-
-
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
idril > 23-04-2008, 20:05
nie wiem co sie dzieje ze mna.
ja sie podswiadomie przygotowuje do wyprowadzki z domu.
zaczelo sie od segregowania rzeczy szkolnych - w moim przpadku jest tego pelno.
jeden stos to ksiazki do sprzedania czy tam oddania komus
stoi tez ogromny [na prawde duzy] karton z notatkami, starymi zeszytami i innymi szpargałami do spalenia [klasowe ognisko z notatek po maturach]
naspenie posegregowalam ciuchy.
do oddania poszly trzy ogromne pękate reklamowki [takie rklamowki na garnitury czyli nie standarowe bardzo duze] i jedna taka normalnych wymiarow reklamowka.
zostawilam tylko te ciuchy ktore lubie i ktore chce wziasc [przynajmnije w czesci] ze soba.
wiem zeby nei brac duzo tylko kilka ulubionych bo i tak wszytko kupie.
tera zaczyna sie archiwizacja rzeczy ktore chce zatrzymac i ktors sa na kompie
nagrywanie plyt...
co sie ze mna dzieje?!
moja mama mowi ze oszalalam i ze to zawsze bedzie moj pokoj i moge ciagle trzymac tam swoje rzeczy. ale ja juz chyba tak nie czuje [dzieci mialy nadzieje ze ktores z nich go przejmie, moja mam wybila im to z glowy].
co sie dzieje?! -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Vorissa > 24-04-2008, 11:37
to chyba faktycznie ?wiadomo?ć. Ja na sam? my?l, że mnie tu nie będzie kilka lat (bo studiować nie zamierzam w Rzeszowie tylko gdzie? indziej) my?lę co zrobię zze swoim pokojem. Ciuchy to z 3/4 powynosiłam na strych w ogromnych workach (takich 60l do kosza na ?mieci) moja mama jak zaczęła je przegl?dać to połowę chciała mi je z powrotem wcisn?ć ale się nie dałam - MAMO, JA W NICH NIE (!!) CHODZĄ.
zeszyty posegregowałam już na te które spalę/wyrzucę, a które zostawiam (matma i fizyka), ksi?żki tak samo - zostawiam wszystkie zbiory zadań z matmy i fizyki, to mi się kiedy? przyda.
komp i tak muszę 'wyczy?cić' bo jest zasyfiony wirusami i mi wolno chodzi... a pierdołek mam trochę, w pokoju, ale nie dużo i tylko parę z nich zabrałabym ze sob?, gdziekolwiek bym się nie wybrała -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Vorissa > 24-04-2008, 11:37
to chyba faktycznie ?wiadomo?ć. Ja na sam? my?l, że mnie tu nie będzie kilka lat (bo studiować nie zamierzam w Rzeszowie tylko gdzie? indziej) my?lę co zrobię zze swoim pokojem. Ciuchy to z 3/4 powynosiłam na strych w ogromnych workach (takich 60l do kosza na ?mieci) moja mama jak zaczęła je przegl?dać to połowę chciała mi je z powrotem wcisn?ć ale się nie dałam - MAMO, JA W NICH NIE (!!) CHODZĄ.
zeszyty posegregowałam już na te które spalę/wyrzucę, a które zostawiam (matma i fizyka), ksi?żki tak samo - zostawiam wszystkie zbiory zadań z matmy i fizyki, to mi się kiedy? przyda.
komp i tak muszę 'wyczy?cić' bo jest zasyfiony wirusami i mi wolno chodzi... a pierdołek mam trochę, w pokoju, ale nie dużo i tylko parę z nich zabrałabym ze sob?, gdziekolwiek bym się nie wybrała -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Yoanna > 24-04-2008, 12:06
wiecie co? ja w sumie teraz caly swoj dorobek mam tutaj.. jak jade do pl to tak pusto, nic mojego praktycznie.. tak jak przyjechalam z jedna walizka (hmm za drugim razem z 2 ;P) tak teraz do pl jezdze... dziwnie tak... -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Yoanna > 24-04-2008, 12:06
wiecie co? ja w sumie teraz caly swoj dorobek mam tutaj.. jak jade do pl to tak pusto, nic mojego praktycznie.. tak jak przyjechalam z jedna walizka (hmm za drugim razem z 2 ;P) tak teraz do pl jezdze... dziwnie tak... -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Ninka Jones > 24-04-2008, 13:59
jak ja dobrze wiem co czujecie.
z tym ze moj pokoj zawsze bedzie moim bo nie ma w nim kto zamieszkac, chyba ze moja mama zrobi z niego spizarke :roll:
tak naprawde poczuje jego strate jak rodzice sprzedadza mieszkanie a to sie stanie niepredko... i tak w gruncie rzeczy w domu moich rodzicow nie bede miala swojego pokoju... pewnie jak z siostra bedziemy przyjezdzac to zostanie nam kanapa w salonie...
ale moze pojda za moja rada i zrobia tam poddasze uzytkowe -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Ninka Jones > 24-04-2008, 13:59
jak ja dobrze wiem co czujecie.
z tym ze moj pokoj zawsze bedzie moim bo nie ma w nim kto zamieszkac, chyba ze moja mama zrobi z niego spizarke :roll:
tak naprawde poczuje jego strate jak rodzice sprzedadza mieszkanie a to sie stanie niepredko... i tak w gruncie rzeczy w domu moich rodzicow nie bede miala swojego pokoju... pewnie jak z siostra bedziemy przyjezdzac to zostanie nam kanapa w salonie...
ale moze pojda za moja rada i zrobia tam poddasze uzytkowe -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Yoanna > 24-04-2008, 18:41
no u mnie to jest tak ze sie przeprowadzilismy - ja, mama i tata, a brat zostal w mieszkaniu... i w moim starym pokoju trzyma wszystko na co nie ma miejsca u siebie, jednym slowem rupieciarnia :lol: a w nowym domu hmm mieszkalam 3 tyg plus tyle co potem jak wpadalam na swieta/na wakacje, wiec tez wcale nie czuje ze to moj pokoj/pokoje. ogolnie taka bezdomna sie zrobilam :wink: wszedzie nie u siebie... no, kiedys moze sie dorobie tego domu z basenem to powiem home sweet home hahahhahah -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
Yoanna > 24-04-2008, 18:41
no u mnie to jest tak ze sie przeprowadzilismy - ja, mama i tata, a brat zostal w mieszkaniu... i w moim starym pokoju trzyma wszystko na co nie ma miejsca u siebie, jednym slowem rupieciarnia :lol: a w nowym domu hmm mieszkalam 3 tyg plus tyle co potem jak wpadalam na swieta/na wakacje, wiec tez wcale nie czuje ze to moj pokoj/pokoje. ogolnie taka bezdomna sie zrobilam :wink: wszedzie nie u siebie... no, kiedys moze sie dorobie tego domu z basenem to powiem home sweet home hahahhahah -
Re: zbliza sie godzina zero-> Julii rosną szkrzydla...
idril > 24-04-2008, 18:49
Yo i tego Ci zycze
ale juz nie dlugo i ja bede mogla spojrzec na walizki i powiedziec 'to caly moj dobytek'
smiesznie!
jak w filmie