-
-
Dzieci...
Kasia_92 > 27-11-2010, 19:15
CześćMam pytanie dotyczące dzieci Jak one zareagowały na Waszą obecność? Szybko przyzwyczaiły się do Was, czy raczej potrzebowały trochę czasu? Jak spędzałyście z nimi czas? Zabawa w domu czy raczej jakieś spacery itp?
Pozdrawiam ! -
Re: Dzieci...
aniolek > 28-11-2010, 0:13
dobre pytanie :wink: bo moje dziecko 2,6 roku mnie nie lubi;/ pierwszy raz mi sie to zdarzylo... za to poprzedniej rodziny dzieci przyjely mnie cudownie po prostu, kwiatki, pomagaly mi sie rozpakowac, namalowaly rysunek itp itd i potem poszlam sie z nimi bawic na podworku bo ja uwielbiam bawic sie z dzieciakami na podworku, jak ja opiekuje sie dziecmi to jest 0 tv tylko teraz mam problem bo nie moge dzieciaka odciagnac od tv tego 2,6 latka ciagle bob the builder i barneytylko przewijam... juz zygam tym wszystkim -
Re: Dzieci...
rajtuzy > 28-11-2010, 4:26
Ja "mam" trójkę dzieci - 5 lat, 2 lata i 14 miesięcy. Kiedy się pojawiłam w domu, najstarszy już pierwszego dnia oznajmił mi, że mnie kochaUczucie to ( jak do tej pory -odpukać ;-) ) pozostaje to samo. Najmłodszy przez pierwsze 3-4 dni tylko się uśmiechał i był wesół niczym szczygieł, ponieważ widział nową twarz i zawsze tak reaguje na kogoś nowego :-) Później mu przeszło ;-) i stał się normalnym dzieckiem, czyli czasem śmiech, czasem płacz, ale rozrabianie na okrągło :-) Najgorszy był na samym początku średni - bardzo tęsknił za poprzednią au-pair, nie bardzo orientował się w zaistniałej sytuacji, był bardzo marudny - raz się śmiał, by za chwilę zacząć się dąsać i płakać i jako jedyny badał granice do moich granic wytrzymałości 8) Na szczęście teraz mu przeszło ( no wiadomo, czasami swoje fochy nadal ma) i jest bardzo wdzięcznym dzieckiem
Myślę, że oryginalna nie będę, kiedy napiszę, że najgorsze są początki - wiadomo, to nie tylko nowa sytuacja dla nas, ale i dla dzieci, które swoje obawy potrafią okazywać w najbardziej nieprzewidywalny sposób :roll: -
Re: Dzieci...
Klarasek > 28-11-2010, 11:57
Moja starsza (5 lat) była przez pierwszy tydzień przecudowna. Wskoczyła mi w ramiona na lotnisku, ciągle chciała się ze mna bawić, oprowadziła po mieszkaniu, pokazywała różne rzeczy itp. Potem jej przeszło i bylo tylko gorzej....dąsy, wredne odzywki, wręcz chamskie zachowania. W zeszłym tygodniu pojechałam na tydzień do Polski i od tego czasu jest jakby lepiej. Mam wrażenie, że sobie z nią już lepiej radzę i nie robi mi takich wrednych akcji jak wcześniej. W każdym razie mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej -
Re: Dzieci...
Aśśśś > 29-11-2010, 22:16
Ja jestem w "posiadaniu" 3 chłopców 6,9,11, i musze przyznać ze pierwsze 2 tyg były dla mnie straszne. jestem 5 operką w tym domu, więc dla dzieci to nie była żadna nowość, oczywiście przywitały mnie bardzo serdecznie itp., ale przez pierwsze dni nie odzywały sie do mnie, unikały mnie, było tylko hi rano, i goodnight wieczorem, do tego nie raz zadawały Hostce pytanie, czemu ich była operka musiała odejść.. była taka fajna itp...aleeee jak to zawsze bywa - czas wszystko zmienia i teraz jest dużo lepiej, mamy tematy do rozmów, dzieci mnie poznały i polubiły. Oczywiscie nie zawsze jest idealnie, ale o niebo lepiej niż na początku -
Re: Dzieci...
Kasia_92 > 01-12-2010, 16:17
[quote name="Aśśśś"]Ja jestem w "posiadaniu" 3 chłopców 6,9,11, i musze przyznać ze pierwsze 2 tyg były dla mnie straszne. jestem 5 operką w tym domu, więc dla dzieci to nie była żadna nowość, oczywiście przywitały mnie bardzo serdecznie itp., ale przez pierwsze dni nie odzywały sie do mnie, unikały mnie, było tylko hi rano, i goodnight wieczorem, do tego nie raz zadawały Hostce pytanie, czemu ich była operka musiała odejść.. była taka fajna itp...aleeee jak to zawsze bywa - czas wszystko zmienia i teraz jest dużo lepiej, mamy tematy do rozmów, dzieci mnie poznały i polubiły. Oczywiscie nie zawsze jest idealnie, ale o niebo lepiej niż na początku[/quote]
Ooo to widzę, że łatwo nie miałaśale ważne, że już jest dobrze! A powiedz, jak udało Ci się dotrzeć do tych dzieci? Jak ich zachęciłaś do siebie? -
Re: Dzieci...
Aśśśś > 01-12-2010, 22:12
Najtrudniej było ze starszymi, bo z nimi widuje sie tylko wieczorami jak wracają ze szkoły, zaczęłam ich wypytywać o ich zainteresowania, a następnie starałam sie z nimi na te tematy jak najwięcej rozmawiać, pokazywałam im ze ja też potrafie być zabawna i fajna,ciągle ich chwaliłam ( wciąż to robie) że genialnie grają na swoich instrumentach, sa dobrzy w sporcie itp. Z najmłodszym zaś trzeba było się mniej wysilić, tu wystarczyła odrobina szaleństwa, by pokazac mu, ze nie należe do spokojnych ludzi i że moze sie ze mną dobrze bawić.( on uwielbia Michaela J. więc jak on tańczył to i ja, jak on śpiewał to i ja ;] ) Wypytywałam ich ciągle o to jak minął im dzień, jakich mają znajomych, i teraz mam o czym z nimi rozmawiac - co jest ważne. Na początku oczywiście było ciężko, bo oni nie chcieli ze mną tak ochoczo rozmawiać, ale powiedzmy że "zmuszałam " ich do tego, mówiąc i czekając aż mi odpowedza, mimo ze to często było tylko yes, or not, to i tak sie nie zrażałam i teraz mam tego efekty :mrgreen: