-
-
Remach... Jak im to powiedzieć?
zlosnica > 21-09-2010, 14:56
Well... Wyszło na to, że muszę zrezygnować ze swojej rodzinki. Mimo że jestem z nimi tylko trzy miesiące, to już mam dosyć pracy, nie mam siły ani ochoty, hości traktują mnie jak tanią siłę roboczą, której można wcisnąć wszystko, a ona będzie siedziała cicho w kącie i wykonywała zadania. Coraz więcej zadań. Uwielbiam mojego dzieciaczka, ale to nie wszystko. Wrzucają mi w kalendarz babysittingi, nie informując mnie o tym, nie uzgadniając, stawiają mnie przed faktem dokonanym.. Mam hosta w domu i mam wrażenie, że czasami wręcz patrzy mi na ręce, wchodzi do pokoju i pyta małej- a co robicie? a byłaś już dzisiaj na dworzu? a umiesz to powiedzieć po polsku?- a przy tym patrzy na mnie z wyrzutem jakby to była moja wina, że ona nie chce wychodzić z domu albo uczyć się polskiego. Mam po prostu dosyć i spadam stąd. Z tym, że oni robią dobrą minę do złej gry. Wysyłają mi maile z informacjami co zrobiłam źle (tak, maile, mimo że mieszkamy razem) i jaka to ja jestem nieodpowiedzialna, a w domu się uśmiechają i dziękują, że im pomagam. Tak więc wszystko zamiatamy pod dywan i jest "sielsko anielsko", kochamy się. I dlatego nie wiem jak im powiedzieć, że rezygnuję z pracy. Dla mnie przeprowadzili się do innego mieszkania (z dodatkowym pokojem i łazienką) i czuję w kościach, że będą robić mi ogromne wyrzuty, że jestem niewdzięczna i zła bo tego nie doceniam. Nie chcę się z nimi kłócić, chciałabym odejść stąd jak człowiek, tylko jak to zrobić? Okłamać ich i zachować się jak gówniarz czy powiedzieć prawdę i narazić się na bardzo nieprzyjemną konfrontacje? Jeśli macie doświadczenie w tych sprawach, to dajcie mi proszę znać, bo ja spać nie mogę po nocach, tak mnie to męczy... -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
89dzoana89 > 21-09-2010, 16:57
Ja tam nie bardzo dobradze bo sama stchorzylam zeby pogadac z hostami ze mam za duzo obowaiazkow, ze jest mi zle itp i po prostu spakowalam sie i wyszlam...
Teraz patrzac z dystansem stwierdzam ze zachowalam sie jak gowniara!!! i zaluje tego... -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
Klarasek > 21-09-2010, 17:05
Po pierwsze - nie dla Ciebie się przeprowadzili tylko dlatego że chcieli mieć au pair. Nie miej wyrzutów sumienia. A żeby nie było zgrzytów powiedz, że po prostu nie czujesz z nimi tej "chemii" i nie odpowiada Ci to to czy tamto. Ale nie na zasadzie "jesteście dla mnie źli i ja spadam" tylko, że po prostu oczekiwałaś czegoś innego. -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
mloda > 21-09-2010, 17:57
Typowi Amerkanie :mrgreen: Tu sie usmiechaja a za plecami robia co innego... :roll: Nienawidze tego! Moi tez tak robili ale na szczescie pod koniec mojego roku, wiec juz nie bylo sensu ich zmieniac miesiac przed wyprowadzka....
Co do Twojej sytuacji to na pewno bym nie oklamala, bo nie jestesmy dziecmi... Pogadaj szczerze, powiedz ak sie czujesz, moze cos zrozumia i zmienia swoje postepowanie, a jesli nie to postaw sprawe jasno, ze nie tak mialo byc i bardzo im dizekujesz za wspolprace. -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
zlosnica > 21-09-2010, 20:35
Ja to w ogóle mam wrażenie, że ich Polska trochę zmieniła (nie chcę urazić niczyich uczuć, kocham nasz kraj!), bo przyjechali z usa, gdzie człowieka się szanuje i traktuje godnie, do kraju gdzie pieniądze które mi płacą są naprawdę duże jak na nasze zarobki. na miejscu zorientowali się jak jest i wychodzą teraz z założenia, że skoro tyle mi płacą to mogą sobie pozwolić na więcej. Bo kurczę, na początku traktowali mnie totalnie inaczej...
[quote name="mloda"]Pogadaj szczerze, powiedz ak sie czujesz, moze cos zrozumia i zmienia swoje postepowanie[/quote] Ja już nawet nie chce z nimi się dogadywać, chcę po prostu stąd odejść. Ostatnio powiedzieli mi, że w roku akademickim (przypomnienie: nadal studiuję dziennie) mam nadal wyrabiać 40 godzin tygodniowo, z tym, że kiedy mała jest na zajęciach i ma drzemkę (więc jakies 25-30godzin w tygodniu) to jest mój czas wolny. Nie wiem w takim razie jak niby mam te 40 godzin wypracować, dobę mam sobie wydłużyć? Już i tak mi dorzucili dwa babysittingi, jeden w piątek wieczorem i jeden w sobotę od rana, czuję, że wtedy będę mieć wszystkie wieczory babysitting i weekendy też. Może wtedy jakimś cudem uda mi się wyrobić te 40h. Fajnie, tylko, że ja mam 20 lat i też mam swoje życie. A frustracja, stres i zmęczenie na pewno nie wpłynie dobrze na moje relacje z małą. Muszą sobie znaleźć kogoś kto nie studiuje albo studentkę zaoczną, bo ja się tutaj wykończę...
Tak właśnie mi się wydaje, że wymyślanie chorób itd. jest trochę bez sensu, bo kłamstwo ma krótkie nogi. Poza tym chcę być fair też wobec siebie... Boję się tylko tego, że będą mi robić wyrzuty, albo co gorsza- zrobią mi awanturę. Bardzo nie lubię konfliktów... Poza tym nie chcę odchodzić stąd skłócona, fajnie byłoby wysłać im kartkę na święta czy małej na urodziny, a nie udawać, że się nie znamy i nie mieszkaliśmy razem przez 3 miesiące... -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
Sake > 21-09-2010, 20:53
Załatw to tak jak oni:
- wyślij maila -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
zlosnica > 22-09-2010, 0:00
:lol: oj to by się zdziwili -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
juanita_90 > 22-09-2010, 10:32
no ja mam ten sam problem tylko ,ze ja bede rezygonowac po roku. Tzn minal mi rok w sierpniu ale w grudniu tzn przed swietami chciala bym odejsc. Mam juz bilet do Polski -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
zlosnica > 22-09-2010, 15:02
Ja postanowiłam dłużej nie czekać, bo miara się przebiera z każdym dniem. Dzisiaj oberwało mi się, że hostka nie zapłaciła wpisowego za balet małej. proponowałam, że zapłacę, a ona powiedziała, że sama to zrobi. ale to moja wina, bo nie wpisałam tego do kalendarza! No oczywiście, jakżeby inaczej, biję się w piersi i padam na kolana z żalu, o pani. Poza tym mam dwie godziny wolne w ciągu dnia 13-15 jak mała ma drzemkę i na początku sami mi powiedzieli, że to są moje dwie godziny i mogę robić w tym czasie co chcę (uczyć się, spać, wyjść z domu. whatever), bo host pracuje w domu i zajmie się ewentualnymi niespodziankami. No i fajnie, tylko, że ostatnio jak tylko położę małą do łóżka, to on się zbiera i wyskakuje na lunch co zabiera mu godzinę i ja jestem uziemiona. Dzisiaj przegiął, wróciłam z małą z parku o 12 na lunch, jest 12:30 a on wychodzi z pokoju z całym swoim oprzyrządowaniem rowerowym, rzuca "będę za parę godzin" i wychodzi. No hello?! Nie, nie, nie, definitywnie mam dość, spadam stąd. Dzisiaj wieczorem poproszę hosta na rozmowę (hostka w delegacji, wraca w piątek, będzie mi łatwiej trochę) mówię mu, że nie daję rady, w roku szkolnym będzie jeszcze gorzej, nie mam siły. Niech szukają kogoś innego, kogoś kto nie ma swojego życia. Sorry. -
Re: Remach... Jak im to powiedzieć?
WhiteDove > 22-09-2010, 15:47
Napisz koniecznie wieczorem jak sie sprawa rozwinela... Wiesz, jak Ty nie protestujesz to powalaja sobie na coraz wiecej, moze sa przekonani, ze nie odejdziesz? No to sie zdziwia, jak zobacza, ze jednak wcale nie jest takie oczywiste, ze musisz byc ich AuPair... Trzeba czasem utrzec nosa takim ludziom, to moze przejrza na oczy...