-
-
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Markosz > 10-06-2005, 12:57
własnie, mnie tez hostka to sama zaproponowała, łacznie z tym, ze beda mi samochod tankowac raz w tyogdniu, ja tylko sie o internet zapytałem. Ale jakby cos mi nie pasowało, to przeciez jeszcze mozna na miejscu o cos poprosic, pogadac, ze tego i czegos innego brakuje, jest zle i juz. Przeciez to tez sa ludzie. -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
leneczka > 10-06-2005, 13:22
pierwszy mail od mojej hocty brzmial tak:
"You will provided a car, P.T. Cruiser as your personal vehicle. A gym
membership and a cell phone. All of your living expenses will be paid;
which includes petrol for the car food and accommodation. Travel on our
holidays to almost any where in the world. Paid a salary of $200.00 per week
cash, with your own bank account and a bonus for educating the children to
speak Polish."
wiec chyba zle nie jest
emi napisala:
Cytat:zegnam w takim razie...
a gdzie ty sie wybierasz :>
zabrzmialo groznie! -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
MONIKA > 10-06-2005, 20:02
Ja sie nie wypowiem, tzn, nikogo osobowo nie bede upominac.
Ale niektorzy mogliby pomyslec, znim cos napisza. Temat zakladal, ze bedziemy wymieniac materialne dobra, bo tylko o tom mozemy przz wyjazdem z hostami rozmawiac. "Wyczuc" ich mozemy probowac, ale cos innego jest mail i telefon, co innego zycie pod jednym dachem.
A co do Emi. Jak zarzucalam komus, ze o hostce "oazie spokoju i super babce"na podstawie maili i tel pisal, to mnie zjechalas, a teraz jednak zaliczasz sie do "obozu materialistow". :lol:
Jeszcze raz powiem. Jedziemy do pracy. Po dwoch tygodniach otaczamy sie znajomymi i nie potrzebne nam towarzystwo hostow w czasie wolnym, takze oczekujmy od nich bycia fair, niz poza tym. Nie sadzcie, ze beda was traktowac, jako kolejne dziecko, zreszta to nie jest celem programu. -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
MONIKA > 10-06-2005, 20:05
One more thing.
Dlatego napisalam, ze lepiej byloby, zeby wypowiedzily sie osoby, ktore negocjowaly i pozniej sprawdzily to w praktyce, zeby z tematu nie zrobil sie smietnik.
Oczywiscie temat stal sie smietnikiem. :roll:
A pomyslec, ze sie 40 minut produkowalam nad konkretnym postem, ktory zniknal w gaszczu postow calkiem nie na temat. :? -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
oliwka911gt > 10-06-2005, 20:14
tak czytam i czytam ten watek i zastanawiam sie nad jednym: dlaczego tu sie wypowiadaja ludzie przed operkowaniem?? a nie w trakcie czy po??
:? :? :? -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Emm > 10-06-2005, 20:19
a wlasciwie to czemu szykujace sie do wyjazdu dziewczyny nie moga napisac, co rodziny im zaproponowaly?Przeciez tytul watku jest "co negocjowac, a czego nie chciec",a negocjuje sie chyba przez wyjazdem, nie juz jak sie stanie oko w oko z rodzina.
Poza tym mniejszy tu smietnik panuje niz na innych watkach. -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
oliwka911gt > 10-06-2005, 20:25
pilam tu do smietnika jaki tu powstal :wink: -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
Emm > 10-06-2005, 20:29
to ja chyba mam cos nie tak z glowa, bo przeczytalam specjalnie caly ten watek i musze przyznac, ze pierwszy raz caly temat jest o tym,co zostalo zapodane w tamacie-o negocjowaniu. Dygresji bylo kilka, ale szybko nastepne posty zostaly nakierowane na wlasciwy tor.
Przeczytajcie sobie caly ten watek, tu naprawde nie ma smietnika. Smietniki sa na wszystkich innych watkach, ale tu akurat jest jasno o negocjowaniu, o tym czy atmosfera czy dobra sie licza i nie ma nic wiecej na inne bzdurne, nieadekwatne tematy. -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
julbox > 27-06-2005, 18:24
[quote name="NELTILIA"]no to fajnie wam laseczki, a leci moze ktos 2 tyg pozniej ---> 8 sierpnia???[/quote]
Ja chyba. Ale jeszcze nie na 100%. Chc? mnie wcze?niej, ale chyba się nie wyrobię! Wła?nie skończyła mi się sesja... chciałabym jeszcze jakie? wakacje sobie strzelić! :lol: -
Re: co negocjowac a czego nie chciec
jadlasiebie > 06-05-2009, 17:09
Jako nowa się wypowiem, z uwagi na fakt,że byłam juz au-pair . Na co jeszcze zwracać uwagę?? Czy oboje rodziców pracuje! W zeszłym roku zgodziłam się na matkę siedzącą w domu, której miałam pomagać przy dwóch dziewczynkach- taaaa:/ okazało się,że to ja zajmowałam się dziećmi, a matka, albo spotykała się non stop z przyjaciólkami, albo latała na shoppingi , albo lezała na kanapie przez tv. A hitem było to,kiedy nie pojechała z nami na rodzinny wypad, bo:... jest zbyt zmeczona dziećmi!! Dlatego teraz nie chce już nikogo w domu, kto mi na rece patrzy i przy kim tak naprawde nawet nie mozna sie wyloozować,. Taka moja rada.