-
-
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
pawlok > 27-11-2007, 15:49
tez najchetniej bym tak robila, tylko ze wtedy bym nie mogla skarpet do pary znalezc xD tzn troche bym nad szuflada postala.... -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
Yoanna > 27-11-2007, 15:51
ja mam wiekszosc skarpet identycznych wiec nie ma problemu :lol:
(jestem dobra w ulatwianiu sobie zycia hahah) -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
Mangom > 28-11-2007, 2:39
tylko ze ta mala miescina jest niezwykle urocza, oni wiedza ze ja lubie takie klimaty, oczywiscie nie na dluzsza mete, mieszkanie w takim malym miescie jest nie dla mnie. ale mam inne argumenty... hehe :twisted:
moze w koncu dostrzega a w ich coreczce-aniolku... diabolka? :roll:
najwyzszy czas!
wczoraj mi powiedziala ze nie moze doczekac sie kiedy wyjade na swieta, powiedzialam jej pare slow, ale z najwazniejszym czekam do niedzieli :lol: ale sie ucieszy, nie tak bardzo jak jej rodzice - oni mnie polubili... na pewno bedzie maly dym dla slodziudkiej...hehe
no coz...
swoja droga boje sie tej rozmowy, oni sa tacy sympatyczni i mili dla mnie -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
pawlok > 28-11-2007, 3:01
[quote name="Yoanna"]ja mam wiekszosc skarpet identycznych wiec nie ma problemu :lol:
(jestem dobra w ulatwianiu sobie zycia hahah)[/quote]
a ja jestem mistrzem w utrudnianiu zycia. Sobie oczywiscie. Zawsze zrobie cos inaczej niz mialam zrobic, a pozniej w yslach klne na siebie...
Mangom.. Ta mala Ci za skore niezle zaszla :twisted: -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
Mangom > 28-11-2007, 3:13
a co do porzadku tutaj to jest tak ze ja go utrzymuje! w sumie wszystko sprzatam, tak sie umawialismy. mialam plany na poczatku zeby znalezc sobie cos dodatkowego ale ona zaproponowala mi sprzatanie u niej za dodatkowa kase. tylko chodzi o to ze ona jest taka pedantka! przesada!
ja bardzo lubie porzadek...ale sa granice! jak pierwszego dnia kazala mi posprzatac to myslalam ze zartuje... naprawde, boshe jak pomysle o moim bylym mieszkaniu studenckkim to jestem przekonana ze taki syf to sie jej nawet nie snil..haha
boshe jak ja tesknie za znajomymi z Polski i za czasami na studiach,no ale coz, trzeba isc do przodu, jak ktos juz tutaj slusznie stwierdzil, poza tym za pare miesiecy wracam :lol: -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
Mangom > 28-11-2007, 3:22
Pawlok (jakie jest Twoje imie ?) pytasz czy niezle? maxymalnie! bardziej nie mozna, glupio mi, ze tak pisze, ale ona mnie tez nie lubi...wiec spox jestesmy kwita! taki maly osobnik a tak potrafi zdolowac...wiecie jak mi sie wczoraj przykro zrobilo...
i naprawde z calym szacunkiem dla jej rodzicow, ktorych bardzo lubie nie bede uzerala sie przez kolejne 6 miechow z ich rozpieszczona coreczka...o nieeee! -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
pawlok > 28-11-2007, 15:03
Paulina jestem
nie chce myslec nawet jak bardzo musi ta mala wkurzac... (ja mam siostre rozpieszczona, ktora mnie nienawidzila do tego roku i pamietam jak sie na nia wkurzalam.. Az tu nagle jej sie przyponialo, ze jestem siostra i moze czerpac z tego korzysci w postaci ciuchow itp O matko, jak tez ona teraz mnie kochaCodziennie mnie przytula, tanczy ze mna, podchodzi i glaska po plecach... :| WTF rodzie sami byli w szoku jak siedzialam na sofie a ona przyszla do mnie i sie przytulila... ;D ale to taki maly offtop )
Moze po rozmowie z rodzicami cos sie zmieni.. W koncu skoro oni nie wiedza o tym, jak ona sie zachowuje, gdy ich nie ma, to nie maja mozliwosci nic zmienic. -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
Mangom > 28-11-2007, 18:17
ale chodzi o to ze oni wiedza jak ona sie zachowuje, bo hostka pracuje niecale 3 dni w tygodniu, wiec przez wiekszosc czasu jest w domu... i widze ze oni z nia walcza w jakis sposob, probuja zwalczac w niej to zachowanie, ale ona jest nieugieta, poza tym ma autorytet tylko w nich, nauczycielki w szkole skarza sie na nia, za mala krzyczy na nie i w ogole...moglabym wymieniac i wymieniac... ale szkoda mi nerwow na szkraba, za to ma slodziodkiego braciszka. naprawde! pokochalam go. dzisiaj powiedzial ze mnie kochaslodki prawda? no i ciagle chodzi po domu i pyta sie gdzie jego mis? przeslodki. ciezko mi bedzie go zostawic -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
idril > 29-11-2007, 0:56
o malych dziewczynkach, niby to anioleczkach, zachodzacych za skore cos wiem. szczegolnie o malych Katjach :?
nic fajnego, przerabialam.. -
Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
Ninka Jones > 29-11-2007, 1:14
hahapamiętam
idril, jeste? wielka!