-
-
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 25-08-2009, 13:09
I to i to
Tym powiedziałam, że wyjeżdżam w delegację
A ofetrę dostałam z Seattle - bardzo fajni ludzie - bardzo dobre warunki mieszkaniowe
Oboje pracują w departamencie obrony
W listopadzie chcą wyjechać na 3 tyg do Meksyku, dlatego pytali, czy mogłabym przyjechać w październiku
Ogólnie dużo podrużują
Miałabym 4 mile do uniwerku
Cholernie mi się podobająmamy obdagać przez telefon
A tamci z PA rozbroili mnie -uwielbiam wyścigi samochodowe - przyslali mi zdjęcia chłopców w samochodzikach i napisali, że oni są już gotowi- kiedy ja będę prawie się poryczałam ze wruszenia
Gdyby nie ten Meksyk... -
Re: Coś trzeba zmienić :)
ell > 25-08-2009, 14:31
o! to świetnie! a ile mają dzieci i w jakim wieku? no i Meksyk...
Hehe... dzieci w samochodzikach... urocze :wink: Amerykanie lubią takie tanie, sentymentalne chwyty - nie daj się! :lol: -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 25-08-2009, 15:05
młodsze dziecko, którym ja miałabym się zajmować ma 2 latka i jest adoptowane z Rosji. Starszy chłopiec ma 9 lat. Ale on cały dziń jest w szkole, potem ma zajęcia pozalekcyjne aż do wieczora.
Zdjęć jeszcze nie widziałam, ale umówiłam się na wieczór na telefon
Mnie jest bardzo łatwo chwycić za serducho...
Nie czuję się komfortowo trzymając ich na dystans przez tydzień, ale cóż c`est la vie!
Zawsze ktoś kogoś robi w konia: albo my robimy, albo jesteśmy robieni : ja wolę być na wierzchu
napiszę wieczorem co wyszło z rozmowy -
Re: Coś trzeba zmienić :)
ell > 25-08-2009, 15:35
Napisz koniecznie. W USA jest mnóóóóóstwo rodzin z adoptowanymi dziećmi z zagranicy (ja sama miałam dzieciaka z Puerto Rico), bo u nich to łatwiejsze i szybsze niż adopcja małego Amerykanina. Tam gdzie mieszkałam pełno było białych małżeństw z chińskimi dziećmi (głównie dziewczynkami, bo je najłatwiej "dostać"). -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 25-08-2009, 15:37
Teraz mam strasznego stresa, bo chciałabym dobrze wypaść na tej rozmowie, a ja nie mówię płynnie...
Wiem, że oni się tego spodziewają, ale wiecie, jak jest... -
Re: Coś trzeba zmienić :)
karolinaaa > 25-08-2009, 16:11
HelooołOla, ja przed chwilą miałam interview przez telefon i poza tym, że co drugie pytanie mówiłam :"Could you repeat?"....to wszystko ok haha ja w ogóle nie umiem tego angielskiego. Się wybieram z motyką na księżyc... Ja nie wyobrażam sobie, jak będę rozmawiała z rodziną a Ty się martwisz... -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 25-08-2009, 16:35
Mam stresa bo zależy mi na tej rodzince,a rzeczy na których mi zależy rzadko wydają się być łatwe do zrealizowania...
Nie mam innego wyjścia jak odebrać od nich telefon i dukać co tam sobie pomyślę...
Gdyby cholera wyrazili chęć wymiany choćby kilku maili, ale oni nieeee - tylko gadać, gadać, gadać!!!
Kij im w oko! odrzucą mnie to odrzucą!
Jak Ci poszlo interview? przygotowałaś się? -
Re: Coś trzeba zmienić :)
karolinka > 25-08-2009, 17:51
ja tez jak rozmawialam z rodzinami z Anglii, bylam tak zestresowana, ze sie trzeslam, telepalo mna jak by mi zimno bylo..cos tam mowilam, a na poczatku rozmowy, prosilam zeby mowili troszke wolnej, bo chce ich dobrze zrozumiec -
Re: Coś trzeba zmienić :)
aaleeksaandraa > 25-08-2009, 18:03
Great to hear back from you! I will plan to call you in about two and a half or three hours. It will be 10:30 am our time, and I think 7:30 pm your time.
Then we would like to have a second call with you tomorrow at about the same time. The first call will just be to establish contact (even though we have already done it by email!) and the second call will be to discuss any questions either of us still have. So I hope you are ready to talk with me soon! Today I will call you myself and tomorrow, both David and I will be on the call.
Teraz to mnie rozwaliła 8O !!
Nie dość, że dziś jeden, to jutro drugi! Ja sobie relanium chyba wezmę ! -
Re: Coś trzeba zmienić :)
monita > 25-08-2009, 18:51
wow ale to wszystko zaplanowali...może to i lepiej ja miałam kiedyś telefon niespodziankę...nawet nie wiedziałam, że mam matching:] Powodzenia Ola!!!