-
-
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
Lelena > 11-01-2012, 1:52
Ale najlepsza jest moja babciakochana osóbka
"Jak Ty wyjedziesz to mi wyrośnie kaktus za lewym uchem" <-- ma tam takie swoje powiedzonka
A potem pisałam z jedną hostką i opisywałam swoją rodzinę, między innymi babcię i hostka na to "Iza przyjeżdżaj do nas z babcią!!!"
I babci się pozmieniało i teraz mówi "No ci szwajcarzy to w porządku! Musisz jechać" -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
ula91 > 29-01-2012, 17:20
Widzę, że to częstsze niż myślałam. Mi też wyjazd zweryfikował znajomości, zdecydowanie nie płaczę po nikim kto się ode mnie odwrócił. Bawią mnie natomiast niesamowicie ludzie, którzy pytają: Nie boisz się?! A co ze studiami?! Ale Ci zazdroszczę, też bym tak chciał/a! itd. itd... -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
marvellous > 30-01-2012, 19:10
[quote name="ula91"] Ale Ci zazdroszczę, też bym tak chciał/a! itd. itd...[/quote]
to akurat glupie bo ta sooab moze zrobic to samo co Ty , wystarczy miec troche zapalu, odwagi itdfaktycznie ludzi zawistnych jest multum! mnie natomiast niesamowicie ciagnie fakt zeby pokazac im " a widzisz! udalo mi sie i jestem tu i mam sie dobrze" po to tez miedzy innymi zalozylam bloga ;p jak wyjade i bedzie dobrze to porozsylam go wszystkim " znajomym" -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
Delilah > 02-02-2012, 1:23
też tak myślę... ale może po prostu jednym brakuje odwagi i dlatego negują to, co Ty robisz, bo chcą w ten sposób się dodatkowo nie dołować, że ktoś miał odwagę wyjechać a on/ona nie.
Znam takich ludzi, którym szczeny opadają na wieść, że ja pokonuję 1 000 km samochodem, bo z Niemiec do Polski jeżdżę. A co to takiego? Problem wsiąść w samochód i ruszyć przed siebie? Granice są przecież otwarte. Albo może chodzi o to, że jestem "babą" i teoretycznie z "babskimi" umiejętnościami moją jedyną wycieczką powinno być dom - najbliższy sklep, bo w przeciwnym razie się rozbiję. Kiedy się skupię, to na prawdę potrafię prowadzić, gorzej, kiedy się nie skupię -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
marvellous > 02-02-2012, 17:44
[quote name="Delilah"]też tak myślę... ale może po prostu jednym brakuje odwagi i dlatego negują to, co Ty robisz, bo chcą w ten sposób się dodatkowo nie dołować, że ktoś miał odwagę wyjechać a on/ona nie.
[/quote]
ta to prawda, ja widze czestwotego typu zachownanie u usob ktore kiedys wspomnialy np ze by chcialy wjechac np do USA a jak im powiem ze ja tam bede np w te wakcje jako au pair to bedzie 100 narzekan ," a bo to bedzies znianka" <ja bym tak nie mogla" itd .. trzeba umiec to rozruznic
i najwazniejsze nie dac sie przekonac, trzeba byc wiadomym swoich decyzji i umiec ich bronic i wiedziec co jest sluszne -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
marvellous > 02-02-2012, 17:47
[quote name="Delilah"]
Znam takich ludzi, którym szczeny opadają na wieść, że ja pokonuję 1 000 km samochodem, bo z Niemiec do Polski jeżdżę. A co to takiego? Problem wsiąść w samochód i ruszyć przed siebie? Granice są przecież otwarte. Albo może chodzi o to, że jestem "babą" i teoretycznie z "babskimi" umiejętnościami moją jedyną wycieczką powinno być dom - najbliższy sklep, bo w przeciwnym razie się rozbiję. Kiedy się skupię, to na prawdę potrafię prowadzić, gorzej, kiedy się nie skupię[/quote]
taaa, bo kobieta .. ona przeciez umi siedziec przy garach ewentualnie pojsc do jakiejs pracy np do skleu itp zeby sobie cos porobic, ale to wszytsko. dobrze ze sa takie kobiety ktore wyznaczaja tory i pokazuja niektorym faceta ghdzie ich miejsce -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
karolinax21 > 09-02-2012, 20:09
Hej
To ogólnie mój pierwszy post na forum, czytam je już od jakiegoś czasu i w tej chwili mogę już powiedzieć że chce zostać au pair i wyjechać do Londynu. W maju piszę maturę i w sumie nie mam zielonego pojęcia co chciałabym studiować, mam mnóstwo znajomych którzy też do końca nie wiedzą ale idą "bo tak wypada" po maturze, bo tak robi większość.
I tu jak oznajmiłam że nie idę na studia tylko wybieram się za granice i będe au pair to wielu przeżyło szok, bo inaczej nie da się tego nazwać. "Ale jak to? to rok w plecy " "nie szkoda ci czasu" "pff mało będziesz zarabiać"" itp. Może to przez zazdrość że robie to na co naprawde mam ochote a nie to co dyktuje mi schemat spoleczenstwa a im brakuje odwagi żeby się wychylić od reszty. Odniosłam wrażenie że nie idąc na JAKIEKOLWIEK studia, już nawet nie wymarzone to jestem jakimś głąbem i pewnie będe do konca życia pracować w McdonaldzieW sumie nie przejmuje się tym tylko raczej dziwie, bo bardzo prawdopodobne ze wielu z moich znajomych rowniez chcialo by gdzies wyjechac, zobaczyc swiat, spotkac nowych ludzi ale boją się to zrobić bo w naszej polskiej podswiadomosci zakodowane jest że nie idac od razu na studia lub robiąc sobie przerwe w czasie studi twoje życie z góry bedzie przegrane. Może jakbym była w 100 procentach pewna co chce studiować to oczywiscie bym to zrobiła ale tak nie jest wiec czemu mam cos robic wbrew sobie ? Niektóre decyzje trzeba podejmować dobrze a nie szybko. Ale życie to nie tylko pościg za kasą, za lepszą pracą ale też wspomnienia i niezapomniane chwile -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
young_lady_88 > 09-02-2012, 20:48
studia nie gwarantuja znalezienia pracy. -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
karolinax21 > 09-02-2012, 21:11
[quote name="young_lady_88"]studia nie gwarantuja znalezienia pracy.[/quote]
wiem, zdaję sobie z tego świetnie sprawę i to jeszcze bardziej mnie pcha za granice -
Re: Ludzka zazdrosc..PRZYJACIOLEK
Delilah > 11-02-2012, 6:01
[quote name="marvellous"]
[quote name="Delilah"]
Znam takich ludzi, którym szczeny opadają na wieść, że ja pokonuję 1 000 km samochodem, bo z Niemiec do Polski jeżdżę. A co to takiego? Problem wsiąść w samochód i ruszyć przed siebie? Granice są przecież otwarte. Albo może chodzi o to, że jestem "babą" i teoretycznie z "babskimi" umiejętnościami moją jedyną wycieczką powinno być dom - najbliższy sklep, bo w przeciwnym razie się rozbiję. Kiedy się skupię, to na prawdę potrafię prowadzić, gorzej, kiedy się nie skupię[/quote]
taaa, bo kobieta .. ona przeciez umi siedziec przy garach ewentualnie pojsc do jakiejs pracy np do skleu itp zeby sobie cos porobic, ale to wszytsko. dobrze ze sa takie kobiety ktore wyznaczaja tory i pokazuja niektorym faceta ghdzie ich miejsce[/quote]
A żebyś wiedziałahaha... powinnam teraz iść do kuchni jakiego placka z kruszonką upiec a nie się do samochodu pakować
A jeszcze mi się przypomniała taka scenka, podczas rozmowy z koleżanką w moim wieku (23 l.)
ona: co porabiasz?
ja: nic, odpoczywam po podróży.
ona: acha, a skąd wróciłaś?
ja: z Niemiec.
ona: acha, ale samolotem z Niemiec to godzinka, tak Cię to umęczyło?
ja: tym razem nie samolotem, samochodem.
ona: długa podróż?
ja: no tak z 7 - 8 godzin.
ona: a sama jechałaś?
ja: nie, z mężem.
ona: aaaa, to zmienia postać rzeczy, myślałam, że ty prowadziłaś, hahaha.
ja: no ja prowadziłam. Mój mąż nie ma prawa jazdy.
ona: :O ja bym się chyba nie odważyła.
No co tu dużo mówić... poczułam się jak Martyna Wojciechowska i jej Rajd Paryż-Dakar hahaChociaż powiem Wam szczerze, że jazda w Niemczech autostradami to bułka z masłem. Płyniesz i płyniesz i droga szybko mija, a prawdziwa gehenna zaczyna się na polskich drogach, gdzie wciąż brakuje nam autostrad i potem człowiek się tak głupio czuje, jak przed chwilą zjechał z autostrady, gdzie jechało się pomiędzy 100 a 200 km/h, i nagle trzeba zwolnić do 40 km/h bo przejeżdżasz przez wioskę i na wszystko trzeba uważać bo tu dzieciak przelatuje, tu facet na pasach, tam samochód wyjeżdża z garażu, tu koleiny, tu skrzyżowanie, tam ostry zakręt... Nie mogę się doczekać autostrad w Polsce
A wracając do tematu głupiej zazdrości, to zauważyłam wśród zazdrośników pewne cechy wspólne:
1. nieznajomość języka (nawet jednego) nawet w stopniu komunikatywnym.
2. obawa przed akceptacją, a raczej jej brakiem, ze strony native'ów.
3. brak otwartości na świat, a co za tym idzie wiara w stereotypy.
4. obawa przed nieznanym.
5. brak zdecydowania i podejmowania własnych decyzji (bo najczęściej to rodzice mówili im co mają robić) i tutaj mogłabym przytoczyć przykład jednej z moich koleżanek z liceum, która mówiła, że rodzice nigdy w życiu nie pozwoliliby jej pojechać studiować/pracować za granicą.
6. obawa przed tym "CO LUDZIE POWIEDZĄ", bo przecież studia skończyć trzeba i jak można sobie tak robić rok, czy więcej przerwy - niedopuszczalne
7. obawa przed tym, że nie będą mogli się odnaleźć za granicą i że tylko wystawią się na pośmiewisko.
8. ogólna nieśmiałość.
Chyba najgorszy przypadek to ten, w którym rodzice hamują dziecko. Rozumiem troskę i strach, że coś się może stać złego i będą żałować, że pozwolili dziecku wyjechać, ale jeśli w taki sposób chroni się swoje dziecko przed światem, to co takie dziecko będzie potrafiło? Wszystkiego będzie się bało, będzie się chować, będzie mu trudniej przełamywać bariery. Co prawda może tak być, ale nie musi, bo znam też takich, którzy się zbuntowali i postawili na swoim.
Czy mam żal do tych ludzi, że tacy są, biorąc pod uwagę wszystkie punkty? Może trochę tak, bo ja też nieśmiałą osobą jestem gdzieś tam w środku, teraz już trochę mniej niż kiedyś, ale potrafiłam się przełamać i przełamuję się nadal, mimo iż trema, nerwy zżerają staram się walczyć z nieśmiałością
Co do znajomych, którzy już o mnie nie pamiętają... kurcze, za niektórymi tęsknię. Niestety próby kontaktu i propozycje spotkań spełzają jak mokry ślimak na "ok, zdzwonimy się" i potem żadnej informacji zwrotnej, mimo, że ja dalej próbowałam się skontaktować.