• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

MONIKA. MOJA HISTORIA.

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • MONIKA. MOJA HISTORIA.
       
  • Wątek zamknięty
  • MONIKA. MOJA HISTORIA.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 18-10-2004, 1:21

    No czesc, wreszcie temat wlasciwy, czyli moje bazgrolenie pod szyldem "Moja Historia".



    Jestem calkiem chora i prawie nie moge mowic, a hokej byl tak czaderski, ze szok. Oczywiscie siedzialam sobie online za dlugo, a potem w samochodzie wciskalam soczewki w oczy. Mialysmy wyjsc dwie godziny wczesniej, ostatecznie mialysmy godzinena znalezienie "Boston University". Nasze obcykane metro to pestka, ale musialysmy zmieniac Orange Line, na Green Line i nie wiedzialysmy, gdzie wysiasc :roll: Ostatecznie dotarylysmy na czas, i gdyby nie fakt, ze w poszukiwaniu toalety, znalazlysmy meskie szatnie(!!!), wysluchalybysmy nawet hymnu. Skorzystalysmy z meskich toalet, a co i poszlysmy. Miejsca byly cudowne, drugi rzad od dolu, czyli przy samej bandzie, w ktora co jakis czas z imptem uderzali zaodnicy. 8) Czyli bomba. :lol: Mimo ze temperatura nie byla zbyt wysoka, obok nas siedzialy dwie takie "britnejspirs" w podkoszuklach z koronki(!). (Ja mialam szal i kurtke).



    Gra byla emocjonujaca, zwlaszcza ze po ktoryms wysokim odbicu krazek trafil w rece Sue. :lol: I zabrala go oczywiscie do domu. Ja za to bylam zla, bo to moja Cola go zatrzymala, ale niech jej tam bedzie. Swoja droga, smiesznie bylo, bo zadna z nas nie wiedziala, jak sie to cholerstwo nazywa. Ja Polka, ona Germanka, tosmy sie nasmialy, ze mamy to, ale nie wiemy, co to . Teraz wiem, to puck. Zrobilam setke zdjec. Mecz w sumie trwal trzy godziny, wiec byl czas na fotografowanie sie i ich (szczegolnie). Druzyny byly uniwersyteckie takze osobnicy plci niepieknej byli przystojni umiesnieni i szybcy



    Przy okazji odkrylam tez, ze moj sasiad jest bramkarzem tego slawnego tu i bardzo dobrego teamu. Niejednokrotnie widzialam go, jak wynoscil z domu do auta i spowrotem te mega wielkie nakolanniki, ale nie sadzilam, ze gra w "Boston Uniwersity"! Z liczbowo technicznych spraw, oczywiscie wygralismy. (Toz to ja sie z nimi utozsamiam, bo mieli bialo-czerwone stroje). Wygralismy 6 do 1. Ci z Vermount wyjezdzali z Bostonu smutni :wink:



    Po skonczonym meczu udalysmy sie jeszcze na (a wlasciwie pod) drugi stadion, gdzie Boston Red Sox, druzyna futbolu amerykanskiego, (to nie ma nic wspolnego z europejskim fotbolem, ale zasad poki co wsztkich nie znam) grala z NY Yankies. I przegrala, a bylo tam iles tysiecy ludzi, wiec do domu wracalysmy w wielkim tlumie. Na lozku w kurtce usiadlam o 12, musialam przejzec 100 zrobionych fotek i je posegregowac w cyfrowce, wiec spalam o pierwszej. Uff. Weekendy sa fajne.



    Mike nie mogl sie nadziwic, jak to sie stalo, ze mamy ten krazek. On na meczach byl mnostwo razy i nigdy nawet ni bylo okazji, zeby go lapac, a my za pierwszym razem. I powiedzial, ze mozemy mu odsprzedac :lol: Poza tym, on nie chodzi na wszystki mecze, a ma karnety na caly sezon, wiec sadze, ze jeszcze pojdziemy. Inna sprawa, ze on koniecznie chce mnie z kims tu zeswatac, zapytal sie czy poznalysmy jakis fajnych facetow?! A przy dinnerach caly czas gada, ze mnie musi przedstawic Johnowi, Jackowi, czy Stevenowi, bo to jego kuzyni, koledzy czy costam. Nawet mnie juz to nie bawi :? Bo co do diaska, ja se sama faceta wybiore, a on niech sie wychowaniem dzieci zajmnie, bo ulubionym zajeciem Kenzie przy zarciu jest puszczanie bakow, a Pressa-bekanie! A potem sie wszyscy w glos smieja. Debilzm. :?



    Ten post byl dlugi i cekawy, ale Press, ta mala cholera, wylaczyl mi komputer zanim (juz po obiedzie) zdarzylam go wyslac i dlatego teraz jest sucharowy, bo ide juz pod prysznic i spac, poniewaz jutro robota mnie czeka, a ja prawie nie mowie. Shit.



    PS1. Koncert z okazji trzydziestolecia kultury hh jest w Bostonie w Hallowen Night, ale koszt 100 baksow jest porazajacy! Pewnie jednak pojdziemy, bo tam wszyscy najslawniejsi czarni hh beda



    PS2. Wiecie, mamy nowego opera 8) Z Czech, ma na imie Lukas Maura nasza LCC zadzwonila z prosba, zebym do niego kolnela i przywitala, bo ja taka, kuzwa, zabawna jestem i w ogole. Ale mysle sobie, ze poki co musze sie wstrzymac z tymi telefonami, bo pomysli, ze jestem facetem, albo jakims mutantem, bo mam glos jak jakis himen. Ale z Czech, to calkiem milo, moze se po polsku pogadam. :lol:



    Osmarkany buziak na koniec :oops:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 19-10-2004, 2:39

    Powiem Wam, co zrobilam dzis. Roznice obejmuja wszystko, niestety. Poprosil mnie Mike, zebym zrobila ryz, zebysmy mogli wczesniej jesc, zanim on odbierze Kris z roboty. Jem normalnie z nimi, wiec non problem raz wstawic ryz. Kiedy mi objasnial, co i jak mam zrobic, otworzyl paczuszke ryzu, a ja druga. W Polsce zazwyczaj jadlam ryz z woreczkow, tzn gotowany w woreczku, a potem na talerzu luzem. Przyzwyczajona, ze ryz jest spakowany, machnelam kartonikiem z calej sily, zeby wydobyc woreczki z ryzem, ale... woreczkow nie bylo, byl sam ryz. Byl wszedzie, bo walnelam nim po calej kuchni. No, myslalam, ze umre ze wstydu. A on stwierdzil, ze jestem w kuchni niebezpieczna :lol: Bardzo sie nie pomylil. I tak cud, ze wyczaili to dopiero teraz :wink:



    Nasza LCC jest rozwalona kobita, na pierwsze spotkanie zabarala nas do kanajpy i stawiala, bo to "sluzbowo" bylo. Teraz jedziemy do outletu, a nastepnie na mecz Red Sox'ow. Nie tam zadne gadanie o dzieciach
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 20-10-2004, 1:33

    Stracilam glos. Po prostu nic nie moge mowic. No, szeptem moze, ale szeptal ktos przy nieznosnych dzieciarach w liczbie trzy?!

    Nachodzilam sie dzis z tego powodu duzo, ale coz.

    Plus calej sytuacji, w moim host domu zaczeli grzac. Mam tylko wielka nadzieje, ze nie na dzis i do konca mojaj choroby! Mamy tu jakies 13, 15 stopni C od dwoch tygodni, a w chacie wszystko jakies nieszczelne, wiec pizdzi jak diabli! W moim domeczku w PL to juz bysmy dawwwwno ciepelko mieli. Tu nie. Wszyscy pohartowani, tylko nie ja. Szlag by to. Wracam po prysznicu i dzwonie zebami!? :? Ide jesc, bo mnie wolaja, a ja nawet odpowiedziec nie moge. I ciagle nie moge sie spotkac z sympatycznym Czechem, bo az mi wstyd tak szeptac :lol:

    Musze sobie jakas pizame gruba sprawic i galoty, bo te moje pseudo gajteczki i koszulke to na lato zostawie. Domowe wielkie papcie juz se kupilam na te mrozy w chalupie.

    Buziaki. I co mnie nie zabije, to wzmocni... gorzej, jak zabije Potem jade do mola, a co, zakupie jeszcze kozaki, bo zimno mi ciagle. :roll:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    MONIKA > 22-10-2004, 1:04

    Tak sobie wchodze kolejny raz i zastanawiam sie, kto te bzdury czyta. Dokladniej. Bylam tu wczoraj i widzialam 1460 wyswietlen, dzis 1515. I mysle sobie, przeciez takie pierdoly tu pisze, ciagle podkreslam, ze w USA jestem, chwale sie, ze studiuje polonistyke, wychwalam amerykanow i w ogole maksymalnie nudze, ale wyswietlen ciagle przybywa.

    No i poczelam zastanawiac sie, komu do gustu moga przypasc moje pieprzone opowiastki z zycia AMERYKANSKIEJ operki wziete? Niemozliwe, zeby moj brat otwieral tego posta piecdziesiat razy dziennie?! :lol:



    Nie wiem, czy beda to kontynuowac, bo znalazlam sobie genialne popoludniowe zajecie, a w weekendy zazwyczaj wybywamy, wiec najzwyczajniej na swiecie szkoda mi czasu na pisanie o sprawach, ktore przeciez nikogo nie interesuja i nie ciekawia.



    PS1. Jestem zla, bo na 10 dni przez hh festiwalem skonczyly sie bilety. Na miesiac przed koncertym R Kelly i JZ kupujemy bilety, bo nie mam zamiaru sie znow wkurzac.



    PS2. Wczoraj moi zapytali czy myslalam o zostaniu na drugi rok. Powiedzialam, ze myslalam, bo po powrocie skonczylabym sobie drugie studia, a oni, ze przeciez moge uczyc sie tu i pytali, co chcialabym robic?! Tzn czego sie uczyc, mam na mysli studia, albo koledz, nie zadne tam kursy, ktore robi sie na wyjazdach dla otrzymania "kredytow" zaliczajacych pobyt tu. Niezle. A na party poznalismy kolesia, ktory chcialby tu w hokeja grac, to jak Mikowi powiedzialam o nim (jest operem z Czech i marzy mu sie stypendium) ten stwierdzil, ze nie ma zadnego problemu i mam tylko mu dac Mika numer, a ten wezmie go do swojego teamu?! Trafilam na altruistow. :wink:



    Mysle sobie, ze skoncze to przynudzanie :lol:
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    inesss > 22-10-2004, 11:38

    Moniczka, przykład?Ja Cie czytam!Ale jestem tylko jedna z tych wielu osób którym sie podoba to co i ja piszesz.Dla tego nie rób mi/nam tego i nie przestawaj.Ja sama niedługo jade i tak jak Ci napisałam w któryms tam temacie Twoje info sa dla mnie bardzo wazne i pomocne.I tylko pozazdroscic ze chca tam cie zatrzymac,eh...
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    mysz0n > 22-10-2004, 12:01

    [quote name="MONIKA"] Niemozliwe, zeby moj brat otwieral tego posta piecdziesiat razy dziennie?! [/quote]



    jak to nie ?? codziennie od rana na zmiane z tat? "pykamy" i klikamy co chwile od?wież, żeby było jak najwiecej wyswietleń :wink:



    jako Twój brat z natury powinienem się z Tob? niezgadzać, choc w kwestii postów my?lę ze masz rację - jesli komu? sie nie podoba- niech nie wchodzi na ten temat i koniec.



    zrób tak jak pisałem- załóż bloga, jako ostatni post w tym temacie napisz adres- i koniec....



    ps. Zazdro?ć - straszna rzecz...
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    olga > 22-10-2004, 14:19

    MONIKA - nie przestawaj prosze pisac, bo naprawde mozna sie czegos konkretnego dowiedziec z Twoich postow - zwlaszcza dotyczy to osob chcacych wyjechac do Stanow. No i mi to sie tez jakos fajnie czyta i uwazam ze piszesz w ciekawy sposob.

    Chociaz juz nie jestem au pair od 4 miesiecy, to chyba wolno mi nadal sie tu udzielac i wydawac swoje opinie, nie??

    Przywyklam do forum; jestem na nim juz wystarczajaco dlugo zeby miec porownanie jak bylo kiedys a jak jest teraz, ale to normalne taka rotacja ludzi. Nie lubie i nie chce wzbudzac zadnych nieporozumien i dlatego pewne rzeczy zachowam dla siebie

    AHA - I JA NIE JESTEM OSOBˇ PODSTAWIONˇ PRZEZ MONIKE!!!!

    Pozdrawiam wszystkie obecne i byle au pair Zycze udanego weekendu
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    Gość > 22-10-2004, 20:24

    Cytat:AHA - I JA NIE JESTEM OSOBˇ PODSTAWIONˇ PRZEZ MONIKE!!!!







    co wy to tak podkreslacie?! no przeciez nikt nie mowi ze jestes.

    monika a co ty taka spragniona uznania i ze az czekasz jak ktos napisze jaka jestes wspaniala?! kompleksy masz?! no to ci troche poslodze: ;D

    ja ci napisze ze lubie czytac twoje posty o tych amerykancach mimo ze jestem z mafii i z uk co juz w ogole nie ma nic do rzeczy z usa i z twoimi problemami bo tu sa inne- ale lubie porownac i sie posmiac z tych... eeeee... inteligentnych ludzi! ;D tyyyh napisz mi jeszcze na kogo twoi ida glosowac?!



    noo offence taken i hope... buziol.
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    olga > 22-10-2004, 21:14

    dziania - to MONIKA zaczela z tym kiedys napisala cos o tym ze nie podstawiala mnie No wiec potwierdzam tylko

    Pozdr
  • Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.

    white > 22-10-2004, 22:02

    witam wszystkich a przede wszystkim Monike



    co do forum no to swietna bedziesz miala pamiatke po powrocie do PL wiec nie ma co konczyc pisania . zreszta liczba odwiedzn mowi za siebie



    wreszcie Twoj upragniony weekend 3maj sie Michu ... ja pozdrowienia
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia