-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-10-2004, 2:21
Moja rodzinka jest naprawde wesola :lol:
A co do odwiedzenia Polski i mojego rodzinnego domu, Kris stwierdzila, ze byloby cudownie i jest zachwycona tym pomyslem :lol: Wiec sie rodzino szykuj, po co zaczynaliscie ten temat, ja tylko powtorzylam i 8O Jedziemy :lol: Raczej nie na swieta, ale kto wie, co im tam odbije. A Matty stwierdzil przy dinnerze, "mum, I love Simon" Dla niewtajemniczonych Simon, to moj dziewietnastoletni brat, MyszOn! Matthew nie widzial go na oczy, no, na zdjeciu jedynie i juz go kocha, mnie nie! Ale za to Kenzie i Press mnie kochaja, wiec luz mam przewage. Myszon, moze chcesz byc ich nastepna operka?! 8)
PS. Mike dzis po dinnerze zwrocil sie do mnie "Monika, ehem..." myslalam, ze wywali mi jakis powazny tekst, ze cos nie tak, a on, czy nie chcialabym pojsc na mecz hokeja!!!! On jest mega fanem i karnety ma na caly sezon, a tym razem nie moze pojsc. I dodal, ze tam wielu fajnych gosci przychodzi 8) :wink: :lol: Takich mam hostow. Jak mu sie pozalilam, ze moj facet mnie olewa, to stwierdzil, ze jak chce, to on mi tu pokaze miejsca, gdzie sie fajni faceci kreca. Wczoraj sie zalilam, a dzis on proponuje mi hokeja :!: Wywalilam mu, ze nie znam zasad, ale chetnie sie na to pisze!!! I zaraz sie slawny Polak znalazl, a mianowicie Czerkawski, oj, oprocz Papieza mamy sie jeszcze kim w Stanach pochwalicI w niedziele na hokeja wale, bedzie zarabiscie :diabel: A potem koncert "zegarowych kolesi" Public Ehonomy, MyszOn, kuzwa te zegary sa kolosalne Zwiedzac, poznawac, smakowac, to moja nowa zasada!!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-10-2004, 4:39
A propos koordynatorek. Maura jest naprawde zakrecona. Ostatno siedzialysmy w knajpie i ona stawiala, bo ona zaprasza, to ona staaie, a dzis napisala mi maila, ze na nastepne spotkanie wybieramy sie do najwiekszego w okolicy outletu na big szoping all day!!! Zyc nie umierac! :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Kinga > 12-10-2004, 17:31
no to widze Moniu ze sobie fajnie zyjesz!!ja tez chce takiego koordynatora!!!!!!!!!ja tez mam smiesznych hostow a w szczegolnosci Natlie co mi mowi ze mam ignorowac Kevina bo on za duzo gada!!no wiec tak robie!!!!bo co jak mi kazala...!!!!moniu wyslalam ci zdjecia i emaila, mam nadzieje ze dostalas!!!buzka!!!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 14-10-2004, 1:14
KINGA, DZIEKUJE CI ZA FOTKI. Dzis wysle Ci moje ze szkoly i z naszej bieganniny po New York City :wink:
Paulla, mam nadzieje, ze dotarlas tu. Zobacz siebie na zdjeciu (te chyba akurat Ci podeslalam) i poczytaj, jesli masz chec :lol: A a propos Slawki, ona sie do mnie nie odzywala, a ja do niej tez nie. Tak jakos wyszlo, ze nie odezwalam sie do nikogo specjalnie. Mam kontakt ze Svetlana, strasznie mi jej zal i probowalam jej jakos pomoc, bo te jej cholerne trojaczki zachowuja sie tak koszmarnie, ze zmienia niebawem rodzine. Na szczescie ma bardzo fajna LCC, wiec po pertraktacjach z rodzina, z ktorych ciagle nic nie wynikalo, postanowila zmienic ich na innych. Spotkamy sie w niedziele w Bostonie, to Ci powiem, cos wiecej. Mam kontakt z Kinga :lol: z Toba :lol: z Svetlana i to koniec. U mnie jest ta Sybille z Niemiec, kata grubawa z naszej klasy, ale taka nudna laska, ze masakra, raz z nia bylysmy na wieczornym wyjsciu, to wszystko jej sie nie podobalo i takkkkka znudzona byla, ze szok. Mam tu inna Niemke, ktora 13 prztleciala i z Sue spedzam czas, choc nigdy bym nie sadzila, ze sie z Niemka zakolegujeI jedna Polke tez mam, a teraz przyjezdza Serbka, wiec towarzystwo jest. Poza tym mamy tu laski z Brazylii, ale ich angielski jest raczej nieszczegolny, tak ze nawet rodzin z nimi obgadywac sie nie da, no trudno, moze za jakis czas sie wyrobia. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 16-10-2004, 3:30
O CZESC! Myslalam, ze umieram przez ostatnie dwa dni. I musialam pracowac!!! Zla bylam, jak cholera. Nie, w sumie to nie mialam sily na zlosc. Rozlozylo mnie absolutnie :oops:
Wieczorem pierwszego dnia czulam sie nieszczegolnie, wiec o dziewiatej(!!!) spalam, a wlasciwie probowalam, do rana snilam na jawie i czulam, ze mi lep rozsadzi. Rano obudzilam sie jak pijana i na kacu razem wziete. Oczywiscie musialam pracowac i byl to na moje nieszczescie jeden z "bizi" dni, kiedy zaraz po szkole jest lancz, potem spanko, sport... Wszystko trzeba robic szybko i sprawnie. A ja sie ledwie pod prysznic zaczlapalam. Oni widzieli, ze cos ze mna nie tak (COS!), wiec kazali mi nie isc z mlodymi do parku tylko siedziec w ogrodzie. Bylo mi zimno i goraco na zmiane. A dzieci, jak na zlosc, szalaly. Tzn, siedzialy cicho, za cicho, slyszalam, ze znalazly cos i glaskali to. Zawolalam (moim zrytym, bolacym gardlem) Pressa do siebie, ja patrze, a on mi niesie wielka dzzownice do poglaskanie. Jezu!!! Potem Kenzie taka sobie szrame na gebuli kijem zrobila (nie tylko brudna, ale i widoczna na czerwono), ze szok, a przyszla, ze to jest zabawne mnie poinformowac. Lapy mieli, jak gornicy, a ja tu umieram. Wyszorowalam bachornie. Biore samochod i do szkoly :? Blizniaki wspanialomyslnie zostaly z Mikiem w chacie, a ja jezdze po rozrytej drodze wsrod policji, robotnikow i porozstawianych za wasko pacholkow na drodze, wyznaczajacych tymczasowa jezdnie, ta cholerna ciezakowka. No to nie jest ciezarowka, tylko trak, czyli ciezarowka. Moja kolezanka, jak zobaczyla moje autko zapytala "Jeszcze nigdzie nie przywalilas? Niemozliwe!" Zdrzemnelam sie, gdy blizniaki spaly, ale mnie Matty do porzadku przywolal, stwiedzajac, ze starzy ludzie nie powinni spac w dzien, ze nap jest dla dzieci, dolkadniej bejbis, bo on ma piec lat i juz nie jest bejbi. Zawiozlam go na gym, a potem szczujac blizniaki cukierkami, zmuszlam do sprztania zabawek. W lozku bylam o siodmej po godzine goracej kapieli.
Ja wiem, dlaczego sie tak latwo tu "zaprawic", moja kolezanka z Niemiec tez chora byla. Bo w chalaupach zimno, jak cholera. Mamy koniec pazdziernika, a tu nikt jeszcze nie grzeje. Co prawda nie jest tak zimno, jak w PL o tej porze, ale cieplo tez nie jest. I potem mam. Wychodze z goracej lazienki i ide do lodowni, tzn, mojego pokoju. Ufff. Dzis juz nie umieralam, ale nie bardzo bylam. I sie zastanawiam, jak to "prawnie" wyglada. Wiem, ze oni nie moga mi nie dac kasy, jak jestem chora i nie pracuje, ale nie wiem, jak to w praktyce jest. Musze sie Maury (LCC) zapytac. Bo w sumie pracowalam, ale gdybym tak dluzej byla w stanie krytycznym, czyli czwartkowym? Co wtedy?
Dzis jeszcze czuje sie bardzo srednio, wiec spadam do wyra. Jasne, czeka mnie prasowanie :? Ale moich ciuchowOk. Jutro hokej, mam nadzieje, ze przezyje. Buziaki dla wszystkich smarkaczy od rownie pociagajacej mnie :wink:
PS1.Moja Rodzino, dwa dni milczalam, a Wy tacy zaniepokojeni?!
PS2. Pallula, wyslalam Ci z tone fotek, a Ty sie nie cieszysz?!
PS3. Buziaki z zarazkami jeszcze raz. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Gość > 16-10-2004, 15:18
kurde no cos w tym jest ze wszyscy choruja. moj chlopaczek dwa dni siedzial w domu i babka tez bo byla chora wiec ja sie dziecmi nie zajmowalam w oogle. w piatek poszla do pracy wreszcie i zaplacila mi dodatkowo za siedzenie z malym w pt mimo ze 2 poprzednie dni nic nie robilam- ale ja mam fajnie bo moi mi juz kiedy powiedzieli ze ta moja kasa to jest jak kieszonkowe i ja zawsze bede miala- nawet jak pojechalam z nimi do wlaii i wszystko bylo dla mnie restauracje hotele i darmowe wejscia gdzie tam bylismy to i tak mi zaplacili! aaaaaa kochani. ale co to ja- moi grzeja w chalupie bo babka moja jest z malezji i jej wiecznie zimno juz wiec w domu jest lajt. ale co z tego skoro ja jestem chora!!! dzisiaj wysjcie no i oczywiscie przyjde ale kurwa nie moge mowic prawie! zobaczymy... -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
E.K. > 16-10-2004, 16:31
No coz, taka mamy wesolo pogode!!!
Ale ja za namowa mojego dobrego lekarza zaszcepilam sie przed wyjazdem - lapka mnie wprawdzei bolala przez nastepne 24 godziny - ale poki co nie mam nawet katarku- a wydatek rzedu 23 zlotych!!
Poza tym mam wyjatkowo cieply pokoj. Wspolczuje dziewczyny choroby - wiem jak to jest zle sie czuc a musiec cos zrobic!!!
Acha Monis, moja hostka nigdzie sie nie wybiera - ona w tym domku to bedzie ze mna siedziec bo przy nadzieji jesti w mikolaja przybedzie rodzinki . Ja z nia oczywiscie rozmawiam jak jest oczym (a jak i nie ma to tez) ale ona ciagle mowi ze moj angielski jest swietny - no to jak ja mam ja przekonac, ze na lekcjach angielskiego szlo mi znaczniej lepiej - i to co teraz sama od siebie slysze to porazka???!!!Sama nie wiem moze jestem zbyt surowa dla siebie...W zasadzie dalam rade kupic sama telefon i karte zapisac sie do biblioteki i umowic na spotkanie w sprawie lekcji angielskiego ). Ech, juz nie bede o tym myslc tylko wykotrzystam sytuacje ze jestem w kraju anglojezycznym - i bede sie uczyc i uczyc i uczyc )). Pozdrawiam Monis. Dziekuje za cieple slowa.Buziaczki - jak bys w wakacje przyjechala do Londynu, to ja juz bede Twoj przewodnik!!!! -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 17-10-2004, 0:10
W wakacje, ale nie 2005 :lol: bo jeszcze w USA bede. Jezu, jakos sobie tego nie moge wyobrazic. Jestem w Stanach szesc tygodni, wlasnie skonczylam piaty tydzien pracy i ok. Tylko jak pomysle, ze jeszcze dzisiatki takich tygodni to slabo mi sie robi. wiecie z Angli wrocic do domu na Swietna czy pare dni latwiej i taniej przede wszystkim, ale stad!? Juz sprawdzilam, ze Lufthansa z samego Bostonu do samego Poznania bym sie dostala (z poczekalnia we Frankfurcie), ale nie planuje :? Tyle kasy, a poza tym, jakby mi sie wrocic do USA nie chcialo?!
Ja Wam nie mowilam, ale Boston Logan Airport jest bardzo blisko mnie i samoloty dwa na minute popoludniami szczegolnie laduja. To mnie dobija. Moge tu siedziec piec lat, ale zebym tak niedzielke przylkadowo w domku spedzalaBo to takie zamkniecie na dobre, bez odwrotu, kurde, jak w Big Braderze, dalam sie na rok zapuszkowac w USA i jestem, bez odwroty. Chorera. Zimnooooooo.
Dzis hokej, musze spadac, bo sie nie zdaze zababulic w szaliki. Buziaki dziewuchy i byle do wiosny. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
cioska > 17-10-2004, 5:00
Monika! Znalazlam Twoj numer telefonu na forum i nawet zadzwonilam do Ciebie ale niestety bylas ,,out" wiec sprobuje jeszcze jutro i wtedy pogoadamy sobie
Wiem ze mialam napisac meila-Maga Ci obiecala, no ale ja wole pogadac
3maj sie -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 18-10-2004, 1:03
CIOSKA, MATKO KOCHANA, NIE DZWON MI DO CHATY O 22, BO DZIECIARY SIE POBUDZILY!!! CO PRAWDA MNIE NIE BYLO I NIE MUSIALAM SLUCHAC DRACYCH SIE DZIECI, ALE MIKE NIE BYL SZCZESLIWY. TO TAK DLA WIADOMOSCI. ALE OCZYWISCIE MOZESZ DZWONIC WCZESCNIEJ, BEDE RADA SLYSZAC ZNAJOMY GLOS.