię kogoś z boku.
Od początku, jestem u mojej rodzinki od maja, wcześniej byłam miesiąc au pair u polsko-angielskiej rodziny spod Londynu, ale matka nie dostała oczekiwanej pracy, w efekcie czego nie było ich stac na au pair i musiałam poszukać nowej rodziny(miałam dobre stosunki z poprzednią rodziną, matka dała mi dobre referencje). W taki sposób trafiłam do mojej rodziny w Londynie zajmuję się 6 letnim chłopcem i 8 letnią dziewczynką, wcześniej mieli oni au pair z Węgier przez 1,5 roku ale wywalili ją, bo kiedy byli na wakacjach sprowadziła swojego brata, a on ich okradł Próbowałam się kontaktować z tą dziewczyną, ale nie ma jak, jej konto na fejsie zniknęło a na maile nie odpowiada, więc nie wiem jakie miała obowiązki. Udało mi się z nia porozmawiać jak przyszła odebrać resztkę swoich rzeczy i z ważnych informacji dowiedziałam się tylko ile zarabiała :130 funtów tygodnowo w tym było sprzątanie raz na tydzień/ja robię to samo i mam 70 funtów+ 30 funtów na szkołę językową na tydzień(o które muszę prosić tydzień w tydzień, bo nie robią mi przelewu i zawsze zapominają dać)
Denerwuje mnie to, że nie mam listy obowiązków ani rozpisanych godzin pracy, prosiłam o to z 5 razy, ale hostka tylko uśmiechała się, przepraszała i obiecywała, że to zrobi, pytałam na drugi dzień i to samo.Zanim przyjechałam umówiliśmy się, że mam pracować 25 godzin tygodniowo, 4 godziny dziennie z dziećmi od poniedziałku do piątku i 5 godzin na domowe obowiązki: pranie, sprzątanie, prasowanie. Ale to tylko teoria, samego prasowania mam na jakieś 2- 3 godziny tygodniowo i nie są to rzeczy dzieci a koszule hosta (jakieś 12 tygodniowo), pranie praktycznie codziennie, przy czym dzisiaj dowalił mi też host wieszanie prania, czyli jakąś dodatkową godzinę w tygodniu, bo można prąd oszczędzić i nie używać elektrycznej suszarki. Na sprzątanie raz w tygodniu całego mieszkania schodzi mi jakieś 4 godziny (dom ma 3 piętra.2 łazienki i pełno włosów do odkurzenia bo mają 2 koty), nie wspomnę o rozładowywaniu i załadowywaniu zmywarki, ogarnianiu po śniadaniu, ścieleniu łóżek dzieciom, sprzątanie kuchni po kolacji. Hości gotują i nic poza tym.
Druga kwestia to ekstra kasa, umówiliśmy się na początku, że za tygodnie gdzie matka jest w delegacji a ja mam więcej roboty mam ekstra płatne, tak samo za tygodnie wakacyjne. Nie dostałam nic więcej za mój pierwszy tydzień pracy, gdzie matki nie było(fakt host mi pomagał trochę, bo zawoził dzieci na zajecia pozaszkolne, ale wyraźnie mówili mi , że mi więcej zapłacą za ten tydzień i nic, poza tym wtedy jeszcze nie dawali mi kasy na szkołę) i tak miałam co robić, bo moja poprzedniczka zostawiła mi 20 koszul do prasowania. Tydzień wakacyjny, to samo, byłam z dziećmi cały dzień z dzieciakami, za co dostałam jeden dzien w ciągu tygodnia wolny, (co mi różnicy nie robi bo i tak w tamtym tygodniu przepracowałam jakieś 45 godzin a nie 25). Raz była też sytuacja, że miałam w sobotę wieczór położyć spać 2 dodatkowych dzieci ich znajomych, fakt, nie miałam za dużo do roboty zmusić dzieciaki, żeby umyły zęby, ubrały piżamy, puscić film a potem zagonić do łóżka, ale też była mowa o jakiejś ekstra kasie, po czym udali, ze nie ma tematu.
Wiem, że to trochę moja wina, bo powinnam się upominać, ale z drugiej strony nie chcę spędzić roku czasu w rodzinie, gdzie o wszystko muszę walczyć. Daję z siebie dużo, dom jest czysty, pomagam dzieciom w grze na pianinie, kupiłam hostce prezent na urodziny i robiłam z dziećmi laurki dla niej. Nigdy nie odmawiam babysittingów(a są zazwyczaj w piątek wieczór) . Czuję, że w tej relacji tylko ja coś z siebie daję, hostka nawet nie miała czasu zabrać mnie do szkoły językowej(co obiecała zanim jeszcze do nich przyjechałam pracować), a o oyester card kiedy idę z jej dziećmu do kina muszę ją prosić(nie wiem co ona myśli, że powinnam sobie sama przejzd fundować kiedy jej dzieciaki gdzieś zawożę?). Zmienić rodzinę? Co myślicie?
|
|
|
| Super rodzinki |
|
Napisane przez: Hawk - 19-06-2014, 0:05 - Forum: Masz pytanie? Napisz je tutaj!
- Odpowiedzi (5)
|
 |
Jestem nowa na forum i moze pominelm jakis temat ale wydaje mi sie ze nie zauwazylam tematu o pozytywnych rodzinach ,u ktorych bylo milo i od ktorych nie chcialo sie uciekac. Moze ktoras z was ma bardzo dobre doswiadczenia? Mam byc au pair od wrzesnia i coraz bardziej sie przygnebiam czytajac same zle historie..
|
|
|
| "Ameryka oczami Au Pair", nowa książka o życiu au pair w USA! |
|
Napisane przez: darusia93 - 13-06-2014, 10:11 - Forum: Byłam Au Pair
- Odpowiedzi (7)
|
 |
"Ameryka oczami Au Pair" to książka wydana przez au pair, która spędziła dwa lata w USA.
Jej spostrzeżenia i uwagi mogą okazać się przydatne dla wielu osób, które chcą wyelcieć do Stanów jako au pair. Zawiera wiele zdjęć i ciekawych opisów. Wszytsko przedstawione jest w zabawny sposób. Z książki możemy dowiedzieć się istotnych rzeczy, np. jak wygląda zatrzymanie przez policję i jak w tej sytuacji należy się zachować.
Polecam!
<a class="bbc_url" href="<URL url="http://beezar.pl/ksiazki/ameryka-oczami-au-pair">http://beezar.pl/ksiazki/ameryka-oczami-au-pair</URL>" title="Zewnętrzny link"><URL url="http://beezar.pl/ksi...-oczami-au-pair%3C/a">http://beezar.pl/ksi...-oczami-au-pair</a</URL>>
Oto jakie rozdziały zawiera książka:
Spis treści:
Wstęp 4
Wiza 4
Co to w ogóle jest ta Ameryka... 5
Kilka faktów o Amerykanach 6
Pogoda w Nowym Jorku 8
Playdate 8
Zatrzymanie przez policję 9
Test na prawo jazdy 11
Jedzenie 12
Ceny w USA 13
Jazda samochodem 15
Ludzie 18
Kalifornia 20
Telewizja 21
Ignorancja Amerykanów 22
Halloween 23
Niania a au pair 28
Greenpoint 29
Co Amerykanie wiedzą o Polsce i Polakach 31
Polska parada 32
McDonald’s 34
Filmowy Nowy Jork, a Nowy Jork w rzeczywistości 34
Las Vegas 39
Metro 39
Życie w Kolorado 41
San Diego 45
Jechać, czy nie jechać 48
Panowie au pair 49
Napiwki 49
Gotówka czy karta? 50
Ćwierćdolarówki 50
Podróżowanie 51
Język 52
I.D. 53
Moda na odszkodowania 54
Rzeczy, które mogą zadziwić 54
Gdzie można tanio zjeść 56
Gościnność Amerykanów, a raczej jej brak 57
Jak ułatwić sobie pobyt w USA 58
Parę słów na koniec 60
|
|
|
| "Ameryka oczami Au Pair", nowa książka o życiu au pair w USA! |
|
Napisane przez: darusia93 - 13-06-2014, 10:07 - Forum: USA
- Odpowiedzi (1)
|
 |
"Ameryka oczami Au Pair" to książka wydana przez au pair, która spędziła dwa lata w USA.
Jej spostrzeżenia i uwagi mogą okazać się przydatne dla wielu osób, które chcą wyelcieć do Stanów jako au pair. Zawiera wiele zdjęć i ciekawych opisów. Wszytsko przedstawione jest w zabawny sposób. Z książki możemy dowiedzieć się istotnych rzeczy, np. jak wygląda zatrzymanie przez policję i jak w tej sytuacji należy się zachować.
Polecam!
<URL url="http://beezar.pl/ksiazki/ameryka-oczami-au-pair"><s></s>http://beezar.pl/ksiazki/ameryka-oczami-au-pair<e></e></URL>
Oto jakie rozdziały zawiera książka:
Spis treści:
Wstęp 4
Wiza 4
Co to w ogóle jest ta Ameryka... 5
Kilka faktów o Amerykanach 6
Pogoda w Nowym Jorku 8
Playdate 8
Zatrzymanie przez policję 9
Test na prawo jazdy 11
Jedzenie 12
Ceny w USA 13
Jazda samochodem 15
Ludzie 18
Kalifornia 20
Telewizja 21
Ignorancja Amerykanów 22
Halloween 23
Niania a au pair 28
Greenpoint 29
Co Amerykanie wiedzą o Polsce i Polakach 31
Polska parada 32
McDonald’s 34
Filmowy Nowy Jork, a Nowy Jork w rzeczywistości 34
Las Vegas 39
Metro 39
Życie w Kolorado 41
San Diego 45
Jechać, czy nie jechać 48
Panowie au pair 49
Napiwki 49
Gotówka czy karta? 50
Ćwierćdolarówki 50
Podróżowanie 51
Język 52
I.D. 53
Moda na odszkodowania 54
Rzeczy, które mogą zadziwić 54
Gdzie można tanio zjeść 56
Gościnność Amerykanów, a raczej jej brak 57
Jak ułatwić sobie pobyt w USA 58
Parę słów na koniec 60
|
|
|
| AuPair dla starszej kobiety |
|
Napisane przez: AnkaN - 11-06-2014, 2:17 - Forum: Historie życiowe
- Odpowiedzi (3)
|
 |
Hej, dziewczyny, jestem nowa zarówno na tym forum jak i w roli AuPair.
Jestem AuPair w Norwegii, przyjechałam tu 3 tygodnie temu. W moim przypadku wygląda to trochę inaczej, bo nie zajmuję sie dziećmi a mam pomagać starszej kobiecie, która jest po wylewie. Z opisu rodziny wynikało, że jest w większości samodzielna we wszystkim, jedynie ma niedowład lewej ręki i problemy z równowagą (sparaliżowało jej lewą część ciała). Psychicznie miała być zdrowa. Mąż tej kobiety, jest zdrowy, aktywny i całkiem sympatyczny. Dodatkowo w kontrakcie mam lekkie obowiązki domowe i zajmowanie się wnukami, kiedy do nich przyjadą.
Problemy zaczęły się już na początku, ponieważ nie byli w stanie ustalić grafiku, ciągle coś się zmienia i sami nie są pewni czego chcą. Ok, byłam w stanie to zrozumieć, że może sami muszą się przyzwyczaić do planowania z wyprzedzeniem więc jakoś to przełknęłam. Powoli się ten grafik klaruje. Dziadek wymagał ode mnie prawa jazdy i faktycznej umiejętności jazdy samochodem, żebym mogła z jego żoną gdzieś pojechać, na zakupy, czy do miasta.Z tą umiejętnością jazdy, to wymagają jednak cudów- mają auto w automacie, ogromny mercedes, i mimo, że wcześniej nigdy takim nie jeździłam ogarnęłam wszystko na 100% już na 3 jeździe. Problemem jest moja "bezbłędna" umiejętność poruszania się po mieście. Dziadek oczekuje ode mnie, że trafię do jakiegoś miejsca oddalonego o 50km, na totalnym odludziu bez mapy, nawet jeśli tam nigdy nie byłam. W zeszły piątek się zgubiłam, babka się śmiertelnie obraziła na mnie, bo musiałyśmy czekać na prom 2h.
Na dzień dobry dziadek zakomunikował, że on sobie życzy żebym jadła śniadania i obiady z nimi, bo to jest family life, a ja jestem part of the family. Tylko jakoś nie wydaje mi się, że robienie śniadania dla wszystkich, a później sprzątanie po wszystkich jest normalnym życiem rodzinnym, to jest normalna praca. Śniadanie ma byc max o 9, ale chyba tylko mnie obowiązuje ta godzina, bo ona przychodzi do stołu, dopiero jak pielęgniarka skończy robić jej makijaż (serio, myje i ubiera się sama, nie wiem po co ta pielęgniarka). Pielęgniarki się zawsze spóźniają, więc i początek śniadania się przeciąga. On z kolei, chodzi sobie na jogging i basen i też potrafi wrócić poźniej, ale dla niego to nie problem bo śniadanie zje przed wyjściem. To co, ja mam czekać i siedzieć głodna do 10 bo on chciałby zjeść wspólnie śniadanie? Na śniadanie jedzą chleb ze wszystkim, do wszystkiego. Ja nie jem chleba, po prostu źle się po nim czuję więc jem parówki lub jogurt. Ona przy ludziach mówi, że jestem jakaś dziwna bo te parówki jem. A raczej kiełbasę, wg nich. Podobna sytuacja jest z obiadami... Nawet w wolne najlepiej, jakbym była z nimi przy posiłkach.
Jak tu przyjechałam, to z niczym mi nie pomogli, sama załatwiałam urzędy, kursy, banki, bo oni nie wiedzieli o co kamon.
Po tygodniu, kobieta zaczęła być niemiła dla mnie. Cały czas się czepiała detali, tego co robię, jak wyglądam. Zaczęła strzelać mnie po rękach, jak czegoś nie chciała. Ja ze swojej strony robię co mogę, żeby jej pomóc, wstawać, chodzić, podaję jej co chce. Czasem jej odwala, a czasem jest bardzo miła. Pierwszego dnia spadła z oparcia fotela i uderzyła głową w kant stołka, i przestała kontaktować na moment. To był na prawdę przerażający widok, nie chce dopuścić żeby to się znowu powtórzyło, bo będę się czuła za to odpowiedzialna i pomagam jej jak mogę a ona mnie opieprza. Jak jej nie pomagam, to on mnie opieprza że z nią nie chodzę. Twierdzi, że od tego plecy go bolą a już jest stary. Kurcze, przecież mnie też bolą plecy od wspierania 70 kilogramowej staruszki, mimo, że jestem całkiem silną osobą.
Później dowiedziałam się, że rodzina podejrzewa u niej Alzheimera, bo jej zachowanie na to wskazuje a także w jej rodzinie były przypadki.
Kilka razy chciałam być miła i zaproponowałam, że mogę zrobić obiad lub ciasto, które lubią, to ona się do mnie z wrzaskiem rzuciła, że ona sama może zrobić i na pewno lepsze, nie trzeba żebym ja robiła. Dziadek próbował załagodzić akcję, ale widać było, że sam nie wie co się dzieje. Babcia porusza się o kuli lub na wózku i ma lewą rękę bezwładną.
Z dnia na dzień robiła się coraz nieznośna, w końcu 2 dni temu mieliśmy poważną rozmowę. Ja powiedziałam, że takie traktowanie to jest nie dla mnie i ja tego nie akceptuję. Dziadek opieprzył babcię, a później było naprawdę spoko, przez 2 dni. Dzisiaj dziadko wezwał mnie na rozmowę i od razu zaczął od: "Taka sytuacja między nami jest nie do zaakceptowania", pytam się o co chodzi. A on na to, że babcia uważa że ja tu jestem niepotrzebna i wcale nie chce żebym tu była. Ja mam się postarać i pokazać jej, że jestem miła, dobra i uczynna i że ona mnie faktycznie potrzebuje. Problem jest w tym, że to on bardziej mnie potrzebuje, bo chce mu się wyjść z kolegami na piwo czy na łódź na cały dzień, a jak ja jestem, to on się nie musi nią zajmować i ma wolne. A ta kobieta chce żeby jej mąż i rodzina byli przy niej cały czas, bez względu na swoje życie osobiste.
Jak dzadko chce mi przedstawić grafik, to to zajmuje im godzinę, bo zawsze dyskutują ze sobą i się kłócą, bo jeszcze sami tego ze sobą nie ustalili.
Ostatnio powiedział, że w weekend mam wolne i mogę robić sobie co chcę, więc kupiłam bilety na koncert. Dwa dni później stwierdził, że jednak jedziemy na wyspę. Powiedziałam mu, że to trochę nie bardzo ok dla mnie, bo skoro powiedział że mam wolne, to już kupiłam bilety (koszmarnie drogie) i chciałabym jednak pójść. zgodził się ze mną, ale się obraził.
Kiedy zapisywałam się na kurs powiedzieli, że muszę się najszybciej nauczyć norweskiego (jej angielski jest słaby) najlepiej by było jakbym chodziła rano. Poranne kursy odwoływali z braku chętnych, w końcu (za ich zgodą) musiałam pójść na popołudniowy, za co się obrazili.
Chcieliby, żebym każdy weekend spędzała z nimi na wyspie, ale traktują to jak family life. Przecież ja tam jestem cały czas na jej zawołanie. Podaj, przynieś, pozamiataj. Prowadzę samochód, składam i rozkładam wózek, pilnuję jej i dzieci, nawet jak nikt nie prosi. Owszem, czasem mam chwilę wolnego. Dla mnie to nie jest do końca komfortowe, ja wcale tam nie chcę być, zwłaszcza, że nie ma ani internetu, ani możliwości żeby w spokoju się języka pouczyć. Jak ja to powinnam traktować?
Ja ze swojej strony staram się być w porządku, czasem pojadę po zakupy jak mam wolne, a akurat jestem w domu, czasem coś ogarnę nawet jak mnie nikt nie poprosi, wiadomo, jakiś taki balans utrzymać.
Co ja mam z nimi zrobić? Zaczynam dopiero kurs, a już myślę o zmianie rodziny lub znalezieniu sobie innej pracy.
Czuję się tu jak w wariatkowie, jakbym miała schizofrenię. Chodzę wiecznie zestresowana, nie mogę spać w nocy, chce mi się ryczeć i jestem drażliwa, odreagowuję na chłopaku... Przecież ja nie jestem tutaj od rozwiązywania ich małżeńskich problemów, czy uczenia ich organizacji czasu. Jeżeli on podjął decyzję, żeby mnie zatrudnić mimo, że wiedział, że ona tego do końca nie akceptuje, to co ja mam to na siłę zmieniać i udowadniać jej, że jestem cacy?Nie dałam jej powodów do złości, sama sobie nawkręcała do głowy jakichś głupot.
Przepraszam za sługi post, ale co mam robić?
|
|
|
|