-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
agulka > 21-06-2005, 20:46
Monika bedziesz miala swietna ekipe pod opieka :wink:
a la sprzatajaca to niech lata..przynajmniej Ty nie musisz sie meczyc -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 21-06-2005, 22:40
Nio to jedziemy.
Moja nowa (ale mi tez nowa zaczelam wlasnie piaty tydzien pracy), sklada sie z host mamy- Ann, host taty- Tom, Juliet (4 miesiace), ktora ja mam pod swoja opieka, Holly (lat 5 i troche), a takze Willa (niebawem 3), ktorym i to zajmuje sie Sue. W sklad rodziny wchodzimy takze my dwie operki. Sue lat 20 i Monka 22. :roll:
Rodzine mamy jak widac duza, ale i miajsca ci u nas dostatek, bo chalupa wielka i nie drweniana!
Dom ma trzy pietra. W piwnicy mamy pralnie i pokoj komputerowy. Na pierwszym pietrze (bo nie wiem dlaczego, ale tu parterow nie ma i "impreza" zaczyna sie na pierwszym pietrze) mamy play room, arts and crafts room, living room, kuchnie, jadalnie i lazienke. Na drugim sa pokoje dzieci, kazdy ma swoj wlasny, a takze osobna dla dzieci lazienka, jest tu tez sypialania hostow wraz z ich lazienka. Na trzecim zas mieszkaja operki. Mamy "po swoim" pokoju, a takze lazienke.
Nie ma wiec problemu, ze wpadamy na siebie, nie ma tez problemu z prywatnoscia.
Wiecej o rodzinie w kolejnym poscie. :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 21-06-2005, 23:16
Ann.
Energiczna, sympatyczna, mloda (39lat) kobieta. Matka trojga dzieci, ktora kocha spedzac z nimi czas, (czasem nader je rozpieszczajac), nie ma zamiaru rezygnowac z kariery zawodowej. Nie byle jakiej kariery, jest jedna z dyrektorow firmy ubezpieczeniowej i to jej pensja stanowi wieksza czesc budzetu domowego.
Konkretna, ale uczuciowa. Nie jest typem kobiety "po trupach..". Przejmuje sie naszym (operkowym) losem. Nie szczedzi nam pieniedzy. Dostajemy po 150$ za 30-35h pracy, ale mozemy sobie dorobic, za kazda extra godzine placi nam po 10$, z czego te extra godziny zdarzaja sie albo w nocy, albo na zaplanowanych atrakcjach, takich jak kino z dziecmi, basen, play date, take sie nie przepracowujemy. Daje nam niemale pieniadze na benzyne. Zaoferowala takze, ze pokryje wszelkie koszty zwiazane z moim prawem jazdy. Poza tym zaplacila za mnie 6 tys dolarow, co nie zdarza sie czesto. Jestesmy drugim przypadkiem w naszej agencji, ze ktos posiada dwie operki. (I prosze mi tu nie mowic, ze rodziny z netu maja po dwie, bo jak wiecie rodziny z netu nie placa do xx szesciu tysiakow za kazda operke z osobna).
Bardzo docenia nasza prace. O wszystko prosi, za wszystko dziekuje. Nie ma dnia, zeby nie zapytala, jak bylo na wychodnym, przy czym nie dopytuje sie wscibsko.
Bardzo pracowita gadula. Czasem opowiada nam historie, ze oj, oj, oj. Konserwatywna, religijna, (jest protestantka), co ma swoje plusy, ale i minusy (zdarza sie, ze pracujemy wieczorami czy w niedziele, bo ona w tym czasie idzie do kosciola).
Gra w tenisa i golfa, plywa. Nie lubi sprzatac, do czego sie przyznaje, nie jest typem kobiety, ktora przejmuje sie porzadkiem w domu, dlatego to ogolnie mamy tutaj artystyczny nielad, ktory jednak powinnam byla nazwac burdelem. I tu nie mam na mysli kurzu, czy brudu, jako takiego, ale raczej "wszystko wszedzie".
Nie jest jednak typowa balaganiara, bo trzyma nasz dom w ryzach, jesli chodzi o sprawy formalne. Godziny naszej pracy i kieszonkowe na czas, kase na benzyne, itp.
Poza tym nie jest brudasica jesli chodzi o siebie, jak moje poprzednia hostka, bo dba o siebie, kupuje sobie fajne ciuchy i lata na "malowanie paznokci u stop na czerwono" do Azjatek.
Dba o dzieci w stylu amerykanskim, czyli o wielu rzeczach nie ma pojecia. Nawet, a moze wlasnie zwlaszcza o takich, o ktorych ja mam pojecie, a swoich dzieci przeciez nie mam. (Ze Jull powinna miec skarpety na nogach, ktore sa zimne, ze trzeba cos robic z jej glowa, bo ciemiazka nie moze zostac tak jak u Willa do lat 3, bo jak to pozniej zwalczyc, ze jak mlody ma sucha, swedzaca skore na polowie ciala od miesiaca, to moze wypadaloby go wziac do lekarza...)
Nie jest idealna, alr do perfekcji wiele jej nie brakuje. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
agulka > 22-06-2005, 8:26
a to rodzinka jak marzeniemam nadzieje, ze moja tez taka bedzie.
co do balaganiarstwa..to amerykanie chyba ogolnie sa balaganiarzami..bo moja przyszla hostka tez mi mowi, ze ona ze sprzataniem to raczej nie bardzo...no..ale zaznaczyla,ze im sprzatajawiec jest nadzieja, ze nie utone w gorze smieci
aa nawet sie szybko przestawie..bo ja tez balaganiara :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
ewelinka > 22-06-2005, 8:57
no co do rodzinki to tylko pozazdroscic!! a co do tego balaganu to chyba wiekszasc tak ma :roll: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 22-06-2005, 9:04
suuper kobietaczekam na opisa hosta i szkrabow -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Gość > 22-06-2005, 19:42
Fantastyczna kobitka z tej Twojej hostki -zamien sieDD -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwkadawida > 27-06-2005, 21:06
tak tak...jak najszybciej opisz hosta swojego i dopiero wtedy ocenie czy fajna rodzinka :lol: :roll: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 29-06-2005, 22:21
jezusmariajozefieswiety!
Musze Wam sie pochwalic, ze od ponad godzin dwoch siedzialam w kuchni i zrobilam rosolek na miare mojej Babci!!
Teraz czekam na Mloda, zjemy razem.
Ale po prostu dumna z siebie jestem niemilosiernie, bo ciezko ze sztucznego kuraka wyczarowac zapach polskiego rosolu!
Mniammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm. :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Markosz > 29-06-2005, 22:29
matkoooo, nie gadaj bo bym sobie zjadl takiego rosolka z makaronem grrrr w Polsce nie lubialem za bardzo, ale mama co niedziella gotowala, pachnialo tak fajnie. a Tu....cholera juz mi tego brakuje...
a zes mi smaka zrobila Cholero jedna
bede sie musial zadowolic rosolkiem z kostki 8O :?