• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P
       
  • jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    jadlasiebie > 12-06-2009, 10:50

    No i to ,ze blisko do mnie)))



    Dominikana- to mi nie przeszkadza- jest to naparwdę mała cena za to,ze mogę wychodzić ,a przynajmniej nie bedą się denerwować, że mnie ktoś porwał;P a i tak niekiedy logiczne ,ze nie bede wracała w ogole na noc,tylko dnia nastepnego, co im już w ogole nie przeszkadza

    Wiecie dla mnie warunki super w porównaniu z poprzednim rokiem - 45 h tyg i tylko połtora dnia wolnego( to była moja pierwsza au pairkowa przygoda-młoda i głupia byłam).
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    Yoanna > 12-06-2009, 15:36

    [quote name="jadlasiebie"]"Klaudia - ok see you on the 28 Jun. Ok for no restrictions on coming home as long as we have advance notice and have some sort of idea when you're coming back. Thanks XXX"

    [/quote]



    dalej mi sie nie podoba.. w rodzinie dla ktorej operowalam prawie dwa lata i z ktora dalej mieszkam nigdy nie musialam sie z niczego tlumaczyc, a juz na pewno nie z tego co robie w wkendy. wracalam kiedy chcialam. a zazwyczaj wychodzac nie mam pojecia kiedy wroce wiec nie wyobrazam sobie mieszkania z hostami ktorzy staraja sie mnie ograniczac.. kiedys pewnie by mi to az tak nie przeszkadzalo, teraz owszem.
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    agulka > 12-06-2009, 15:45

    ja mialam taka umowe z hostami, ze jestem free i nie musze sie im tlumaczyc,

    jak to mowil host z dc , jestem jak rodzina i normalne, ze sie martwia, ale jestem tez dorosla i odpowiedzialna, skoro oddaje mi swoje dzieci pod opieke i wierzy, ze umiem sobie poradzic. w razie problemow, mialam natychmiast dzwonic, nawet mielismy ustalony specjalny kod telefoniczny hahaha

    pare razy bylo tak, ze mowilam, ze jade do kol i wroce pozno a np okazywalo sie na miejscu, ze zostane u niej. wtedy sama dzwonilam , ze nie wracam na noc i oni bardzo sie cieszyli , ze ich informowalam.



    a propo godziny policyjnej. host z dc, to zartwonis na maxa. kiedys przyjechal po mnie kolega, a ten do niego, ze on jest teraz jak moj tata i zeby czasem nic nie probowal, zeby mnie grzecznie do domu o 12 przyprowadzil. oczywiscie jaja sobie robil..ale kolega sie zestresowal i o 12 zapropnowal, ze moze jednak mnie zawiezie do domu
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    jadlasiebie > 12-06-2009, 17:15

    Yoanna- mnie to szczerze nie przeszkadza, że powiem,ze wracam o 4 rano i juz. problemu z tym,ze nie wracam na noc tez nie ma...
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    jadlasiebie > 15-06-2009, 10:27

    trochę się powoli denerwuje, bo napisalam hostce e-mail, żeby spisała mi moje obowiazki , wysłała kilka zdjęć rodziny- odpisała,że moze to zrobic w weekend jak dobrze pojdzie bo ciegle jest zabiegana. otrzymuje tylko zdawkowe e-maile na moje długie ,wydaje mi sie przyjemne e-maile np dotyczace auta. I kurcze zastanawiam sie czy to taki wielki problem napisac w e-mailu kilka miłych slow zamiast same suche fakty? Nie podoba mi się to. Zobacze , poczekam jeszcze chwile a potem bede reagowała.
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    shante > 15-06-2009, 11:05

    Hmm ja zauważyłam, że Anglicy z reguły są dość powściągliwi, jeśli chodzi o okazywanie uczuć (może się mylę xD). Dlatego nie powinnaś się bardzo tym przejmować, taka chyba ich natura. Chociaż rozumiem Cię, bo też wolę jakieś przyjemne maile. Może w rzeczywistości będzie bardziej ciepło? :wink:
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    jadlasiebie > 17-06-2009, 22:12

    Kurcze już poważnie mi nerwy puszczają. No bo ja rozumiem,że praca ,dom itp dużo czasu zajmuje, ale żeby nawet godziny nie znależc na odpisanie na e-maila? Prosiłam już ją trzy!!! razy o te zdjecia i zakres obowiazków w e-mailu( bo słownie co prawda wiem ,ale wole miec na pismie) a jeszcze ciegle mi sie cos nowego przypomina, o co chce zapytać , ale pierw chce dostać e-maila od niej , bo wyjde na natreta. I ja wiem,ze moze to taka kultura ,ze nie sa wylewni, ale jakos inne host rodziny w Uk znajdują czas by pogadac z przyszłymi au pairkami.

    Dziewczyny i chłopaki , moze Wy wymyslicie jakiś sposób,jak tu grzecznie raz kolejny prosic o te rzeczy, ktore chyba nie sa jakos mocno skomplikowane do zrobienia oraz zapytac raz jeszcze( bo nie pamietam) ile chca mi płacic,jak dzieci ze mna beda spedzały czas w wakacje- a nie chce ich urazić...
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    jadlasiebie > 01-07-2009, 16:45

    no to jestem...w Beckenham- rodzina na razie fajowa-ale wole nie zapeszać -tfu,tfu,tfu;P jak ktos chce wiedziec cos wiecej-to smiało pytac)bo na razie nie weim co wam wiecej napisac
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    shante > 01-07-2009, 16:50

    napisałam Ci maila o dostępnym forum, ale chyba odkryłaś to już wcześniej :lol:

    póki co wiem, co u ciebie, więc czekam po prostu na niusy



    kisses&hugs ;**
  • Re: jadlasiebie - z losem się nie dyskutuje:P

    jadlasiebie > 09-07-2009, 18:52

    Ok... wiec jestem juz tutaj sobie prawie dwa tyg. okazało się,że niedaleko mnie( klilka domów dalej) mieszka male au pair z turcji- boze jaki z niego fajowy gosciu) którego poznałam w centrum londynu bedac na pikniku x), a tak na marginesie kilka minut temu ode mnie wyszedł z popołudniowego spotkania

    co do rodzinki)- maja swoje minusy w postaci sprzatania,a raczej jego braku, ale przezyje to..... po prostu pani ktora sprzata przychodzi raz na tyg. a osob w domu 5 sami wiec rozumiecie. innych zarzutow jak narazie nie mam)) i oby tak juz zostało- trzymajcie za to kciuki
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna