-
-
2,5 latki - problemy
justynka > 02-01-2011, 16:47
Hej
od 2 tygodnio pracuje jako au pair, zajmuje sie 2,5 latkami. Jest jeszcze strasze rodzenstwo, ale z nimi to nie ma zadnego problemu. Jesli jednak chodzi o te male dzieciaki to powiem Wam, ze strasznie sie stresuje!!! Juz podczas 2 dnia pobytu w rodzince, ten maly prawie stracil oko, drugi chcial uciec z przedaszkola... takze dzieciaki sa bardzo zywotne i maja mnostwo pomyslow... poza tym nie pozwalaja mi, zebym im pomogla sie ubrac czy odprowdziuc z przedzzkola. Nie wiem czy taki problem 2,5 latkoiw, czy tylko te moje jakies takie diabelki. macie jakies pomysly? -
Re: 2,5 latki - problemy
mooi > 02-01-2011, 17:08
hej:) niestety to w tym wieku normalne, bunt 2latka i te sprawy... taki przeciętny 2latek nagle odkrywa, że już przestał być maluszkiem - zaczyna coraz lepiej chodzić, biegać, mówić i ogólnie radzi sobie coraz lepiej - i bardzo by chciał żeby otoczenie przestało traktować go jak małe dziecko, stąd "ja sam". ja moim 2latkom pozwalam na samodzielność, kontrolowaną oczywiście, są żelazne zasady dotyczące głównie bezpieczeństwa, a z całą resztą jak chcą sami to proszę bardzo, jasne, że schodzi więcej czasu, ale i oni są szczęśliwsi i ty się nie przemęczasz ;) co jeszcze? przede wszystkim musisz być konsekwentna, muszą zobaczyć, że jak coś powiesz, to się tego trzymasz i nie ma to-tamto. ruchliwość też jest jak najbardziej zdrowa i normalna w tym wieku. ale mimo wszystko da się przetrwać, a jak uda Ci się nakłonić takiego małego buntownika do współpracy do satysfakcja gwarantowana, jak nie to i tak już całkiem niedługo z tego po prostu wyrosną :) -
Re: 2,5 latki - problemy
rajtuzy > 03-01-2011, 1:19
[quote name="justynka"]Hej
od 2 tygodnio pracuje jako au pair, zajmuje sie 2,5 latkami. Jest jeszcze strasze rodzenstwo, ale z nimi to nie ma zadnego problemu. Jesli jednak chodzi o te male dzieciaki to powiem Wam, ze strasznie sie stresuje!!! Juz podczas 2 dnia pobytu w rodzince, ten maly prawie stracil oko, drugi chcial uciec z przedaszkola... takze dzieciaki sa bardzo zywotne i maja mnostwo pomyslow... poza tym nie pozwalaja mi, zebym im pomogla sie ubrac czy odprowdziuc z przedzzkola. Nie wiem czy taki problem 2,5 latkoiw, czy tylko te moje jakies takie diabelki. macie jakies pomysly?[/quote]
Na samym początku również straszliwie, wręcz obsesyjnie bałam się, że dzieci sobie coś zrobią. Wszędzie widziałam zagrożenia, ale po pewnym czasie jakoś się otrząsnęłam ;-) Jasne, nie pozwalam dzieciom na zabawy zapałkami czy urządzanie wyścigów na ulicy, ale generalnie nie daje się histerii :-) Wierz mi, ja niejednokrotnie myślałam, że przypadkowo uśmiercę "mojego" najmłodszego smyka, ale dzieci są twarde
Wracając do głównego wątku - daj dzieciom trochę czasu, żeby się z Tobą oswoiły, a w międzyczasie bądź konsekwentna. Ludzką cechą jest badanie granic i to właśnie robią dzieci. Jesteś nową osobą i próbują, jak daleko mogą się posunąć, na co zwrócisz uwagę i jakie będą konsekwencje ich psot ( mój Pięciolatek na samiuśkim początku, kiedy przyprowadzałam go ze szkoły,zawzięcie twierdził, że Mama pozwala mu biegać po ulicy, nie odrabiać prac domowych i odżywiać się samymi słodyczami. Moja rada - jeżeli dziecko Ci mówi, że Mama/Tata/Obydwoje pozwalają mu na coś, a Ty masz do tego zastrzeżenia, warto powiedzieć: "Ok, Mama/Tata pozwalają Ci na to, ale ja nimi nie jestem, więc w tej chwili masz zrobić to, o co Cię proszę, a później porozmawiamy o tym z Mamą/Tatą" (czyli upewnisz się, czy faktycznie dziecko może coś robić czy nie).
Wiem, że na samym początku jest to trudne, bo chcemy ,aby dzieci nas lubiły, a narzucanie jakiś reguł zazwyczaj nie jest przez nie miło widziane 8)
Nie obawiaj się karać dzieci - haha, strasznie to brzmi, ale tak. Moje dzieci, kiedy są niegrzeczne,idą do kąta (ja m.in. mam równiez 2,5 latka) - a właściwie do pomieszczenia przy kuchni ( w której praktycznie kręci się nasze życie) - dziecko jest odizolowane od reszty, jednocześnie Ty słyszysz co się z nim dzieje, no i dziecko ma możliwość wypłakania/wykrzyczenia się, a i Tobie opadają emocje, co by smarkaczowi nie przylać :wink: