-
-
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 21-09-2006, 12:23
Wczoraj minely cztery tygodnie...
To niesamowite jak ten czas leci!
Ale to dobrze...bardzo dobrze....bo tesknie jka cholera!!!!!
Wczoraj mielismy szalony dzien...
9.00 odwiezc Xaviera na dworzec
9.15 Baptiste do psychologa
9.20 auto do mechanika
9.30 Victor na rysunek
11.30 Marie flet
12.00 odebrac auto
12.30 Victor pianino
obiad
14.30 Victor i Marie solfez (szkola muzyczna)
15.00 Baptiste koszykowka
16.00 Marie tance
.............
ufffffffffffff....ciezko bylo, jezdzilam we te i spowrotem, zawozilam, odbieralam i ciagle ta sama trasa praktycznie...nuuuudaaaaaaaa
Male cotygodniowe podsumowanie - rachunek sumienia....
Rodzice jak najbardziej OK.
A z dziecmi gorzej....
Bo sa strasznie uparci, nie chca nikogo sluchac i jak sie tylko cos do nich powie, zwlaszcza do Victora, ktorego po prostu nie znosze, to od razu wrzeszcza, placza i histeryzuja. Nie daj Boze go dotknac...
I ciagle mi powtarza ze to nei moj dom...
A mi brakuje jeszcze slownictwa zeby z nim dyskutowac po francusku wiec wyrzywam sie po polsku ;p
Niestety, ale nie dam sobie wejsc na glowe!
Marie mnie czasem wkurza, bo wogole nie umie przegrywac, zreszta jak oni wszyscy, zawsze musi miec racje, gada i gada i generalnie jest meczaca. Ale da sie z tym jakos wytrzymac.
Z tym nadpobudliwym Baptistem tez zazwyczaj idzie sie jakso dogadac, choc nie zawsze...
No ale ten Victor... Masakra. Maminsynek, dziecinny jak nei wiem co.
Najpierw sobie pokrzyczy a potem jest milutki bo juz zapomnial, a zwlaszcza jak czegos ode mnie chce. a zaraz potem mi mowi ze jestem zlosliwa i ze nei jestem jego mama. Nie lubie go juz. Nic na to nie poradze.
No i do tego tluka sie wszyscy na kupe niemilosiernie. Strasznei agresywni sa i porywczy.
Ale generalnie...to tylko dzieci i na szczescie nie moje :p (co zreszta zawsze podkreslam w klotniach z Victorem
Do tego Agnes mi powiedziala wczoraj ze jestem "parfait" bo jej umylam z wlasnej nieprzymuszonej woli jeden garnek co sie do zmywarki nie zmiescil. I potrafie tez obrac marchewke i poddusic ja na patelni.wiec jestem cudowna.
A jesli chodzi o dzieci to ona sama nei bardzo wie, jak ma reagowac w sytuacjach konfliktowych, wiec luz ;p wiec i ja sie przestalam przejmowac ;p
Wogole oni jacys tacy niezaradni sa w podstawowych sprawach. No ale czemu sie tu dziwic, jak dzieciaki cale zycie maja operki, nienauczone sprzatac po sobie (choc niby Agnes im ciagle przypomina zeby sprzatali po sobie talerze itp ale ubrania w lazience to najlatwiej zostawic na podlodze bo operka to pozbiera przeciez...), wszedzie ich sie wozi, choc na piechote maja do szkoly z 10 minut... i to nie tylko ich - wszystkei dzeiciaki tak tu zyja...
No i wczoraj trzeba bylo zawiezc auto do mechanika, bo cos zgrzytalo w keirownicy i ciezko chodzila. Od razu mowilam ze trzeba dolac plynu do wspomagania ukladu kierowniczego, i ze jak jest upal, to bardziej zgrzyta, ale nikt mi nie wierzyl. I okazalo sie oczywiscie ze mialam racje! Sama bym to spokojnie zrobila! a ten caly Xavier, sympatyczny skadinad, inteligentny i oczytany, pracownik agencji reklamowej, nie wie chyba nawet jak otworzyc maske! ;p
bleeaahhhhhhhhh......
A niedlugo do PL na wesele!!!!!
I chyba bede miala nocleg w Paryzu, wiec niech mnie wizzair w tylek pocaluje ;p -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 24-09-2006, 18:46
Bede wulgarna ale musze to napisac (najwyzej mnie admin zjedzie ;p) : ciezko mi jak skurwysyn.... :evil:
Tesknie jak jasna cholera....
Zawsze mowilam, ze wyjazdy za granice to nie dal mnie, ze ja zostaje w kraju.
A jednak pojechalam.
i okazuje sie, ze mialam racje.
To nie dla mnie.
Nie jest mi tu zle, w sensie... "bytowym".
Nikt mi krzywdy nie robi, nie wykorzystuja mnie za bardzo (tylko troche :twisted: ), wszyscy sa mili i generalnie OK.
Ale ja tesknie straszliwie. Od poczatku wydawalo mi sie podejrzane to, ze nie tesknilam... Ale to byla cisza przed burza...
Nie mam moich przyjaciol, nie mam mojej rodziny, od ktorych jestem uzalezniona.
Nie mam mojego Ksiecia, ktory obecnie wloczy sie gdzies po swiecie, Chny najprawdopodobniej..
I wlasnie on tlumaczy mi,ze sie przyzwyczaje, ze powoli zapomina sie o zyciu w PL, wypada z obiegu.... Nawiazje nowe przyjaznie.
Ale kurcze, ja nie chce!
Za duzo czasu, wysilku i wogole wszystkeigo kosztowalo mnie wypracowanie takich niesamowitych wiezi, przyjazni jakie mam w PL.
Nie chce nowych.
Nawet nie chce mi sie probowac od nowa tworzyc sobie srodowisko rpzyjaciol. Chyba jestem za stara.
Fuck.
Ale musze tu zostac.
Zacisnac zeby i zostac.
Chce sie nauczyc perfekcyjnie tego cholernego jezyka i tylko to mnie tu trzyma.
Moj brat w Anglii juz od maja. I mi sie dziwi, ze tak przezywam.
Ale on nie ma w PL takich przyjaciol jak ja.
I on tam ZARABIA, a to znacznie ulatwia funkcjonowanie :?
A ja... zaprzyjaznianie sie i zdobywanie nowego towarzystwa wymaga wychodzenia z domu, co sie rowna pozbycie sie calej tygodniowki. Drogo tu strasznie. Komunikacja tez szalone ceny zapodaje.
W zwiazku z czym wole sobie kupic jakis ciuch ;p
A jeszcze perspektywa biletow na swieta, oplacenia drugiego semestru szkoly itd, itp.
Zyje od week-endu do week-endu.
Wczoraj minal miesiac odkad tu jestem.
Za dwa tygodnie jade do domu, na slub przyjaciolki.
Czuje,ze powrot do FR bedzie cholernie bolesny.
Ciagle czuje obecnosc mojego zmarlego Brata. Mysle o Nim co chwle.
Wpadam w obled.
Szalenstwo.
bleeeee..... Pewnie nie jedna z Was powiedzialaby mi: to po co to robisz, po co sie meczyc...? Jezyka mozna sie nauczyc przeciez w PL.
A ja nie wiem jak odpowiedziec. Wydaje mi sie ze tutaj naucze sie szybciej i skueczniej. Tylko to.
Tym bardziej ze nie mam juz zadnej kolezanki Polki w poblizu. Agnieszka dzis zmienila rodzine, wyprowadzila sie z tej naszej wsi.
Spedzilam wiec weekend totalnie sama. Samiutenka.
Nie jestem do tego przyzwyczajona. Jestem uzalezniona od ludzi. Ale od tych MOICH ludzi.
FUCK.
Odbierzecie mnie teraz pewnie jako niedojrzala, rozkapryszona panne, ktora sama nei wie czego chce.
I pewnie faktycznie tak jest.
A moze to tylko dzisiejsza depresyjna pogoda wprowadzila mnie w taki stan....
Fuck. -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
edytag > 25-09-2006, 18:11
hej mi dzisiaj mija tydzien od powrotu z Francji i strasznie tesknie!!
bez znajomych jest ciezko, oj cos o tym wiem, ale ja zaprzyjaznilam sie ze slowaczka, moze poszukaj sobie kogos na kursie?jakiejs slowianki to bedzie sie mialo podobne spojrzenie na zycie jak polka!no i koniecznie idz na dyskoteke!!!!!!!!to jest cos co tygryski lubia najbardziej!!!!!superrrrrrr, extra, takiej zabawy nie widzialam nawet w wawie!!!oczywiscie faceci nastawieni na extra szybki sex!!ale zabawa!!!!normalnie w kazdym wieku towarzystwo!!czasem sa znizki dla studentow, albo osbo ponizej 25 roku zycia, no i czasem placi sie za szatnie za torebke osobno, za kurtke osobno po 2 euro wrrrrr, a czesem nie!
ja tez bylam sama bylo ciezko!ale przekonalam slowaczke do wyjsc i bylo warto!!!a Francuzi jacy sa tacy sa, no i sa dyski gdzie arabow nie wpuszczaja wogole!!czasem sa podobno nawet takie restauracje!
moze poszukaj kogos z Paryza, jakiejs au pair, czy ogolnie poloniii??
ja nie znam franca, teraz troche rozumiem, ale dobrze sie czuje we Francji!!powodzonka! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 26-09-2006, 15:24
Ha!
No to od jutra mam nowe zajecie: "Salsa Cubain"
Bede sobie tanczyc i moze przestane sie mazac...
:evil: -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 28-09-2006, 10:52
Jasna cholera!!
Mialam sie tu uczyc francuskiego jezyka, mialam kulture francuska poznawac a tu co mnie dzis budzi????
Ni mniej ni wiecej tylko wlaczone na caly regulator:
"Jak milo z kumplami w gromadzie zapalic, rzucic pare wulgarnych slowek i flaszke obalic...."
A zaraz potem "Zdoooooobyc swiata szczyt, albo przezyc jeeeeeden dzien,
zaaaaaaaapamietac sny i zrozumiec jeeeeeeden z nich..." , czyli ni mniej ni wiecej tylko IRA moja kochana, a towarzyszy temu kaleczony przez Baptista jezyk polski.... :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
Nie no... chlopaki z zespolu byli by dumni ze mnie za takie "zapoznawanie Francuzow z kultura polska" :twisted: :twisted: :twisted:
Management powinien mi jakas prowizje odpalic albo co
Pas mal...
A wieczorem pojechalam sobie na kurs salsy... Tez niezle...
Choc srednio mi szlo, z rozumieniem polecen tez kiepsko, a potem sie jeszcze w nocy zgubilam w lesie :evil:
Ale dalam rade, rozerwalam sie, troche poruszalam... no i wyszlam z domu, zajelam sie czyms....
Wiec na chwile obecna stan mojego samopoczucia w skali od 1 do 10 oceniam na 6 :wink: :wink:
Zeby jeszcze moj chinski ksiaze sie odezwal to by bylo 9 ;p
Milego dnia,
Bisous! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 29-09-2006, 17:07
Ha!
No i week-end zbliza sie weilkimi krokami!!!
Jeszcze tylko odbebnic kolacyjke z host rodzinka i heja - "operski piknik" nad brzegiem Sekwany. W koncu zaczyna sie robic weselej.
no i kolejny PMS za mna, teraz juz wiem skad sie bierze ta tesknota... raz na miesiac musze sie na to przygotowac ;p
No i w moim Bois Le Roi w koncu cos sie dzieje..
Obawiam sie tylko ze jak tak dalej pojdzie to moja znajomosc francuskiego zatrzyma sie na obecnym poziomie... No bo dzieciaki smigaja piosenki IRY po polsku a ja po dzisiejszych zakupach i po nadchodzacym wieczorze bede mowic z rosyjsko-ukrainskim akcentem...
Daaa... :twisted:
Tak czy inaczej - next weekend en Pologne!!!!!! JUPIIIIII!!!!! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 02-10-2006, 10:33
Jestem obca w moim (wymarzonym) miescie.........
C'est tout. -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Gość > 04-10-2006, 12:36
Magda, przez ta twoja historie (ktora czytam - pewnie dlatego ze nie jestes ani w UK ani w USA) snilo mi sie, ze byl w tv specjalny reality show gdzie szukali zony dla Artura Gadowskiego :lol: -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
madzieeek > 04-10-2006, 16:14
Buahahahahaaaa... Jak Go znam, to na pewno by sie zgodzil na udzial w takim programie :twisted:
On jest zatwardzialy rozwodnik :twisted:
A poza tym szalenstwo, przyjechali dziadkowie, rozgoscili sie w moim pokoju i musze spac w salonie :evil: Ale jutro juz spadam stad!!!
Co prawda tylko na chwile.... Ale zawsze lepsze cos niz nic
Polish Bounce sie szykuje....
Bisous!!! -
Re: Viser la Lune - ca me fait pas peur..! <madzieeek en Fran
Gość > 05-10-2006, 11:04
hmm, wlasnie to mnie wkurzalo z niektorymi rodzinami (tak jak moja - co sprawia, ze nie zostaje z nimi tak dlugo, jak chcielismy na poczatku) - operka jak pies, goscie przyjada to jej pokoj trzeba zwolnic... Przeciez jak sie bierze dodatkowa osobe do domu, to sie jej oferuje pokoj i jest to jej tymczasowy dom i nie mozna jej tak po prostu wyrzucic jak nie potrzebna, bo to tez czlowiek...
Szczerze, dlugo bym nie posiedziala z taka rodzina, co mnie jak psa traktuje... Czemu dziadkowie nie chca spac w salonie? :evil:
Unioslam sie, ale mi to moja sytuacje z wakacji zbyt przypomnialo...