• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Plany a rzeczywistość

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Plany a rzeczywistość
       
  • Plany a rzeczywistość
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Gość > 17-06-2007, 22:07

    Ninka, grac na gitarze a grac to roznica... chwytami to sie mozna proste piosenki ogniskowe nauczyc w miesiac samej

    a umiesz solo do Ojca Chrzestnego zagrac? "Nothing Else Matters" Metalliki? "Stairway To Heaven" Zeppelinow?

    jak zagrasz bez problemu to mi powiesz dopiero, ze grac umiesz 8)
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 17-06-2007, 22:15

    Tak grac jak Ninka tez kiedys umialam :lol: Ale teraz juz nawet chwytow nie pamietam.



    Calego kieszonkowego to nie moge wydac. Ale musze sobie znalezc jakies ciekawe zajecie.



    A dzisiaj bylam z rodzinka w Heide u mamy Caroli, skoczylismy nad M.Polnocne, zajadalam kraby, ktore nie maja smaku i gralam z dzieciakami cake popoludnie w tenisa. Faaajnie bylo. Lubie takie wycieczki.
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Gość > 17-06-2007, 22:17

    Jak znajdziesz to daj znac, tez bym sobie cos tu wziela kurcze, ale nie mam zielonego pojecia, co... lenistwo normalnie mnie ogarnia diabelskie ostatnio...
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Ninka Jones > 17-06-2007, 23:17

    to co umiem mi wystarcza ale pianino jest moj? lepsz? stron?

    i tak wole ?piewać!
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 18-06-2007, 21:10

    nie cierpie poniedzialkow :?



    Z lozka dzisiaj ledwo wstalam, po czym pierwszy raz przy moich maluszkach patrzylam niecierpliwie na zegarek, po poludniu ciagle sie darly, Nice mnie nudzila, platal mi sie jezyk, przyszla kolezanka, z ktorej gadania jak zwykle nic nie zrozumialam, a myslalam, ze juz nie musze udawac jak idiotka ze wiem o co chodzi i glupio sie usmiechac.



    Fajnie byloby miec sie z kim wieczorem spotkac i pogadac z kims, kto mnie bedzie rozumial. Niestety jakos nie trafilam na odpowiednich ludzi. Dalej nie mam pracy i mam tyle wolnego czasu, ze nie wiem, co ze soba zrobic. Skocze jutro do Reitschule, ale znajac zycie to sa tam jedynie grupy, ktore juz umieja jezdzic, wiec dalej bede sie nudzic. Jak ja tego nie cierpie. :?



    Z mama nie udalo mi sie normalnie pogadac od tygodnia. Dzisiaj, jak mi smutno, to tesknie za domem.



    Dobra, koniec zrzedzenia, zeby ktos nie pomyslal, ze mi tu tak zle.
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Yoanna > 18-06-2007, 21:15

    edyta glowa do gory, bedzie lepiej i to juz jutro tez tak mam czasami, ze wszystko mnie denerwuje i mi smutno i same problemy... ale to mija. badz silna
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 18-06-2007, 23:24

    dzieki ide dzisiaj dla odmiany wczesnie spac, a jutro wyruszam na poszukiwania kursu jazdy konnej dla tepakow a jak nie to zaczne grac w tenisa albo w cokolwiek, bo tu umre z nudow



    dobrej nocy
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 19-06-2007, 22:44

    dzisiaj juz wtorek wiec jest lepiej



    caly dzien spedzilam z moimi maluszkami (no prawie, w miedzyczasie bylam na zakupach ), poznalam calkiem fajna kolezanke, bylam na milym spacerze z hostem, a co najwazniejsze - w nast wt ide na pierwsza lekcje jazdy konnej dla tepakow :lol:



    w takie dni jak dzisiaj (tzn 6 w tyg) czasem mysle, co ja zrobie, jak bede musiala wracac do tej durnej Polski ale na szczescie jeszcze sporo czasu
  • Re: Plany a rzeczywistość

    Migotka > 20-06-2007, 14:36

    hej,

    czytam Twoje posty juz od dluzszego czasu, jeszcze jak w PL bylam

    no i w koncu odwazylam sie naklikac.

    4 dzieci to na prawde duze wyzwanie, ale czasem lepiej miec 4 grzecznych niz jednego bachora:/

    Tobie tez sie tydzien zle rozpoczal.. heh.. ja wczoraj rano, to mialam jeszcze wiekszego dola, zesobie myslalam, co ja tu robie.. ale na szczescie przeszlo..

    powodzenia na kursach
  • Re: Plany a rzeczywistość

    edyta_s > 20-06-2007, 21:17

    [quote name="Migotka"]

    4 dzieci to na prawde duze wyzwanie, ale czasem lepiej miec 4 grzecznych niz jednego bachora:/

    [/quote]



    to tez mowilam od samego poczatku, a wszyscy mowili 'zobaczysz, jak bedziesz na miejscu'



    Mi sie zawsze tydz zle zaczyna, nie cierpie poniedzialkow.



    dziekuje



    dzisiaj tylko 3 godz pracy, w miedzyczasie nawet zrobilam pare pozytecznych rzeczy, a po poludniu jeziorko, kajaki... Co prawda momentami czulam sie troszke jak idiotka, bo moja kolezanka mowi bardzo szybko i niewyraznie i czesto udaje, ze ja rozumiem, ale moze jakos damy rade generalnie to wcale nie tak rzadko zdarza sie tu, ze czuje sie jak idiotka, ale do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia