• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Marlena-historia prawdziwa

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Marlena-historia prawdziwa
       
  • Marlena-historia prawdziwa
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    dominikan@ > 10-08-2009, 22:04

    Marlena widze ze obie jestesmy w takiej samej sytuacji. U mnie niby jest tak że jak ja sie zajmuję małą to ona ma sie mnie słuchać itd itp i że jak jest niegrzeczna to ma mieć time out. Tak mówią niby oficjalnie przy LCC ale tak naprawde to czuję to że oni nie chcą żebym to ja karała ich dziecko. I w tym jest własnie problem. Bo jeśli bym ją raz, dwa czy trzy razy posadzilła na karnego jeza to ona w końcu by zobaczyła że musi się mnie słuchać. A tak to po co ma się słuchac skoro żadnych konsekwencji nie poniesie. Ja też żyję tylko od weekendu do weekendu. Zwiedziałam już prawie wszysko w San Francisco co chciałam (tak na wszelki wypadek gdybym któregoś pięknego dnia wkurzyli mnie do granic możliwości i gdbymy im powiedziała że odchodze. I przyznaje że SF jest cudne!
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    shante > 10-08-2009, 22:18

    W San Francisco mieszkała księżniczka Mia z 'Princess Diaries'! (tzn ja to wiem z filmów - dziś oglądałam xD, bo za książki nie miałam okazji się zabrać )
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamildzianka > 10-08-2009, 22:24

    Czas na rozmowe z hostami - obie. Amerykanie lubia takie oficjalne rozmowy, lubia sie czuc potrzebni - takie "domowe konferencje", kurna.

    Polacy maja to do siebie, ze sie wstydza mowic o problemie, bo my nie lubimy takich rozmow, skarzenia sie. Ale to nie jest skarzenie! Trzeba porozmawiac normalnie, otwarcie, o tym, co nas boli, co nam sie nie podoba.

    Jestescie na poczatku swojej operskiej kariery, szkoda tracic nerwy przez jakies bachory! Rodzice tez chca, abyscie byly szczesliwe u swoich rodzinek i w czasie pracy, bo szczesliwa operka to szczesliwe dziecko, a wtedy rodzice tez sa szczesliwi.

    Nie pozwolcie, zeby takie problemy zacmily wam radosc przezywania Stanow, poznawania kultury!

    Na rozmowe sie umawiac marsz!

    Ja tez takie rozmowy przeszlam, podczas jednej zaczelam szlochac, bo mi bylo juz tak ciezko - osmiolatka pierdolona rzucala we mnie, co znalazla pod reka, nie sluchala sie, kopala, specjalnie balaganila, klocila sie i na kazdym kroku udowadniala mi, ze jestem z biednej Polski i na niczym nie znam. Ale rozmowa podzialala, hostka troche nagadala dzieciom (nie wspomne, ze rozmowe z dziecmi obrocila w zart, nie zbesztala ich porzadnie i nie byla powazna... ale to nie wazne) i po czasie zobaczylam roznice. Rodzice maja byc POMOCNI. Macie razem wspolpracowac i szukac dobrych rozwiazan, bo to przeciez mlody czlowiek rosnie i WY jestescie rowniez odpowiedzialne za to, co z nich wyrosnie!

    Ale tu jest druga strona medalu:

    jak mi dziecko pyskowalo, to zaczelam je ignorowac, na zewnatrz bylam twarda jak skala. I to tez dalo dobre efekty. Jak chce sie rzucac na podloge, niech sie rzuca. Jak ucieka mi spod przystanku autobusowego - niech ucieka, droga wolna. Jak mnie kopnela, to ja tez kopnelam i wcale nie lekko. Pierdolilam to. Chce jesc kawalek tortu na sniadanie - niech je, skoro matka pozwala. W koncu to nie moje dziecko! Co ja sie bede denerwowac! Staralam sie, staralam, rozmawialam, prosilam i nic. No to pierdole, co sobie bede nerwy szarpac. Ono wyrosnie na debila, a ja wroce do PL, co mnie to, kurwa, obchodzi. No nie?
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    dominikan@ > 11-08-2009, 0:41

    Kamila ja jestem już po 2 rozmowach z rodziną i jednej z LCC. Ponieważ jak wiesz byłam au pairką wcześniej nie chciałam popełniac tego samego błedu co kiedyś więc jak zobaczyłam że coś jest nie tak z tym dzieckiem to otwracie zaczełam informowac o tym hostkę. Przecież tego nas uczyli na calym tym szkoleniu COMMUNICATION, COMMUNICATION, COMMUNICATION. No wiec tuż po tej rozmowie bezpośrednio rodzice non stop upominali malą ze ma sie mnie słuchać ale już następnego dnia o tym chyba zapomnieli. Potem przyszła LCC wiec po jej rozmowie znów zwracali małej uwage że ma się mnie słuchać. A teraz to już widze że im to LOTTO. Powiem ci szczerze że z hostem można się dogadać bo on jak tylko widzi ze mała jest niegrzeczna to zaraz ją do szeregu stawia. Gorzej z hostką bo ta małej wiecznie odpuszcza a to właśnie z hostką praktycznie siedze cały czas w domu bo ona jest do konca listpada na macierzynskim. Wkurza mnie to że hostka jak jest zła na małą to zauważyłam że wyładowuje sie na mnie. A na to sobie nie pozwole. Ostatnio była taka sytuacja że próbowałam małą ubrać rzez 45 min a ta nie chciała się ubrac. Najpierw prosiłam żeby sama się ubrała potem próbowałam ja sama ubrać ale ta uciekała i się darła więc po 45 min odpuściałam. Powiedziałam jej że ide na dół do kuchni i że jak będzie gotowa (tzn ubrana) to że ma zejść na dól a ja tam będe na nią czekać i wtedy będziemy mogli się bawić. No to mała poszła do łazienki i w ryk że ona potrzebuje pomocy ( a jak przez 45 min za nią latalam to pomocy nie chciała) wtedy przyszła do mnie hostka z pretensjami ( ja wtedy wyjmowałam w kuchni naczynia ze zmywarki) i mówi do mnie że jak mała płacze to że powinnam się skoncentrowac na niej!!! Ale byłam wkurwiona nie macie pojęcia. Powiedziałam jej sorry próbowałam się nią zająć ale ona uciekała i do niczego to nie doprowadziło więc stwierdziłam ze jak ja zostawie samą to może to zadziała. Miałam już wtedy ochote jej powiedzieć że ochodze. Ale jestem dopiero po 2 kieszonkowych wiec w razie czego nie miała bym nawet na bilet do polski
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamildzianka > 11-08-2009, 0:46

    No nawet nie mysl, zeby wracac! Jak cos, to zmieniaj rodzinke, szkoda tego zalatwiania papierow, wizy, zeby wrocic do PL po miesiacu!
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    dominikan@ > 11-08-2009, 0:56

    Nie mysle ale wiesz zawsze trzeba wziąść taką opcję pod uwagę gdyby agencji nie udało się znaleść rodziny. W sumie z tego co widze to to nie jest dobry okres na zmiane rodziny bo większość rodzin jest na wakacjach więc mam zamiar zrobić niemal wszystko aby wytrzymac do końca wakacji bo wtedy zmiana rodziny będzie dla mnie korzystniejsza.
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamildzianka > 11-08-2009, 1:04

    Ja wam obu powiem - na poczatku tez mnie dzieci nie sluchaly, chyba z 2-3 miesiace to trwalo. Ja nie mialam do nich podejscia. Pozniej zrozumialam te dzieci i szlo jak z platka. Cos z tymi dziecmi u was nie gra, nie wiem. Moze potrzebujecie wiecej czasu?

    Dla dziecka to tez chyba przezycie - miec obca babe, ktora mowi, co trzeba robic. Buntuja sie, chca mamy, a nie niani.

    Dajcie sobie jeszcze troche czasu, szkoda rezygnowac tak od razu. Moze to taki przejsciowy okres, wam jest zle, bo tesknicie, wiec widzicie wszystko w czarnych barwach, dziecko jest zle, bo chce spedzac czas z matka, a nie niania.

    I tak, tez zylam od weekendu do weekendu, caly dzien tylko patrzylam na zegarek, a juz kolo 5PM robilam sie nerwowa.
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamysia > 11-08-2009, 11:05

    .
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    marlenao > 11-08-2009, 16:32

    za to , ze te dzieci sie tak wczoraj zachowaly musialy mnie przeprosic. starsza przede mna ukleknela i na kolanach mnie przepraszala, mala powiedziala ze 100x przepraszam . do tego stracily tv na caly tydzien. hostka powiedziala, ze teraz ode mnei eb dzie zalezec czy odzyskaja tv czy nie. robi sie coraz ciekawiej haha
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    cailet > 11-08-2009, 16:47

    I dobrze. Tak być powinno. Wreszcie masz na czym pracować
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia