-
-
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
Gość > 05-01-2007, 19:55
To juz koniec pobytu czy jak? -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
Ela333 > 07-02-2007, 3:50
Emi nie wyrwalam sie z tego szalonego swiata tylko na 2 tyg i niestety musialam wracac, a nie chcialo sie bardzo mocnoa teraz znowu z tymi dziecmi juz nie moge wysiedziec....
Jutro jedziemy na floryde do disneyworldu oni sa tak podekscytowani a mi sie jakos to nie widzi bo pewnie bede musiala biegac za dziecmi, ale coz takie to juz zycie au-pair...
Jeszcze tylko 4,5 miesiaca.... ehh -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
maada > 07-02-2007, 8:25
czesc Ela, doskonale wiem o czym mowisz...tez nie chcialam jechac do disneyworldu ale ostatecznie bylo fajnie. i tez nie chcialam wracac z polski do usa jak pojechalam na swietaznam ten bol teraz jestem w nowej zelandii tylko z hostem i z dzieckiem =non stop pracuje i jestem wsciekla jak cholera ale ostatecznie to zawsze jakas odskocznia bo stanow ja juz mam od jakiego czasu dosc. wiec nie nastawiaj sie negatywnie, nie bedzie tak zle, zobaczysz -w dinseywordzie sama sie pobawisz jak dziecko bedzie fajnie -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
Ela333 > 07-02-2007, 8:34
Obys Maada miala racje.... bo chyba potrzebuje czegos takiego moja psychika jest juz ehh nawet nie wiem czy jest jeszcze.... Ciezko mi jest naprawde...
A jak tam nowa zelandia?? Podobno ladnie tam jest?? -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
oliwka911gt > 07-02-2007, 8:59
z moimi w amrcu lece do disneylendu :lol:
kazdego czeka to.
jedno jest pewne chce fotke z myszka miki :twisted: -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
Gość > 07-02-2007, 12:55
oj, Ela, juz przerabialismy to kiedys - teraz moge powiedziec nawet o tym wiecej, bo juz nie jestem au pair
operka, wbrew temu, co nam sie wydaje w trakcie programu - ma kase. Gdyby mnie obecnie facet, z ktorym mieszkam, rzucil, nie zastanawialabym sie dlugo, a znalazlabym sobie nowa rodzine - chocby po to, zeby sobie do klubu wychodzic co weekend, na co nie moge sobie pozwolic obecnie wcale (nawet palenie ze wzgledow finansowych musialam rzucic, co moglam sobie do woli robic, jak bylam au pair).
Wiec baw sie, poki mozesz
Nie wiem, jakie sa Twoje plany na przyszlosc po skonczonym programie, ale niemalze z cala pewnoscia bedziesz biedniejsza niz operkaWiec korzystaj z tego, co masz teraz! Baw sie! Poznawaj ludzi, wychodz z domu jak najwiecej! -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
MLODY-AU-PAIR > 07-02-2007, 15:44
A tam zawsze mozna znalezc prace ,,normalna" i miec wiecej kasy niz operkaI tez sie bawic chlać ćpać palic -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
edyta_s > 07-02-2007, 16:11
Mlody, zauwaz, ze wtedy trzeba zapracowac na cale utrzymanie, to tez jest duza roznica. Bedac au-pair masz przeciez to wszystko, do tego dostajesz kase i jeszcze sobie podrozujesz. Oczywiscie mozna miec szczescie i miec super prace z super zarobkami, ale to chyba trzeba miec duuuzo szczescia. -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
Yoanna > 07-02-2007, 16:46
tak, emi ma racje. ja nie jestem operka juz ponad 5 miesiecy i przez ten czas troche sie zmienilonie ma juz shoppingu hehe, przede wszystkim trzeba oplacic mieszkanie, jedzenie, bilety, net, komorke... no i cos chce sie odlozyc.
zwlaszcza ze jako operka mialam niezla kase. nie mialam zle, no ale rodzinka byla dobijajaca troche... -
Re: ,,NieChodziOToByZycWiecznieAleByZycieMialoSens"aupair w
Gość > 08-02-2007, 12:45
I tu sie z Edyta zgadzam 100%, dziekuje za poparcie.
Z operkowaniem skonczylam 1.grudnia ubieglego roku, co nie zmienia faktu, ze nadal w Szwecji mieszkam. Co jednak sie zmienia? Dokladnie to, co napisala ponizej Yoanna -Cytat:nie ma juz shoppingu hehe, przede wszystkim trzeba oplacic mieszkanie, jedzenie, bilety, net, komorke... no i cos chce sie odlozyc.
Pracuje na pol etatu i niestety, nie dostaje wiele wiecej pieniedzy niz operki. A wiadomo, ze skoro nie mieszkam z rodzina, ktora zapewnia mi darmowy pokoj i jedzenie, to musze sobie to jakos sama zapewnic.
O shoppingu moge sobie najwyzej w nocy posnic. Wyjscie na miasto? Tak... Jak juz z dlugow wyjde, to bedzie gdzies po Wielkanocy, moze wtedy wybiore sie gdzies na piwko - jak na razie jak mam wybor miedzy piwem za 50kr, ktore zniknie w godzine, a calodobowa dawka zarcia, to jednak jedzenie logicznie wybiore. Prad, swiatlo, gaz... Telefon, Internet wspomniany przez Yoanne - wszystko to koszta dodatkowe. O odlozeniu czegokolwiek to jeszcze przez jakies pol roku marzyc tylko moge...
Sytuacja operek w USA jest o tyle inna, ze "normalne" zarobki sa wiele wyzsze niz te w Europie, wiec pewnie nie pomaga to operce rozowo spogladac na swoje zycie...
Ojej, to sie rozpisalam...
Mimo wszystko jednak w zestawieniu z zyciem operki, wole moje biedowanie w czterech scianach, ale ze swiadomoscia, ze moge sie czuc 100% zrelaksowana w SWOICH czterech scianach.