• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

co negocjowac a czego nie chciec

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Administracja
       
    • Kosz
       
    • co negocjowac a czego nie chciec
       
  • co negocjowac a czego nie chciec
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    dominikan@ > 06-05-2009, 17:11

    Święta racje. Zagadzam sie z tym absolutnie!
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    agulka > 06-05-2009, 19:40

    a ja po 3 letnim operkowaniu powiem szczerze, ze to zalezy od hostow zwyczajnie. bedac w ohio mialam hosta w domu 2 dni, nie narzekalam. siedzial u siebie na gorze, pracowal, czasem schodzil na lunch albo ot tak na plotki. nigdy mi sie nie wtracal w sprawy dzieci, wiec praktycznie jakby go nie bylo.

    w DC mialam hosta w domu bo byl agentem nieruchomosci i biuro mial w domu. jako, ze on smieszny i bardzo towarzyszki, czesto jedlismy razem lunche. zabieral mala i mnie do miasta , czasem jak jechal robic zakupy spozywcze to pytal, czy tez chcemy jechac. naprawde swietnie mi sie z nim pracowalo! nigdy sie nie wtracal, czasem tylko wrzasnal na dzieci jak sie klocily miedzy soba

    teraz w szwajcarii tez jest host w domu. tzn ja mieszkalam z nimi tylko na poczatku, ale mimo wszystko host mi nie przeszkadzal. zawsze to jakies urozmaicenie, mozna sie odezwac do kogos innego niz dziecko..



    kolezanka miala hostke w domu i ciagla jej znajdywala prace a to a tamto do zrobienie itd. z hostami latwiej pod tym wzgledem

    choc znam kol z hostka w domu i nie narzekala.

    w USA moja obecna szefowa tez bedzie w domu poniewaz bedzie na macierzynskim - nie przeszkadza mi to. ale oczywiscie gdybym dopiero miala do nich jechac to raczej bym sie zastanawiala nad mama w domu...ale znam ich juz 17 miesiecy i nie mam na co narzekac



    wszystko zalezy od ludzi... mi sie udalo i trafilam na normalnych ludzi. pewnie gdybym trafila na innych ludzi, to bym inaczej pisala
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    dominikan@ > 06-05-2009, 20:36

    Agulka a ty jak długo zamierzasz jeszcze operowac?? Masz zamiar kiedyś z tym skończyć?? Bo mi operowanie się chyba nigdy nie znudzi!!!



    Ps. Gdybym była mlodsza to z chęcią pojechała bym też jako au pair do Hiszpanii i Australii.
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    agulka > 06-05-2009, 20:49

    ha dobre pytanie....

    tzn na dzien dzisiejszy plan jest taki, ze jeszcze rok do wakacji 2010 - wtedy skoncze szkole - BA , ale mi sie jeszcze marzy MA wiec nauka chyba potrwa troche dluzej.. jako student - szczegolnie eksternistyczny - jest to najlepsza opcja - jesli umie sie negocjowac co do wynagrodzenia

    przykladowo tu w Szwajcarii z opieki nad dziecmi ( czyli zajeciu, jakie lubie ) jestem sie w stanie sama utrzymac, wynajac mieszkanie, oplacic rachunki itd. i jeszcze korzystac z zycia.. wiec uwazam, ze jest to praca jak kazda inna a nawet ciezsza niekiedy...

    kolezanka, ktora uzera sie z szefem idiota, siedzi 8 godzin za biurkiem i bierze udzial w wyscigu szczurow.. zarabia tyle samo... jest zestresowana...a ja... w trakcie pracy chadzam na zakupy, do parkow, na plaze, na lunche , jestem na swiezym powietrzu non stop jesli jest ladnie, praca jest dla mnie przyjemnoscia - sama powiedz, zostawilabys to i poszla do "normalnej" pracy ?? mi jest ciezko tak to rzucic.



    nad usa zastanawialam sie dlatego, ze tu w szwajcarii jestem niezalezna, wcale nie usmiechala mi sie opcja powrotu zeby mieszkac z rodzina i znow byc jak au pair live in... mimo, ze warunki pracy tak jak tu, ale opcja z zamieszkaniem mnie troche zrazila.. teraz skoro mialabym swoja niezaleznosc jestem na tak



    ponadto pomyslalam sobie, ze moze znajde jakas szkole dla osob, ktore chca pracowac z dziecmi niepelnosprawnymi - juz szukam po DC i Arlington, jesli trafi sie cos interesujacego - skoncze BA i zajme sie nowym kierunkiem, ktory umozliwi mi prace z dziecmi juz do emerytury



    operowac/ nianiowac nie bede cale zycie, kiedys zrobie przerwe na swoje dzieci ale...jednak praca z dziecmi to cos dla mnie. teraz jestem miedyz mlotem a kowadlem bo polityka nijak sie ma do pracy z dziecmi..obie rzeczy mnie interesuja...wiec zobaczymy jak sie zycie potoczy



    a Ty widze tez nie mozesz sobie dzieci odpuscic, co??
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    dominikan@ > 06-05-2009, 20:58

    No wlaśnie nie mogę. Bo to naprawdę dojść że przyjemne to jeszcze opłacalne zajęcie. Moi rodzice stale pytają ile ty masz lat zamiar być tą operką - ja zawsze im mówię że do 26 lat będe au pair a potem to już nianią
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    agulka > 06-05-2009, 21:01

    [quote name="dominikan@"]a potem to już nianią[/quote]



    dobre...

    a odnosnie rodzicow..ja slysze to sami. i bez przerwy pytaja kiedy sie ustatkuje.. zawsze im mowie, ze w 30 urodziny pojade do las vegas, wezme szybki slub, ktorego udzieli mi fan elvisa.. a swiadkami beda japonscy turysci - zrobia nam mnostwo zdjec i jedno im wysle

    jak marudza o byciu niania - ok..bede prezydentem i wroce do kraju naprawiac polske
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    dominikan@ > 06-05-2009, 21:06

    Agulka a niech mnie dzwony biją!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



    Ja tez tak mówie mojej mamie eh he he

    Że wezme szybki ślub w Las Vegas ze Stevenem (imię wymyśliłam bo adko spotykane). A ona do mnie weź tak nie mów bo jeszcze poznasz tam jakiegoś Stevena i by sie spełniło a ja bym ci nigdy nie wybaczyła gdybyś mnie nie zaprosiła na ślub



    Tak wogole to się zastanawiałam czy nie szukać jakiejś rodzinki w Las Vegas ale ostatecznie doszłam do wniosku że tam tak naprawdę nic nie ma!!!
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    agulka > 06-05-2009, 21:22

    wow! haha widze, ze nie tylko ja taka madra jestem to do zobaczenia w las vegas? :mrgreen:

    a tak w ogole to ja juz mamie wywinelam numer.. jak bylam w ohio pojechalam na ta wycieczke zwiedzac pare stanow - bylam tez w las vegas - mama wiedziala - zadzwonilam do niej, ze jestem i ze juz zaraz biore slub, zanim zdazylam jej powiedziec, ze to zart padla mi bateria w tel. nie przejelam sie strasznie, sadzilam, ze mama wie, ze jaja sobie robie... potem mialam kolacje i tak jakos mi z glowy wylecialo, zeby naladowac tel i zadzwonic do domu... o matko... jak juz podladowalam tel, milion wiadomosc od mamy, skrzynka zapakowana.... ona biedna uwierzyla, ze ja jestem do tego zdolna
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    dominikan@ > 06-05-2009, 21:27

    He he he ale numer.

    Tak na powaznie to ja bym chyba tego nie zrobiła. Widziałam w TV jak biorą te śluby w Vegas i to jest okropne!!!!

    Mi się marzy piękna suknia, przystrojony na biało kościół, ślicznie ubrane druhny itd itp
  • Re: co negocjowac a czego nie chciec

    agulka > 06-05-2009, 21:39

    ja tez raczej, nie, ale rodzina sie notorycznie czepia, to trzeba im jakos usta zamknac

    mam 2 wymarzone miejsca - Hawaje albo gdzie w Toskanii..

    a czy sie spelni nie wiem... w sumie nie miejsce wazne, a Prince Charming... jak juz go znajde kiedys.. ( boze, gdyby to czytal moj chlopak... hahahahah )



    a wracajac do tematu negocjacji, to warto na samym poczatku ustalic godziny pracy - umowic sie, ze jesli dodatkowy babystiing to ok, ale zeby poinformowali o tym wczesniej, a nie w dniu babysittingu... ( sa tez takie rodziny, a operka boi sie odmowic.. )

    omowic szczegolowo zakres obowiazkow. jako 1 operka rodziny z Ohio musze przyznam wychowalam ich sobie troche..bo oni nie wiedzieli co moga a czego nie... a ja.. no coz.. ja mialam swoje zasady , ktorych sie trzymalam.

    Przez pierwszy tydzien, codziennie wieczorem , po kolacji rozmawialam z Paula nt pracy, obowiazkow itd. Obchodzili sie ze mna jak z jajkiem... a ja chcialam, zeby byli szczerzy i powiedzieli, ze jesli cos im sie w mojej pracy nie podoba - to , zeby nie bylo nieporozumiem, wole o tym wiedziec. Takze takie rozmowy w 1 tygodniu wyklarowaly sytuacje - uswiadomilam im, ze ja jesli mi sie cos nie spodoba - powiem im i tego samego oczekuje od nich. Jesli mamy mieszkac razem musimy byc otwarci, bo inaczej wyjda nieporozumienia i za cholere sie nie dogadamy.



    Oczywiscie wszystko bylo ok, dopiero pod koniec zaczely sie schody..
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia