-
-
Re: British dream ^ ^
Gość > 29-06-2007, 8:13
Edyta, ja w Finlandii jak bylam to dostalam wlasnie na urodziny prezenty o wartosci ok 1000€ wiec takiego dosc niezlego laptopa. Jakos nie bylo mi ciezko to przyjac - bo w koncu:
1. wiedzialam, ze rodzine na to stac
2. wlozylam przez niemalze caly rok wiekszosc swojego serca w to, co u nich robilam, pracujac czasami i 40godzin tygodniowo
3. mialam w planach zycie w Szwecji, wiec wiedzialam, ze predzej czy pozniej sama bede zarabiac lepsze pieniadze i ze jeszcze sie z nimi nieraz spotkam i nieraz bedzie mi dane mlodym cos sprezentowac w zamian -
Re: British dream ^ ^
edyta_s > 29-06-2007, 11:25
Ale ja nic nie mam do prezentow od hostow, ktorych na to stac, tylko dziwnie zabrzmiala mi wypowiedz Louhans, tak jakby tylko pieniadze sie liczyly, ale sprostowala i rozumiem. -
Re: British dream ^ ^
Gość > 29-06-2007, 13:00
ja nie widzialam nic specjalnego w odpowiedzi Louhans. Po prostu jesli widac, ze rodzina na au pair nie skapi, to raczej oznacza to, ze au pair jest dla nich wazna nie tylko jako sila robocza w domu z ktora mozna w kazdej chwili bachory zostawic, ale takze jako osoba -
Re: British dream ^ ^
Louhans > 29-06-2007, 14:05
Emi,
szczera prawda
No bo w koncu o to w tym programie powinno chodzic o bycie czescia rodizny pod kazdym wzgledem a nie tylko pracy. I to wazniejsze niz cokolwiek innego, ale nie ukrywajmy tutaj ze jestesmy altruistkami pracujacymi za darmo.
Dla kazdej, nawet dla edyty-s pieniadze kieszonkowe sie licza. Bez nich nie byloby ciuchow, imprez, zwiedzania itp.
Naczytalam sie tutaj duzo i relacji pomiedyz iloscia obowiazkow a wysokoscia kieszonkowego zeby wiedziec, iz zadna z nas altruistka i Matka Teresa nie jest. -
Re: British dream ^ ^
edyta_s > 29-06-2007, 17:28
No wiadomo, ze sie licza, jakos zyc trzeba. Mnie po prostu bardziej interesuje, jak mnie rodzina traktuje, a nie ile mi daje. Bo jakosc stosunkow z rodzina i wysokosc zarobkow wcale nie musza sie pokrywac. -
Re: British dream ^ ^
Yoanna > 29-06-2007, 20:22
[quote name="Louhans"] nie ukrywajmy tutaj ze jestesmy altruistkami pracujacymi za darmo.[/quote]
kazdy bedac au pair narzeka na wysokosc kieszonkowego. a nie ma co narzekac! kto narzeka niech pojdzie do normalnej pracy i zobaczy jak to jest jak sie pracuje te 5 dni w tyg, ile trzeba wydac na
single room 80-100 L
travelcard 30 L
internet 10L (miesiecznie)
jedzenie 15-20 L
podsumujcie wszystko i ile wyjdzie? ja jako au pair w londynie mialam 90L na tydzien. ogromny pokoj z tv. wlasna lazienke. wychodzi ponad 230L na tydz. teraz takiej kasy nie mam.
dziekuje za uwage :lol: -
Re: British dream ^ ^
Gość > 29-06-2007, 20:53
Yoanna, juz o tym kiedys pisalysmy. Nie kazdy mial wielki pokoj z netem do dyspozycji i lazienke dla siebie czy cale pietro jak to sie Monika z Bostonu chwalila niejednokrotnie, a niejednokrotnie bylo tak, ze niesympatycznie czulysmy sie w domu hostow wiedzac, ze nic tam nie jest nasze i ze to praca w tym samym miejscu co spanie...
Co innego z au pair live out.
W moim przypadku wychodze teraz na tyle samo co opersko (mniej wiecej) ale musze sie wiele bardziej narobic, ale... pieknie mi bo na swoim.
Ale jesli mialabym teraz byc au pair to tez nie mialabym wiele przeciwko wlasciwie, bo wiem juz co nieco jak to funkcjonuje w tym kraju i wiem jak kombinowac, zeby moc studiowac - wiec w sumie bedac au pair na wiecej mozna by sobie pozwolic. -
Re: British dream ^ ^
Yoanna > 29-06-2007, 22:57
ja tez wychodze podobnie, pracuje w sumie tez podobna ilosc godzin, ale warunkow mieszkaniowych nie komentuje :lol: bo jakbym chciala wynajac cos normalnego to zwyczajnie nie bylabym w stanie odlozyc praktycznie nic. a moja wypowiedz tyczy sie stwierdzenia, ze perka pracuje praktycznie za darmo. z czym sie nie zgadzam i o tym wlasnie napisalam. z tym, ze au pair czuje sie nieswojo w domu hostow, ze roznie bywa z atmosfera to owszem zgadzam sie, ale w wynajmowanym domu tez nie jest rozowo. konflikty, klotnie itd.. ja w dodatku pokoj dziele to o samotnosci w ogole moge zapomniec. swiadomosc ze nic w hostowym domu nie jest nasze? a co jest nasze w wynajmowanym? mam dokladnie te same rzeczy co mialam jako operka. posciel jedynie musialam nabyc i zelazko. dzisiaj tu mieszkam, a jutro landlord moze mi powiedziec goodbye.
pewnie, ze na swoim inaczej i lepiej, ale ten post nie o tym byl. podkreslam jeszcze raz - chodzilo mi o sytuacje finansowa operek, bo wydaje mi sie ze jest za duzo narzekania. a chyba kazdy wiedzial na co sie decydowal, wiec? -
Re: British dream ^ ^
edyta_s > 30-06-2007, 0:40
Ja tam na swoja sytuacje finansowa zdecydowanie nie narzekam. Dostaje te ustawowe 260€, rodzina zapewnia mi to, co powinna, no moze troche ponad to, ale kasa nie szastaja na prawo i lewo. Ale ze ja tez kasa nie szastam to duzo odkladam. Au-pairka (a tym bardziej ze duzo au-pairek sobie dodatkowo dorabia) ma naprawde dobra sytuacje finansowa, no chyba ze ktos pragnelaby plywac w luksusach...
Jesli chodzi o mieszkanie wynajmowane przez grupe znajomych, to czasami jednak lepiej byc operka... Wiem co nieco o tym, bo mam siostre studentke, ktora kazdego roku blaka sie po stancjach i w koncu w pelni szczescia idzie na prawdziwe swoje. Ale jak Emi np. mieszka z chlopakiem, to juz inna sprawa. -
Re: British dream ^ ^
Gość > 30-06-2007, 10:43
Yoanna, ja mieszkam we wlasnosciowym, wiec nie wiem jak jest w wynajmowanym.