• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Kto nie ryzykuje ten nie ma!

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Kto nie ryzykuje ten nie ma!
       
  • Kto nie ryzykuje ten nie ma!
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    89dzoana89 > 01-10-2009, 15:47

    No to zycze powodzenia

    Ja juz sie przekonalam ze ludzie mili prze tel i podczas bezposredniej rozmowy wcale nie okazuja sie tacy sympatyczni w codziennym zyciu;/

    Ale mimo wszystko 3mam kciuki zeby tobie sie udalo :mrgreen:
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    Agata89 > 01-10-2009, 19:57

    Ja też przekonałam się o tym, że jeżeli ktoś jest miły przez tel to nie oznacza że jest miły w realu. A nawet jeżeli okaże się miły w realu, to nie musi taki pozostać. Staram się patrzeć na to wszystko trzeźwym okiem. Odrzucałam oferty rodzin, przebierałam jak mogłam. Nie lecę do Londynu z myślą, że będzie super. Lecę raczej z myślą, kiedy zacznie być do dupy...
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    shante > 02-10-2009, 11:39

    Pamiętaj o kartce dla mnie :lol:



    Ech, trzymam kciuki, żeby było CO NAJMNIEJ znośnie i pobyt u host rodziny nie był uciążliwy. Bo obie wiemy, jak to potrafi różnie być. Wychodzi na to, że znowu zamieniamy się rolami... najpierw Ty w Londynie byłaś, a ja w Polsce, potem ja w Londynie, a Ty z powrotem w Polsce i teraz znowu na odwrót... Ech, życie



    Lowe krowe, co? gówno ;*
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    Agata89 > 01-11-2009, 21:22

    A więc jestem :wink:

    Dawno mnie tu nie bylo, jakis tydzien xD A to dlatego, ze we wtorek przylecialam znowu do Londynu. Tak dla przyomnienia dodam tylko, ze jestem u chorwackiej rodzinki z jednym 2letnim chlopcem, mieszkam na poludniu londynu.

    Jak opisach dotychczasowe wrazenia, zeby nie zapeszyc? Hmm... Jezeli zostanie tak jak jest teraz, to bedzie super :mrgreen: Jestem u nich dopiero niecaly tydzien, wiec nie chce sie za bardzo rosisywac. Przy poprzedniej rodzinie bylam pelna entuzjazmu i jakisz to byl okromny blad. Otoz przed wczoraj otrzymalam meila od mojej agencji, ze jezeli nie odbiore moich rzeczy od porzedniej rodziny to oni je wyrzuca! Rzecz jasna nie byl to pomysl agencji, tylko wspanialomyslych ex (thanks god) hostow. Nie dosyc ze to ich wina, ze moje rzeczy zostaly u nich w domu, to jeszcze chcieli je wyrzucic. A wiec poszlam do nich, otworzyl mi ojciec dzieci, byl w szoku jak mnie zobaczyl. Powiedzialam mu po co przyszlam, a on poszedl po swoja urocza malzonke. W miedzy czasie przyszla mnie obczaic mama ex hostki. Patrzyla na mnie jakbym co najmniej zabila jej wnuka czy cos. Potem przyszedl gosciu, dal mi rzeczy, ktore byly w wielkiej czarnej torbie na smieci, no i poszlam. Bylam z kolezanka wiec zaczelysmy przeakowywac do naszych toreb przed zeby nie lazic z torba na smieci 8O Po chwili wyszla babka dzieci, ta sama ktora zmrozila mnie wzrokiem, spojzala na moja kolezanke (bo ja sie nie ofatygowalam zeby na nia zerknac, szkoda wzroku :lol: ) i zawolala do swojej corki: They still here!, po czym zamknela drzwi. Zignorowalam to, dokonczylam co mialam dokonczyc i poszlam. Nie sadzilam, ze nie nawidza mnie az tak, ale szczerze, wali mnie to. Najwazniejsze, ze juz nigdy nie bede miala tej watliwej przyjemnosci spotkania ich.

    Teraz mam nowa host rodzine, mam nadzieje, ze tym razem jakos sie ulozy.

    Nastene wiesci juz za jakis czas (miejmy nadzieje,ze dobre
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    shante > 02-11-2009, 0:08

    EJ TY! CZEMU NIC MI NIE PISZESZ NA GG ANI NA TEL?! Nawet syg nie mogę Ci puszczać, bo mi kończy od razu połączenie! :evil: Ja się tu martwiłam!



    No, ale jak jest dobrze, to jestem spokojniejsza. Mam nadzieję, że już tak zostanie, ale wiadomo - nie zapeszajmy i błagajmy niebiosa o łaskę nad naszym żywotem. Jak czytałam o Twojej wizycie u swoich byłych hostów, to w pewnym sensie Ci zazdrościłam. Pewnie w rzeczywistości byłoby inaczej, ale wyobraziłam sobie moment, gdybym miała możliwość odwiedzić swoją eks host family i wtedy mogłabym hostce powiedzieć kilka rzeczy, które do tej pory mnie męczą. Zresztą wiesz, o co mi chodzi, bo już o tym rozmawiałyśmy.



    Ech, kochanie, liczę na jakieś dokładniejsze wieści na gg, no i ogólnie nie mogę się doczekać jak będziesz na gg i będziemy mogły 'normalnie' pogadać Trzymam kciuki!



    Lowe krowe ;*
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    Agata89 > 24-11-2009, 12:25

    a wiec jestem, znowu, po dluzszej przerwie. niestety moje wiesci nie sa dobre.

    jestem u rodziny miesiac. do wczoraj wszystko bylo wrecz idealnie. polubilam chlopca ktorym sie opiekuje, hosci mili, wyrozumiali, dowcipni. niedaleko mnie mieszka moja kolezanka z klasy. od stycznia mialam zamiar zapisac sie do szkoly jezykowej.

    wczoraj rozmawialam z hostami. chca mnie zmienic bo jestem za mloda. nie mam jeszcze nawet 20 lat (koncze w grudniu). agencja pomylila sie i powiedziala im, ze mam lat 21. rozmawiali juz nawet z jedna dziewczyna z polski, ktora ma 26 lat, jest po pedagogice i takie tam. ta rozmowa byla w przyjaznej atmosferze. oni tez mnie bardzo lubia, ale nie moga sie z tym pogodzic ze jestem taka mloda.

    no i teraz mam dylemat, ktorego nie umiem rozwiazac. mam zostac czy wracac?

    czuje sie strasznie zmeczona tymi ciaglymi zmianami. agencja bedzie szukac mi kolejnej rodziny, ale czy mam probowac dalej? z jednej strony chcialabym wrocic, bo wiem, ze z kolejna rodzina bedzie podobnie: znajda predzej czy pozniej jakis powod zeby ze mnie zrezygnowac. z drugiej jednak strony w przyszlym roku pisze mature rozszerzona z angielskiego. a moj obecny angielski nie jest wystarczajaco dobry zeby zdac mature na poziomie rozszerzonym. z kolei bez matury na poziomie rozszerzonym nie dostane sie na studia.

    moge zostac u tej rodziny tak dlugo, az znajde inna, dobra dla mnie rodzine. tylko, ze ja nie chce miec innej rodziny. ale chce miec lepszy angielski i chce tu zostac.

    niech mi ktos powie co mam robic, bo mam kompletna pustke w glowie...
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    karolinka > 24-11-2009, 13:51

    oj biedna Ty.. hmmm jesli zalezy Ci na maturze rozszerzonej, to moim zdaniem powinnas sprobowac.. moze sprawdzi sie, do 3 razy sztuka?
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    Agata89 > 24-11-2009, 16:26

    Rozmawialam dzisiaj z agencja. Beda probowac mi znalezc rodzine, ale ja chyba nie chce zeby szukali. Chce zostac w Londynie i to bardzo. Przeciez ja nawet big bena nie widzialam! Nie wspominajac o innych rzeczach. Ale nic na sile. Bycie au pair nie jest mi dane. Gdybym mogla zostac u tej rodziny byloby idealnie, ale nie moge. Myslalam o znalezieniu normalnej pracy, ale wszedzie chca starsze osoby, od 22 lat wzwyz.

    No i slyszalam, ze zeby sie legalnie zatrudnic trzeba miec paszport, ktorego ja oczywiscie nie mam :? Gdybym mogla tu zostac jeszcze chociaz miesiac, to bylabym w miare usatysfakcjonowana. Moglabym sie 'pozegnac' z Londynem, zobaczyc wszystko, odlozyc troche kasy. Przygotowac sie na powrot do domu.

    Jak na razie nie podjelam zadnej konkretnej decyzji. Chcialabym zeby ktos zrobil to za mnie, przynajmniej nie bede jej zalowac :wink:
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    Agata89 > 24-11-2009, 17:57

    Normalnie dzisiaj mam mozg zlasowany.

    Zmieniam zdanie co 5 minut. Bylam juz zdecydowana na powrot do domu. Przed chwila dzwonila do mnie agencja, ze maja dla mnie rodzine jakas godzine od mojego aktualnego miejsca zamieszkania. Maja trojke dzieci, 5, 2 i niemowle. Matka nie pracuje. Zatrudniaja pomoc domowa na pelen etat. Dla mnie byloby tylko prasowanie. Tylko ze chca kogos do sierpnia, a ja planowalam wrocic czerwca, gora polowa lipca. Moglabym wrocic do domu na swieta i przyjechac do nich pod koniec grudnia. Rodzina podobno bardzo mila, sa przyjaciolmi wlascicielki angielskiej agencji z ktora rozmawiam.

    Niby wszystko idealnie, ale dlaczego nie umiem sie na nich zdecydowac? Beda do mnie dzwonic dzisiaj wieczorem, ale cos czuje ze ta rozmowa w niczym mi nie pomoze. Jestem tak zniechecona i zmeczona tym wszystkim, ze teraz nie mysle o niczym innym jak o powrocie do domu.

    Dziolchy, pomozcie podjac jakas sensowna decyzje :?
  • Re: Kto nie ryzykuje ten nie ma!

    89dzoana89 > 24-11-2009, 20:32

    Agata...ja tez nie mialam lekko w UK i po tym jak druga rodzina okazala sie lekko mowic nieodpowiednia dla mnie to zrezygnowalam...nie chcialam probowac jeszcze raz, przechodzic znowu przez faze poznania, zaakceptowania przyzwyczajen, nawykow itp i poczucia sie u nich w miare swobodnie...

    Teraz siedze w PL i zaluje ze jak mi niektorzy mowili zebym zostala, probowala jeszcze raz albo znalazla prace i zostala to nie posluchalam;(

    Jezyk troszke podszkolilam w 2 miesiace ale nie poszlam do szkoly, moze i pozwiedzalam troche ale to i tak malo a za to poznalam wspaniale osoby z ktorymi niem oge spedzic wiecej czasu;( Gdybym mogla cofnac czas napewno bym probowala 3 raz!!!!!!

    Takze kobieto spotkaj sie moze z ta rodzinka i walcz o zostanie w UK!!!! Pamietaj ze lepiej sprobowac po raz 3 niz potem zalowac ze sie nie probowalo! :mrgreen:



    Tak tak dziewczyny wlasnie przyznaje sie do tego ze zaluje powrotu do PL!

    Mimo ze bylam w Anglii tylko 2 miesiace to poznalam inna kulture i tesknie za tym wszystkim;/

    Teraz nie mam pracy, kasy, studiow nie zaczelam wiec siedze, kloce sie z rodiznka i rozpaczam wieczorami co robic z wlasnym zyciem....
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna