-
-
Re: kieszonkowe
kamildzianka > 03-05-2009, 21:01
Wracajac do tematu...w czasie pierwszego roku napisala do mnie inna Polka, ktora akurat sie przeprowadzila w moje strony, albo dopiero przyjechala, nie pamietam. Wyslala swoich pare najladniejszych zdjec, zblizenia twarzy, itd. Pozniej zadzwonila i przez pol godziny narzekala, ze pensja operki to psie pieniadze, ze mama musi jej dosylac pieniadze co miesiac, bo ona chodzi do kosmetyczki, robi paznokcie, ze do fryzjera, ze jej na ubrania brakuje...
:?
Ja bylam zniesmaczona tym pustym dziewczeciem. Nigdy juz wiecej sie do niej nie odezwalam, nie zadzwonilam. Moze jestem oszczedna ponad miare, ale ja zbieralam pieniadze, aby wspomoc rodzine w Polsce, a przy tym dobrze sie bawic. Dla niej praca operki byla widocznie meka, zalezalo jej na pieniadzach i rozrywkach. Co za pustota! -
Re: kieszonkowe
agulka > 03-05-2009, 21:07
o matko... no to faktycznie jej nie starczalo, bo skoro fryzjer i inne zachcianki co rusz...
ja polaczylam wszystko - kosmetyczke, zakupy, podroze i nawet troszke zaoszczedzilam, co w moim przypadku naprawde jest cos
pensja au pair to sa psie pieniadze, ale mozna przebolec ten rok, jesli tak bardzo sie chce do usa...inaczej jest w Europie, jesli wiadomo, ze mozna zarabiac normalnie, a placa zle.. -
Re: kieszonkowe
dominikan@ > 03-05-2009, 21:14
A ja kiedyś jak byłam au pair w UK to dostałam z agencji nr tel do dziewczyny z mojej okolicy. Ucieszylam sie strasznie bo nikogo wówczas nie znałam zadzwoniłam do niej przedstawiałm się, powiedziała ze agencja au pair dała mi jej nr i że mieszkamy w okolicy i zapytałam czy nie chciała by sie kiedyś spotkać iść na kawe czy zakupy razem bo jestem nowa w okolicy. A ona do mnie że ona przyjechała do UK się uczyć angielskiego i nie chce utrzymywac kontaktu z PolakamiSzczena mi opadła jak nic. Więcej do nie nie zadzwoniłam. Ja tez w sumie nie utrzymywałam kontaktu z polakami ale co innego polak pracujący w Uk a co innego polska au pairka która cię zrozumie za granicą bardziej niekiedy niż rodzina w PL!!! -
Re: kieszonkowe
nowa123 > 03-05-2009, 21:16
kamidzianka co zrobilabys w mojej sytuacji:
praca au pair za 300 e u sympatycznej rodzinki
czy praca na lotnisku za wieksze pieniadze? -
Re: kieszonkowe
89dzoana89 > 03-05-2009, 21:17
Tylko mi tak nie powiedzcie jak juz bede w USA hehe
Ale sa ludzie i taborety :mrgreen:
Trzeba sie przyzwyczaic -
Re: kieszonkowe
kamildzianka > 03-05-2009, 21:24
Kiedys poznalam Polke-operke, z ktora zaczelysmy rozmawiac po polsku, ale obie nie czulysmy sie komfortowo, wiec przeszlysmy na angielski.Po tak dlugim czasie rozmawiania tylko po angielsku jezyk kolowacieje, bylo mi trudno mowic po polsku, szczegolnie te skomplikowane wyrazy.
Coz, ja jakis czas temu poznalam dziewczyne, ktora przyjechala na tych samych warunkach do USA, co ja. Gdy zaproponowalam, czy by chciala sie spotkac, pokaze jej miasto, to sie cos kontakt urwal. Polacy nie chca utrzymywac kontaktow z Polakami, brzydza sie, czy jak...
Wczoraj bylam na paradzie konstytucji 3 maja. Jak wladuje zdjecia, to wam dam linka.
Spotkalam Polki w autobusie, ktore nie wiedzialy, jak dojechac do parku, gdzie sie parada odbywala. Same dukaly po angielsku, a to starsze babki byly. Oboje z Kevinem pokazalismy im centrum, autobus, potem szly za nami, zeby sie nie zgubic.
Ogolnie porazka. Polacy mieszkaja na Polakowie, maja tam polskie sklepy, polskich sasiadow, polskie szkoly, pracuja u Polakow. Po co im angielski? Czuja sie lepsi, bo zarabiaja w DOLARACH. :? Lepsi sa od Polakow, ktorzy zostali w Polsce, ktorzy im zazdroszcza ich "kariery" w USA...
Takie sa wlasnie spolecznosci Polakow na obczyznie.
A ja chetnie spotkalabym sie z Polakami, gdyby tyle nie pili, nie klęli, nie narzekali i mowili po angielsku. Jestesmy w kraju angielskojezycznym, nie lubie sie obnosic ze swoja innoscia i jezykiem. Nie mam polskiej flagi w oknie, nie nosze czapeczki z napisem "Polska", nie mam polskich kanalow w tv. Smiesza mnie glosnomowiacy Meksykanie, Azjaci, Polacy tez. Nie wiem, czy chca zaimponowac znajomoscia obcego jezyka, czy jak... I komu zaimponowac? Amerykanom? Ha! -
Re: kieszonkowe
agulka > 03-05-2009, 21:28
hahah ja tez tak zawsze mowie, ze nie chce sie zadawac z polakami, ze wzgledu na jezyk, ale chodzi nie znaczy to, ze w ogole sie odetne od nich.
powiem wam szczerze, ze w usa mialam tylko 3 pl kolezanki au pair w Ohio, ale mieszkaly bardzo daleko ode mnie. w DC jedna bliska au pair ( zzylysmy sie jak siostry przez to operkowanie !!! ) i paru polskich znajomych. tu w szwajcarii nie mam zadnych polskich kolezanek operek, ale mam paru polskich przyjaciol.
ok, wiadomo,zeby podszkolic jezyk trzeba szukac znajomych z usa, uk itd. ale naprawde nie ma to jak bratnia dusza - chociaz jedna
w dc na happy hours organizowane przez polonie poznalam mnostwo polakow, z czego tak - operki - opowiadaly niestworzone historie o tym jak to one wszystkie zostaja w usa i szukaja meza milionera... w tego meza szczerze wierzyly
faceci glownie pracujacy na budowie opowiadali jakich to sie biznesow dorobili
polonia w ohio to zamknieta sekta... poznalam polke mieszkajaca 14 lat w usa i ledwo mowiaca po ang, albo druga jeszcze lepsza...mieszkajaca w ohio 6 lat i nagle jej sie zapomnialo jak sie mowi po polsku... no bez komentarza
dlatego czasem trzeba uwazac na polonie... -
Re: kieszonkowe
kamildzianka > 03-05-2009, 21:30
Nova, ja sie nie orientuje, czy 300E to tyle, aby wyzyc. Na twoim miejscu zwyczajnie zmienilabym rodzinke. Dalej zostalabym w programie, ktory zapewnia ci bezpieczenstwo, ubezpieczenie medyczne. Jestem czlowiekiem, ktory lubi byc zabezpieczony - nie lubie dzialac na wlasna reke.
Mowisz, ze chcesz byc u nich, bo moze ci "zalatwi" wyjazd do USA. Czy babka jest Amerykanka? Moze wcale nie oplaca sie ciagnac tego dluzej, skoro wyjazd do USA moze zwyczajnie nie wypalic. Aby sie dostac do USA, musisz miec czarno na bialym, ze mozesz sie kwalifikowac do wizy. Nie ma zalatwiania, nie ma lapowek, nie ma zielonej karty przez przesiedzenie, nie ma zaproszen. Jest ciezko. -
Re: kieszonkowe
dominikan@ > 03-05-2009, 21:32
Kamildzinka ja nie mialam nic przeciwko zeby rozmawiac z nią po angielsku. Ja znam bardzo wielu polaków którzy mieszkają w Anglii po 3 lata i umieją tylko podstawowe słówka. Żal mi ich bo inni polacy wykorzystują ich nieznajomość angielskiego ale to już ich problem skoro nie chcą się go uczyć. -
Re: kieszonkowe
kamildzianka > 03-05-2009, 21:36
Mam kolezanke, do ktorej mialam pojechac w odwiedziny. To bylo dawno juz, chyba 2006 rok. I mowie, ze zabralabym Kevina do siebie, a ona mieszkala na Polakowie.
Zaczela wydziwiac: A co bedziesz mi tu Amerykanca przywozila! Ja chce rozmawiac po polsku, a nie po angielsku! Niech on zostanie w domu, ty przyjedz sama.
Nie pojechalam w ogole.
Opowiadala tez jedna sytuacje, gdzie jej kolezanka przyprowadzila na spotkanie swoja kolezanke, ktora Polka nie byla. No wiec ta moja kolezanka zaczela rozmawiac z ta swoja po polsku, a ta Polka poprosila, zeby rozmawiac po angielsku, bo jej przyprowadzona kolezanka czuje sie pewnie jak piate kolo u wozu, skoro nie moze dolaczyc do konwersacji. Moja kolezanka sie OBRAZILA, ze Polka chce z nia rozmawiac po angielsku!
Haha! Pare razy mi to opowiadala wzburzonym tonem, ja sie nie odezwalam. Na brak manier nie ma rady.
Dobre wychowanie nie polega na nie rozlewaniu zupy na obrus, tylko na przymykaniu oka, gdy ktos inny rozleje.