-
-
Zmęczenie Au pair
wercia109 > 16-04-2012, 0:44
Czy z początku byłyście zmęczone nadmiarem emocji i przede wszystkim językiem w obcym kraju? Szczerze mówiąc, ja czasami będąc już w Polsce i rozmawiając z kimś po angielsku jestem tym zmęczona, a co dopiero przebywając w anglojęzycznym kraju. Chodzi też o nowe mieszkanie, nowy kraj, nowych ludzi.. wszystko obce. Jak się z tym czułyście? -
Re: Zmęczenie Au pair
Aisling > 18-04-2012, 13:48
Ja się z tym czułam wspaniale!
Ale faktem jest, że mówiąc po kilka, kilkanaście godzin w innym języku, Twój mózg się bardziej męczy. Musi wykonać dużo trudnejszą pracę, niż przy bezmyślnym wypowiadaniu słów po polsku, więc to zmęczenie jest rzeczą jak najbardziej naturalną! Ale to zwykle tyczy się pierwszych kilku tygodni (2-3?), później już dużo łatwiej to wszystko przychodzi. -
Re: Zmęczenie Au pair
fdotka > 29-04-2012, 18:48
Ja właśnie w moje pierwsze dni czułam taką adrenalinę, że w stresie nic nie robiłam tylko gadałam. Non stop nawijałam o pierdołach z każdym napotkanym czlowiekiem, używałam pięćdziesięciu konstrukcji zdaniowych na raz, ale mnie to nie obchodziło. byłam tak podekscytowana, że zagadywałam nawet ludzi w pociąguMój mózg chłonął jak gąbka wtedy. Później miałam kryzys i czułam, że nawet się cofam.
Ja bardzo rzadko teraz rozmawiam po Polsku więc myślenie też przestawiło się na angielski. -
Re: Zmęczenie Au pair
marika299 > 30-04-2012, 10:56
ja również nie odczuwałam zmęczenia gdy mówiłam po ang. wręcz była to dla mnie przyjemność,zawsze! -
Re: Zmęczenie Au pair
Benna > 05-05-2012, 17:24
Fajny temat. Też się nad tym zastanawiałam. Oprócz tego, że używanie języka obcego podnosi adrenalinę i jest niejako pracą psychiczną, to przecież w przeciągu pierwszych 2 tygodni doświadczymy tylu nowych bodźców, że szok. Począwszy od lotu samolotem, obawy o niezgubienie bagażu,odprawie, znalezieniu się samemu na wielkim lotniku, w wielkim mieście, kilkunastogodzinnym locie, poznaniem nowych osób ze szkoły au pair, nieustannym zmęczeniu, zmianą czasu, zmianą jedzenia, zmianą powietrza, zmianą gniazdek...;p poprzez poznanie rodzinki, dzieci, przełamanie bariery językowej, poznanie w praktyce wszystkich zasad rządzących domem, samochodem, okolicą, po ciągłą obawę czy dobrze się wypadłoJest tego dużo. Enough to kill a girl I'd say.;p Nie mówię już o dwóch tygodniach przed wyjazdem które też będą gorączkowe, pożegnania załatwiania kupowania pakowania. Ha ogarnia mnie mieszanka lęku i podekscytowania. Jak znam siebie to podskoczy mi adrenalina, otrę się o panikę na lotnisku, będę się do wszystkich uśmiechać, czasem ze łzami w oczach, będę nienaturalnie pobudzona i hiperaktywna, nie będę zwracała uwagi na szczegóły, będę się za głośno śmiała itp, następnie padnę na łóżko i będę spała spała spała tak długo jak tylko rodzinka mi na to pozwoli. Następnie po spadku adrenaliny ogarnie mnie potworny strach i będę się bała wyjść z pokoju, ale jako że odwaga nie istnieje a jest tylko przełamywanie strachu, zbiorę się w sobie i zaryzykuję. -
Re: Zmęczenie Au pair
Benna > 05-05-2012, 17:25
Zastanawiam się jeszcze, jak już zacznie się normalna rutyna pracy, czy au pair są bardzo wycieńczone pracą z dziećmi i jak sobie z tym radzą. -
Re: Zmęczenie Au pair
magda-lenka > 05-05-2012, 18:10
[quote name="Benna"]Zastanawiam się jeszcze, jak już zacznie się normalna rutyna pracy, czy au pair są bardzo wycieńczone pracą z dziećmi i jak sobie z tym radzą.[/quote]
TAK!! aupairki bywają bardzo zmęczone...
na slynnym blogu aupairmom znalazlam kiedys fazy pobytu aupair u host rodziny -beda pewnie tez opowiadac o tym na szkoleniu.
na poczatku jest tzw honeymoon -ta faza ekscytacji, poznawania wszystkiego, zainteresowania nowym krajem, obyczajami itd.
jak wpadniesz w rutyne (i doswiadczysz przejawow homesickness) to moga Cie zaczac denerwowac nawet drobne rzeczy np. dlaczego w Stanach jest taki okropny chleb (ja) ;-)
i oczywiscie sama praca wtedy jest bardzo trudna, bo dzieci rowniez sa bardzo meczace, a do tego dochodzi obciazenie psychiczne.
po jakims czasie przywykniesz do wszystkiego, jednak pod koniec pobytu jest taki specyficzny etap zmeczenia, znuzenia, 'gotowosci powrotu do kraju'
ponoc aupairs sa wtedy mniej wydajne i nie staraja sie juz tak jak na poczatku. mnie wtedy pracowalo sie lepiej, bo juz dobrze znalam swoje host dziecko i zwyczajnie nauczylysmy sie wzajemnej wspolpracy
oczywiscie u kazdego przebiega to indywidualnie, sa dziewczyny ktore uwielbiaja USA przez wiekszosc pobytu, inne chca wracac po 2 dniach
tak samo kazdy ma okreslona wytrzymalosc - dla mnie 10 h pracy dziennie (pracowalam tak przez cale lato) to bylo strasznie duzo, zwlaszcza na poczatku...pozniej jak mala poszla do przedszkola to bylo juz latwiej.
jak sobie radzic? znajdz jakas odskocznie. ja polecam joge i zakupy :mrgreen: ale moze to byc kawa z innymi aupairkami, kurs tanca/ gotowania -cokolwiek co Cie relaksuje.