-
-
Re: :) Aimee :)
Aimee > 12-10-2005, 21:32
okMonika powiedz mi tylko na czym to robic,tzn adres stronki 8) pamietam,ze to gdzies an forum widzialam,ale teraz latam przy chlopakach i mam tylko ograniczone wpadniecia na komp :twisted: fotolog.com?! czekam na wiesci i biore sie za dodawnaie fotek -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 13-10-2005, 15:14
http://www.fotolog.net/me_emi/ zapraszam, na razie jedno photo
wczoraj dzien byl ok, ale Craig mi najbardziej poprawil humor wczoraj,bo zrobilam obiad i okazalo sie,ze mlodzi nei cierpia cebuli,marchewki,ziemniakow bla bla....grrrrrrr :? Stephanie przyszla i wiesz niby cs im tam powiedziala madrego,ale oni dostali malpiego rozumu i zaczeli sie tym jedzeniem bawic...ja juz mialam dosc bo po prostu przykro mi sie zrobilo i tez wsciekla na nich bylam- zaraz mi przeszlo,stwierdzialm,ze 'neich sie wala' wiem brzydko,ale ich problem,zwlaszcza,ze pytali co ebdzie na obiad i im mowilam,wtedy nic nie mwoili no a Craig przyszedl i i z takim apaetytem to wsunal; ze az milo poza tym ajk zobaczyl muffiny, stwuerdzil,ze oooo od tego wszystkiego to on bedzie mial taaaaaaaaaaaaaaaki brzuch (zademonstrowal ) 8) hehe a wiesz wczesneij byla mowa o tym,czy bylam na GYMie ,a ja w koncu mailam odpowiedz twierdzaca wiec spytal jak bylo i sprawdzil,czy juz mam przyrost muskula wiesz,Weronika mwoila,ze on jest smieszny i ciagle sobie zartuje,ale w pierwwszym tygodniu tego nie dostrzegalam... teraz ok poza tym ja wczoraj muzyki sluchalam w kuchni i on wszedl i pyta,czy to ejst '..' a ja ze no tak, moja ulubiona plyta a on,ze nie myslal ze w moim wieku jeszcze ktos lubi te muzyke,on ja caly czas sluchal,a jego siostra to uwielbiala ( ta,co zmarla rok temu na raka...)i dzis rano rano tez ladnie sie pozegnal itd a czekam na resszzte ekipy,bo dzis robert nie am szkoly i caly dzien z nim siedze,a pogoda jest przebrzydka...bleh.
A wczoraj po pracy pojechalam na GYM i pocwiczylam,z Monia,ona tez ma membership fajnie,bo razem mozemy. Potem zajechalysmy do Nelti, ale ejszcze hosci MAgdy meili byc 8.45 nach hause a wrocili o 9.30...przez ro wszystkie czekalysmy,bo dzieci CHYBA nie wolno zostawic samych w domu,jak juz ma sie niby wolne..co..??U Ani zrzedzilysmy na swoje dzieci-jak jakies matki nie przymierzajac-hmm...
A tak w ogole to ktos wczraj wszedl mi do pokoju wieczorem, zostawialm sobie swiatlo w closecie aby nie wracac po ciemku,bo juz 3 razy ampke zrzucialam-i ktos mi zgasil... ehh -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 14-10-2005, 16:11
musze pokontynuowac watek! ale sie wczoraj wk*.
zaczne od poczatku: rano z hostem mila wymiana zdan, jego tez glowa napieprzala,wiec razniej sie poczulismy ze nas oboje, :lol:
wiec mialaam 12h pracy, bo bylo Yom Kipur i straszy nei szedl do szkoly-akurat z nim nie mailaam jakis problemow,wzielam go do biblioteki,tam nam czas szybko minal ,bo on sie soba zajal a ja sobaALlo wiec nawet nie bylo gdzie ejchac. Caly dzien robilam pranie,a majtki meili wyjatkowo zakupciane w tym tygodniu i wyjatkowo duzo tego bylo ogolnie...no dobra. Pojechalam po mlodego- w samochpdzie byl slodki,obdarowal starszego swoimi dzielami, caly czas cos pod nosem nawijal,az w koncu starszy sie wkurzyl i zaczal mowic,ze juz go glowa boli od tego ejgo gadania,aze docenia ze on to dla niego namalowal,ale neich sie przymknie... dzieci.
starszy pojechla na palydate. Mlody zostal ze mna, juz taka wymeczona bylam,ze przez 2h do niego nie zagladnelam,robilam to pranie,. W koncu stwierdzilam,ze jst za cicho i pojde zobaczyc co i ajk-na szczescie zyl. Wrocil starszy......... o maj gad. Ma nowe lekarstwo od wczoraj.Znowu bylo bieganie, foikolki w powietrzu,przewracanie wszystkiego,krzyki i cwaniactwo -juz wiem,ze to choroba i nie mogwe wieele zzrobic,dalam mu tylko elk o ustalonej porze...ale zaczla mlodszemu po glowie skakac po brzuchu...no yo placz, potem zaczeli sie rzucac pudlami i innymi przeczami,tak wydarlam na nich pyska ze nie weim! starsznie sie wkurzylam...jakos do 7 wytrwalam, wrocil host.
poszlam wiec do neigo i zdaje relacje,ze wszystko ok, ale lekarstwo pod koniec juz slabo dzialao i robert szalal. On nic,zero i poszedl an gore...no to ja 8O Zadzwonila akurat moja kolezanka i sie umowiolam ze za 10min beda- Nelti. wiec poszlam wziac szybki prysznic, ubralam sie,juz schodzilam, wiec ZGASILAM swiatlo (skoro wczoraj SAMI/SAM mi zgasil..) i nic nie widzac,zaczelam sie kierowac do drzwi (obtluklam se czesci cialo o lozko). i wychodze, chlopaki mi mowia,ze moje friends sa po mnie,wiec wybieglam,host juz tam stal i mial taka niemrawa mine, to mwoie Sory goodbye (nie wiem za co sorry samo mi sie pwoiedzialo). Wsiadam do auta i Madzia mwoi,ze jakis oschly byl i taki dziwny, ze potraktowal ja jak piowietrze (kurde ale mi sie glupio za neigo zrobilo-przeciez cale grono innych hostow jest do rany przyloz!jej host i Nelti przede wszystkim.....) no wiec opowiedzialm dziewczynom historie ze swiatlem,itp. Zjadlysmy kolacje w wloskiej restauracji. Mysle sobie,wroce wczensiej do omu to z hostka pogadam. Wiec mnie dziewczyny podrzucily, weszlam do domu,hostki nie ma. Jest host i starszy. Starszy sie przytulil. siadlam na kompie i zaczelam z mama rozmawiac. on sie gdzies tu krecil (komp w duzym pokoju), w koncu mysle sobie,ze cos zagadam ,wiec mwoie muz,e tam sa reczniki ktore bylu w dryerze i chyba sa czyste,dlatego zostawilam.... ( od czegos trzeba zaczac)-a on,ze dobrze.No ok, wiec on po chwili: ze byl confused bo kolezanki moje przyjechaly a swiatlo zgaszone i myslal,ze moze juz gdzies wyszlam i dlatwgo im mowi,ze nie wie gdzie ejst Emily.No to aj mu mwoei,ze ja zawsze jak wychodze to mwoie,ze wychodze,aeby sie o to nie martwil. A on akurat popatrzyl woikno jak ja juz swiatlo zgasilam.hehh ( no dobra,powiedzmy ze wybacza to oschle zachowanie).
Siadlam z powrotem na kompa. Poklikalam z mama (u nich 3 w nocy) i on zaraz do mnei mwoi z kuchni,abym na chwilke rpzyszla bo cos interesujacego ma dla mnie. Wycial mi z gazety artykul o polskiej restauracji w NYC powiedzial,jak tam dojechac- nio to milow trakcie gdy wycinal cisza,wiec chcialam nawiazac do @WCZORAJSZEGO 'INCYDENTU" ze swiatlem.wie mu mowie,ze to nie chodzi o to,ze ja zapominam wylaczyc tego swiatla,tylko ze jak wchodze potem w nocy do domu,to nie widze gdzie sie wsieci te lampki, ze juz mi kilka razy spadly,bo my nie ammy takich wlacznikow w polsc ei ejszcze sie nie rpzyzwyczailam...a on tak na mnie patrzy i mowi,zebym psozla za nim to mi cos pokaze. Ok. pokazala gdzie sie wswici swiatlo an kaltce schodowej i potem otworzyl dziarsko drzwi do MOJEGO pokoju i pyta czy wszystko widac. Niech bedzie: mwoie ze no widac. i On tak: ze nei am sensu zostawiac swiatla ,bo to zre electricity i to samo z radiem ( od zawsze slucham radia, u mnei w domu tka ejst zawsze dziala jakas muzyka i nawet moj tata ktory wszystkie swiatla po wszystkich wylacza, radia slucha nawet gdy spi...). Wiec ja juz sie zaczelam irytowac i mwoie mu,ze w moejj rodiznie akurat radio chodzi zawsze,bo wszyscy lubimy sluchac muzyki..-on: jak kiedys bedziesz musiala sama placic rachunki,tak jak Twoi rodzice to bedziesz sama gasic te swiatla.Moi rodzice na pewno by wiedzieli o czym mwoie. KUR*a pierwszy raz w zyciu nie moglam odpysknac. Zagotowalo sie wszystko we mnie, sztuczny usmiech na twarzy i 'OK"....poszedl na dol,a ja 5 glebokich wdechow- a on czy ma SAM zgasic swiatlo? kur*a ones more: nie,ja ide na dol.
nawet nie wiecie jaka bylam wkurzona: wchodzi mi do moejgo pokoju,zeby zgasivc swiatlo.A komputery odkad tu ejstem chodza 24/7!! ile one musza zrec pradu!! a jak chcialam JA je wylaczyc,to NIE. a radio i jedna lampka-no po byku jedza pradu!!
ale dobrze, zadzwonilam az do domu aby odreagowacMama mi mwoi,ze jak chce to niech sobie kupie cos na baterie i sama sobie moge sluchac,zeby mu pradu nei ejsc i chyba tak zrobie...ale....grrrr
dzis z hostka pogadalam dobrze,ze ona jest spoko, moge zaprosic kolezanke na weekendwszystko ejj pwiiedzialm o tym leku, bo oakzalo sie,ze c. cos przekrecil...luz tak mnei wczoraj sluchal. I zaloze sie,ze on ejst teraz poirytowany tak smao jak i ja. o taka pierdole miec przeprawe...a myslalam,ze jak amm swoj pokoj to choc lampke moge meic w nim zapalona, a nie dosc ze zimno jak w psiarni 9dzis hostka wlacuyla ogrzewanie-bog jej zaplac, bo mnei juz gardlo boli) to ejszcze mam limit swiatla... inne au pairki akurat w tej kwestii nie maja problemow...grr no ale ogolnie to nei narzekam-heh w sumie nie mzoe byc wspaniale,nie? -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 14-10-2005, 16:29
the title for this event: 'swiatlo punktem zapalnym'
czy udaje sie wam wejsc na fotologa,bo podobno bylky ajkies problemy..? -
Re: :) Aimee :)
kasik > 14-10-2005, 16:36
Aimee, mowilam poczekaj z zachwytami. To tez sa ludzie, maja swoje przyzwyczajenia i male zboczenia :wink: . Nie ma idealow i musisz sie przyzwyczaic, ze bedziesz z nimi mieszkac no i jednak dostosowac sie do ich regul. Wiem to czasem boli, wcale nie jest latwo mieszkac z nimi, pracowac dla nich i zajmowac sie ich dziecmi. to jest tez czesc zycia au pair. Nawet jesli rodzinka jest w porzadku to idealnie nie jest. Pozdrwaiam i zycze wytrwalosci -
Re: :) Aimee :)
Gość > 14-10-2005, 16:55
ja bym o tych komputerach powiedziala, to pierwsze!
a cos chcialam dodac jeszcze... aha, u nas na przyklad temperatura w domu jest 16stopni caly rok, tzn chodzi mi o host rodzine, bo hostka mowi ze dom za duzy i za drogo ogrzewanie wychodzi i jak sie w kominku napali to ogrzeje - tak, tyle ze oni wszyscy maja swoje kominki w kazdym pokoju a w moim pizdzi (przepraszam za wyrazenie), ale... ja sie do tego przyzwyczailam!i teraz nie moge u znajomych nocowac bo mi za goraco :lol: a u mojego ex (wlasnie bede do niego jechac za miesiac na weekend)... 30stopni, nago bym chodzila gdyby nie jego rodzice
takze 3maj sie, nie tylko ty zamarzasz -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 14-10-2005, 17:22
dzieki dziewczynyale taaki neismak mam teraz,wiecie, bo z pewnoscia bylo po mnei widac,ze sie wkurzyalm,jak juz mi o rodzicach wyjechal... 8O twarz czerwona jak burak i na polwdechu ostatnie slowo 'OK" na sile...i ten pieronski usmiech...kurde, nawet moj tata takiego zboczenia nie ma- no dobra,moze ma, ale przynajmniej moge sie znim poklocic,a tu nie wypadalo.... -
Re: :) Aimee :)
Emm > 14-10-2005, 17:23
mi ktos kiedys smieci z pokoju powywalal. no ale swoja droga prawie sie wysypywaly z kosza. -
Re: :) Aimee :)
Aimee > 14-10-2005, 17:25
hehe Emi a apropos temperaturyno wiec twoj ex z pewnoscia nie mailby nic przeciwko ,jak sie domyslam 30 stopni to za duzo ajk na pomieszczenie, wystraczy 25.... ja ogolnie jestem urodzona w lipcu i najczesciej cierpie na nadmiar ciepla...wiec jesli jest mi juz zimno,to znaczy,ze JEST na prawde zimno ;D (moje domowe pseudo 'kaloryfer')