-
-
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
mloda > 11-10-2010, 13:08
[quote name="Klarasek"]Mysle sobie ¨zrobie im niespodzianke, sprzatne kuchnie¨. ([/quote]
:mrgreen: po colere ty im kuchnie sporztalas? Jak widzisz ani tego nie zauwazyli, ani tym bardziej docenili a tobie jest przykro. daj sobie na luz nastepnym razem i im takich nispoedzianek nie rob!
A co do tej poznej pory, to moze powiedz jej, ze w Pl to jest pozna pora. W koncu nasze kraje sie roznia! O to chodzi w au pair- wymiane kulturowa, wiec na 2 raz beda wiedziec, ze dla Ciebie to jest pozno!
Co do hiszpanskiego- nie maja prawa miec prentensji o to, ze sie boisz uzywac,tez bym im to sprobowala wytłumaczyc, ale z 2 strony probuj, bo nigdy nie zacnziesz mowic w tym jezyku. -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 11-10-2010, 17:12
Wyjasnilo sie. Tak sie zestresowalam, ze sie polakalam... Oni przyszli i sie zapytali o co chodzi.
To im powiedzialam o tym smsie i ze w ogole mi sie wydaje ze sa na mnie zli. Na co hostka ¨nie!!! dlaczego tak myslisz?¨a host napierw zaczal sie smiac a potem tez powiedzial ze nie sa zli. Elena powiedziala, ze ten sms byl ironiczny ale w dobrym tego slowa zaczeniu. Bo mieli troche klopotow ze swoja poprzednia au pair z USA ktora podczas tygodnia wracala o 5 nad ranem z imprez. I ze on to sie ciesza ze dla mnie 1 to pozno.
Potem pojechalismy kupic rower dla mnie, host zabral mnie n wycieczke objazdowoa po walencji a hostka poszla z mala do skleu i kupily mi upominek. Teraz wiecej ze mna rozmawiaja i juz mi jakos lepiej... -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Katka > 11-10-2010, 22:02
ooono widzisz, czyli jednak obrot sytuacji troche wiecej wiary w ludzi
kurde.. ja po tym czytaniu forum tez na samym poczatku mialam takie nastawienie, ze przez neta hosci byli super a tutaj beda inni etc, a sa sto razy fajniejsi niz moglabym przypuszczac. Mala jest okropna bo ma charakterek ze uuuu.. na szczescie mlody wynagrodzilby 10 takich dziewczynek ;p
Poszukaj znajomych, rozkrec sie troche! -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 14-10-2010, 16:50
Ci hosci to mnie czasem zaskakuja...Wyszlam wieczorem na miasto ale sie strasznie rozpadalo (jak ostatnio dosc czesto). Dostaje smsa od hosta¨strasznie pada. Podaj mi gdzie jests to po Ciebie wyjade samochodem¨. Szok 8O Ze w ogole o tym pomyslal.
Wczoraj poprosilam tez poznanego tu studenta z PL, ktory jest tu na erasmusie zeby spojzal czemu internet nie chce dzialac na moim laptopie. Przyszedl, grzebal cos, grzebal a hosci poprosili go na kolacje a jak wychodzil to powiedzieli ze moze przychodzic kiedy tylko chce. Swoja droga ten student..ech...wariatka jestem... :oops: -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
karolinka > 14-10-2010, 22:24
woooo no to niezle! hosci zachwouja sie superostatnio w Hiszpanii zgninelo 3 studnetow z Wroclawia -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
blondi > 14-10-2010, 22:46
Chyba w Portugalii...i to studenci AWF ...<smutno>, a co do hostów to chyba nie mogłaś trafić lepiej -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Katka > 15-10-2010, 0:19
co sie stalo? -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
blondi > 15-10-2010, 1:29
troje studentów AWF Wrocławskiego (2dziewczyny i 1 chłopak) byli na Erazmusie W Portugalii-chcieli zwiedzić kraj na stopa i podczas podróży był wypadek samochodowy- ich samochód wjechał w jakiś mini-bus. Cała 4 zginęła na miejscu(oni i portugalczyk, który ich wziął na stopa) -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Katka > 15-10-2010, 11:51
roi sie od wypadkow na drogach. ta wycieczka z hiszpani, teraz cos pod wawa... Przykre strasznie. -
Re: Klarita na Wybrzeżu Kwiatu Pomarańczy
Klarasek > 15-10-2010, 13:17
hmmm tak sie zastanawiam...jak myslicie, czy ja mam duzo pracy czy nie...jakos w mailach to tak milutko wgladalo a teraz mam wrazenie, ze jednak sporo czasu spedzam z dzieciakami.
W praktyce wyglada to tak, ze o 7.30 mam byc juz z dziecmi w kuchni, karmic mala, zrobc sniadanie do szkoly i takie tam. Dokladnie o 9.10 oddaje ostatnie dziecko i jestem wolna do 12.30 bo wtedy musze malutka odebrac i isc do starsza. W dni kiedy starsza konczy o 12.30 (2xtyg) odbieram mlodsza o 12.15.
Potem idziemy do domu i karmie dziewczynki, usypiam je i czekamy do 15.30 bo wtedy starsza ma byc znow w szkole. Odprowadzam ja i dalej jestem z Julka do 17 kiedy to odbieramy Carmele ze szkoly i idziemy z nia i innymi dziecmi do raku gdzie czekam na ich mame do 18. Co prawda nie mam jako takiego sprzatania ani gotowania ale wtedy to juz w ogole w ciagu dnia nie mialabym dla siebie czasu. Ponadto w srody musze opiekowac sie julka jak jej mama idzie z Carmela na basen co im zajmuje tak do 20. Takze w sumie to chyba wyrabiam wiecej niz te 30h tygodniowo.
Nie zebym sie jakos specjalnie skarzyla bo hosci sa naprawde mili ale...ja mam czase wyrzuty sumienia, ze np z nimi nie siedze albo ze tuz po pracy sie zmywam na dwor. Zwlaszcza ze Carmela nie bardzo rozumie ze a tez potrzebuje czasu dla siebie. Oj sama nie wiem....