• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Emi, skandynawska syrenka ;)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Emi, skandynawska syrenka ;)
       
  • Emi, skandynawska syrenka ;)
  • Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 04-12-2005, 13:07

    Jak inaczej moglabym uczcic moja rocznice na forum jak nie zakladajac swoja historie? :lol:

    :twisted: 8)



    Wlasnie zaczelam powoli zdawac sobie sprawe z tego, ze moj rok tutaj konczy sie za 2 tygodnie (wlasciwie dokladnie za 2 tygodnie bede siedziec na lotnisku w Kopenhadze i czekac na samolot do Wa-wy) i mimo wielu minusow (miedzy innymi mieszkanie na wsi) bede wspominac go naprawde milo.



    Pamietam jak bylam juz wlasciwie zdesperowana w grudniu 2004 i pewnego wieczoru postanowilam, ze jesli nie uda mi sie znalezc host rodziny w Skandynawii przed swietami, wroce do swojej poprzedniej pracy. Nie jest zbyt sympatycznie siedziec w domu i nic nie robic, wiedzac, ze w tym samym czasie rodzice pracuja (tata czasem nawet i cala dobe!), zeby dac jesc i splacic cholerny studencki kredyt, ktory sie wzielo za ich namowa (bo gdyby nie to, nie moglabym byc we Wroclawiu dluzej niz jeden semestr, wlasnie z powodow finansowych) - a potem rzucilo studia, bo to naprawde nie bylo to, co chcialam robic. Poczucie winy zzeralo mnie inside out.

    I wtedy przyszedl mail z jednej z zakazanych stronek, ze system dopasowal mi swiezo zarejestrowana rodzinke z finskiego archipelagu (od razu jak to przeczytalam to mialam jedno skojarzenie, male miasteczko Mariehamn na Wyspach Alandzkich, ktore badz co badz do archipelagu tego samego naleza, a nielatwo z tego forum doczytac sie, ze w tamtym momencie rozkwitala milosc w moim zyciu i to wlasnie w tych rejonach - wiec chcialam, aby zycie jakby co ulatwic, znalezc sie jak najblizej, Sztokholm bylby bardziej odpowiednim miejscem, ale oferty z tego miasta mnie po prostu przerazaly - jak projektantka mody, ktora twierdzila, ze przewiduje dla au pair "kilka dni wolnego w roku" !!!). Polozenie mi odpowiadalo. Sprawdzilam wiek i ilosc dzieci - 2 dziewczynki, 8 i 12 lat - jak dla osoby bez doswiadczenia to super wiek, bo wiele uwagi nie wymagaja. Kolejna rzecza, ktora zmusila mnie do napisania do owej rodziny byl fakt, ze ogloszenie napisane bylo 100% poprawnym angielskim (a ja mam zboczenie filologiczne). Napisalam do nich. Mail przerosl moje oczekiwania, byl dlugi i wyczerpujaco odpowiadal na moje pytania. No i kasa, 400€ plus oplata za telefon do 25€ wygladalo pociagajaco (na tle tych 250-300 oferowanych przez inne rodzinki) - co prawda nie wzielam wtedy pod uwage zadnych podatkow czy dojazdow gdziekolwiek, ktore potem zezarly polowe mojego dochodu, ale kto by przypuszczal... Wykanczalam sie psychicznie bedac bezrobotna od 3 miesiecy wiec rodzina spadla mi z nieba.

    3 maile, 2 telefony i dostalam bilet na samolot na 5.stycznia 2005 I tak sie znalazlam w miejscu, z ktorego obecnie pisze, Parainen (czy tez szwedzkojezycznie Pargas) 30km od Turku w poludniowo-zachodniej Finlandii.



    Mysle ze jak na poczatek historii to takie male przypomnienie (male, sic! :lol: ) moich operskich poczateczkow jest jak najbardziej na miejscu

    cdn.
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    (-:MARZENA:-) > 04-12-2005, 14:13

    wreszcie historia Emi, nowa lekturka nam rosnie :-)
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    kasik > 04-12-2005, 18:44

    W koncu historia naszej Emi

    Zaczela sie ciekawie, co bedzie pozniej zobaczymy :wink:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Yoanna > 04-12-2005, 19:34

    no Emi wreszcie czekam na ciag dalszy :wink:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    martamaua > 04-12-2005, 21:34

    NO NARESZCZIE!!!!!!!



    A ja zaraz 4 dni po tobie wyruszylam do Danii



    Ty trzeba sie jakos spiknac na tym lotnisku!
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 05-12-2005, 11:50

    Marta, byc moze na tym samym lotnisku bede przesiadywac znowu 2.stycznia jak mi innego polaczenia ze Sztokholmem nie znajda (i jak beda sie tak spieszyc jak sie spiesza :evil: )



    ciag dalszy (lub blizszy :lol

    Troche to wszystko chaotyczne tutaj bedzie, ale nie wydaje mi sie niczym dziwnym, skoro mam skrotowo (taaaa ) podsumowac caly dotychczasowy rok i jeszcze skupic sie na rzeczach biezacych i planach na przyszlosc - bo the show must go on



    Palenie podczas pobytu:

    Przyjechalam pelna zachwytu, ze wreszcie rzuce palenie. Tja... 3 tygodnie wytrzymalam bez zadnej fajki, ale czegos mi tu brakowalo jak do miasta wyjezdzalam - w przerwie miedzy jednym sklepem a drugim, po jakims zarciu w restauracji, czekajac na autobus... Zaczelam na nowo popalac. Hosci nie wiedzieli (tzn moja hostka jako palaczka mysle, ze sie domyslala, ale nic nie mowila, bo w domu nie palilam - tzn tu w Finlandii to w ogole w domach sie nie pali, od tego ma sie ogrodki/balkony, a jak ktos nie posiada ani jednego ani drugiego jak w akademikach lub mieszkankach studenckich... no, coz, wtedy zachrzania winda lub po schodkach przed blok i pali, albo rzuca, wybor prosty).

    I tak sobie palilam caly rok. W poprzedni weekend odwiedzalam kolezanke w miasteczku zwanym Uusikaupunki (kiedys tam Rosja ze Szwedami pokoj podpisala, ale to dawno temu bylo ) 100km na polnoc ode mnie (Polka, narzeczony Fin, super babka, a znalazlysmy sie na stronie Polonii Finskiej przy okazji zbiorki w polskim kosciele w Turku). Ona to w ogole nalogowiec... Siedzialysmy sobie w niedziele u niej po kolejnej imprezowej nocce (przez caly rok spotykalysmy sie raz w miesiacu na popijawe ) oczywiscie z fajkami w ogrodku, w pewnym momencie zadala mi bardzo ciekawe pytanie - po co ja wlasciwie pale jesli paczka starcza mi na 2-3 tygodnie i zadnej nie ma w tym regularnosci? Wrocilam do domu wieczorem, spojrzalam w lazience w lustro, zadalam sobie to samo pytanie i... Od poprzedniej niedzieli jestem bez fajki (do tej pory palilam w weekendy i we wtorki kiedy do szkoly, eee... no moze jakas regularnosc w tym jest :lol: ).



    Samochod:

    Jak juz chyba opisywalam w historyjkach au pair i samochod (ktory to temat nota bene sama zalozylam). Prawko zrobilam w grudniu 2001 (ooo, wlasnie dzisiaj jest moja rocznica egzaminu, dokladnie 4 lata temu zdawalam ), ale ze rodzice samochodu nie maja a wiekszosc naszej rodziny mieszka poza miastem, wiec nie jezdzilam cale 3 lata.

    W grudniu jak zlapalam kontakt z moja rodzinka, wzielam jedna lekcje :roll: :lol:

    W polowie stycznia hostka zgadala sie z komisem i pojechalysmy po moj pierwszy w zyciu samochod. Miasteczko nazywa sie Piikkiö i lezy jakies 10km od Turku a jakies 30 od nas. Prawko wzielam i ruszylysmy. Oczywiscie w polowie drogi dopiero do mnie dotarlo, ze przeciez bede tym moim samochodem wracac do domu SAMA (rzeczywistosc okazala sie jeszcze straszniejsza, hostka powiedziala, ze musi cos zalatwic i ze mam jechac i jednoczesnie zobaczymy czy pamietam droge do naszej wsi :O). No nic, jakos sie udalo, jechalam z 50km/h (ograniczenie na tamtej drodze bylo 80, teraz jezdze tam prawie 100 ) ale dojechalam do samego domku in the middle of nowhere :lol: Tak sie zaczela moja przygoda z samochodem.

    Brakuje mi jakis 70km do pelnych 10 000km zrobionych przeze mnie podczas pobytu tutaj 8)

    Fiat Uno, 5.lutego 1991

    Bryka na miare dyskomula :lol:

    :twisted:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 05-12-2005, 22:03

    zeby zburzyc chronologie tej wspanialej historii zarzuce tym, co sie tu wlasnie dzieje

    mam baby-sitting :lol: 8) z bejbikami

    hostka miala jakies spotkanie o 15.00 i przebieglo zupelnie niezle, zaproponowali jej imprezke dzisiaj. Siedzialam sobie po 17.00 w swoim pokoju Nightwish sluchajac i sie po prostu rozrywkujac, bo przed okresem jestem i wszystko mnie boli i ledwie sie ruszam (a i tak dzisiaj podwojny spacer z psami odwalilam, bo moje mlodsze dziecko mialo wizyte kolezanki, no i jak zwykle nie wiedzialam co robic, zeby nie dostac ochrzanu od hostki, bo wiem, jak ona powaznie traktuje przestrzeganie obowiazkow dzieciakow - maja cos zrobic, to maja zrobic - w sumie chcialoby sie rzec i bardzo dobrze!)

    No wiec oczywiscie z usmiechem powiedzialam, ze nie mam nic przeciwko imprezce (chociaz w rzeczywistosci slaniam sie ogolnie ). Wyniosla sie, a moja starsza stwierdzila, ze ona dzisiaj wieczorem wychodzi (bo jutro mamy Dzien Niepodleglosci i kazdy ma wolne, oczywiscie lacznie z operka, ktora jednak:

    1. ma wyjsc na spacer z psami

    2. ladnie poproszona przez hostke zgodzila sie podwiezc ja do miasta jutro, zeby ta mogla sobie samochod odebrac, a dzisiaj popic i wrocic taxi

    3. dzieciaki chca do kina, wiec prawdopodobnie jedziemy wszystkie 4 babsztyle i 3 z nas zostaja w Turku i nie jest to bynajmniej hostka z dzieciakami :evil:

    niech zyja dni wolne od pracy ).

    Niby o 22.00 miala wrocic (Yana znaczy sie, ta przemila 13-tka ). Wlasnie z godzinke temu zaraz jak hostka zniknela za horyzontem, pojawila sie dziewczyna, ale oczywiscie nie sama tylko z menem na skuterze... :roll: o zgrozo!

    Mlodsza, Yascha, postanowila jak zwykle pobawic sie w szpiega (tak dyskretnie, ze im wysylala lisciki samolocikami z papieru ktore znowu po drodze zostawaly przechwytywane i rozszarpywane przez Charlie'go, naszego owczarka belgijskiego) - oczywiscie do calej zabawy angazujac mnie :?

    Godzina 21.35 a Yana zniknela z Janne i nie wiem, czy raczy na ta 22.00 wrocic (a w ogole to oficjalnie odwiedza swoja przyjaciolke Eve... :roll: ). To dziecko mialo wiecej bojfrendow za ten czas jak ja tu jestem niz ja w calym swoim zyciu :? :evil:

    Yascha zajela sie wreszcie swoimi sprawami, nie wiem na jak dlugo uda sie ja jednak w spokoju utrzymac, mam nadzieje, ze sie zmeczy i zaraz do lozka pojdzie (planowo powinna byc juz od 35min ale ze jutro dzien wolny a hostki nie ma... coz, nie mam serca gonic), a ja sobie wreszcie bede mogla przysiasc z piwkiem przy muzyce jak planowalam, zanim hostka zburzyla mi wieczor.

    Jutro postaram sie dorzucic cos ponownie ze wspomnien, nie mam jeszcze koncepcji co :lol:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Emm > 05-12-2005, 23:49

    Nie martw sie Emi, dasz rade!

    U mnie hosci wyjechali. Wszystkie numery telefonow spisane, kluczyki do samochodow zostawione( tekst hosta"Aga, jak bedzie duzy snieg to bierz moje auto, jest lepsze na taka pogode, tyle ze ma reczna skrzynie biegow, ale to dla Ciebie nie problem.."-no niestety jest to problem, bo podejrzewam, ze sie calkiem odzwyczailam od recznej skrzyni, ale co tam).

    Moja 13-stka tez juz za facetami sie oglada.Ostatnio robilam jej kolezance makijaz na urodziny nastepnej kolezanki i tak sobie myslalam, ze ja w wieku 13 lat to dzieciak totalny bylam , a chlopy byly ostatnimi, o jakich myslalam.
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    FutureAuPair > 06-12-2005, 0:36

    Ufff,ciesze sie,ze nie trafilam na rodzinke z nastolatka!Czy moze byc cos gorszego niz podlotek,ktory uwaza sie za w pelni doroslego?Do takiej malolaty trzeba miec podejscie.Ja znajac swoje operskie metody zamkknlabym ja chyba w pokoju,zeby nie ryzykowac,ze odstawi jakis numer! :?



    I zgadzam sie z Emm,w wieku nastu lat, faceci to byl dla mnie temat kompletnie z kosmosu.Wogole to "nasze pokolenie" bylo chyba bardziej dziecinne w tym wieku.Ach, ta dzisiejsza mlodziez...! :wink:
  • Re: Emi, skandynawska syrenka ;)

    Gość > 06-12-2005, 5:05

    WOW !!!! No w koncu !!!

    Moje gratulacje ,bede czytac tak czesto jak tylko bede mogla !

    Mila niespodzianka ))
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Następna
  • Ostatnia