• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
       
  • Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych
  • Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    satelitarna > 16-10-2009, 11:08

    Wiem, że to nie miejsce na takie wywody ale muszę się wygadać. Dnia 14.10 o godzinie okolo 21;30 mój piesek wpadł pod samochod pod moi blokiem na osiedlu ze skutkiem śmiertelnym. To był najgorszy dzień w moim życiu, jestem nieszczęśliwa, że Bóg nam ją dał i zabrał. Była to suczka 4,5 miesięczna szczenię piękną Border Collie, należący do mojej siostry ale i ja ją kochałam całym sercem i zawsze się zastanawiałam jak przeżyję rozłąkę z tym psiakiem i polecę do USA. Nie wiem dlaczego akurat my, zawsze ją puszczałysmy aby się wykupciała bez smyczy ale tego dnia strasznie byla podjarana sniegiem, widziala go pierwszy raz w zyciu i byla przeszczesliwa. Kocham ja najmocniej w zyciu jak sie da i w ulamku sekundy stracilam ja. Siostra mowi,ze kierowca wyjezdzjacy z blokow wlaczajacy sie do ruchu mogl zahamowac ale nie zahamowal..siostra tez mogla jej nie spuszczac, mogla w ogole nie brac jej ze soba do sklepu bo lodow jej sie zachcialo w taka pogode !!!! to jest dla naszej rodziny dramat, nie jestem w stanie logicznie myslec, w ogole zaniedbalam forum, leze w domu do pracy nie chodze bo po co i placze placze placze ciagle placze. Nasza suczka byla wyjatkowa zmiotu, poniewaz miala pol pyszczka czarnego a pol bialego a wiec nie miala kasycznego pyszczka ,wszyscy ja podziwiali, kochali, glaskali, to bylo cudenko, do tego Madra, nie wierzylam,ze border collie to najmadrzejsze psy ale TAK JESLI CHCECIE MADREGO PSA TO TO SA NAJMADRZEJSZE PSY. Ten ps w ciagu 3 miesiecy rozumial wszystko, szybko sie uczyl komend. Chodzilam z nia na boisko na frisbee, ciagle po pracy szybko do domu bo Shila czeka na mnie i chce isc na spacerek pobiegac, ona kochala ruch, bieganie, plener, zabawki swoje, kosteczki, frisbee. Miala wszystko, oszalelismy na Jej punkcie i byla wyczekiwana bardziej badz niejednokrotnie niz nie jedno dziecko! Kochala jezdzic samochodami, kochala siedziec w pokoju na oknie i potrafila pol dnia tak wysiedziec, powiedzialam do niej zostan to sie nie pchala do drzwi, na frisbee mowie lay down a ona sie kladzie zanim dokoncze mowic slowo down... byla nawet na wystawie jednej z Nami w Lodzi i zdobyla 4 miejsce, pozostal nam pucharek po niej i dyplom, serce mi sie kraja jak pzypmni mi sie jakwyszlam z bloku na telefon od kolezanki ze psa nam potracilo,ze chyba nie zyje, Boze bieglam p oschodach jak szlaona, mialam juz kluczyki do auta aby do weta jechac, czerwone nie czerwone po miescie 100 km/h wiedzialam,ze nie zyje ale jechalam, moze zemdlala,mimo iz krewka z noseczka poleciala. To byla moja mala lisica, spwalam jej nawet "Jestem sobie lisek, czarno bialy lisek" moja Myszunia,moja Dziubcia, ISkierka, nie moge sie pzobierac,caly dzien palcze od 2 dni nic nie jadlam i nie zjem. Wiem,ze kazdy powie,ze tka byc musialo ale ja sie ptam czemu Ona ? tak wyczekiwana, zmienila nasz swiat, w domu ojciec z matka sie nie klocili juz, bo Shila VItara tate zaczepala jak np byl wypity.

    No dramat, kocham ja najmocniej na swiecie, tesknie, mam zal do Boga, ze nam ja zabral, wystarczy juz nam pechow w rodzinie, moja siostra ma depesje ,czuje sie winna, a miala jej nie brac ze soba, miala ja zostawic ale ona tak peknie oczkami patrzala "wez mnie ze soba" JESTEM ZALAMANA, NIE MAM SIL MYSLEC O WYJEZDZIE NA CHWILE OBECNA JEST MI ON OBOJETNY, JA CHCE ABY SIOSTRA I MAMA SIE PODNIOSLY. Wiem,ze lekarstwa sa dwa na nasz bol; czas i nowy pesek. Ale czy Hodowca nam zaufa, czy nie stracil zaufania do nas? Do siostry, przeciez na Shile bylo duzo chetnych a Oni wybrali moja siostre ze jej Ja dadza, razem z hodowla widzielismy sie na wystawie w Lodzi, moja Myszunia byla przeszczesliwa, bawila sie z mama,siostra kuzynami, Hodowca tez byl i byl zadowolony,ze z Nia chcemy jezdzic, ze bawim sie we Frisbee i widzialam,ze ciesyzli sie ,ze nam ja dali. NIECH MNIE KTOS PZYTULI BO WYBUCHNE I POWIE ZE TO SEN I ZARAZ WEJDZIE DO POKOJU MOJA SHILA VITARA i zas ja wezme na rece wycaluje p okarku i powiem,ze pancia od parowek Cie KOCHA!!!! Nie moge dojsc do siebie i sobie z tym poradzic, ciagle mysle o tym dniu i znam ten dzien co do minuty.

    Ponizej zdjecia, chce Wam pokazac jaki to byl skarb od samych narodzin, te oczka

    http://www.bordercollie.info.pl/foty/sz ... index.html
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    ell > 16-10-2009, 11:37

    prześliczny piesek...bardzo, bardzo, bardzo Ci współczuję...
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    carly15 > 16-10-2009, 11:41

    jejq wspolczuje Ci trzymaj sie ,wiem co to za bol niektorzy sobie mysla 'to tylko pies' alez oni sie myla potrafimy bardziej zaufac psu i w nim znalezc oparcie niz w drugim czlowieku czasami. beznadziejni kierowcy bym takich golymi rekami rozszarpala ci co krzywdza bezbronne zwierzeta!!! :-(((((((((((((
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    satelitarna > 16-10-2009, 12:08

    Nie wiem jak sobie poradzic mam bo ciagle placze, ja zamiast opowiadac o byciu au pair ktora jeszcze nie jestem ( to tez wina pecha) to pisze Wam o piesku. Ale to byl niezwykly piesek, ja ciagle placze i mam przed oczami caly ten dzien 14.10!! Na prawde jestem nieszczesliwa i mam pecha w zyciu Teraz w weekend siostra chciala isc a plener z Nia ona tak pokochala snieg ,ze nie moglam wyjsc z podziwu jak biegala rozpedzona i hamowala lapciami i snieg na nia padal, Boze Boze Boze....
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    Lunax > 16-10-2009, 13:08

    Przesliczy piesek i strasznie wspolczuje. Rozumiem co to za bol stracic ukochane zwierze, zwlaszcza ktore jest jak rodzina.. I nie przejmuj sie, ze tu to piszesz.. Po prostu musialas sie wygadac.
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    karolinka > 16-10-2009, 13:41

    wspolczuje.psy to jednak super stworzonka
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    kamildzianka > 16-10-2009, 16:18

    Boze, nawet nie wiem, co napisac. Jestem kiepska w pocieszaniu...

    Pomysl, ze ten piesek byl szczesliwy z toba i ty tez dzieki niemu mialas usmiech na twarzy. Tych uczuc nikt tobie nie odbierze. I nie masz co sobie wyrzucac, ani siostra. Czasami los tak okrutnie plecie swoje witki, ze nie da sie czegos ominac, ani przewidziec. Nie smuc sie powodu czegos, co jest niezmienne, kochana.
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    satelitarna > 16-10-2009, 20:27

    Ja kiedys pisalam w ktoryms z tematow,ze ogolnie mam ciezko i mam pecha, wlasnie PECHA ale dlaczego pecha musiala miec moja Myszunia ? Widzieliscie jej pyszczek ? To byl nasz Lisek
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    ell > 17-10-2009, 8:59

    I jak Ci dzisiaj?

    wiem, że Cię to nie pocieszy, ale sama chciałabym, żeby ten rok już się skończył, bo to najgorszy rok mojego życia i mam wrażenie, że jakieś fatum nade mną wisi :? .



    3maj się, mała...
  • Re: Jestem najnieszczęśliwsza wśród najnieszczęśliwszych

    satelitarna > 17-10-2009, 13:47

    Dzisiaj jest zle ,jest weekend, zwykle w weekend nikt u nas nie pracuje, pies byl happy,ze wszyscy w domu naokolo, tu mama gotujac obiad rzucila mieskiem, tu ja wzielam ja na frisbee na boisko a wieczorem siostra do centrum miasta do parku - chcialysmy ja socjalizowac z ludzmi, autobusami mimo iz mamy auto. Teraz jest sobota, od 14.10 nic nie zjadlam, tylko pare winogronek, banana, jablko i gruszke i moze 2-3 herbaty, kompletnie nic, wnetrznosci moje sie trzesa czuje bol brzucha, dostalam 15.10 krwotoku przedwczesnego ( miesiaczka) dzisiaj leze w lozku, mam rolety na sam dol, z siostra wspomnamy i ogladamy. Moja mama zalamana, chce juz nowego psa bo wie,ze nowy ryjek ukoi nasz bol, siostra z koleji mowi,ze to za wczesnie mowic naszemy hodowcy ,ze chcemy nowego pieska, boi sie,ze zas cos sie stanie, ze Jej juz nie zaufaja, jaciagle patrze po hodowlach, ogladam mioty, kurcze to byl najpiekniejszy dzien kiedy nam Shile przyznano, nie wiecie jak sie cieszylam,zrobilam po to aby ja zobaczec przez 2 godziny az 500 km w dwie strony. Ten piesek sie cieszyl jak szedl na spacerek a jak wyczaila,ze mam frisbee to skakala do niego i skakala w windzie na dworze aby juz jej porzucac,ale ja wiedzialam,ze rzucac mozna na boisku ( łące za blokiem ) leciala tam szybko i sie ogladala czy ide, jak sie zblizalam do Nie to szybko sie zaczaila i zrobila lay down . Boze jak ja cierpie to nie macie pojecia, moglo sie tego uniknac, wypadkow zawsze mozna uniknac!!!!! jejku co my teraz zrobimy, kompletnie stracilam ochote do zycia, nie wiem co z USA, chce uczestniczyc tez w zyciu nowego pieska ale tez chce wyleciec, boje sie o wszystko o siostre ktora ma poczucie ogromnej winy i o mame dla ktorej to byl jedyny powod powrotu do domu po pracy o 22!!
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Następna