• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

KASIK - to ja:)

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • KASIK - to ja:)
       
  • Wątek zamknięty
  • KASIK - to ja:)
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 28-08-2005, 6:58

    A teraz slow kilka o moim dniu. Wstalam o 12, weszlam do netu. Po wykonaniu kilku rutynowych czynnosci w necie przeszlam na gadu i tam siedzialm 3 h. Pozniej byl godzinny prysznic. Ledwie zdazylam wylezc spod prysznica, zadzwonil dzwonek( a bylam sama w domu), wiec zlapalam koszule nocna i wylecialam do drzwi. Moja koszula (nabyta oczywiscie tutaj, w raju zakupowym) nie byla zrobiona ze zbyt duzej ilosci materialu a i tak przewazaly koronki. Ale w poplochu nie pomyslalm, ze trzebaby sie lepiej ubrac. Polecialam do drzwi, otwieram, na progu Alan, moj host. On oczy w slup, ja durny usmiech na mordzie i "Ohhhh i'm sorry i had a shower, so my clothes is ..." - "ohh your clothes is very nice..." yhmmmmm, znow durny smiech i zwialam do siebie na dol :twisted: Czulam sie idiotycznie.

    Co nastapilo dalej. Dalej ubralam sie (godzina 5) i pomalowalam oraz wyszykowalam ogolnie do wyjscia. Z okazji moich nadchodzacych urodzin (21 magiczny wiek w usa) wybieralismy sie do restauracji. Moglam wybrac do jakiej pojdziemy, wiec wybralam grecka w nadziei na przystojnych kelnerow :wink: O 6 bylam juz gotowa i poszlam na gore, gdzie toczyly sie wielkie walki pomiedzy szykujacymi sie dziewczynkami, maly byl zadziwiajaco spokojny. Laski zas tak darly mordy, jedna ryczala i zamknela sie w lazience (8latka) i kopala w drzwi :roll: druga cos wrzeszczala, atmosfera ogolnie sielankowa. Asia wkurwiona na male(potem przyznala sie, ze tak sie wkurwila, ze dala Zorze w tylek 8O Bylam pod wrazeniem i ...bylam z niej dumna...widac, ze polska krew w niej plynie ), male wsciekle z zalozonymi na klatach rekoma i zabojczymi minami wsiadly do samochodow. Tak, tak do samochodow, bo pojechalismy dwoma na wszelki wypadek gdyby trzeba bylo wracac z malym (zasmarkancem) wczesniej.

    Restauracja byla ogolnie spoko, kelner przystojny, o kurw.a ale jak, choc jak sie okazalo nie byl z Grecji tylko z Tunezji, ale mowie wam ciasteczko mniam mniam mniam. Jak tylko do nas przyszedl to taki usmiech walnelam, a potem to mu oczka puszczalam, no nie moglam sie powstrzymac I efekt byl taki, ze sie Alan smial, ze on skladal zamowienie dla wszystkich, a kelner jopil sie na mnie zamiast na niego No i co bylo cudownym akcentem w tym wieczorze, hosci zapytali czy napije sie wina, ja ze owszem, chetnie (choc zwykle za winami nie przepadam, ale chcialam tak dla smaku), a kelner wyjezdza, ze ile ja mam lat i on chce zobaczyc moje id, bardzo mu przykro, ale ja chyba nie mam 21. Asia mowi, ze rzeczywiscie nie mam, koncze w poniedzialek, ale dzisiaj przyszlismy tu obchodzic moje urodziny, wiec moge sie napic. On, ze sorry, ale chce id. W restauracji, z "rodzicami" on o id prosil!!!!!!!!!!!! :twisted: To ja chyba na 15 lat wygladam :twisted: Spox, pokazalam mu polskie prawko, zapewne nic z niego nie kapowal, bo mine mial glupawa, ale powiedzial, ze spoko, i ze sorry, ale takie przepisy. Ogolnie moje jedzenie + winko bylo calkiem niezle, ku mojemu zaskoczeniu nigdzie nie bylo oliwek (bardzo dobrze bo niecierpie), ale najadlam sie za wszystkie czasy. Bo jak glupia na sniadanie zjadlam lody i rogalika z nutella, zapominajac oczywiscie o kolacji w restauracji!! No, ale nic, ponad polowe porcji zostawilam a nazarta bylam jak swinia brzydko mowiac, bo ja sie juz tymi zakaskami objadlam i wypilam ze 3 szklany wody zanim przyszlo danie glowne. A potem deser, wiec sprobowalam po kawaleczku wszystkiego, wszystko bylo pyszne, ale ja mialam juz jedzenie w gardle. W polowie dania glownego Alan zawinal malego do domu, bo Kyle darl gebe i plakal, az sie wszyscy patrzyli. Jak zostalysmy same tzn. z Asia i dziewczynami dostalam prezenty : szlafrok (hahhaha adekwatny prezent do dzisiejszej prysznicowo - drzwiowej sytuacji), wielki album na zdjecia, ramke na zdjecia, kolczyki i kartke z rezolutnym i wylewnym napisem "dear kasia happy birthday asia, alan, monika, zora, kyle i patches" (kot). No ale to amerykanski standard zyczeniowy, happy birthday, happy birthday, jakby nic innego nie umieli. Musze przyznac, ze prezenty wygladaly nadspodziewanie dobrze tzn. nie wialo z nich tandeta czego sie spodziewalam. Chociaz oczywiscie wolalabym zupelnie inny prezent np. cyfrowke, a za to co wydali na restauracje i prezenty ( na moje oko ponad 300$ bo sama restauracja 250) kupiliby jakas wypasiona, ale trudno. Tak wiec Alan z malym wyszli, ja dostalam prezenty i za chwile wrocili bo Alan zapomnial kluczy do domu (jak zwykle, wszystko gubi). Zdazylam odpakowac ostatni prezent i do restauracji wpadl przemoczony Alan z Kyle'm (padalo dzis caly dzien) i mina nietega, mowi, ze mial accident, tyle uslyszalam. Wtedy ja dostalam zadanie eskortowania dzieciarow do samochodu i zapakowania ich do srodka, Asia zostala placic. I tak sie skonczyla moja urodzinowa kolacja w greckiej restauracji. Juz prawie przy wyjsciu zlapal mnie "nasz" kelner i zyczyl wszystkiego najlepszego oraz rowniez usmiechnal sie i puscil oczko, a na samym koncu dyskretnie szepnal mi do uszka, ze jestem so beautifull, i szkoda, ze on jest w pracy :lol: Ach ci mezczyzni... To chyba byl najprzyjemniejszy akcent tego dnia Dodam, ze w drodze powrotnej dzieci tak sie klocily, i dawno nie widzialam tak wscieklej Asi. Monika uderzyla zasmarkanca i on ryczal, Zora sie darla, jak Monika mogla to zrobic, on jest tylko four, Asia mocno podniesionym glosem opierdalala Monike, zeby sie nigdy wiecej nie wazyla na mlodszego brata podniesc reki... Ja siedzialam cichutko cieszac sie w duchu, ze nie jestem on duty, i ze nie ja sie musze z nimi uzerac. Na koniec wysluchalam przeprosin od Asi i Alana, ze im przykro, ze tak wyszlo, ze sie nie obylo bez klotni, ale sie starali, no milo w sumie z ich strony, pamietali, poswiecili czas i wydali troche kasy (na pewno ponad dwie moje tygodniowki)duzo mowili, ze napewno wolalabym spedzic ten czas z rodzina i przyjaciolmi, ale skoro jestem z nimi to chca zebym sie czula jak najlepiej a Zora obiecala mi drugi prezent w moje "prawdziwe" urodziny, wiec spodziewam sie jakiegos pieknego obrazka, lub czegos w tym stylu A juz na sam koniec Asia stwierdzila, ze ten wypadek to chyba dobry powod do kupna nowego samochodu i zaczela sie smiac... dodam, ze to jej samochod ucierpial w accident. Jak sie pozniej okazalo zderzak jest troche wgnieciony, a wlasciwie ostro zarysowany, choc jak uslyszalam "accident" to mialam przed oczami jakos konkretnie wgniecione samochody, heh nie pomyslalam, ze tu wszyscy takimi jezdza, ze czolgu by trzeba zeby to porzadnie wgniesc. Co ciekawsze to podobno bylo z winy tamtego kierowcy, ktory wracal z knajpy i byl podpity, a dobroduszny Alan zgodzil sie nie wzywac policji... Ja bym na pewno wzywala. Ale ja z Polski, to glowe na karku mam i bym sie bala, ze tamten sie pozniej wypnie i nie zaplaci a dowodow nie ma zadnych... No, ale to juz nie moja sprawa.

    Tak oto wygladal moj dzien. Zapomnialam dodac, ze po powrocie siedzialam na gadu ponownie a teraz jestem tu...

    I powiem Wam jeszcze, ze jestem szczesliwa, bez powodu wlasciwie, chyba mi tu dobrze..., ale poki co plany powrotu do Polski po roku aktualne. Pozyjemy, zobaczymy 8)

    Pozdrawiam wszystkich czytajacych
  • Re: KASIK - to ja:)

    leneczka > 28-08-2005, 7:12

    zeczenia beda jutro..

    wstane o 4 rano ci je zlozyc :*





    slodki kelner w calej opowieci byl najlepszy

    ale dzeciaki- djablaki to bym zamordowala chyba





    3maj sie
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 28-08-2005, 7:22

    Leneczka skarbie a co Ty taki ranny ptaszek? przed 7 juz na forum



    Ja mysle, ze ty bedziesz wtedy w drodze na lotnisko babo :twisted:

    Ale fajnie bedzie, zobaczysz. Ja bylam bardzo podekscytowana i szczesliwa w jednym. Ty tez bedziesz
  • Re: KASIK - to ja:)

    oliwka911gt > 28-08-2005, 9:43

    slonce w opisie na gadzie bylo : jestesm na kolacji z hostami, prezent urodzinowy :twisted: so i ask :lol:
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 28-08-2005, 18:52

    ah no tak, zapomnialam o gadu :oops:





    dzieki, dzieki, Oliweczko za przytomnosc umyslu, ktorej mi chyba jak zwykle brakuje :wink:
  • Re: KASIK - to ja:)

    MONIKA > 28-08-2005, 19:22

    Kaska, fajne masz tam przeboje z bachorami. :lol:

    Sto lat na jutro! 8)
  • Re: KASIK - to ja:)

    kasik > 28-08-2005, 23:44

    DZIEKUJE MONKA
  • Re: KASIK - to ja:)

    oliwka911gt > 29-08-2005, 9:56

    kasia, HAPPY BIRTHSDAY :!: :!: :!:
  • Re: KASIK - to ja:)

    kate-nasti > 29-08-2005, 12:14

    Kasiu wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek!! ;**
  • Re: KASIK - to ja:)

    monica07 > 29-08-2005, 16:14

    kasik zycze ci duzo zdrowka, szczescia, pomyslnosci na nowej drodze zycia pelnej pelnoletnosci wg amerykanskiego prawa, wytrwalosci z dzieciakami, samych przystojnych chlopakow dookola,radosci z zycia i usmiechu na codzien



    :*
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia