-
-
Re: Ilusiek in da UK :D.
carly15 > 16-11-2009, 12:58
jaaaahehe -
Re: Ilusiek in da UK :D.
89dzoana89 > 17-11-2009, 12:38
Ale ciekawe czy koledzy tacy romantyczni sa
Bo wiesz jak to jest...czesto przyjaznimy sie z osobami diametralnie odmiennymi :mrgreen:
Przynajmniej ja tak mam choc i nie brakuje bratnich duszyczek 8)
Moze i bym sie skusila na poznanie gdyby nie...odleglosc
Choc przyznam szczerze ze juz mysle o wielkim come back do UK albo...o przeprowadzce chocby do wiekszego miasta i w sumie probowanie sil w zwiazku i mieszkaniu razem...aj jak o tym pisze to az mi sie malo prawdopodobne wydaje bo ja tez bojowo nastawiona do facetow jestem -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 25-11-2009, 16:02
Mały update.
U mnie w sumie niefajnie. Tzn, host rodzinka super, sielankowo cały czas, w tym tygodniu poprosili mnie żebym pomyślała o przyszłym roku, że byłoby im bardzo miło jakbym została rok dłużej ale oczywiście zrozumieją jeśli mam inne plany, mam im dać znać do świąt żeby ewentualnie mieli czas na znalezienie nowej operki. Oczywiście ja już wiem, że nie zostanę z nimi dłużej. Owszem, są świetną rodzinką, bardzo się z nimi zżyłam ale czuję, że czas iść do przodu i skończyć operską karierę. Do trzech razy sztuka.
Teraz czemu niefajnie - powód: moi rodzice. Ostatnio świrują i dzięki temu Lauren jednak niestety nie leci ze mną do Polski (nie będę wnikać w szczegóły ale można się domyśleć jak przykro mi jest z tego powodu). Dziś miałam z nimi kolejna kłótnię na Skypie. Zaczęli się czepiać, że nie powinnam była wyjeżdżać, że powinnam najpierw skończyć studia ''bo licencjat to jest nic'', że wszyscy moi znajomi poszli od razu na magisterkę a nie marnują czas jak ja. Dzięki wielkie. Jakoś nie czuję żebym marnowała czas, wręcz przeciwnie. A studia i tak planuję skończyć sama z siebie, tylko że niekoniecznie już teraz. Ale oni wiedzą swoje i już widzę, że święta nam upłyną w nieciekawej atmosferze. Powiem Wam szczerze, że odechciało mi się w ogóle lecieć na święta do domu.
Rozmawiałam o tym wszystkim z Laurenem, wyprzepraszałam go za ich zachowanie. Jest mi tak źle, bo jego mama jest tak kochana i naprawdę widać, że bardzo mnie lubi, za każdym razem jak u niej jesteśmy to jest przesympatycznie etc (ostatnio jakoś gadałyśmy jak wyglądają święta w UK i w PL, powiedziała, że zaraz przed moim wyjazdem albo już po powrocie zrobi tradycyjną brytyjską kolację świąteczną żebym zobaczyła jak to wygląda, aż mi się miło zrobiło). Lauren podszedł do niego bardzo dojrzale, nie ma moim rodzicom niczego za złe, po części ich rozumie, powiedział że damy radę. W ogóle mieliśmy ostatnio jazdę z Laurenem, bo mi się spóźniał okres i bardzo denerwowałam się z tego powodu bo wiadomo co to może znaczyć :oops: w każdym razie, nie powiedziałam mu od razu co mnie gryzie ale sam zauważył że coś jest nie tak, jak powiedziałam mu o tym okresie to od razu powiedział, żebym się nie denerwowała, że nawet jeśli się okaże, że jestem w ciąży, to przebrniemy przez to razem i że zawsze będzie przy mnie no matter what happens. Na szczęście okazało się, że to fałszywy alarm, ostatnio sporo się denerwuję przez rodziców i pewnie przez ten stres miałam opóźnienie.
Anyway, po dzisiejszej kłótni chodzę nie w sosie co oczywiście nie umknęło uwadze Laurena jak dzwonił rano. Stwierdził, że tak być nie może że ja się będę smucić i porywa mnie gdzieś dziś wieczorem coby mnie cheer up. -
Re: Ilusiek in da UK :D.
89dzoana89 > 25-11-2009, 22:31
Oj no to wspolczuje sytuacji z rodzicami...ale mam nadzieje ze jednak swieta nie okaza sie tak zle...A to oni powiedzieli ze nie chca Laurena na swieta czy w inny spoosob dali ci do zrozumienia ze nie jest mile widziany? Ajjj rozumiem jak Ci sie musialo przykro zrobic, Lauren jest dla Ciebie kims waznym i chcialas zeby i rodzina zobaczyla ze jestes z nim szczesliwa!
No i Lauren coraz bardziej mi sie podoba bo widac ze chlopakowi naprawde zalezy, ze nie zostawi Cie z klopotami, stara sie pomoc, rozweselic itpTaki ktos to skarb wiec trzymaj sie go tam !!!! -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ell > 26-11-2009, 9:34
hmmm... To bardzo przykre jak zachowują się Twoji rodzice, ale może robią to... ze strachu? Boją się, że ułożysz sobie życie w UK - wyjdziesz za mąż, będziesz miała dzieci i pracę i to wszystko tam, a nie w Pl. A wiadomo, rodzice chcieliby mnieć nas jak najblizej siebie. Daj im czas, pogodzą się z tym i oswoją z myślą, że ich ukochana córeczka znalazła szczęście gdzie indziej. Wiem, że jesteś teraz rozgoryczona, ale może spójrz na to w ten sposób, a będzie łatwiej spedzić Ci z nimi te święta (w końcu to święta miłości, a to może Wasze ostatnie w tak okrojonym gronie, czyli bez Twojego Mr Right :wink: ).
A może boją się też ludzkiego gadania? Wiadamo, że jak te wszystkie stare baby z Twojego osiedla/ulicy się dowiedzą to staniesz sie tematem nr 1 i nie dadzą Twojej mamie spokoju? :roll:
Albo opcja 3 - wsydzą się , bo z różnych tylko sobie znananych sobie znanych powodów, myślą że wydadzą mu się staroświeccy/zacofani/niefajni/niedouczeni/zbyt biedni/śmieszni etc. - ogólnie, że nie są wystarczająo gotowi na przyjęcie gościa z zagranicy? :|
Może pogadaj z nimi o powodach (o ile jeszcze ich nie znasz). Ja pamiętam jak do mnie miała przylecieć koleżanka z Korei Płd. to mój tata wyremontował cały dom, żeby dobrze wypaść i za nic zdały się tłumaczenia, że ona jest w Pl dla mnie i żeby poznać ich, nasz kraj - mój tata wiedział swoje. Zastaw się, a postaw się :roll: . -
Re: Ilusiek in da UK :D.
sunkiss > 26-11-2009, 10:53
Ojć rzeczywiście przykra sytuacjaa co do studiów to chyba i tak za pozno gadaja, bo jest przeciez srodek roku akademickiego. Zreszta co z tego, ze wszyscy robia magisterke? Studia nie uciekna A zreszta ja zawsze chcialam byc inna i teraz u mnie wszyscy robia licencjata, a ja wyjezdzam i co ! Nie przejmuj sie kochana -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 26-11-2009, 12:38
Dzięki dziewczyny :*.
Co do rodziców, to myślę, że jest kilka powodów. Jak z nimi rozmawiałam, to mówili, że to mój pierwszy przyjazd po pół roku, że bardzo tęsknią i chcą mnie mieć dla siebie przez te 2 tygodnie (dodam że jestem jedynaczką), że nie mają nic przeciwko Laurenowi ale wg ich ten świąteczny okres nie jest najlepszy na jego pierwszą wizytę ale jest jak najbardziej mile widziany jak przyjadę następnym razem w przyszłym roku bo i lepiej ja go poznam i będziemy już dłuższy czas ze sobą bla bla bla. Niby OK, ale mimo to mi przykro.
Co do tej jazdy ze studiami, to na pewno chodzi o otoczenie, bo tylko ja jedna jedyna zrobiłam sobie przerwę a reszta znajomych normalnie kończy studia. Moi rodzice mają czasami baaaaardzo staroświeckie i stereotypowe podejście do życia, myślą że jak będę mieć te magiczne trzy literki przed nazwiskiem (mgr) to będę cool, znajdę dobrą pracę no i nie będzie gadania w rodzinie. A i tak wszyscy wiedzą jak jest naprawdę, ludzie z niewiadomo jakimi tytułami nie mogą znaleźć pracy etc. Siedzę tu w UK już tych kilka miesięcy i z tego co widzę to baaaardzo dużo ludzi albo w ogóle nie ma studiów tylko wykształcenie zawodowe (które tu się bardzo ceni) albo ma co najwyżej odpowiednik naszego licencjatu. Ale oczywiście do moich rodziców to nie dociera, oni wiedzą swoje.
Ja rozumiem, że mnie kochają i tęsknią i chcieliby mnie z powrotem w PL ale kiedyś w końcu trzeba z gniazda wyfrunąć. Tu gdzie teraz jestem jest mi dobrze, mieszkam z fajną rodziną, mam wsparcie mojego faceta, który naprawdę mnie kocha, jestem szczęśliwa i mam plany na przyszłość. Chyba to się powinno liczyć, prawda? -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 12-01-2010, 0:19
Dziewczęta, news tygodnia - krótko, zwięźle i na temat - Lauren się oświadczył. Chyba nie muszę mówić jaką usłyszał odpowiedź? -
Re: Ilusiek in da UK :D.
sztruksowa > 12-01-2010, 0:20
to gratulacje -
Re: Ilusiek in da UK :D.
karolinka > 12-01-2010, 0:27
aaaaagratulacje