-
-
Re: Problemy z dziecmi
89dzoana89 > 21-09-2010, 18:44
TO JA SIE moge nazwac szczesciara chyba :mrgreen:
Juz od poczatku mialam swietny kontakt z Maya a teraz- po ponad 9 miesiacach z nia ( jej jak ten czas szybko leci 8O !!!) swtwierdzam ze ja kocham i z wzajemnosciajest jak moja mlodsza siostrzyczka i nawet hostka sie smieje ze my to jak siostry jestesmy :mrgreen: Odkad Mloda wie ze niedlugo ich zostawiam co jakis czas wybucha placzem ze czemu nie zostane z nimi na zawsze, przeciez jestem ich rodzina itp... Ciezko sie na sercu robi jak sie tak na nia patrzy i zaczyna uzmyslawiac ze zostaly 3 miesiace do konca...
Nie zawsze jest idealnie, choc nigdy nie powiedziala mi ze mnie nie lubi, nienawidzi czy chcialaby zebym odeszla...wrecz przeciwnie...potrafi wieczorem przyjsc do mnie i zapytac czy moglabym ja wykapac i spac polozyc bo dawno tego nie robilam a ona sie za tym stesknila
Kazdej z au pairek zycze zeby mialy takie dzieciakiBo wtedy nawet praca po 10h czy jak ja mam czasem 24h nie jest uciazliwa tak bardzo:mrgreen: -
Re: Problemy z dziecmi
zlosnica > 21-09-2010, 20:22
[quote name="Klarasek"]8-9 godzin na dobe ??!! To gdzie ty jestes?? To dziecko nie chodzi do przedszkola? Wiesz, w takim wymiarze godzin tez bym nie wytrzymała...[/quote] Chodzi do przedszkola dwa razy w tygodniu na 3-4 godziny. Właściwie to dopiero od tego tygodnia zaczyna.marika299 napisał(a):a to duzo?? ja mam srednio 10h dziennie i pracuje w jednym tyg 3 dni a w kolejnym 4 i tak na zmiane.myslicie ze to za duzo?
Ja pracuję 5 dni w tygodniu 8/9-18 + piątek babysitting i sobota 9-14.30 babysitting :] To jest dużo.
Moje dziecko też jest kochane. Przychodzi się przytulić i powiedzieć dobranoc przed snem, mówi mi, że będzie tęsknić przez weekend (w weekendy mnie nie ma), że mnie kocha i że lubi jak z nią zostaję i jak się z nią bawię itd. I nigdy nie powiedziała mi, że mnie nie lubi albo nie chce się ze mną bawić. Tylko po prostu czasem mam dosyć jej jako dziecka w ogóle- tego dziecięcego toku myślenia, tego, że nie rozumie, że jak rzuci samochód o ścianę to się zepsuje, że jak obetnie lalce włosy to nie odrosną itd... Potrzebuję kontaktu z dorosłymi ludźmi, a w trakcie tygodnia nie mam na to czasu w ogóle więc ogarnia mnie frustracja. A najgorsze jest to, że ja jestem z nią non stop: nawet jak wyjdziemy bawić się z innymi dziećmi, to muszę biegać za nią i wszystko tłumaczyć, bo nie rozumie co do niej mówią. Nie mam chwili odpoczynku, bo ona nawet bajek nie chce oglądać, a jak uda mi się włączyć coś raz na dwa tygodnie (bez wrzasków, że ona nie chce oglądać tv, tylko żebym jej poczytała książki), to co trzydzieści sekund pada pytanie- a dlaczego? a co to? a po co on to robi? Jestem exhausted... Bardzo absorbujące dziecko, mimo że kochane