-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Gość > 19-05-2005, 20:48
Ja pamietam skosnooka Szwedke jeszcze ze szkoly z Nowym Jorku ,moze to ta sama :?: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 20-05-2005, 3:56
Skosnookich Szwedow mnostwo, bo tam sie rzucali na Koreanczykow malych. A powaznie u mnie w klasie tez byl chlopak. Jak walnal, ze jest Szwedem to z Paulina omal z krzeselek nie spadlysmy. :lol: Trzyymal z tymi wszystkimi szwedzkimi blondziami i smiesznie to wygladalo. :wink:
Szwedzi maja smieszny akcent, ale trzeba im oddac, ze po angielsku nawijaja ladnie. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 20-05-2005, 17:07
Wiadomosc z ostatniej chwili. Filipa is comming at sunday night.
Co bedzie w przyszlym tygodniu, nie wiem.
Ale wiem, ze na szczescie cepy znalazly moja nastepczynie.
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
martamaua > 20-05-2005, 17:11
To Polka ich olala? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 20-05-2005, 17:29
Wlasciwie tej sytuacji to wychdzi na to, ze oni olali Polke, bo niby sie umowili, ze moglbay przyjsc do konca wakacji. Ale musieli ostro te Filipe namawiac, bo pocztakowo im powiedziala, ze nie i ze moze pogadaja nastepnego dnia znowu. Wczoraj drugi raz gadali i sie zgodzila.
kwestia tez byla tego typu, ze jej brat jest w NYC i ona chciala miec blizej do niego, niz z Chickago.
Zobaczymy, co bedzie. Ja juz wyczaje od niej, jak jej sie podoba, zreszta bedziemy tydzien razem, to sama mi powie. Bo na razie plan jest nastapujay. Ja zostaje z nia w przyszlym tygodniu i pokazuje jej wszyskie miejsca, obowiazki itp.
Ciekawe tylko, kto w tym czasie bedzie bezdomny, a wlasciwie bezpokojowy, nio na pewno nie ja i jak tylko sprobuje mi to zaproponowac zmywam sie do Ann. Przynajmniej bede miala tydzien ponadplanowych wakacji i bede mogla sprzatac i urzadzac moj nowy room.
Juz sie nie moge doczekac tej przeprowadzki. :twisted:
I tak samo bardzo boje sie, co bedzie z nasza "znajomoscia" a Sue, czy ucierpi bardzo czy mniej. :evil: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 20-05-2005, 21:36
Ale jestem wkurwiona!!!!!!! :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
Jeszcz sie do niej nie przeprowadzilam, a ta juz mnie na maxa wkurwia. O Sue mowa. Kiedy bylam w PL kupila bilety na ten cholerny koncert. Nic mnie o zdanie nie zapytala, po prostu kupila, a potem daj mi kase. A co to prezent? Albo ja jakas nie teges jestem, zeby sobie swoje rozrywki sama planowac?
Ale ok. Poza tym, ze moj chlop zly, ze dlaczego mu nie powiedzalam, on tez by poszedl. 8O (Jak mialam powiedziec, jak ona kupila za moimi plecami, a ponoc wysprzedano wszystkie tikety zaraz pierwszego dnia!!!).
Jakby tego malo bylo, pierdlanieta Sue wymyslila, ze wyjezdzamy o siodmej rano!!! Pojebana. No sorry za slownictwo, ale mi cisnienie na maxa skoczylo.
Koncert zaczyna sie o 1pm, bo to taki calodniowy i duzo ludzi wystepuje. A brame otwieraja o 12, a godzine trzeba przeznaczyc na jazde i max druga na parkowanie. Ale nie, my jedziemy o kurwa siodmej rano. :mad:
Zajedziemy o osmej, zaparkujemy o dziewiatej i do dwunastej mamy czas na "fun". Kurwa jasne juz to widze, one musza jakies nowe dicki upolowac, a mnie to nie bawi, wiec bede miala w planie fun, ale nie wiem, czy bede w stanie nie byc wkurwiona, bo w tym momencie mnie rozsadza i gotowam nawet na ten koncert nie isc. :mad:
Rozmawialam z nia wlasnie przez telefon i mowie, ze przez ten kurwa koncert mam caly weekend spierdolony, bo nic nie zrobie dzis, bo jak, skoro o siodmej jedzeimy na koncert, wiec wstane pewnie po szostej, a potem caly dzien "we gonna have fun", i do tego nie wiedomo, kiedy gowno sie skonczy. A wiem, ze te dwie beda tam chcialy siedziec do oporu, bo maja nasrane na "having fun", tzn na poszukiwanie kolejnych fiutow do walenia sie na prawo i lewo. No coz, ale taka prawda o moich kolezankach operkach. Dla nich to jest wlasnie fun, a ja taka niereformowalna jestem i taka glupia, ze taka serio z wszystkim. (Tzn nie puszczam sie na prawo i lewo).
CHRYSTE PANIE, ZEBY TO LATO SIE SZYBKO SKONCZYLO I NIECH SUE WYJEDZIE JUZ DO DOMU, BO SIE POZABIJAMY. :mad:
To jest wlasnie jedyny minus mojej przeprowadzki. Plus dzielenie samochodu, czego sobie totalnie nie wyobrazam, bo moi znajomi jej nie trawia, a ja z nia i Suska "na fjuty chodzic nie bede". :evil:
Ciekawie sie weekend zapowiada. :mad: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
joelle > 20-05-2005, 22:43
Monia, ostro po niej pojechała?, a jakby nie patrzeć dziewczyna chciała dobrze... -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 21-05-2005, 1:01
Teraz Wam kurwa powiem nowine.
WYPROWADZAM SIE. OSTATNIA RZECZA, KTORA ROBIE JEST PISANKO DO WAS I SPADAM.
Jestem juz spakowana i mykam. I teraz mi powiedz Mlody, ze program Au Pair to kurwa wymiana kulturalna i wszycy bioracy w niej udzial maja rowno pod sufitem!!! :evil:
Przychodzi ten cep godzine temu i mowi, ze moge sie wyprowadzic. No wyobrazacie sobie?! A ja, ze ok. I poszlam. Oczywiscie wiedzili o tym od wczoraj, ale po co mi mowic wczesniej, np dzis rano.
Poszlo o to, ze moglabym pracowac u nich w przyszlym tygodniu i pomoc nowej, ale musialabym mieszkac u Ann. Ok, jeli mi zaplaca, jak live out, a jak sie o to zapytalam, zaczl cos krecic, ze nie wiedza, ile, jak, a ja, no to dziekuje, juz nie musze pracowac, a ten cep, ze wlasciwie to lepiej zebym nie niela kontaktu z nowa dziewczyna!!! :evil:
I co za opieka biura, Maura na wakacjach, zlapac nikogo nie mozna, a co gdyby Ann, ktora znam i widuje i jest rowna babka byla jakas inna rodzina (no wiecie, o co lata) i bym dopiero miala umowione, ze przychodze za tydzien?! Co bym zrobila? Gdzie bym poszla?
:roll:
Jak oni mysla, ze po tym odjezdzie ja nie powiem tej lasce, dlaczego mykam to sie grubo myla. :twisted: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 21-05-2005, 1:07
15236 -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Ally > 21-05-2005, 15:05
Ale słodko. Nie no oni mysl?, że nikt poza nimi nie ma jaki? planów itp. i nic się nie stanie jak powiedza na ostatnia chwile wszystko. Też powiedziałabym tej operce jak sprawa stoi.