-
-
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
hiszpankaa > 16-10-2010, 19:39
wiesz co ... ja Ci powiem, że wydaje mi się, że też teoretycznie pracuję więcej niż 30hAle w ogóle tego nie odczuwam. Bo nigdy nie jest tak, że sama zajmuje się dziećmi i wszystko na mojej głowie jest. Rano wstaje o 7.30, pomagam ubrać dzieci, przygotowuje śniadanie do szkoły i wyjeżdżam razem z nimi i hostką, bo ja na hiszpański a dzieci do szkoły. Jak wracam z hiszpańskiego (ok.12) to zawsze coś zrobię (poprasuję, albo ogarnę pokoje dzieci, rozpakuję zmywarkę itp.) O 2 przygotowuję stół i podgrzewam wcześniej ugotowany przez hostkę obiad. O 2.15 schodzę z psami na dół po dzieci. Później jemy razem obiad dzieci robią lekcje. Czasem w tym czasie bawię się z najmłodszą. Później dzieci mają zajęcia. Jak wracają to bawimy się razem. Pomagam hostce w kąpaniu. o 9 dzieci idą spać I to koniec mojego dnia. W soboty teoretycznie też pracuję, ale że hości są w domu to zwykle wszyscy gdzieś jedziemy, do parku, do rodziny ...
Ale na prawdę nie narzekam, bo jeśli w tygodniu muszę w ciągu dnia gdzieś wyjść-zawsze mogę. Czasami nawet uda mi się po południu iść spać. A jak Elena coś ode mnie potrzebuje-to po prostu mi o tym mówi.
Pomimo tego, że teoretycznie pracy mało nie mam, a starsze dzieci są potwornie głośne, to nie zamieniłabym tej rodziny na żadną inną! Czuję się tu świetnie, we wszystkim mi pomagają. Miałam problem z wysłaniem pieniędzy do Polski to Elena zadzwoniła do koleżanki i na drugi dzień rano już pieniądze były w Polsce (zapłaciłam 2€ za przelew), bolał mnie ząb, to powiedziała, że sąsiad jest dentystą i możemy do niego pójść, żeby zobaczył czy to coś poważnego... W poniedziałek byłam na urodzinach jakiegoś kuzyna ... bałam się że będę musiała pół dnia uganiać się za 15 dzieci, ale Elena mnie zawołała do stołu i powiedziała, żebym usiadła z nimi i tylko jak jakieś dziecko będzie płakać, żebym zobaczyła ... Na prawdę, wydaje mi się, że lepiej trafic nie mogłam! Wszędzie mnie zawożą, dopytują się o wszystko .. tylko te dzieci .. uhhh ... trzeba mieć do nich stalowe nerwy
Uwierz mi ... a początku wydawało mi się, że pracy z nimi mam mnóstwo, ale teraz już się przyzwyczaiłam do mojego planu dniai strasznie szybko mi czas mija.
Będzie dobrze! -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 19-10-2010, 16:45
Musze to z siebie wyrzucic. Bo w sumie gdzie jak nie tu
chyba sie troche zakochalam... :oops: tzn. zauroczylam - tak to lepsze okreslenie. Wtedy na poczatku co tak mi strasznie smutno bylo ze sama jestem i w ogole to z tej desperacji szukalam ludzi w necie (na fb, nk, forach itp.) Na jednym z forow znalazlam chlopaka (polak), ktory przyjechal do Walencji tydzien przede mna jako student erasmusa. Napisalam do niego maila cyz nie zechcialby skoczyc na piwko lub przejsc sie po miescie. Zgodzil sie.
Umowilismy sie w zeszla niedziele po mszy w misji polskiej bo on tez tam chodzi. No i po tej mszy skoczylismy do sklepu po tinto (taki drink w butelce) i pojechalismy na plaze. Tak sobie gadalismy gadalismy...zimno zaczelo sie robic...wiatr sobie powiewal a moj nowy znajomy najpierw dotknal mojej dloni po czym stwierdziwszy ze jest zimna przytulil mnie :oops: oooj od razu mi sie goraco zrobilo....potem gadalismy gadalismy dalej az on w pewnym momencie mnie pocalowal. Zupelnie nie wiedzialam co robic no wiec tez go calowalami pojechalismy do niego do domu. Ale zeby nie bylo - nie puszczam sie! Tylko nocowalam u niego w kazdym badz razie od tamtej pory spotykamy sie prawie codziennie. Przesiadujemy cale dnie po parkach i plazach, wybieramy sie razem na pare dni do Madrytu i w ogole no kurcze blade on taki uroczy jest ech...
Wszystko byloby super gdyby nie jedna rzecz. Bo czy to mozliwe zeby facet tak sie zachowywal po kolezensku?
W sensie calowal, przytulal i takie tam? Takiej relacji przyznam sie jeszcze nie mialam. Zachowujemy sie jak para a wlasciwie jestesmy "kolegami". Jejku, nie rozumiem facetow...i siebie tez juz nie -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
mloda > 19-10-2010, 20:35
no bo on Cie nie traktuje po kolezensku! Gdyby tak bylo to na palzy zaproponowal by bluze, albo cos podobnego, a nie przytulal i calowal :mrgreen: nie analizuj, tylko plyn z wiatrem 8) -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
hiszpankaa > 20-10-2010, 0:04
słodkoPowodzenia !! -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
blondi > 20-10-2010, 0:44
romatnicofajnie Ci -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 23-10-2010, 2:11
szybko! Potrzebuje pomyslu na tani prezent urodzinowy dla hosta -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
zlosnica > 23-10-2010, 15:55
ale przeciez my nie znamy Twojego hostastandardowo- dobry alkohol symbolicznie i w miare tanio. -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 23-10-2010, 16:27
kupiłam w Polskim sklepie koszulke z orzełkeim i napisem POLSKA. Ja tez go nie znam a alkohol to przywiozlam jako prezent na powitanie wiec odpada po pomysla żem alkoholik -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
zlosnica > 23-10-2010, 17:02
A no tak, zapomniałam, że to nie Polska, hahahaprezent się spodobał? -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 25-10-2010, 10:56
...zapytalam sie w sobote czy planuja cos na jego urodziny. Elena powiedziala ze wlasciwie nie. W sobote wyszlam i wrocilam w niedziele kolo poludnia. Moglam zostac ze znajomymi ale pomyslalam sobie ze ladnie bedzie jak wroce, zloze zyczenia i wrecze prezent. Nie bylo ich w domu - wzieli rowery wiec stwierdzlam ze pojechali na wycieczke. Zapakowalam wiec prezent, posawilam na stole i napisalam karteczke ze zycze wszystkiego najlepszego, ze bylam w domu ale ich nie zastalam a teraz wychodze do kosciola. Napisalam jeszcze ze zostawiam mu prezent bo nie wiem o ktorej wroce a moze byc to wtedy kiedy beda juz spali. No i poszlam. Rano Elena byla normalana mila ale Carmelo wstal dosc pozno, szybko sie ubral, powiedzial mi ¨hola¨ powiedzial ¨hasta luego Carmela¨i wyszedl...nic. zadnego podziekowania czy cos. Ja nie liczena jakas wielka wdziecznosc ale o to co dzis rano bylo jest dla mnie conajmniej dziwne...