-
-
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
kasik > 27-09-2005, 19:05
Ja ponad 3 miechy czekalam na pierwsza rodzinke (ktorej z reszta nie wzielam), wiem co to znaczy tak czekac. Szczerze wspolczuje. Dzwonienie do biura i popedzanie nie skutkuje, oni cie olewaja po prostu. Wytrwalosci kobieto, tylko to Ci pozostalo -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Gość > 27-09-2005, 19:24
no co Tyy Kasik?? 3 miechy? i jeszcze jej nie wzielas?hmm..to ile jeszcze trwalo zanim sie znalazlas z ta wybrana rodzinka? :roll:
tez tak mysle ze nic nie pomaga tam dzwonienie, bo juz dzwonilam i sie pytalam chyba 3 razy ale chyba nie zaszkodzi...przynjamniej mam poczucie ze cos, cokolwiek robie, bo co ja moge wiecej... to wszytsko nie jest uzaleznione juz ode mnie. -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Gość > 27-09-2005, 19:55
hmm..tak sobie mysle.. co ja moge wiecej? zrobic rozpierduche i afere 8O , ale dam im jeszcze troche czasu 8) poza tym to ja nie z takich co to zrobic potrafia :roll: -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
kasik > 27-09-2005, 20:29
India ja ie wiem czy rozpierducha by pomogla?? Ja tez dzwonilam, i za kazdym razem slyszalam, ze oni caly czas szukaja i jak cos beda mieli to na pewno sie dowiem.
Pierwszej rodziny nie wzielam bo byla do d..py, wzielam druga a teraz widze, ze powinnam czekac dalej!!! Lepiej wyjechac pozniej niz wpakowac sie w jakis shit!!! Przemysl kazda propozycje 500 razy!!! -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
oliwka911gt > 28-09-2005, 0:16
a ja wlasnie maila dostalam maila od agi. teraz jest sezon martwy i mam poczekac sobie jakies dwa miesiace, w miedzy czasie mam odezwac sie do IAPO i bede wiedziec o co loto i jak stoje.
wiec spokojnie pisze prace mgr. mam juz jej wersje robocza. teraz ladnie wszytko na kompa przepisac i do promotora by spr, po dordze jeszcze asystent. wogule to ze mnie 2man i matol, okazalo sie ze analize wynikow to ja mam zrobiona od dawna, musze ja tylko przedstawic w formie wykresow i tabela ja zachodzilam jak mam to zrobic rady nie dam itp. czemu ja nie mysle :evil: najwidoczniej mnie boli 8O chyba schizofremia mnie dopada :lol: :lol: :lol: -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 28-09-2005, 5:42
wlasnie wrocilam ze spotkania operek, a potem jeszcze wybylam z grupa operek ( i jeden oper) do knajpy. Bylam z moja Szwedka i trojka Czechow, gdzie jedna z czeszek mi tlumaczyla, ze nie powinnam zamawiac coli do picia, tylko walnac sobie piwko tak jak ona( tez byla kierowca). Ale sie usmialam.Fajnie bylo.
Juz jestem ustawiona na piatek do klubu, potem w sob mam z ranca Boston i zakupy z Czeszka, potem spotykam sie z moja familia w centrum i idziemy do kina cala rodzina, a potem na sushi, bo sa urodziny 13 Haley-dostanie od rodzicow komorke, a przy okazji ja dostane swoja, bo dostaniemy takie same.
A w niedziele kino z operkami ( i operem).
a wiecie co???w przyszlym tyg przybywa do miasta obok oper Polak-jakis Pawel.
Dziewuszki, wiem, ze mialam odpisac na privy-zrobie to jutro, obiecuje, bo na razie uciekam spac.A jutro mam wolne do 15 wiec dam rade.
Aaa, i jutro hostka wraca z Chin, ciekawe czy dostane chinska sukienke czy kimono czy cos tam innego. Bo mlode braly moje wymiary i puscily mailem hostce( swoje zreszta tez musialy dac), wiec cos sie kroi -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Gość > 28-09-2005, 23:00
wow! prawdziwa chinska sukienka albo kimono... mmm..moge tylko pomarzyc, zazdroszcze CI :lol: ja poki co mam tylko spinke ktora moze do tego pasowacwww.fotolog.net/indiawoman -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 30-09-2005, 15:19
Boze, juz piatek...Jak te dni szybko leca.
Wczoraj przezylam przygode rodem z filmu, ktora wcale fajna nie byla. na poczatku musialam odebrac najmlodsza Sarah ze szkoly, potem pojechac od razu dwa miasta dalej po srednia Hanne, a potem od razu w tym samym miescie co hanna ma szkole jest dentysta, do ktorego mialam je zawiezc. Gdy wychodzilam z domu, by pojechac po Sarah, zaczynalo lekko padac. Wczesniej jeszcze obudzilam hostke, ktora spala po 24 godzinnym locie z Chin i powiedzialam jej, ze wychodze.
Po drodze do szkoly sarah zaczelo lac jak z cebra.Wyskoczylam z auta, polecialam do glownego biura szkoly, gdzie sarah miala na mnie czekac-nie bylo jeje, ale to norma, zawsze latam po wszystkich szkolach, juz mnie nauczyciele nawet kojarzyc zaczynaja, haha. W koncu pojawila sie Sarah. Razem polecialysmy do auta, potem na autostrade i dawaj po hanne. Minute po tym jak zjechalysmy z autostrady do miasteczka, gdzie jest szkola Hanny ( lalo na maksa, nic nie widzialam, wycieraczki chodzily na najszybszych obrotach i nie nadazaly) siadla mi wycieraczka. po prostu nagle przestala chodzic, i to ta po mojej stronie. Zatrzymalam sie u kogos na podjezdzie ( tradycyjnie-amerykanki wiedza o czym mowie, haha), wyskoczylam z auta, w sekunde bylam cala mokra razem z butami, i zaczelam naprawiac te wycieraczke , ale byla jak zdechla, zero kontaktu z nia.Wkurwilam sie na maxa, bo zero komorki( dostane ja jutro), musze jechac po hanne, musze jechac do dentysty, a jak mam jechac w takim stanie, skoro nic nie widze. Ale zdecydowalam , ze trudno, wsiadam, moze jakos te 5 minut dojade. jechalam 20 na godzine, samochody za mna trabily, nie mogac mnie wyprzedzic ( ciagla linia), ja juz olalam to, ze z tylu siedzi 7-latka i mowilam tylko "fuck, fuck, fuck", w koncu dojechalysmy na parking szkolny. Oczywiscie cala mokra zaczelam szukac hanny, bo wszystkie dzieci siedzialy w szkole ( a hanna miala czekac przy boisku, oczywiscie lalo, wiec nie mogla), znalazlam ja, opowiedzialam sytuacje, dorwalysmy telefon szkolny i zaczelo sie dzwonienie do hostki, ktora SPALA i nie odbierala. najpierw hanna sie jej nagrala na domowy i komore, potem ja ( a slychac bylo w moim glosie niemal desperacje), potem znowu po pare razy hanna sie nagrala. W koncu stwierdzilam, ze jedziemy do dentysty, juz chuj, nie bedziemy tu czekac na parkingu. Zadzwonilysmy jeszcze raz, ze bedziemy u dentysty, ze musi tam po nas przyjechac, bo ja nie moge z tym samochodem na autostrade wjechac, bo po pierwsze-mandat od razu, po drugie-od razu jakis wypadek by byl, bo nic nie widzialam przez zalane szyby). Dotarlysmy do dentysty ( znowu 20 na godzine), woda ze mnie sciekala. Weszlysmy do gabinetu 20 minut spoznione, tam baba z recepcji powiedziala, ze Wendy ( hostka) juz tu dzwonila, powiedziala, ze nie mam komorki i ze oto telefon, zebym zadzwonila do niej. Po godzinie przyjechala Wendy, bo po drodze musiala jeszcze haley odebrac i zawiezc do domu), my glodne, zmeczone, ja mokra calusienka, nawet gacie mialam mokre-wszystko. Hostka przywiozla ze soba jakis zestaw narzedzi, otworzyla maske, pogrzebala, cos tam dokrecila, przeprosila mnie 10 razy za ta sytuacje, ja myslalam, ze zdechne momentami, bo jak jechalam i nic nie widzialam, to normalnie zalamac sie mozna.Potem na szczescie wycieraczka ruszyla i jakos dojechalam do domu.
A jeszcze zapomnialam dodac, ze tuz przed tym, jak wyjechalam po sarah do szkoly walnelam sie lbem o schody i mam guza i sinca na pol czola, haha.
A dzis z ranca musialam zadzwonic do pielegniarki szkolnej sarah i zapytac czy takie a takie skladniki jej ciastek wywoluja alergie, bo nie wolno przyniesc do szkoly nic , co zawiera orzechy.Amerykanskie dzieci sa masakralnie wrecz uczulone na orzeczy, moga nawet umrzec jesli ktos im podlozy orzecha do zjedzenia.No wiec musialam sie wdac w gadke o skladnikach ciastek, ale jakos sobie poradzilam. A wczoraj u dentysty dentystka zapytala mnie czy moze pobrac od sarah cos tam, cos tam, bla , bla, ja galy zrobilam, bo terminologia dentystyczna niestety jest mi obca, ale ogarnelam sie i powiedzialam, ze niestety nie moge podjac sama tej decyzji, musi to zrobic mama dzieci, ktora juz tu jedzie. Oczywiscie nie mialam pojecia, o co mnie zapytala, ale co tam. dentystka pokiwala glowa ze zrozumieniem, wiec chyba nie bylo zle.
a dzis przychodzi cleaning lady, ktora za 3 godziny zgarnia 115 dolcow. -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
monica07 > 30-09-2005, 16:14
Emm wariatko jest taki dzial na tym forum co sie nazywa HISTORIE ZYCIOWE i mi sie wydaje ze bys mogla wreszcie tam sie przeniesc!
Swoja droga co masz adventures, nie pogada...a hostka sama naprawila 8O niespotykane u amerykancow. Po polsku przeklinaj a nie dzieci demoralizujesz ; ) -
Re: absolwentki rocznik 2005 ;)
Emm > 30-09-2005, 20:06
leneczka, slyszalas co sie stalo z licealistami spod bialegostoku???Ty stamtad pochodzisz, prawda?