-
-
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maada > 16-07-2006, 4:24
Odkad tu przyjechalam to ciagle mam problemy z laczem w moim pokoju...Wczoraj internet zupelnie padl wiec pisze z kompa na dole. Wkurza mnie to strasznie, dobrze ze moge korzystac jeszcze z 3 pozostalych komputerow, bo tak to nie wiem..
Moi hosci bardzo w porzadku sie wczoraj zachowali, zle ich chyba ocenilam..Jim wrocil o 14, czyli bardzo wczesnie !! BYlam zszokowana..., zwlaszcza ze caly tydz pracowalam 7.30-17.30. NO ale myslalam ze to tak specjalnie zeby bylo ze niby pracowalam w normie...(Realnie -47,5 h czyli o 2,5 h za duzo) No i oni mi mowia ze mi dziekuja za ten tydz i ze wiecej pracowalam wiec daja mi troszeczkie wiecej pieniazkow. Dolozyli $20, czy tak mniej wiecej $10 za godz (bo zalezy jak wyliczyli) -wiec bardzo spoko.
No i powiedzieli mi ze bede miala 1 babysitting w sierpniu (26 sierpnia chyba?...nie pamietam juz...), w sobote -z bachorem od 18 do 2 w nocy i za to dostane dzien wolny albo kase -jak chce. To tez mi sie podoba, a dzien wolny mi sie bardzo przyda jak bede chciala np skoczyc na weekend do waszyngtonu to bede miala 1 dzien wiecejKasa -wiadomo
Wczoraj wieczorkiem bylam na shoppingu-kupilam krotkie (tzn takie do kolan) spodenki jeansowe firmy roxy (wiec troszke zaplacilam P -nie moglam tego przezalowac normalnie, ja-sknera P. W PL nawet bym sie 5 min nie zastanawiala !! A tutaj...No coz...Samodzielnie zarobione pieniadze zupelnie inaczej sie wydaje...). Nie mialam zadnych krotkich spodenek tutaj, nie wiem jak ja to zrobilam...I stroj kapielowy-miekki (ehhh...nigdzie nie znalazlam takiego dla bezcyckowcow ) za $12. Bardzo ladny jest jak lezy na polce...Na mnie wyglada tragicznie ale co zrobic
Btw. na owych zakupach bylam z kolega z AM, symatyczny i w ogole calkiem calkiemale ja mam uraz do tej uczelni po wczesniejszych doswiadczeniach z pewnymi osobnikami...:/
Jakkolwiek im wiecej znajomych tym weselej tutaj na obczyznie
Aha...i jeszcze ustalilam wczoraj kwestie telefonow z host familia. Jak skonczylam prace o 14 to powiedzialam staremu, ze ide dac znac mojej mamie ze jestem wolna. A on: "przeciez twoja mama moze tez w ciagu dnia dzwonic. wiadomo ze nie godzinami ale 20-30 min spokojnie." Sara wczesniej tez mi powiedziala, ze ona nawet chce zeby rodzina i znajomi do mnie codziennie dzwonili i zebysmy mieli kontakt.
Wiec luzik20 min "legalnych" P bedzie funkcjonowac tak jak przeciaganie telewizji z bachorka P
No i z komorka tez luz. Oni mi dali kom zebym miala z nimi kontakt i powiedzieli ze moi znajomi tez moga tu dzwonic. Ja nie wiedzialam tylko jak z moim limitem dzwonienia...I pytam sie starego wczoraj wieczorem (Sara byla u znajomych)czy moge zadzwonic do kolezanki kostarykanki, bo jutro mamy szkolenie itd. A on do mnie: "Ale ja nie rozumiem pytania (na co mnie juz skrecalo, bo on tak mnie poprawia jak cos glupio powiem po ang)A on dalej: "Przeciez mozesz dzwonic zawsze i wszedzie do kogo tylko chcesz" I o to mi chodzilo
Dzisiaj mialam nawet fajny dzien. Rano przyjechala po mnie niemka julia i pojechalysmy na aupairs meeting do red cross. Nuda -wiadmoale jakkolwiek chce sama dla siebie zrobic kurs pierwszej pomocy. Mam do wyboru kilka terminow, musze przemyslec moj weekendowy schedule No i spotkalam tam wszystkie (prawie) operki z mojego cluster wiec bylo milo
POzniej pojechalysmy z Julia i kostarykanka Daniela na plaze i poszlysmy na przepyszny lunch. Uwielbiam amerykanskie -fast foodowe jedzonko
Wieczorkiem mialam uroczysta kolacje z rodzinka, niby takie pozegnanie Rebekki i powitanie mnie...Sympatycznie, wiadomo, aczkolwiek po paru minutach mialam juz dosc wymadrzania sie bylej operki moich hostow...Ja jej mowie ze mam tutaj jeszcze problemy z ang, no i ze gubie sie w miescie...I pytam sie jak u niej bylo na poczatku...A ona sie spojrzala na mnie z taka pogarda !! i mowi "Ja nie mialam takich problemow, bo jestem swietna z angielskiego no i jestem doskonalym kierowca bo ja mam swoj samochod w niemczech ! (ja tez mam i co z tego?)...No luz...O nic wiecej juz nie musialam pytac.... -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maada > 16-07-2006, 4:40
Aha i znielubilam :lol: ostatnio moje ukochane zdjecia i piosenki -jak ogladam i slucham wieczorem to tak tesknie ze nie moge juz spac w nocy. Smutny tez los operkiale fun tez czasem jest :wink: -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
bUka > 16-07-2006, 10:02
wiesz co laska mam dokladnie to samo.... jak sluchsm mojej muzy ktora sluchalam w polsce i ogladam zdjecia to straszni tesknie.... za moim chlopakiem, za rodzinka cala, za przyjaciolmi i imprezami wspolnymi, a nawet za naszym krajem... echhh ale co zrobic... jakos damy rade... ropk zleci szybko, a my podszkolimy jezyk, zarobimy troszke kasy, pozwiedzaymy troszke, a nie kazdy ma okazje zobaczyc sobie hameryke... zobaczysz kiedys bedziemy opowiadac naszym wnukom jak to babcia w usa byla 8) -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maya > 16-07-2006, 11:48
Buka,nie rób juz nas babciza młodeeee jeste?my,hehe. -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maada > 16-07-2006, 17:18
buahahahaha :lol:
Buka, ale mi bycie babcia nie grozi. Po dosw z amerykanskimi bachorami bede musiala powaznie rozwazyc bycie mama :twisted: -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
bUka > 16-07-2006, 20:39
no wlasnie z amerykanskimi bachorkami... nasze to beda polskie z krwi i kosci wiec nie ma sie o co martwic 8) :lol: -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maada > 17-07-2006, 4:00
Dzisiaj mialam cudowny wspanialy dzien lenistwa :lol:Wylezalam sie na sloneczku, poplywalam w basenie i co najwazniejsze -wreszcie sie wyspalam :wink:
(prawie do 11 am)
A co robie teraz ? Czekam na nastepny weekend
I smutno mi jakosGadalam dzisiaj ze wszystkimi moimi najblizszymi przyjaciolmi z PL...Moj najlepszy kolega powiedzial "brakuje mi ciebie...ciesze sie ze jestes....szkoda tylko ze tak daleko..." A ja juz prawie w ryk.... Tesknie za tym co bylo, ale tu tez mi dobrze...
W jednym z moich ulubionych filmow padlo zdanie, ktore wyjatkowo utkwilo mi w pamieci: "mozesz miec korzenie i skrzydla..." Czy to prawda ?? Nie chce stracic tego wszystkiego co mialam w Plale z drugiej strony chce przezyc jak najwiecej tutaj....
Za kilka dni minie miesiac odkad jestem w usa...W ciagu tego miesiaca nauczylam sie wiecej niz przez 20 lat...Zrozumialam, ze nie jestem juz mala dziewczynka i ze nikt nie bedzie mnie dluzej w niczym wyreczac...Sama musze na wszystko zapracowac, ale....uwierzylam ze jestem w stanie to zrobic....Z kazdym dniem czuje sie silniejsza....(pomijajac moja slabosc do wspominania tego co bylo :wink: ) -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maya > 17-07-2006, 9:22
Stała? się sliniejsza i masz teraz ?wiadomo?ć że zawsze i wszedzie sobie dasz rade-nie masz innego wyj?cia :wink: -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
maada > 18-07-2006, 3:32
Dziewczyny, musze to wykrzyczec -
LECE DO NOWEJ ZELANDII :!: :!: :!:
AAAA :!: :!: :!:
Jak host mi to dzisiaj rano powiedzial to zaczelam piszczec z radosci
PO kolei....
Wiec on jakis czas temu wspominal ze w lutym leci do Nowej Zelandii...Na poczatku myslalam ze sluzbowo....Pozniej zapytal sie malej czy chce leciec razem z nim, na co ja juz cala happy, ze moze ja zabierze i bede miala wakacjeOczywiscie skrycie sobie marzylam, ze moze tez pojade, ale jak sprawdzilam w necie ile kosztuje bilet to pomyslalam "Nie, nie wywala $ 4 tys na moj bilet..."
Dzisiaj rano, jak mala jeszcze spala to host do mnie :"Sciagnalem skype'a , zadzwon dzisiaj koniecznie do mamy to sie ucieszy. A bilety do New Zealand sa zarezerwowane od 4 do 13 lutego." A ja takie oczy 8O "To znaczy ze jedziesz z mala :?: :?:" A on mowi: "JEDZIEMY" i pokazuje na mnie, mala i siebie. A ja zaczelam piszczec :lol: :lol: Nowa Zelandia to moj 2 wymarzony kraj obok Australii ....Nie potrafie wyrazic tego jak bardzo sie ciesze....
Niesety jade tylko z mala i hostem :? Zdecydowanie latwiej jest mi sie dogadac z hostka bo ona nadaje na tych samych falach co ja i wolalabym zeby ona tez tam byla...Ale niesety musi pracowac :?
Doceniam to ze host tez sie stara, robi duzo zeby mi tu bylo dobrze, ale mam wrazenie ze on caly czas gra....udaje ze sie smieje....czasami nie wiem czy on zartuje czy mowi calkiem serio....Moze jestem przewrazliwiona...
W kazdym razie dzien dzisiaj niewiarygodnie szybko zlecial 8O Zapewne przez ta moja przeogromna radosc :wink:
Jakkolwiek myslalam ze Rebekka (ex au pair) mi troche pomoze z mala -jak sa rodzice to udaje ze tak bardzo ja kocha....taaa...Zamknela sie dzisiaj w swoim pokoju zeby jej nie przeszkadzac, a jak poszla na basen i my z mala tez tam bylysmy to udawala ze nas nie slyszy :!: :!:
Nie bawila sie nawet 5 minut z dziewczynka z ktora spedzila rok czasu i niby polubila....Ja tak nie umiem....Nie wyobrazam sobie zeby ignorowac w ten sposob dziecko, jakie by nie bylo....
Never mind....
LECE DO NEW ZEALAND :!: :!: -
Re: co ja tutaj robie? -historia magdy
bUka > 18-07-2006, 7:17
babo kongratulejszyn!!! nawet nie wiesz jak ja ci zazdroszcze.... niestey moi sie jak narazie nigdzie nie wybieraja... no pozatym ze jedziemy do san fransisco, ale to nic we porownaniu z nowa zelandia 8O :lol: