• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!
       
  • ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!
  • ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    Caristia > 26-06-2010, 19:43

    Po 1,5 rocznym związku z Anglikiem, facet zostawił mnie bez powodu, bardzo mnie to zabolało, przeszłam depresję i wtedy pojawił się on-Jahanzeb, Pakistańczyk. Zaimponował mi swoją rozwagą, dojrzałością emocjonalną pomimo 28 lat i gotowością do założenia rodziny. Był dobrze wykształcony, inżynier z australijskimi kwalifikacjami, gwarantował mi super przyszłośc jako swojej żonie. Ja należę do osób wrażliwych i szukam w życiu oparcia, kogoś na kim mogę polegać. Jego postawa wydawała mi się uczciwa więc pomimo szoku jaki przeszłam po rozpadzie związku, powiedziałam sobie: Dam mu szansę. Zaczęliśmy pisać do siebie dlugie maile gdzie on opowiadał mi o swojej rodzinie. Przyjechałam do Londynu 23 grudnia i poznałam jego rodzinę tj. wujka, żonę wujka i brata. Wszyscy bardzo mili i pomocni. Reszta mieszka w Pakistanie. Nie mieszkałam z nim jednak gdyż ich religia nie pozwala mężczyźnie na obcowanie z kobietą bez małżeństwa w meczecie, dlatego wynajął mi hotel. Spotykaliśmy się w kinie, restauracji itp.

    On wiedział że go nie kocham i celem dla którego przyjechałam do Londynu była rozmowa z moim byłym. Nie chciałam tą rozmową niczego zyskać, ale po prostu oczekiwałam wyjaśnień. To były najgorsze święta mojego życia- bez ukochanego, sama w obskurnej dzielnicy Londynu z doraźnymi spotkaniami z facetem którego dopiero co poznałam. Bardzo chciałam komuś zaufać, może pokochać i czuć się kobietą. Nasza znajomosć kwitła. Niestety zaczęłam zauważać jego wady a wręcz obsesję. Zaczęło się od tego, że idąc na spotkanie z koleżanką w Londynie wyłączyłam telefon. Wieczorem otrzymałam od niego wykład na temat jak się powinnam zachować wobec kogoś kto myśli o mnie poważnie. Powiedziałam mu, że nie mam obowiązku się tłumaczyć i że jestem wolną osobą. Ucichł, poszedł po rozum do glowy i nasza znajomość kwitła dalej. Niestety było co raz gorzej z biegiem czasu. Po sesji zimowej postanowiłam pojechać na 2 tygodnie do Londynu. On mnie zaprosił. Było podobnie jak wtedy. Mieszkałam w hotelu. Po kilkudniowym pobycie zaczął mnie namawiać, wręcz zmuszać do pójścia do prawnika tzn. solicitor i podpisaniu dokumentów małżeńskich. Mówięo co ten pośpiech? A on na to: im szybciej się pobierzemy tym lepiej z uwagi na moją pracę. Pójdę na statek (inżynier morski) i zarobię pieniądze na kupno domu i twoje studia. Nie jestem Europejczykiem i potrzebuję wszędzie paszportu żeby móc się poruszać legalnie. Mój paszport zostanie wysłany do home office w czasie procedury małżeńskiej. Żeby udowodnić mi swoja uczciwość przyniósł ogromny segregator z dokumentami potwierdzającymi jego legalny status, kwalifikacje i wszystko po to, żebym czuła się z nim bezpiecznie. Doceniłam to. Mój lot powrotny był zaplanowany na 1-go marca. Uzgodniliśmy że 1-go z rana mam sie stawić u prawnika z paszportem. Wieczór przed, nie wiem jakim sposobem, ale dostałam drgawek, tak jakby coś mnie przestrzegło.....Stchórzyłam... nie stawiłam się tam gdzie powinnam. Zamiast tego wsiadłam w autobus na lotnisko i odleciałam do Polski. Od tego momentu zaczęły się problemy.....zaczął do mnie wydzwaniać, pisać maile-eseje, jaka to glupia jestem, bezmyślna, nieodpowiedzialna, jak to go ośmieszyłam przed rodziną, że on mi tyle oferuje a ja odrzucam jego dobroć.....Zaczęłam się zastanawiać czy to może ja jestem jakaś pomylona, czy co?

    Napisał maila do mojej przyjaciółki na facebooku błagając o pomoc, żeby mnie przekonała. Żądał wyjaśnień dlaczego się nie pojawiłam u tego prawnika, zaczął mi wymyślać że głowa boli. Kontakt między nami się urwał. Po jakichś 2 tygodniach, przeprosił mnie za swoją nachalność i przekonał do siebie ponownie. Zaczęły się rozmowy o małżeństwie. Jego sposób patrzenia na rodzine imponował mi...Wszystko miał przemyślane co do naszego wspólnego życia. Jako że moja rodzina jest skłócona ze sobą, perspektywa stworzenia własnej kochającej się rodziny miała dla mnie ogromne znaczenie. Wychowywałam się bez ciotek, kuzynów itp...

    Ostatecznie, wysłałam mu dokumenty małżeńskie. Zaplanowaliśmy ślub na koniec lipca, ale.....no właśnie.....Postanowiłam że przyjadę na 3 dni do Londynu od 3-go do 6-go lipca (szukam pracy jako opiekunka i miałam zaplanowany interview w agencji. Rodzina którą miałam zaklepaną, zmienila zdanie! Pewna agencja z dzielnicy bogaczy oferuje 200 funtów na tydzien jako mother's help a jedynym warunkiem jest interview z menadżerką). Jako że jedna z rodzin postanowiła mnie na jeden dzień zaprosić, to zmieniłam rezerwację na 2-go lipca. Nie mówiłam mu, bo wiem jak on reaguje na moje zmiany. Jakimś sposobem się dowiedział i wpadł w furię. Wysłał mi sms-a o treści " Jeżeli za chwilę mi dasz mi wiarygodnego usprawidliwienia, to spodziewaj się konsekwencji jakich sobie nawet nie potrafisz wyobrazić" BYŁAM W SZOKU!!!! ON MI ZWYCZAJNIE GROZI!!! Odpisałam mu maila że nie lecę do Londynu, ślubu nie będzie jeśli będzie mnie traktował jak niewolnicę ( długo rozmawialiśmy o równości w związku, i o tym że on nie będzie dyktatorem. Powiedziałam mu co wiem o jego nacji, islamie itp i że jeśli kiedykolwiek mnie skrzywdzi to odchodzę z dnia na dzień).

    Powiedziałam o wszystkim rodzicom i zagroziłam mu że jeśli nie zostawi mnie w spokoju to zawiadomie policję i urząd imigracyjny.

    Zlikwidowałam konto na facebooku i skrzynke mailową którą stworzyłam specjalnie dla maili od niego.

    Jako że sama jestem osobą wykształconą, nie pozwolę na takie traktowanie. Definitywnie zakończyłam tą farsę i ostrzegam was dziewczyny, bądźcie czujne!!!!!
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    moniamj > 26-06-2010, 19:58

    Dobrze że zakończyłaś ta znajomośc, będać w połowie twojej histori myślałam że to małżenstwo doszło do skutku



    no tak trzeba byc czujnym, ale czasami jestesmy zaslepione i nie dostrzegamy pewnych rzeczy
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    Caristia > 26-06-2010, 20:04

    ehhh....ta jego furia miała miejsce wczoraj. Dziś dochodzę do siebie......masakra!!! Niby mam wykształcenie wyższe, ale czasami mi się wydaje że jestem głupia jak but!!!
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    mloda > 26-06-2010, 20:19

    [quote name="Caristia"]Niby mam wykształcenie wyższe, ale czasami mi się wydaje że jestem głupia jak but!!![/quote]



    Przepraszam ale o wykształcenie wyższe w Pl nie trudno... wystarczy matura i pełno jest teraz szkół. i powszechnie wiadomo, ze na studiach w pl trzeba miec mase szczęścia... Nie twierdze, ze jesteś nie mądra, bo na pewno tak jest, ale takie podkreślanie moim zdaniem jest zbyteczne...



    A teraz jeśli chodzi o Twoja wypowiedz... Fakt, fajnie ze nie wyszłaś za niego, ale nie można wrzucać ludzi do jednego worka. Bo Pakistańczyk, bo Muzułmanin... My gdybyśmy urodziły sie w Pakistanie, to byśmy były Muzułmankami, gdybyśmy sie urodziły gdzieś tam indziej to przyjęłybyśmy religie tego kraju.. I w Pl sa oszuści, złodzieje, gwałciciele, mężczyźni (i kobiety) chorzy z zazdrości wiec co ma do tego, ze ten facet akurat jest obcokrajowcem? :twisted:
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    dosiunia > 26-06-2010, 20:26

    Islam to jedno, a mentalnosc kraju z jakiego sie wywodzi dana osoba to drugie raz oczywisce tradycja, sposob postrzegania swiata i innych Tobie osob. Jesli on Ciebie tak traktowal, to musial przeciez takie sytuacje widziec, w czlowieku takie rzeczy nie biora sie od tak.



    Nie mozna wszystkiego zrzucac na religie, owszem sa w niej zakazy i nakazy, ale tak jest w kazdej. Tak jak juz powiedzialam, zalezy to w glownej mierze w tego skad sie wywodzimy i jakie mamy wzorce.
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    Caristia > 26-06-2010, 20:30

    do mlodej;-)



    Tak, masz rację.....ja go nigdy nie oceniałam po narodowości!!! Napisałam że jest z Pakistanu bo jego imię nie brzmi jak angielskie. Równie dobrze mógł to zrobić Polak.

    Często z nim rozmawiałam na temat jego i moje wiary i nawet doszliśmy do porozumienia w kwestii ślubu. On jest bardzo tolerancyjny, otwarty i dla niego ślub kościelny to nic strasznego. Nawet sam do księdza poszedł i zapytał o warunki.



    Opowiadając swoją historię chciałam tylko ostrzec....W Londynie byłam już łącznie 8 razy i wiem że różni ludzie tam mieszkają. Jak mawiał mój niedoszły mąż- w samym Londynie w lutym zabito 22 osoby nożem.



    Ja sama należę do osób tolerancyjnych i nawet jeśli ktoś wyznaje animizm, nie ma to dla mnie znaczenia...



    A co do studiów, to nie każde łatwo skończyć;-)
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    Caristia > 26-06-2010, 20:34

    [quote name="dosiunia"]Islam to jedno, a mentalnosc kraju z jakiego sie wywodzi dana osoba to drugie raz oczywisce tradycja, sposob postrzegania swiata i innych Tobie osob. Jesli on Ciebie tak traktowal, to musial przeciez takie sytuacje widziec, w czlowieku takie rzeczy nie biora sie od tak.



    Nie mozna wszystkiego zrzucac na religie, owszem sa w niej zakazy i nakazy, ale tak jest w kazdej. Tak jak juz powiedzialam, zalezy to w glownej mierze w tego skad sie wywodzimy i jakie mamy wzorce.[/quote]



    Dokładnie;-) Ja nie mam nic do Muzułmanów. Szanuję ich tak samo jak Żydów, Hindusów itp.

    Mnie zaszokowało to, że on zawsze podkreślał swoje wykształcenie, jaki to on mądry bo ma tyle dyplomów...

    Co z tego? Ja też mam a się nie chwaliłam...

    Najbardziej nie lubiłam w nim tych ciągłych wymówek jak coś szło nie po jego myśli

    Ten pośpiech z małżeństwem...



    Rozbawiła mnie jego wypowiedź z przedwczoraj " Wiesz darling, po naszym ślubie w meczecie, zamieszkamy na 3 dni w hotelu, razem....powiedz, czego mogę się od ciebie spodziewać w noc poślubną?"



    Od ponad pól roku mu wbijam do głowy że nie jestem tego typu dziewczynką i że potrzebuje czasu na zdobycie zaufania. On sie zarzekał że szanuje moją decyzje i nie jest zdeterminowany jeśli chodzi o te sprawy.... A tu proszę!!!
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    ibiego > 26-06-2010, 20:37

    Przede wszystkim ogromne różnice kulturowe,oni innaczej postrzegają nas jako kobiety,tam kobieta wie jaka jest jej pozycja i nie moze sie sprzeciwiac mezczyznie,i to się nigdy nie zmieni,bo przepasc miedzy krajami europejskimi a arabskimi jest wielka,i bedzie taka zawsze,zwiazki takie sa niezwykle trudne,mimo,ze na poczatku moze byc pieknie,obieca Ci wszystko milosc,pieniadze i wiele innych rzeczy,to niestety szacunku ich czesto nie dostaniemy.I dlatego jest tak wiele problemow,jesli ktos jest w takim zwiazku,nie mowie,ze wszystkie zwiazki,ale wiekszosc na pewno..a Polki czesto wierza w ich obietnice,wyznania milosci i traktowanie jak ksiezniczki,az do czasu... ale dobrze,ze przejrzalas na oczy i dziewczyny uwazajcie na siebie to wazne,rozsadek musi byc najwazniejszy !
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    ell > 26-06-2010, 20:40

    [quote name="Caristia"] nie jestem tego typu dziewczynką [/quote]

    to ile masz lat, dziewczynko? 8) Tak w ogóle to zastanawiam się, czy Twoje posty nie są jakąś głupią prowokacją, bo jeśli Ty tak na serio to życzę powodzenia w dalszym życiu :wink:
  • Re: ZWIĄZKI Z OBCOKRAJOWCAMI-MOJA HISTORIA....OSTRZEGAM!!!

    Caristia > 26-06-2010, 22:01

    Mam 22 lata skarbie;-)



    Moja historia jest niestety prawdziwa. Jeżeli nie chcesz brać udziału w dyskusji to nikt Cię nie zmusza.

    Powodzenia również
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Następna