-
-
Re: :) Aimee :)
Aimee > 14-10-2005, 17:27
Emm hehe ja sama wywalam, ale nie wiem,moze mi wchodza do alzienki sprawdzaja, kto wie;D ja juz nic nie wiem po prostu,dzis obczialm ze mam zamek w drzwiach,ale co z tego:jest od wewnatrz,wiec jak wychodze to nie moge zamknac drzwi.... wiec,musze meic nieprzyzwoity porzadek w pokoju,aby mi sie nie przyczepili do czeghos........gr -
Re: :) Aimee :)
kasik > 14-10-2005, 18:01
U mnie burdel jak zawsze. Ale mniejszy niz mialam w Pl. Ja po prostu nie umiem zyc w porzadku, coz na to poradze? :roll:
Nawet mama sie ostatnio smiala, ze moj pokoj teraz wyglada jak nie moj, bo odkad wyjechalam i zostawilam porzadek nikt nie nabalaganil i od razu widac, ze ja tam nie mieszkam
Aimee olej, kazdy ma swoje foszki i zboczenia, wiem czasem takie drobnostki najbardziej wkurw... :wink:
Ps. Opowiedzialam mamie, ze tu tez mam wielkie lozko i tez ta "wieksza polowa", na ktorej nie spie jest zawalona stuffem, czyli robie sobie domowa atmosfere po prostu :lol: -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 14-10-2005, 19:49
kasik wiesz coja u mnei w domu amm naroznik i lozko w pokoju,w tym caly naroznik jest zawalony ciuchami,a lozko rozpyrtane, nigdy niezascielone. TUTAJ: zascielam codziennie,kilka ciuchow klade na coach ktora mam wpokoju,bo mam komode z ciuchami,ale brudnych tam nei wsadze,a w closecie miejsca nie ma (tzn amm tam wieszaki same)- najchetniej bym to wszystko,tak ajk mwoiesz, na drugiej czesci lozka porozkladala,bo mam tez queen size i z drugirj polowy nikt nie korzysta (choc jesli tak dalej bede duzo ajdla,to niebawem sama ktoras czescia ciala zaczne tam gosciic). ale poki co moglabym tam meic te 'domowa atmosfere' a nie moge- bo oni mi na razie wchodza do pokoju,a lozko jest na wprost i zawsze je widac...:| -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 15-10-2005, 16:20
hejkawiecie co?? wczoraj jzu ttrzeslam gatkami co bedzie jak wroci host,czy sie an mnie obrazil czy co.
od rana bylamz hostka bo w piatki nie rpacuje, tylko zajmuje sie chlopaakami a ja mam wolne- przypomnaialam jej ze mamy moje autko odwiezc do reparacji- ona zapomnaila i starsznie sie cieszyla,ze jej przypomnialam:p no wiec w 2 auta pojechalysmy odwiezc chlopakow i do serwisu. Pozniej rozmawialam z nia w samochodzie- byla starsznie mila, jak to zwykle, my z dziewczynkami za tydzien wybiermai sie na weekend do Vermont- mamy tylko problem z transportem i badalam grunt czy fdaloby sie pozyczyc samochod, ale wybadalam,ze lepiej wypozyczyc z wypozyczalnino dobra juz zrobilam research, Nelti hostk anawet dzwonila juz no jako,ze mailam miec wolny caly 3dniowy weekend hostka zaproponowala,ze moge sobie zaprosic kogos na noc (kolezanke). Ok wiec nawet napisalam jej wiadomosc.
Gdy odbieralysmy po poludniu auto i z nia jechalam, zadzwonil host i pyta sie czy jutro ida gdzies out ( maja sobote atrakcyjna,dzieciece magic worldy itp)i hostka byla przekonana,ze nie...no i ja sto slyszlaam, a wczesniej nawet mowilam,ze jakby byl ajkis babysitting to moga na mnie liczyc ( w zeszla sobote byla opiekunka a ja siedzialam i aptrzylam-hostka mowi,ze wiedziala ze mialam ciezki pierwszy tydzien ok 37h i nie chciala mnie nadwyrezac ) w tym tygodniu mialam jakies 28h wiec sobie mysle,ze pomoge im,a kolezanka mzoe przyjechac za 2tyg,caly rok przed nami! (a poza tym nie chcialam sie hostowi narazic)
Wrocil do domu w dobrym humorze, zaczal cos hostce mwoic,ze jakies torby fajne widzial, drogie ale super,czy ona chce..bla bla...
no w kazdym razie: ja oswiadczylam,ze jasne nie ma problemu wezme jutro babysitting (zwlaszcza,ze moje dziewczyny tez go amja,wiec i tka bym sie nudzila). Host juz z sumiechem zapytal jak minal dzien, itp
Straszy pojechal na imprezke jakas, a mlodszy wzamian wynegocjowal cosik (kurcze,ale z neigo numer): kolacja przy swiecach z mama i tata a w tle muzyka ( konczy 6 lat niebawem)...i rzeczywsicie,hosci po tym ejszcze potanczyli (przy jazzie,kocham jazz) A potem zaprosili mnie na lody do Baskin R. i na wspolne ogladanie filmuOk zgodzilam sie i tak bym nic nie robila tylkow domu siedziala..
Pojechalismy na lody,host mi sluzyl pomoca przy wyborze,okazalo sie,ze nawet lubie te same lody co oni!punkt dla mnie. W samochodzie maly urzadzil mini wystep z takimi smiesznym,i piosenkkami,a on jeszcze tak fajnie potrafi modelowac glosem- tak wiec wszyscy sie rowno usmialismy;D nastepnie mlody slyszac,ze host cos po cichu powiedzial do hostki, stwierdzil,ze actually to on slyszy wszystkie ich nocne rozmowy, poniewaz zawsze czuwa przy drzwiach. No to my zonk i smiech Host na tO: a slyszales co mowilismy o Emily..? :twisted: a maly: tak :twisted: no to my znowu smiech i tak jeszcze anstpail bis piosenki,w ktorej maly udawal zdechlego pieska- hostka zaproponowala demonstrujac te pozycje z lapkami do gory na przednim siedzeniu i spiewajac (sluchajcie myslalam ze padne po prostu!)- a host galy jak piec zlotych na nia i spiewa po cichu ' no more time' 'no more time'...hehe 8)
w domu ogladnelismy film, host mi przyniosl podnozek pod nogi aby mi bylo wygodnieji potem chlopcy juz zaczeli fikac,wiec wzieli ich wczesniej spac,a mi host dal pilot i powiedzial,ze jestem more than welcome to watch the rest of the movie;p i poszli spac, mowiac ladnie goodnight
wybaczam im przedwczoraj! -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 19-10-2005, 15:06
niedzielke spedzilam z dziewczynkami z naszej polski-bardzo milo: polski obiad i polska masza w stamfordmniam obiadek,kotlet i surowki,buraczki,ochh:p potem wyprawa nad ocean-wiatr neisamowity i wieczorem impreza w stamford: niby polska noc,ale juz wiecej an to nie pojdziemy, bo byly 'tanie polki' i pijani poalcy: standard ale nam nie odpwoiada.....a ogolnei szalalysmy i wszystkie mialysmy zadawki na hiperglupawe,wiec bylo super zdechly piesek w sturbucksie i w ogole crazy
poniedzialek: chlopaki doprowadzaja mnie powoli do szalu-weroniak wrocila z californii na jedna noc, zrobila nalesniki na snadaniepotem ja odwiozlam na stacje i pojechala, a chlopaki pewnie rozzaleni,ale niech mi dadza spokoj...bo maly cuduje jakby nie mogl inaczej....
wtorek: szalenstwo: klotnie z robertem przy zadaniu domowym,robil mi na zlosc,raz za glosno czytal znowu potem za cicho.,w ogole nie chcial przyjsc i robic tego zadania,wiec spislaam mini protokol i mial go podpisac, zaczal sie burzyc,chcial to wywalic: to aj z tekstem,ze skoro nie poteafi byc odpowiedzialny za swoje decyzje to neich to wywali,a rodzice i tka sie dowiedza,nie wywalil... bylismy w dunkinie: te male swinstwa wcinali: oszustwa przy liczeniu :? potem dom: obiad: frytki i mozarella stix: nie moj wymysl: maly: nie cierpie twojego jedzenia (kur ale sie wkurzylam,mowie,ze to nie moje jedzenie,ze ja go nie lubie,ale w zeszlym tyg pofdobno oni je lubieli,wiec niech nie narzeka...) zaczal klasc sie na podlodze i cudowac... grr i jeszcze host probowal sie do mnei dodzwonic,a mi komorka padla i nie odebralm wiadomosci 8O a wiecie,ze ja jzu ostrozna chce byc z hostem.... w koncu w ost chwili oddzwonilam i zostalam na babysitting...nie bylo to juz tkaie trudne,,bo po rpostu ogladlai tv a potem zawloklam ich na gore aby wlozyli PJ i umysli zeby.... ale masakra,msusze sie wyspac...
sroda: dzis: poszlam ich zebrac z gory, juz stephanie i craiga nie bylo,a Ci mlodzi w lozku elzeli ogladajac TV- wiec powiedzialam ,ze maja zejsc bo jest 7.05 i robert spozni se na autobus jak nei zejda,i pogadalam jeszcze troche oni nic-zeszlam na dol i czekam, w koncu stanelam na schodach i krzycze do nich,ze maja zejsc na dol...zaczelam liczyc :1.2 2.5 i albo schodza albo konsekwencja ( ale mysle jaka tak na poczatek dnia: no to,ze nie moga meic donutsow na snadanie: wczoraj ich zabralam po szkole, ale tez mi dali tam w duper,ze niby te kupe rozsmarowali an sedesie itd.....:| ) wiec wiedzialamz,e beda chcieli reszte,bo im tylko kilka pozwolilam zjesc,a wczoraj starcili okazje by je zjesc bo byli niegrzeczni przy obiedzie. No wiec powiedzialm,ze skoro nei zeslzi to zero donutsow. Weszlam do pokoju,a Ci nic,ja mwoie,ze maja zejsc natychmaist, wyrwalam pilota i wylaczylam pudlo. Pytam co chca na snadanie,a ci ze donutsy! ja mowie,ze nie,ze dopiero co mowilam. To oni,ze nie slyszeli-o jak sie zaczelam denerwowawc!- mowie,ze sami sobie winni bo za glosno telewizora sluchaja,a poza tym bylam wczesniej i juz ich wolalam na breakfast. No to christian zaczal sie rzucac, przezywac mnie, z piesciami na mnie i zaczal mnie normalnie bic!! nawet robert sie juz uspokoil choc na poczatku byl rozzalowny,ze nie mzoe donutsow. I zaczelam juz docinac christianowi,ze jedyne co moge o nim jak na razie powiedziec,to to,ze ciagle uzywa zlych slow i mnie bije ,ze to rude i powinien to przemyslec. Nie mogli sie zdecydowac co chca zjesc....robert w koncu zadecydowal a maly,ze nie wie nie wie...i rzuca sie. W koncu ze kielabaske...ehh nie mogl dokonczyc, ciagle niby sluchal co mwoie do roberta,a potem wypalal jakas glupote,wiec go scinalam( madralinski)nie bylam mila dla niego,tak jak on dla mnie. I wykorzystalam troche roberta,bo on pozneij sam upominal christiana,bo wiedzial,ze spoznia sie na autobus,jesli ten nie zje...wiec ja po prostu sprowadzilam role malego do malego glupiutkiego-ale trudno-sam zaczal. Nie mam ochoty ich widziec na razie, musze porozmawiac ze stephanie,bo ja fiola dostane,nie wiem co ich od wczoraj ugryzlo...:| a wsamochodzie zlote rady,abym jechala na czerwonym w lewo,bo gosc w prawo pojechal_ 'ja jestem driver a ty nie znasz rules wiec nic nie mow...' a maj gad. -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 24-10-2005, 15:40
konczac ejszcze ten watek: sporzadzilam liste hostom ich wszystkich zlych zachowan i wieczorem zaprezentowalam ja... obaj mieli powazna rozmowe z rrodzicami, tzn. glownie mowila hostka,bo host jadl i od czasu do czasu sprawial wrazenie wkurzonego (pozory?)- w kazxdym razie od dzis mam stosowac regule pierwszego rozkazu, tzn jak nie posluchaja,to od razu kara-luz.
o VERMONT
mialysmy juz do Vermont nie ejchac: w czwartek okazalo sie,ze koelzanka MAgda nie mzoe zabrac auta ze wzfledu na jego podeszly wiek i sklonnosc do rozpadniecia sie przy predkosci powyzej 40mph..hehe no wiec d*** na wynajecie auta za pozno-nie ejdziemy decyzja podjeta....
dzwoni Ania-Nelti..jej hostka doszla do wniosku,ze MUSIMY jechac do tego VERMONT i daje nam samochod!! Bosz jaka kochana kobieta! nie dosc,ze dzwonila nam po wypozyczalniach to teraz jeszcze sama auta uzycza!!no to na wariackich papierach w piatek zbieramy sie do wyjazdu! Wyjazd godzina 17-do 15 trwaja ostatnie zakupy....w koncu ok: Ania przyjezdza po Emi i jedziemy po Agnieszke na stacje (agnieszka2 pociagi wziela,bo stanie NY mieszka, a tu musiala sie przyturlac z nYC bo polaczenia sa takie oryginalne)..no nic. Idizmey na stacje, godz. 17.15 ma byc pociag. Jedzie. Przejechal. ??????? a nam te wlosy tylko zawialo.... 8O tzn mi bo Ania ma krotkie 8) no...jedzie drugi- zgadnijcie: przejechal... no to my w ped,bo pewnie zatrzyma sie na nastepnej stacji a te sobie odpuscil motorniczy (niektore takie pociagi mamy). W kazdym razie, jestesmy na kolejnej stacji, jedzie pociag,wysiedli ludzie tez kolezanki Agnieszki nie ma. Pozostalosci pasazerow poprzsednich pociagow juz tez powoli zanikaja, wiec my z ania dezorientacja...wracamy na poprzednia stacje upewniwszy sie wczesniej,ze ten pociag stanal na Norotonie,wiec zapewne nasza kolezanka tam teraaz stoi...OK. Jedziemy. Dojechalysmy i Agnieszka odnalazla sie...ufff, pojechalysmy po MAdzie i w sumie ruszylysmyw trase.
Gdyby nie 2 korki z powodu 2 wypadkow, jechalybysmy jakies 40min krocej i taniej-mniej gasuautostradka cielo sie szybko, ja pelnilam funkcje pilota Ani,a Ania byla kierowca (czemu nie ma damskiej formy? przeciez nei kierownica..) No mapa w kilku miejscach byla DZIWNA tak wiec, na exitach sie pomyrdalo,ale w koncu droge i tak odnajdywalysmy jeden exit 3 razy objechalysmy, nawet w drodze powrotnej nam sie zmiksowal poraz kolejny Niesamowite wrazenie robily skaly wzdluz autostrady no i puistkowie: gdy dojechalysmy do naszego domu,tzn domu mamy Madzi hostki :lol: okazalo sie,ze stoi on sobie na gorze, w oogle tak jakby jeden dom przyporzadkowany byl jednemu wzniesieniu....ladnie,ale dluzsza mete zwariowac by szlo, tzn tak jak dla mnie:p No ale,domek rpzytulny, dwa pieski Labradorka i przerosniety pudel. Wwszystkie w oka mgnieniu bylysmy obrosniete spia sierscia- psy byly energiczne... po zjedzeniu czegos, udalysmy sie na gore na nocleg. Mialysmy spac w 2 pokojach,ale ostatecznie poszlysmy spac do sy[pialni grandhostow. Ania z MAdzia na lozu malzenskim,ja na podlodze w spiworze, Aga na kanapie.Spalo sie super:p Rano ktos przemowi,ze mamy kota w pokoju,ale to mial byc tylko zly sen. Rano gdy sie obudzilysmy i zaczelysmy porzadkowac nasze sprawy, ja poszlam do closetu przebrac sie- po chwili zaniepokoilo mnie to,ze moja skarpetka jest wilgotna...skad-mysle? hmmm zolta plama na dywanie, nocny'sen', a w lazience, ktora zamknelysmy na noc cos co przypominalo kuwete. No i wszystko ajsne-kot nam sie zeszczal na dywan bo mu zamknelysmy jego kibel.... Musialysmy dywan czyscic,ale na szczescie w miare sie udalo go doczyscic
po sniadaniu, ruszylysmy w trase:pierwszy cel: HANOVER: miasteczko collegow, zimno tam bylo, sami amerykanie, my jako egzotyka regionu:p pospecerowalysmy, wesdzlysmy do paru lokalnych sklepikow, ponabijalysmy sie z ludzi, ktorzy 5 stopniach ubrani byli w kurtke zimowa, krotkie spodenki i kozaki...niech zyje ameryka. Punktem nastepnym bylo woodstock- i to miasteczko bylo cute, fajne kamienickzi, mostki urokliwe, przemili ludzie, fajne sklepy z rodzimym maple soucembardzzoo przyjemnie Mozna rzec ze woodstock nas urzekl. Nie wspominam o drodze pomiedzy miescinami,bo wiadomo,ze ona cute, lovely itp.etc. w koncu zajechalysmy do Rutland-stolicy Vermont. Rzecz charakterystyczna: pouwieszane na latarniach baby jagi, i inne stworki. Zaczal nam doskwierac glod, tak wiec zaczelysmy szukac restauracji: czy wieicie ze w niedziele wszystko pozamykane???? dzieki Bogu znalazlysmy wloska restauracujke i tam sie konkretnie najadlysmy:p mamy faze na wloskie jedzenie. Jeszcze pospacerowalysmy po miesateczku i po tj maxie:p to tezbylo fajne, bo maja inny asortyment i tanszy niz u nas w CT... 8O w koncu wieczorem doslzysmy do wniosku,ze jedziemy do anszego hotelu ( ja zarezerwowalam, 59 za pokoj 4os, normlanie wszedzie bylo ok50 od osoby!!; no i jeszcze tax,a my z taxem 93)chcialysmy jednak jeszcze kupic drinki ze smirnoffa... poszlysmy o sklpeu i znalazlysmy w koncu,wszedzie indzije nie bylo. Takie uradowane poslzysmy do kasy, w takich mallach nie sprawdzaja ID, wiec ja z MAdza stalam jako JEDNO, ja mialam kase w razie co. Poprosili nas o ID, wiec ja ze to kolezanki, ona mowi ze ma i juz daje. BAbka ok,wziela prawo ajzdy i mwoi,ze ona tego nie mzoe przyajc 8O no to madzia jej daje dowod sosobisty i mwoi,ze tu w obu sa daty urodzenia... a babka,ze ona paszport potrzebuje,a jesli wszystkie ejstesmy razem to nas wszystkich paszporty... 8O no to my mwoimy,ze ok to i tak nie ammy paszportow, bo ejstesmy au pair i nie mozemy nosic paszportow, tylko kopie ze soba... podszedl tkai gosc i pyta nas skad ejstesmy, my ze z poslki,on ze kocha poslkie girls (stala spiewka) i ze jesli chcemy sobie cos kupic, to mozemy sic do innego sklepu na perwno anm sprzedadza,ale tu oni nie moga....OK.. wiec tylko ciastka wzielysmy.
potem juz sama ania z MAdzia psozly an polowanie i dopadly smirnoffkibez takich dziwnych zasad.. no Vermont. Genralnie hotel super, pokoj schludny tv:p wiec luzik. Zrobilsysmy mini impreze i padlysmy,tzn wczesniej MAdzia pokazywala agnieszce jaks ie wlacza prysznic (jeszcze inniejszy 8) niz wszedzie) i polala sie bidulka woda
rano wstalysmy ok.8. Bylo ciemnawo w pokoju, bo amerykanie maja wydajne zaslony. Tak wiec odlonilusmy je aby troszke swiatla zyskac- a tu.... S N I E G ! ! ! 8O 8) :twisted: :lol: nooo to luzzzzzzzzzz dwie pory roku w dwa dni!! dobrze ,ze kurtke zimowa wzielam! Mialysmy troszke starcha,przed jada w takich warunkach,zwlaszcza, ze obie z MAdzia aldowarki do komorek zapomnialysmy i mialysmy dwa komorkowe trupy w torebkach.... W koncu jednak odsniezylysmy samochod zrobilysmy zdjecia i ruszylysmy w trase:p jakies 30min za Killington juz sniegu bylo amlenko,a potem juz calkeim znikl-ale widoki byly cudne!
w drodze powrotnej wstapilysmy do Springfield w MAsachusets- ale nieladne i bubu pogublilysmys ie...wiec celem stalo sie hartford stolicva CT: tam aldnie, nawet jakis zamke ntam jest, dom MArka TWina widzilaysmyi do chinskiej restauracji weszlysmy i cos zjadlysmy,ale nier bylo to takie dobre, a poza tym ciagle jakies obdartusy sie krecily wokol i ...no. Wzielo ans na Sturbukcsa wiec zaczelysmy go szuakc...w koncu znalazlysmy-ale byl zamkniety!!! skandal!!! w MC wzielysmy skakei . A w poblizu naszego domu wapilysmy do otwartego Sturbucksa!! kurcze stolica powinna sie uczyc od mniejszych miasteczek
bylysmy ok 17 w domu, droga jeakies5h nam wziela w sumie. Ale do omow jeszcze nei chcialysmy wracac i pojechalysmy odwiezc Age, potem do storeow...i potem aby sie doprawic do wloskiej restauracji...obzarstwo... no a potem domek i od poczatku nowy tydzien.... okkkkkkk -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 16-11-2005, 21:07
witam drogie au pairki! :wink:
dlugo mnie tu nie bylo...ale w ogromnym skrocie opwiem co sie wydarzylo,jakie sa najnowsze decyzje...
zeszly tydzien to bylo dla mnei katharsis: placz, ciagly dol, jeszcze choroba, i ogolnie amsakra... Szukalam u hostow wsparcia,ale go nie znalazlam : 'try only to do yor best' i ze koordynatorka mi najlpeij pomoze...tak wiec, ZAWIODLAM sie na nich- juz wczesniej z domu myskalam aby z Nelti i mAdzia sie spotykac, wiec moze i to nie pozwolilo na zawiazanie sie wiezi..ale wiecie, nawet nie pytali jak u mnie leci, tzn to bylo amerykanskie how are w biegu na paddle tenis albo gdzie indziej. Zaczelam analaizowac powoli m0oja sytuacje i stwierdzilam,ze to co mi tu przeszkadza, to to ze nie ma domowej atmosfery -dom piekny , piekny pokoj z lazienka, jeep z paliwem na wlasne uzytkowanie, komorka, membership na gymie... ale ... atmofera nie ta... nawet malo godizn pracy w sumie 32h tyg srednio.
Moja hostka skontaktowala sie z moja koordynatorka, napisala ze mam problem, ze widzi,ze czegos sie boje, o tym radiu ws[pomnaila, ze burzy sie boje....spoko... i zadzwnila do mnie koordynatorka, umowila sie z nia na spotkanie (dzien wczesniej tka sie piprzylo,ze 3 razy samochod prawie rozwalilam: rqaz gosc na mnei anjechal,ale na szczescie nie widac sladow). A wczoraj gdy jechalam do koordynatorki, mialam mape na kolanach i patrzymal gdzie jade (na mapie), widzialamz,e policja za mna jedzie,ale jak sie zatrzymalam na uliczce facet nie wyszedl wiec myslalam,ze nie do mnie...ale potem zawyl syrena-na mnie. Jak sie roztrzeslam (nie nowosc w ciagu ostatniich dni...ciagle mam doly i placzliwe dni, na mysl o pracy z chlopakami mnie oslabia)- wzial orawo jazdy, ja szukalam ubezpieczenia, nie moglam znalezc, przeciez tu anhosci nie pokazuja gdzie tkaie rzeczy chowaja...w koncu znalazlam..mowie mu roztrzesionym glosem ,ze ja au pair jestem (gosc patrzy na mnie jak na ufo,nie wiedzial co to), mowie,ze jade do koordynatorki (co to?)i nie znam dokaldnej drogi i aptrzylam na mape....pokazalam mu mape. Pyta sie ile tu ejstem, ja ze koncze 2 miesiac...powiedzial,ze bedzie mnie follow i pojedziemy do koordynatorki...to ja juz rozpacz w kropki,super,ja tu chce rodizne zmieniac,a w paoierach zaraz bede miala wykroczeniejeszcze pobladzilam..on za mna... jak koordynatorka mnie zobaczyla w obstawie policji... miala mine zszokowana...
policjant zaczal mowic,ze zlamalam przpeisy ajdac za szybko przez maisto i mijajaac znak stopu,ze nie widzi zadnych dokumentow innych i mnie zakuje w kajdanki i odesle do poslki....
swietnie....ja juz jak ta sierota stoje.
babette mnie zaczela bronic,ze nie mzoe bo aj tu legalnie jestem. Na wzie, a roczny program...oN zaczal mowiec,ze powinni inne au pairki uczulic,bla bla... wiec ona podlalapaala i zaczela go pytac czy mozna ajkies spotkanie zorganizowac.I nie dal mi mandatu!
dzieki Bogu!
Babette powiedziala,ze mam szczescie,bo to najwiekszy lokalny jerk z policji. I ze to zostanie miedzy nami, ale jakbym dostala mandat to mialavbym przechlapane...
Mialam liste + i - ...3.5 a4 minusow, ledwo 1 str +. Przeczytala to wszystko i mowi,ze widzi,ze juz wiem co chce i tak chyba bedzie najlepiej. Nawet wyrazila pewna niechec do mojego hosta, bo o nim duuzo tam napisalam... od jutra zacznie sie re match,ale msuze dzis o tym hostom pwoiedziec...wiecie,jak mi sie od razu lzej zrobilo, tez 12 dniowy wieczny dol znikl...czuje sie lzej,ze juz nie musze, zemoze sie uwolnie...noo.... szukam rodziny w CT lub NY a najlepiej ILLinois Chicago... dziewczynki- bo jednak stare chlopaki nie dla mnie... i z mama ktora bedzie miala czasem dla mnie czashehe -
Re: :) Aimee :)
Emm > 16-11-2005, 21:38
biedaku, to sie naprzezylas, nie ma co.Ale pamietaj, ze po burzy zawsze przychodzi slonce
mam nadzieje, ze znajdziesz super rodzinke. ja mam wlasnie taka domowa atmosfere i czuje sie jak czlonek rodziny.tego samego Ci zycze.Bedzie dobrze. -
Re: :) Aimee :)
Gość > 17-11-2005, 9:17
[quote name="Emm"]ja mam wlasnie taka domowa atmosfere i czuje sie jak czlonek rodziny.[/quote]
Emm ma rodzine, ktora ja traktuje jak member (przyklad z USA), ja mam rodzinke ktora mnie traktuje tak samo (przyklad europejski) wiec chyba sie da
Reszte napisalam w watku o zmianie rodziny na ogolnym i w pm, trzymaj sie -
Re: :) Aimee :)
NELTILIA > 17-11-2005, 17:13
Emily - znajda Ci zajefajna rodzinke - wierze w to!!! Sama wiesz ze takie rodzinki istnieja!!! (przyklad?? - chociazby moja czy magdy!!!) ale co z tego - mozesz miec tam wszystko, ale nie bedzie tam nas, a my nie bedziemy mialy Ciebie i to jest najgorsze!!!!!!!! buuuu