-
-
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 05-11-2009, 23:44
[quote name="89dzoana89"]A jak rodzinka w pl na to ze z bojfrendem przylatujesz? :mrgreen:[/quote]
Rodzice jeszcze nie wiedzą, uświadomię ich na dniach oczywiście wiedzą o Laurenie więc git git git. Zresztą nieważne co powiedzą, bilety już mamy kupione . Moi znajomi się nie mogą doczekać, chyba bardziej chcą poznać Laurena niż zobaczyć mnie po tych kilku miesiącach LOL . -
Re: Ilusiek in da UK :D.
89dzoana89 > 06-11-2009, 21:02
No to jestem ciekawa reakcji rodzicow :mrgreen:
A znajomi to chca poznac wybranka twojego serca po prostu
Ale uwierz ze napewno bardziej im zalezy na spotkaniu z Toba 8)
Ja to w tym tygodniu bawilam 7-miesieczna coreczke chrzestnej i powiem wam ze teskni mi sie za operowaniem...
Chyba juz sie uzaleznilam :lol: -
Re: Ilusiek in da UK :D.
sunkiss > 06-11-2009, 23:51
Przeczytalam cala Twoja story tak mnie zainteresowalaa Twoj chlopak to jak ksiaze z bajki jest widze (znaczy sie czytam) . Taka romantyczna historia, salsa i w ogole... te gorace klimaty hihi. eh rozmarzylam sie. Mam nadzieje, ze i ja nie dlugo zaczne mieszkac w anglii . Czekam na dalsze relacje. No i gratulacje takiej super rodzinki !
P.S. Moglabys mi na priva przeslac nick albo cus z nk? Bo jestem ciekawa Waszych wspolnych fotek ^^ -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 09-11-2009, 0:58
No i po weekendzie. Oczywiście spędzonym u Laurena. W piątek gotowaliśmy razem obiad, raczej to ja gotowałam a on mi niby pomagał, w sumie więcej przeszkadzał niż pomagał ale ok. Wczoraj zabrał mnie na cały dzień do Londynu na indoor climbing area. Wiercił mi dziurę w brzuchu od dawna żebyśmy pojechali bo on ma fiziu na tym punkcie (oprócz pracy jako carer jest też instruktorem wspinaczki). W ogóle miejsce wypas, z zewnątrz wygląda jak typowy zamek, a w środku wielka hala wspinaczkowa, świetnie! Myślałam, że będzie gorzej z moim wspinaniem bo owszem lubię łazić po górach ale łażenie po górach a wspinanie się to dwie różne rzeczy. Ale na szczęście pozytywnie się zaskoczyłam, Lauren cierpliwie mi wsjo wytłumaczył i pomagał ile się dało. W każdym razie było super, z Londynu wyjechaliśmy wieczorem, pojechaliśmy od razu zobaczyć fajerwerki w jego wsi (Guy Fawkes night) i do domu, byliśmy tak zmęczeni że od razu zasnęliśmy i spaliśmy dziś do 11.30 . Oczywiście chodzę cała obolała dzisiaj . Dziś głównie się leniliśmy, pouczyłam go trochę polskiego. Jak zwykle szło mu to opornie ale jedno zdanie zapamiętał od razu i powtarzał do końca dnia: 'podaj mi wino kochanie' LOL . No comments .
[quote name="sunkiss"]Przeczytalam cala Twoja story tak mnie zainteresowala[/quote]
Hihi, oj dziękuję dziękuję. Sunkiss, w temacie o Facebook'u jest link do mnie, tam jest parę fotek . -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 16-11-2009, 1:20
Mojej love story ciąg dalszy (pewnie już macie mnie dość dziewczyny, że zamiast stricte operskiego życia opisuję ciągle moje romanse).
Kolejny weekend u Laurena. W piątek dostałam od niego bukiecik kwiatów (znowu juhuuu). W ogóle to nie wiem czy wspominałam - Lauren wynajmuje dom z dwójką znajomych - Sarą i Brentem (parą), Sara ma ok 30 lat, Brent jest po 40stce. W każdym razie, Brent miał wczoraj urodziny i z tej okazji zaprosił nas wszystkich na kolację do najdroższej knajpy w mieście. Faceci wskoczyli w garniturki, my z Sarą też się odstrzeliłyśmy na maksa (kiecki, obcasy i te rzeczy; jak Lauren mnie zobaczył to zaniemówił, zobaczyć jego minę - bezcenne ). Mieliśmy super wieczór, który kosztował Brenta prawie 300 funtów! :roll: Oczywiście wypiliśmy za dużo wina i szampana, więc dziś umieraliśmy . No i dzisiejsza akcja - budzę się rano - patrzę Laurena nie ma obok mnie. Za chwilę słyszę pukanie do drzwi i głos Laurena: ''Kochanie, śniadanie jest gotowe, zapraszam do kuchni''. Ja zaczęłam marudzić, że czemu w kuchni, skoro zawsze dostawałam śniadanie do łóżka (eh ta moja bezpośredniość), a on się zaczął tylko śmiać i mówi, żebym przyszła, że nie pożałuję. Ok, wskoczyłam w jakieś ciuchy, wychodzę z pokoju, patrzę a na podłodze leży róża a za nią następna i na każdym schodku też (Lauren ma pokój na górze, kuchnia jest na dole) tym sposobem wchodząc do kuchni miałam już cały bukiet róż a w kuchni czekało na mnie śniadanko na tacy (plus 4 kolejne róże ). Oczywiście nie muszę wspominać jak bardzo dopisywał mi dziś humor . Wróciłam do domu z dwoma bukietami, w sumie potem je wymieszałam i zrobiłam jeden śliczny duży bukiet . Tak więc znowu mam ładną, pachnącą ozdobę w pokoju. I dementuję mit, że wszyscy Anglicy są chłodni, sztywni i beznamiętni .
P.S. Jutro strzelą nam dwa miesiące razem. -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ell > 16-11-2009, 10:13
[quote name="ila"] wychodzę z pokoju, patrzę a na podłodze leży różaa za nią następna i na każdym schodku też (Lauren ma pokój na górze, kuchnia jest na dole) tym sposobem wchodząc do kuchni miałam już cały bukiet róż a w kuchni czekało na mnie śniadanko na tacy (plus 4 kolejne róże .[/quote]
:mrgreen: wow, ale romantyk Ci się trafił! Super -
Re: Ilusiek in da UK :D.
carly15 > 16-11-2009, 11:19
kurcze tylko pozazdroscic:zakochany: -
Re: Ilusiek in da UK :D.
89dzoana89 > 16-11-2009, 11:57
Wow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ila jak ja Ci zazdroszcze :mrgreen:
Ale mam nadzieje ze kazdej z nas romantycznych duszyczek trafi sie taki faaaajny i uczuciowy chlopak :lol:
Jej tak czytam te twoja historie i innych dziewczyn z UK i az serce boli ze mnie juz tam nie ma;( -
Re: Ilusiek in da UK :D.
ila > 16-11-2009, 12:34
[quote name="89dzoana89"]Wow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ila jak ja Ci zazdroszcze :mrgreen:
Ale mam nadzieje ze kazdej z nas romantycznych duszyczek trafi sie taki faaaajny i uczuciowy chlopak :lol:
[/quote]
Dżoana, u mnie było na odwrót w sumie, po kilku nieudanych związkach strasznie się zniechęciłam do następnych i z romantyczki zrobiłam się anty-związkową zołzą. Moje przyjaciółki z PL nie mogą teraz uwierzyć w całą historię z Laurenem bo przyzwyczaiły się do mojego bojowego nastawienia do facetów haha. Zresztą jak teraz wspominam sam początek z Laurenem i to ile się biedny namęczył, żeby mnie w końcu wyciągnąć na tę kawę bo tak go spławiałam to cieszę się, że w końcu uległam...Warto było . Ejjjjj dziopy, Lauren ma kolegów, która chętna? :lol: -
Re: Ilusiek in da UK :D.
karolinka > 16-11-2009, 12:50
uuuuuu Lauren szalejeale to dobrze ;D romantyk.. nic tylko zazdorscic