-
-
Re: jezyki obce
Aupair_beginner > 16-11-2011, 19:47
Moj hiszpanski byl zerowy przed wyjazdem, ale mialam opanowane 2 inne jezyki z tej grupy. Poniewaz bylam w Sevilli tzn. Adaluzjii nie bylo ciezko szybko podlapac podstawy, poniewaz doslownie z nikim nie da sie rozmawiam po angielsku, a co dopiero w innych jezykach. Polecam ten region do nauki, chocby przynajmniej pod tym wzgledem -
Re: jezyki obce
Sake > 17-11-2011, 23:00
Angielski - od 5 klasy podstawówki, 9mcy w USA i "gadam, latam, pełen serwis"
francuski - po 5latach nauki rozumiem proste teksty i wypowiedzi, poziom wysokie A2/niskie B1
włoski - kilka razy we Włoszech, jestem w stanie pójść do sklepu i kupić bułki
hiszpański - na zasadzie kojarzenia i domyślania się, bo jest podobny do włoskiego i francuskiego (jak dla mnie)
japoński - umiem policzyć do 10 -
Re: jezyki obce
patrycjamarkowska > 18-11-2011, 23:41
angielski - 12 lat. nie mam prawie żadnych problemów.
niemiecki - 8 lat. bardzo słabe A2, może B1, ale to z przymkniętym okiem :p
szwedzki - 1,5 roku. pewne B1.
hiszpański - niepełne 3 miesiące, powolutku. -
Re: jezyki obce
lereli > 19-11-2011, 3:52
Niemiecki- 9 lat, umiem tylko powiedziec ze nie lubie tego jezyka. Troche mi szkoda zmarnowanego czasu na jego naukę, ale po prostu go nie cierpie.
Angielski- 3 lata w szkole i prawie 2 lata w Londynie, w sumie sporo umiem, ale wciąz, jak dla mnie, za mało. Plan na przyszły rok- zdac ITELS.
Fiński-marzenie od gimnazjum, znam tylko pare zwrotów i słówek. Po zdaniu egzaminu z ang mam zamiar byc au-pair w Finlandii.
Portugalski- umiem kilka zdan i słów, nauczyłam sie pracując z BrazylijczykamiJezyk ciekawy, ale mam wrazenie ze wymowa jest strasznie trudna. Raczej nie zamierzam kontynuowac jego nauki. -
Re: jezyki obce
dosiunia > 19-11-2011, 10:03
Ja mam pytanie: mój francuski jest na A1 niestety, ale staram się do niego przykładać - 3h w tyg i chce jechać do Francji w te wakacje. Dam radę? Pytam, bo wiem, że oni nie chcą zbytnio gadać po ang, a ja po fr cały czas nie dam rady, chce go poprostu się osłuchać i umocnić te podstawy które mam, wiadomo jak to jest. -
Re: jezyki obce
marvellous > 17-01-2012, 0:03
[quote name="dosiunia"]Ja mam pytanie: mój francuski jest na A1 niestety, ale staram się do niego przykładać - 3h w tyg i chce jechać do Francji w te wakacje. Dam radę? Pytam, bo wiem, że oni nie chcą zbytnio gadać po ang, a ja po fr cały czas nie dam rady, chce go poprostu się osłuchać i umocnić te podstawy które mam, wiadomo jak to jest.[/quote]
ja tez dolanczam sie do pytania, i rowniez kolejna wycieczke zamiezam odbyc do francjijesli chodzi o mnie to polece serie ksiazek super memo francuski ne pas probleme ( moze blad popelnilam w pisowni ;p) to jest podzielone na a1-a2, b1 i b2 - c1 i uczy duzo slowek, jest gramatyka i calkiem sprawnie sie wszytsko wchlania
ja rosyjski z tym szlifuje ( + kurs) i jest dobrze -
Re: jezyki obce
Piotr > 17-01-2012, 13:52
W szkole podstawowej od 4 do 6 klasy rosyjski.Czytalem pisalem mowilem no wszystko,minelo 10 lat i chcialem wrocic do tego,ta ich pisownia mnie zniechecila nie kumam.Teraz wydaje sie trudne kiedys latwo przysfajalny miekkie znaki twarde wszystko mialem opanowane 4 mialem kazdego roku wiec ok.Chcial bym wrocic do tego moze by sie przypomnialo cos i by bylo latwiej.
Angielski jakis tam nie jestem zadowolony bo tylko FC,ale caly czas do przodu.
Nowa milosc hiszpanski w 2 tygodnie nauki licze do 100 kolory podstawowe zwroty,bardzo fajny jezyk.Jezili cos sie lubi latwwiej chce sie uczyc i do glowy wchodzi.
Musze do rosjskiego wrocic angielskiego nadal sie uczyc,jak starczy wolnego czasu hiszpanskiego.Mam fielu hiszpanskich przyjaciol,rozmawiamy po angieslku
Zna ktos moze w necie fajna strone z rosyjskim byl bym wdzieczny. -
Re: jezyki obce
justa1658 > 19-01-2012, 1:24
Ja mówię płynnie po angielsku (chociaż czasem rozmawiając z np walijczykami bardzo w to wątpie), wiadomo że najprościej rozmawia się z ludźmi, którzy są z krajów nieangielskojęzycznych, ale radzę sobie z Amerykanami (dzięki, że młodzież z Ameryki decyduje się przyjeżdżać na wymiany do Polski!) i Australijczykami(ten sam powód), gorzej z ludźmi z UK, ze względu na akcent, którego czasami poprostu nie łapię albo zawieszam się rozpływając się nad jego brzmieniem, no i często młodzież używa potocznych zwrotów, a niestety nie oglądam tak dużo młodzieżowych angielskich filmów jak amerykańskich, żeby się ich nauczyć.
Od kilku lat uczę się niemieckiego (7 godzin w tygodniu ;o) także znam go na dosyć poziomie, ale niestety mam jakąś wewnętrzną blokadę i poprostu nie mam motywacji, żeby zacząć oglądać filmy albo się zacząć uczyć na poziomie nieszkolnym.
Holenderski - moja miłość, uczę się narazie od prawie pół roku, ale ze względu na duże możliwości rozwijania i chyba moje chęci bardzo szybko się go uczę i nawet już w miarę rozmawiam, wiadomo że czasem zabraknie mi słowa i dodaje po angielsku, ale staram się
Oprócz tego znam trochę podstaw fińskiego(ahh te internetowe znajomości) i włoskiego (wakacje wiele razy - moja mama uwielbiam ten kraj - więc siłą rzeczy coś tam się nauczyłam).
Bardzo chcę się nauczyć hiszpańskiego i chociaż podstaw francuskiego (bo wątpie że na coś więcej mnie stać w tym kierunku) -
Re: jezyki obce
malwka22 > 27-02-2012, 14:08
Hej, Mam na imię Malwina i zastanawiam się na wyjazdem do kraju anglojęzycznego w celu nauki tego języka, mój poziom uważam za podstawowy. Mam pytanie do osób , które są już na takim wyjeździe lub były, czy nauczyłyście się języka angielskiego w dobrym stopniu?tzn. mówicie komunikatywnie bez zastanawiania, na jakim poziomie znacie język po takim wyjeździe? proszę o wypowiedzi...pozdrawiam -
Re: jezyki obce
owieczka dolly > 27-02-2012, 15:13
Ja jestem w UK pol roku. Wyjechalam z poziomem mozna rzec komunikatywnym. Angielski mialam tylko w liceum, podstawowo - 9 lat przed wyjazdem. Ale po licencjacie bylam 5 miesiecy w USA i 2 lata na islandi (ale tam kontakt byl taki dosc sporadyczny z jezykiem). Wiec bez szalu -zwlaszcza jesli chodzi o gramtyke i szerszy zasob slownictwa.
Mimo i tak duzo osob mowi ze mowie calkiem dobrze.
Po pol roku nie widze jednak zadnego progresu.
Fakt - nie ucze sie sama. Nie chodze do szkoly. Na poczatku chodzilam przez 2 mieisiace do collegu (gdzie o dziwo trafilam na najwyzszy poziom) ale zminilam miasto. Zreszta dla mnie 3 h w tyg to za malo. W nowym miescie szkoly sa duuuzo drozsze. Wiec nie chodze.
Z 1 rodzina wlasciwie nie gadalam, z druga troche wiecej..ale tez nie jakos duzo. Wiec jezyk mi sie specjalnie nie poprawia. Samozaparcia mi na wlasna nauke brak..zwlaszcza ze mam b. zimno w pokoju i jak w nim siedze to tylko leze optulona koldrami i kocami.
Nativow ciezko poznac. A tylko w kontakcie z nimi sie tak naprawde uczysz.
Wyjazd przyniesie korzysci dla osob ktore albo maja jezyk na dobrym poziomie badz b. dobrym i chca go doszlifowac, osluchac sie.
Albo dla kogos kto sam potrafi sie zmobilizowac i uczyc pare h dziennie..a to mozna zrobic i w polsce.
Ja teraz troche zaluje ze nie pojechalam do kraju niemieckojezycznego - bo tego jezyka uczylam sie kilaknascie lat i byl juz na okreslonym poziomie. Wiec bym go odkurzyla i doszlifowala.