• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    mOnA G > 14-08-2005, 15:03

    normalnie jak tak sobie czytam forum od podszewki.... to aż chce już być w tej Irlandii a mi dopiero rodzinki szukaj?... naszczę?cie napisali, ze w każdej chwili mogę sie spodziewać oferty :wink: normalnie chce wyjechać już tzn wylecieć :wink:



    Pozdrawiam... jeszcze z PL Bydgoszczy :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 14-08-2005, 19:54

    monka znow mi o jedzeniu przypominasz

    ide jesc. szyneczke uwielbiam. i poledwiczke kazdego rodzaja. ze swiezym chlebkiem - chrupiacym, miekkim wsrodku i maselkiem. mniam mniam smietankowym.

  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    kate-nasti > 15-08-2005, 14:09

    A Monisia nam nic nie opowiada ciekawego No za wyjatkiem tego co wcina hehhe :lol:



    Monika pisz, pisz, bo ja tu zywie sie Twoimi opowiesciami i zdjeciami z floga Jak nie ma ani tego, ani tego top gloduje hehhe
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 16-08-2005, 0:28

    Mialam (mam nadal) czterodniowy weekend, so w kompie siedziec nie bede. :lol: Ale mam strasznie chujowiczny week, z piatkiem wieczorem i prawdopodobnie sobota, plus of kors 3 dni po 10h, so bede miala czas cos tu opowiedziec.

    Ide jesc. 8)

    Polski chleb z serem topionym/pasztetem.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 17-08-2005, 20:13

    Lato nie sprzyja pisaniu mojej historii. Cieplo na dworze, praca skondensowana w kilku dniach, pozniej kilka calkiem wolnych, ktorych nie chce marnowac na siedzenie w komputerze.



    W Bostonie latem jest naprawde pieknie, tyle miejsc do zobaczenia, tyle plaz do polezenia, parki, koncarty, wszystko kreci sie na najwyzszych obrotach. Wszystko dla ludzi!



    Moja mala depresja odeszla, oby na dluzej.



    Latam, zalatwiam, dopinam na ostatni guzik.

    Zaczelam od SSN, pozniej konto w Bank of America, Harvard, teraz czekam na moja karte kredytowa i odpowiedz z Cambridge. Papiery wizowe juz tez mam. Poza tym lece odwiedzic lekarzy, bo moj rok oficjalnie konczy sie za 3 tygodnie! Sama w to nie wierze, za trzy tygodnie moglabym spokojnie wracac do domu, a ja decyduje sie nianczyc te ferajne kolejny rok.



    Troche przeraza mnie ta parspektywa, choc wiem, ze Ann, "chodzaca dobroc" bedzie sie starala zrobic wszystko latwiejszym. Juz mi powiedziala, ze Holly ma szkole 5 dni w tygodniu full time, a Will mial miec tylko 3, ale jednak pojdzie na 5, z tym dwa dni beda full time.



    Wczoraj zapytala mnie, czy pojade z nimi do Disney (FL). Moge zabrac kolezanke, hotel nam oplaca. Ona jest za tym, zebym wziela Thiago, ale Tom... Ona sprobuje to zalatwic, bo problem z tym wyjazdem jest taki, ze to po Bozym Narodzeniu i Nowy Rok wchodzi w gre. Zobaczymy.



    Poza tym konsekwentnie oszczedzam kase, po 100$ z kazdego tygodnia. I ciesze sie, ze nie trwonie na glupoty.

    I tak mnie to wszystko cieszy, bo sie ladnie uklada.



    I systematyczne kupuje sobie PL jedzenie!!! jak to poprawia humor!



    Maniakalnie boje sie za to o moje zdrowie, zwlaszcza oczy i zeby. Nie wykupuje rozszerzonego ubezpieczenia, ktore kosztuje 425$, bo nie mam zamiaru trwonic owych $. Ryzyko jest, choc... Kto nie ryzykuje, nie wygrywa.



    I czuje, ze zamykam rok, ze koncze cos, zaczynam nowe. Troche przeraza mnie perspektywa, zamkniecia w USA, bo do PL na wakacje pojechac nie moge.



    Mam nadzieje, ze Rodzice mnie odwiedza. Tzn Tato na pewno, w konu ma jedna corke. Z Mama problem moze byc tego typu, ze Babcia jest strasznie chora i nie wiem, co sie moze z nia stac, wiem, ze niestety nie moze moja Rodzicielka mnie odwiedzic zostawiajac swa matke w PL.



    Probuje takze sciagnac tu na mini wakacje moje kumpelki, tylko... oczywiscie kasa. Bilet do US do tanich niestety nie nalezy. A chcialabym komus zrobic radoche i wszystko ladnie pokazac, a sama tez bym sie strasznie ucieszyla, widzac kogos z dawnych czasow u mnie, na nowych smieciach.



    I zadowolona jestem z siebie, ze tak odparlam ten atak zlego nastroju mojego, a zbytnio sie nie wysilalam, musze powiedziec.



    Oby tak dalej.



    Wszak, co mnie nie zabije, to wzmocni...







    (Niebawem podsumuje szeroko moje doswiedczenia w US, z Amerykanami, host rodzinami, host dzieciakami, itd).
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    AGNIK > 18-08-2005, 1:55

    monika!

    Wracam do fotologu a konkretnie twoich rodzicow. ja tez mam mame Ele i tate Jurka
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 18-08-2005, 2:01

    Moze to tak w naszych okolicach jest?! :lol:

    Masz mame Ele i tate Jurka, a fotologa kiedy bedziesz miala?

    PS --> Milo, ze znalazlas bratnia dusze. :wink:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    AGNIK > 18-08-2005, 2:04

    Fotologa...hmm..jak sie dorobie cyfrowki...moze na urodziny dostane
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 18-08-2005, 2:07

    Stara, to Stany i cyfrowka nie jest wymowka. Za jedna tygodniowke kupisz naprawde dobra sztuke!



    http://www.fotolog.net/monikagata/



    Dobra, musze leciec!
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    monica07 > 18-08-2005, 4:11

    monka jakie ty masz tam fajne ciuchy.

    fajny zestaw te biale spodnie, rozowa gora i japonki

    ja chce na zakupy - jutro bedziemy w nowym jorku wiec moze zdaze w dwie godziny wolnego czasu cos upolowac.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia