• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • Zwiazki z obcokrajowcami.. :)
       
  • Zwiazki z obcokrajowcami.. :)
  • Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    vegemilka > 10-07-2009, 16:49

    No wlasnie Jestem ciekawa jak wam sie uklada w tej dziedzinie? W czasie waszego bycia au pair, mysliscie o tym "zeby sobie kogos znalezc"? A jezeli juz znajdziecie na kogo trafiacie? Jak wyglada komunikacja miedzy Wami.. istnieje jakas widoczna bariera jezykowa? I czy zaobserwowalyscie zjawisko "zderzenia kultur" miedzy Wami?



    Strasznie mnie ciekawia doswiadczenia innych, poniewaz sama jestem w zwiazku z Francuzem i jestesmy juz na etapie zamieszkania razem.. Lubie obserwowac nasze zachowania, jak czasem sie roznimy i mamy inne podejscie do roznych dziedzin, a o tym opisze pozniej, bo teraz mi sie mala budzi :wink:



    Czekam na wypodziedzi dziewczyny
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    kamildzianka > 10-07-2009, 17:06

    1. Gdy bylam operka, nie szukalam kogos na sile, zeby tylko kogos miec. Wolalam skupic sie na pracy i na zabawie z kolezankami, odkrywaniu nowych miejsc i, oczywiscie, zakupach.

    2. Bariery jezykowej juz nie ma. Kevin mnie wielu slow nauczyl, glownie slangu, a zycie nauczylo mnie wyrazen medycznych, finansowych.

    3. Zderzenie kultur - owszem. Amerykanie to luzacy, sa swobodni, lubia sie bawic, nie narzekaja oraz maja wielki apetyt na seks. Polacy sa spieci, nerwowi, narzekaja, wiecznie dokads gonia i sie spiesza.
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    ila > 10-07-2009, 17:20

    Aaaa czaderski temat

    jak operkowałam drugi raz w Dublinie to miałam gorący wakacyjny romans z przystojnym Irlandczykiem . W sumie to poznaliśmy się jakoś przez neta zanim jeszcze pojechałam do Dublina, mailowaliśmy i gadaliśmy na gg chyba 2 miesiące, potem jak już przybyłam do Irlandii to zaczęliśmy się spotykać no i coś się tam rozwinęło... Generalnie jeśli chodzi o język i komunikację to nie było żadnego problemu, heh w sumie śmiesznie było bo on miał bzika na punkcie Polski i uczył się sam polskiego! Więc często było tak, że ja mówiłam do niego po polsku i rozumiał choć sam nie umiał jeszcze wtedy składać zdań po polsku. Zderzenie kultur... nie było jakieś bardzo widoczne, ponieważ ja już byłam zaznajomiona z kulturą irlandzką, on z kolei wiedział dużo o Polsce, naszych obyczajach itd. Bardzo miło wspominam to lato. Kto wie, jakbym została wtedy w Irlandii to może coś poważniejszego by z tego wyszło... W każdym razie, jesteśmy w stałym kontakcie, odwiedziłam go w Dublinie w maju, wybieram się znowu we wrześniu, jesteśmy teraz na stopie typowo przyjacielskiej . Byłam w kilku związkach w Polsce ale nigdy się nie udawało, Polacy są dziwni. Te 3 miesiące spędzone z moim Irlandczykiem były o niebo lepsze niż jakikolwiek związek z Polakiem. I wiecie co Wam powiem dziewczyny, wyjeżdżam niedługo do Anglii i jednego jestem pewna - jeśli facet, to tylko obcokrajowiec, więc Brytyjczycy drżyjcie, Ila nadchodzi haha .
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    shante > 10-07-2009, 17:45

    Ja przez dwa lata miałam gorący romans ze starszym o 10 lat pół-Włochem pół-Hiszpanem :mrgreen: Nie było to nic bardzo poważnego - ot, romans, spotykaliśmy się kilka razy w roku, jak przyjeżdżałam do cioci do Wiednia. Był jej sąsiadem, mieszkanie obok. :lol: Porozumiewaliśmy się po angielsku, czasem uczył mnie niemieckiego, ja jego polskiego, zabawnie było. Jestem niesamowicie wdzięczna losowi za to, że go spotkałam, bo zmienił mnie w pewną siebie i przekonaną o swojej wartości kobietę. Pomógł mi uwierzyć w swoją wyjątkowość i pokonać strach przed nieznanymi ludźmi (byłam strasznie nieśmiała). Miewaliśmy sprzeczki, nieporozumienia, ale zawsze dochodziliśmy do porozumienia. No i w łóżku było fantastycznie haha.



    Ach, czy wspomniałam, że spotykaliśmy się po kryjomu, bo moja ciocia była przeciwna? :lol:
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    vegemilka > 10-07-2009, 18:23

    Ojej, ja calkiem niewinnie zakladalam ten temat, a tu takie zwierzenia :oops: hehehe..
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    89dzoana89 > 10-07-2009, 18:29

    No no no...jakich tu sie rzeczy mozna dowiedziec;p

    Ja niestety nie mam sie czym pochwalic w kontaktach z obcokrajowcami...ale juz niedlugo
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    shante > 10-07-2009, 18:44

    Haha, dżoana, świetnie ujęte: 'ale już niedługo' jestem za

    Chociaż tym razem mam nadzieję na coś poważnego, a nie wyłącznie przelotny romans... :roll:
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    ila > 10-07-2009, 19:00

    ja też, ja też!
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    agulka > 10-07-2009, 19:01

    swietny temat...

    jako, ze jestem staruszka w porownaniu do Was, mam za soba bagaz doswiadczen.. Amerykanin, Turek , Wloch, Anglik i obecnie Szwajcar to obcokrajowcy, z ktorymi bylam w zwiazku. pomijam romans z Portugalczykiem i Niemcem, bo to nic powaznego nie bylo



    Z Turkiem , wytrzymalam bardzo krotko. Ich kultura - a dokladniej stostunek do kobiet to fakt nie do zaakceptowania jesli sie jest Europejka.

    * moj obecny szef to Turek i ma zone z USA, ale..ten Turek byl w polowie wychowany w USA i nie ma az tak wpojonej tureckiej kultury - czyli jak widac sa wyjatki...



    Anglik to byl mazgaj i maminsynek. Jak zadzwonil do matki bo mial goraczke ( Kris - lat 30! ) to umarlam.. jak stalam tak wyszlam...Potem zlalam reke na desce i sie poplakal... Duze dziecko.



    Wloch - pedantyczny. wszystko mial poukladane pod kolor, nic nie mozna bylo przestawic. Zwiazek zakonczylismy bo na mnie nawrzeszczal, ze odstawilm pudelko z herbata nie na ta polke co trzeba! bez komentarza...



    Amerykanin - bardzo grzeczny, zawsze mi otwieral drzwi, przyjezdzal po mnie, odwozil do domu. Nigdy nie pozwolil mi za nic zaplacic. Byl troskliwy i dbal o mnie strasznie.

    W dodatku byl mlodszy , wiec tymbardziej bylam w szoku, ze taki swietny!

    Zwiazek sie zakonczyl, bo on poszedl do wojska..ja wrocilam do Europy. Odwiedzil mnie tutaj raz, jestesmy przyjaciolmi. w miedzyczasie sie ozenil... ale mimo wszystko trzymamy kontakt - friends forever



    Szwajcar - wyjatkowo grzeczny, strasznie poukladany - kalendarz prowadzii jak sobie cos zaplanuje to nie ma zmiluj sie..musi tak byc i juz

    na poczatku bardzo zimny, z czasem bardziej sie otworzyl. bardzo zadbany.wyksztalcony, zna 4 jezyki. w sumie facet z bajki..ale ma jedna wade - jest pracoholikiem i dla pracy poswieci wszystko

    w tej chwili jestesmy w zwiazku na odleglosc - ja w szwajcarii on w londynie. wczesniej tez bylo na odleglosc - ale szwajcarska..ja w genewie on w zurichu. widywalismy sie 4 dni w tygodniu tylko. teraz co 2 tygodnie..

    skoro on poswiecil mnie dla Londynu..ja nie mialam zludzen i wybralam usa a nie jego.. ale on mnie zaskoczyl - jest na etapie szukania pracy w DC ..nie wiem co z tego bedzie, pozyjemy, zobaczymy....



    Portugalczyk - namietny czarus...

    Niemiec - sex w glowie i tyle!



    Jesli chodzi o sex - usa i szwajcaria prowadza
  • Re: Zwiazki z obcokrajowcami.. :)

    89dzoana89 > 10-07-2009, 19:03

    Sie jednoczymy widze...praktycznie we wszystkim :mrgreen:
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Następna