• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Yoanna - dogonić marzenia...

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Yoanna - dogonić marzenia...
       
  • Yoanna - dogonić marzenia...
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Gość > 18-03-2008, 23:00

    Hmm... na pewno, tak pewniusienko, jednego zyranta, a nigdzie dwoch z troszke nizszymi zarobkami?

    Jak jest tak wszedzie Vorissa jak mowisz, to ja nie wiem, gdzie maja rozum ci co w Polsce chca mieszkac.
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Gość > 18-03-2008, 23:00

    Hmm... na pewno, tak pewniusienko, jednego zyranta, a nigdzie dwoch z troszke nizszymi zarobkami?

    Jak jest tak wszedzie Vorissa jak mowisz, to ja nie wiem, gdzie maja rozum ci co w Polsce chca mieszkac.
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Vorissa > 19-03-2008, 20:29

    hm, pewnie s? w innych bankach - ale u mnie mama jako samotnie rodzic wychowuj?cy rodzic ma trochę gorsz? sytuację, ojciec ma za niskie zarobki i tak czy siak, w dodatku spłaca dług, a znajomi mamy sami maj? dzieci z pożyczkami studenckimi... rodzina mała, każdyz ajęty swoimi sprawami... więc akurat nic nie da się za bardzo zrobić w tej sprawie.
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Vorissa > 19-03-2008, 20:29

    hm, pewnie s? w innych bankach - ale u mnie mama jako samotnie rodzic wychowuj?cy rodzic ma trochę gorsz? sytuację, ojciec ma za niskie zarobki i tak czy siak, w dodatku spłaca dług, a znajomi mamy sami maj? dzieci z pożyczkami studenckimi... rodzina mała, każdyz ajęty swoimi sprawami... więc akurat nic nie da się za bardzo zrobić w tej sprawie.
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Yoanna > 20-03-2008, 13:19

    jestem w pl ;D



    ej po prostu wstyd komentowac jak moj poniedzilek wygladal :oops:

    pracowalam od rana do 18 jakos.. zrobilam sobie list co mam zrobic przed wyjazdem, co spakowac, pokoj mialam sprzatnac i w ogole. no i oczywiscie nic miz tego praktycznie nie wyszlo, moj pokoj wyglaa jak po wojnie, posciel nie nalozona, nie odkurzone, w ogole syf, heh sobie host rodzinka pomysli ;p ale nie mialam czasu. bo oczywiscie wiadomo- co zaplanowane to nie wyjdzie. wiec byl spontan. taki spontan ze malo brakowalo a bym sie spoznila na samolot. a zawsze na lotnisku jestem bardzo wczesnie, wiec calkiem nie moj styl.. bo co robi yo w noc przed wylotem? bawi sie w centrum londynu ;p wyszlo tak ze wrocilam do domu o 2.50am, wrzucilam pare rzeczy do walizki, wyszlam o 3.08.. 20min do autobusu szlam, cale szczescie ze przyjechal jakos po 3 minutach.. godzina jazdy.. w centrum przesiadka na inny bo jeszcze kawalek mialam.. nawet nie wiedzialam na co sie rzesiasc, ale wsiadlam do jakiegos co akurat podjechal i dobrze :lol: wysiadlam na marble arch.. i zaczelam sie pytac ludzi skad autokary do luton odjezdzaja bo oczywiscie pojecia nie mialam! i ciagle tylko patrze na zegarek i fuuuuuuuck spoznie sie jaknic! znalazlam przystanek, po 10min przyejchal autokar. wsiadlam. patrze - odprawa wlasnie sie zaczela. hmm.. niech on jedzie szybko! i udalo sie, zdazylam! bylam jakies 15 min przed zamknieciem odprawy uff... spakowana na wariata ;P nic nie zalatwione, zabrane tylko podstawowe rzeczy (spakowalam walizke, znioslam na dol i se przypomnialam ze przeciez bielizny nie zbaralam hahah wiec szybko wrzucilam do torebki co wpadlo w rece i szybko na przystanek hehe). jednym slowem tyle nerwow t nigdy nie mialam! nie polecam nikomu. nie wspomne o tym ze nawet myslalam zeby do domu nie wracac tylko odr azu z centrum jechac.. z torebka w ktorej jedyne co mialam to hmm pare funtow, karta, dowod osobisty.. czyli jechac mozna z tym ze moja rodzina chyba by pomyslala ze jestem zupelnie nienormalna...

    a jaki byl powod tego wszystkiego? pojechalam na moment do klubu przyszkolic dziewczyne ktora mnie zastapi.. no i tak sie jakos zlozyle, ze wszyscy tam byli! barmani, kelnerzy, menedzerowie.. a wiekszosc miala wolne :lol: no to siedzielismy i bylo milo. no i byl moj M wiec bylo jeszcze milej ;P z tym ze wszyscy zaczeli sie rozchodzic kolo 10... bo wiadomo we wtorek do pracy.. no i w sumie pozniej zostalam tylko ja, M, kolega z pl barman i jego chlopak.. przed 12 zamknelismy i poszlismy do innego baru.. no i mialam byc tam krotko bo ostatnie metro o 12.30. ale oczywiscie ja cala szczesliwa ze jestem z M i ze jest nam tak milo (a w barze bylo nam bosko :lol: ) to metro mialam w dupie ;P kumpel mi mowi: ej juz 12.40.. aaa tam, wezme nocny bus ;P cale szczescie ze jakos o 1.30 stamtad wyszlismy bo inaczej by mnie w pl nie bylo ;P odmozdzylo mnie totalnie.. hahaha :lol: kumpel se poszedl w jedna strone.. M mnie na przystanek odprowadzil. moj bus jezdzi tak jakby chcial a nie mogl, ale dlugie czekanie mi oczywiscie nie przeszkadzalo bo bylo tak milo :lol: no... milo milo ale oczywiscie zycie nie moze byc zbyt piekne... bo z M sie zobacze tylko raz jeszcze.. w piatek po powrocie do ldn.. no i tak mi cholernie smutno i nic nie mozna zrobic... bo on juz wyjezdza.. tak ze historia nawet sie na dobre nie rozpoczela a juz sie konczy.. ehhhh jaki shit...

    a w pl przywital mnie snieg..
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Yoanna > 20-03-2008, 13:19

    jestem w pl ;D



    ej po prostu wstyd komentowac jak moj poniedzilek wygladal :oops:

    pracowalam od rana do 18 jakos.. zrobilam sobie list co mam zrobic przed wyjazdem, co spakowac, pokoj mialam sprzatnac i w ogole. no i oczywiscie nic miz tego praktycznie nie wyszlo, moj pokoj wyglaa jak po wojnie, posciel nie nalozona, nie odkurzone, w ogole syf, heh sobie host rodzinka pomysli ;p ale nie mialam czasu. bo oczywiscie wiadomo- co zaplanowane to nie wyjdzie. wiec byl spontan. taki spontan ze malo brakowalo a bym sie spoznila na samolot. a zawsze na lotnisku jestem bardzo wczesnie, wiec calkiem nie moj styl.. bo co robi yo w noc przed wylotem? bawi sie w centrum londynu ;p wyszlo tak ze wrocilam do domu o 2.50am, wrzucilam pare rzeczy do walizki, wyszlam o 3.08.. 20min do autobusu szlam, cale szczescie ze przyjechal jakos po 3 minutach.. godzina jazdy.. w centrum przesiadka na inny bo jeszcze kawalek mialam.. nawet nie wiedzialam na co sie rzesiasc, ale wsiadlam do jakiegos co akurat podjechal i dobrze :lol: wysiadlam na marble arch.. i zaczelam sie pytac ludzi skad autokary do luton odjezdzaja bo oczywiscie pojecia nie mialam! i ciagle tylko patrze na zegarek i fuuuuuuuck spoznie sie jaknic! znalazlam przystanek, po 10min przyejchal autokar. wsiadlam. patrze - odprawa wlasnie sie zaczela. hmm.. niech on jedzie szybko! i udalo sie, zdazylam! bylam jakies 15 min przed zamknieciem odprawy uff... spakowana na wariata ;P nic nie zalatwione, zabrane tylko podstawowe rzeczy (spakowalam walizke, znioslam na dol i se przypomnialam ze przeciez bielizny nie zbaralam hahah wiec szybko wrzucilam do torebki co wpadlo w rece i szybko na przystanek hehe). jednym slowem tyle nerwow t nigdy nie mialam! nie polecam nikomu. nie wspomne o tym ze nawet myslalam zeby do domu nie wracac tylko odr azu z centrum jechac.. z torebka w ktorej jedyne co mialam to hmm pare funtow, karta, dowod osobisty.. czyli jechac mozna z tym ze moja rodzina chyba by pomyslala ze jestem zupelnie nienormalna...

    a jaki byl powod tego wszystkiego? pojechalam na moment do klubu przyszkolic dziewczyne ktora mnie zastapi.. no i tak sie jakos zlozyle, ze wszyscy tam byli! barmani, kelnerzy, menedzerowie.. a wiekszosc miala wolne :lol: no to siedzielismy i bylo milo. no i byl moj M wiec bylo jeszcze milej ;P z tym ze wszyscy zaczeli sie rozchodzic kolo 10... bo wiadomo we wtorek do pracy.. no i w sumie pozniej zostalam tylko ja, M, kolega z pl barman i jego chlopak.. przed 12 zamknelismy i poszlismy do innego baru.. no i mialam byc tam krotko bo ostatnie metro o 12.30. ale oczywiscie ja cala szczesliwa ze jestem z M i ze jest nam tak milo (a w barze bylo nam bosko :lol: ) to metro mialam w dupie ;P kumpel mi mowi: ej juz 12.40.. aaa tam, wezme nocny bus ;P cale szczescie ze jakos o 1.30 stamtad wyszlismy bo inaczej by mnie w pl nie bylo ;P odmozdzylo mnie totalnie.. hahaha :lol: kumpel se poszedl w jedna strone.. M mnie na przystanek odprowadzil. moj bus jezdzi tak jakby chcial a nie mogl, ale dlugie czekanie mi oczywiscie nie przeszkadzalo bo bylo tak milo :lol: no... milo milo ale oczywiscie zycie nie moze byc zbyt piekne... bo z M sie zobacze tylko raz jeszcze.. w piatek po powrocie do ldn.. no i tak mi cholernie smutno i nic nie mozna zrobic... bo on juz wyjezdza.. tak ze historia nawet sie na dobre nie rozpoczela a juz sie konczy.. ehhhh jaki shit...

    a w pl przywital mnie snieg..
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Vorissa > 20-03-2008, 13:27

    to dobrze, że zd?żyła? i jeste? cała i zdrowa w PL

    Ty to masz życie, pełne wrażeń i w ogóle xD
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Vorissa > 20-03-2008, 13:27

    to dobrze, że zd?żyła? i jeste? cała i zdrowa w PL

    Ty to masz życie, pełne wrażeń i w ogóle xD
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Yoanna > 20-03-2008, 13:29

    za duzo wrazen ja tyle nie chce!!!
  • Re: Yoanna - dogonić marzenia...

    Yoanna > 20-03-2008, 13:29

    za duzo wrazen ja tyle nie chce!!!
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia