-
-
Re: Plany a rzeczywistość
Kierlajn > 22-05-2008, 18:18
Nie wł?czam się w tę dyskusję, tylko chciałam powrócić do tematu forum ,a więc:
Jak tam Edytko w ogole zyjesz? Nic nie wiem, jak po maturach? Jedziesz gdzies? PISZ
Jak do Niemiec to styknijmy się -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 22-05-2008, 22:32
A zyje bardzo dobrze.Nigdzie raczej nie wyjezdzam, chyba zebym jechala z tata do Niemiec jakos to bym sie chetnie spotkala. Matura chyba do przodu. Od jutra szukam pracy w Koszalinie, bo niestety ani z mojego wyjazdu do Anglii ani do Wloch ani do Niemiec nic nie wyszlo. Jakos to przezyje, nadrobie w przyszlym roku. A Ty widzialam znowu miesiac szkoly opuszczasz co Mam nadzieje, ze tym razem lepiej trafisz -
Re: Plany a rzeczywistość
edyta_s > 22-05-2008, 22:32
A zyje bardzo dobrze.Nigdzie raczej nie wyjezdzam, chyba zebym jechala z tata do Niemiec jakos to bym sie chetnie spotkala. Matura chyba do przodu. Od jutra szukam pracy w Koszalinie, bo niestety ani z mojego wyjazdu do Anglii ani do Wloch ani do Niemiec nic nie wyszlo. Jakos to przezyje, nadrobie w przyszlym roku. A Ty widzialam znowu miesiac szkoly opuszczasz co Mam nadzieje, ze tym razem lepiej trafisz -
Re: Plany a rzeczywistość
Kierlajn > 23-05-2008, 13:25
oo to dawaj wioo do Niemiec i się spotkamy:lol: -
Re: Plany a rzeczywistość
Kierlajn > 23-05-2008, 13:25
oo to dawaj wioo do Niemiec i się spotkamy:lol: -
Re: Plany a rzeczywistość
WAMPIREK > 23-05-2008, 16:34
Edytka,powodzonka zycze w poszukiwaniu pracy -
Re: Plany a rzeczywistość
WAMPIREK > 23-05-2008, 16:34
Edytka,powodzonka zycze w poszukiwaniu pracy -
Re: Plany a rzeczywistość
Vorissa > 23-05-2008, 16:55
Y, powiem tak: to co napisały?cie było do?ć płytkie.
Wrażenia, rozum, wolna wola, Bóg. Wszystko u was zatrzymało się na wrażeniach, a pierwsze trzy rzeczy to zwykłe ego.
Nie potępiam, mogę nawet powiedzieć, że rozumiem.
I zanim znowu ktokolwiek co? mi zarzuci, to proszę zwolnić, bo sama przez 2 lata nie chodziłam do ko?cioła, bo nie wierzyłam w instytucję ko?cioła samego w sobie. Wkurzało mnie to co was teraz, a i Boga traktowałam do?ć jako kogo? kto gdzie? jest sobie. Niekoniecznie w budynku, w którym jest zwykłe zakłamanie.
I wypraszam sobie obrażanie wszystkich katolików, bo zaliczacie do nich wszystkich, a czy wszyscy tacy rzeczywi?cie s? ? Mówcie o konkretnych przypadkach, takich a takich z jakimi spotkały?cie się, a nie generalizuj?c. To jest dopiero paranoja. -
Re: Plany a rzeczywistość
Vorissa > 23-05-2008, 16:55
Y, powiem tak: to co napisały?cie było do?ć płytkie.
Wrażenia, rozum, wolna wola, Bóg. Wszystko u was zatrzymało się na wrażeniach, a pierwsze trzy rzeczy to zwykłe ego.
Nie potępiam, mogę nawet powiedzieć, że rozumiem.
I zanim znowu ktokolwiek co? mi zarzuci, to proszę zwolnić, bo sama przez 2 lata nie chodziłam do ko?cioła, bo nie wierzyłam w instytucję ko?cioła samego w sobie. Wkurzało mnie to co was teraz, a i Boga traktowałam do?ć jako kogo? kto gdzie? jest sobie. Niekoniecznie w budynku, w którym jest zwykłe zakłamanie.
I wypraszam sobie obrażanie wszystkich katolików, bo zaliczacie do nich wszystkich, a czy wszyscy tacy rzeczywi?cie s? ? Mówcie o konkretnych przypadkach, takich a takich z jakimi spotkały?cie się, a nie generalizuj?c. To jest dopiero paranoja. -
Re: Plany a rzeczywistość
Ninka Jones > 23-05-2008, 17:49
ja nie generalizuje, V. sama mialam w swoim zyciu okres ze wierzylam bardzo i to bylo glownie przed bierzmowaniem jakos i trwalo ponad rok. ale zawiodlam sie dosyc, moze to zbyt dluga historia zeby ja zglebiac poza tym nawet mi sie nie chce o tym za bardzo gadac, ale jest jak jest. jak mam potrzebe to ide. ale takiej potrzeby dawno nie bylo. do spowiedzi tez nie chodze "z obowiazku" bo po co? skoro wiem ze i tak te same grzechy bede popelniac i niekoniecznie ich zaluje... wiec w kosciele bywam 3-5 razy w roku a u spowiedzi juz nie bylam ponad rok.