• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Marlena-historia prawdziwa

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Marlena-historia prawdziwa
       
  • Marlena-historia prawdziwa
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    justineee > 08-08-2009, 0:49

    Dominikan@ przypomnialas mi sytuacje z mojego operkowania. Rodzice mieli restauracje i siedzieli w niej prawie cale dnie, a ja z dziecmi w mieszkaniu oddalonym o jakies 15 min. Na samym poczatku mojego pobytu dziewczynka dostala doslownie furii :? zaczela plakac, krzyczec, lamentowac i wszystko co najgorsze, ze chce isc do mamy. Jej mlodszy brat ( 3 letni) jak zobaczyl co ona wyprawia tez zaczal lamentowac.Ja jej tlumacze ze nie mozemy, musimy zostac w domu itp a ona leciala do drzwi i chciala wyjsc sama, wiec musialam trzymac te drzwi, nie mozna bylo ich zamykac od srodka ( mialy taka dziwna klamke i sie nie dalo ) calosc trwala minimum PÓŁ GODZINY! Myslalam ze wyrzuce te dzieci przez okno :twisted: naszczescie hostka wrocila do domu i opanowala sytuacje, pogadala z nimi i ku mojemu zdziwieniu nastepnego dnia to samo....... jej mlodszy brat sie dolaczyl i mialam ladne przedstawienie.

    Zapomnialam dodac ze oni co roku w wakacje wynajmuja restauracje na sezon letni i wynajmuja mieszkanie na ten okres. Wtedy dzieci zostaja same z au pair i dziewczyna robi takie sceny co roku.... ale oczywiscie po co uprzedzac au pair wczesniej, zeby sie ewentualnie przygotowala i wiedziala co ja czeka? Wy tez mialyscie cos podobnego, czy tylko ja mam szczescie do takich dzieci
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    Yoanna > 08-08-2009, 3:28

    ja mialam 4 diablow ale cale szczescie odeszlam od nich..
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    justineee > 08-08-2009, 14:12

    Ja zajmowałam się 3, tez odeszłam. Znalazłam sobie w miedzyczasie rodzine z 4 dzieci, ale na sczescie szybko zrezygnowalam z nich :
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamysia > 10-08-2009, 10:34

    .
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    marlenao > 10-08-2009, 17:59

    ja dzis z rana juz mialam przerabany dzien. najpierw zaspalan, o 7 mialam byc juz na gorze a budzilam sie o 7;03!! hostka przyszla to ja juz bylam ubrana , a ona mi oznajmila ze dzis pracuje w domu ;/ i hate this! no to super... no i dzieciaki zjadly sniadanie i mialy isc do lazienki umyc zeby i uczesac wlosy... zaczely sie tak klocic ze ja nie wiedzialam , co robic. ani nie moglam krzyknac ani nic... wiec hostka przybiegla, nawrzeszczala na nie, maja zakaz ogladania tv do konca tyg, wiec mala sie rozbeczala i zostala w swoim pokoju. przed 9 mialam wyjechac na camp z nimi no to mala powiedziala ze nigdzie nei jedzie;/ no wiec hostka mi pomogla , przekonala ja i wkonuc jakos pojechalysmy. na szczescie pracuje dzis do 15 tylko, bo oni jada do szpitala do kogos tam . ufff... mysle zeby pogadac z hostka i wiecie troche ja nastraszyc ze mysle zeby zmienic rodzine, ze nie wiem czy dam rade z nimi jak one sie mnie nie bede sluchac...niekiedy musze powtarzac do mlodszej po 5 razy ;/ moze wtedy ona bedzie miala na nie jakis wplyw, bo ja juz nei moge...hostka zwala to na hormowy 8 i 10 lat.. no moze ma trloche racji ale bez przesady :/ jedyne co mnie trzyma tutaj to moi znajomi, ktorych poznalam z okolicy, wczorajszy weekend byl po prostu boski! zreszta caly weekend byl fajny...w ciagu tyg sie mecze z dziecmi ,a w wekend szaleje.. czy wy tez tak macie ?
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamildzianka > 10-08-2009, 18:12

    Marlena, nie przejmuj sie. Mysle, ze musisz byc bardziej stanowcza.

    Ja tez mialam 8 i 10-letnie dziewczynki. Ta osmiolatka byla porabana! Ale dalam rade przez rok.

    Jak sie kloca, to lekko podnies glos i powiedz powaznie, groznie "Hey, stop it! Right now! You have one minute to finish brushing and let's go. I'm not kidding!" Nie mozesz siedziec z zalozonymi rekoma jak ciotka-klotka i czekac, az przestana, bo one NIE PRZESTANA. Musisz dac sygnal ostrzegawczy: upomniec raz, a potem zagrozic, ze jesli sie nie uspokoja, to bedzie kara. Krzyczec ani bic nie wolno, ale kategorycznie powiedziec JAK NAJBARDZIEJ. Patrz, jak hostka zareagowala - zabronila tv i juz.

    No tak, dziecko chce cie ukarac przez zostanie w domu. Powiedz jej, ze owszem, moze zostac, ale bedzie sie nudzic z toba, zamiast bawic sie z rowiesnikami - co w takim razie woli? Dziecko ma swietna wyobraznie i zaraz zobaczy, ze lepiej jednak jest jechac na camp.

    Wiesz, ale czy ty probujesz je uspokajac? Mowisz cos do nich? Podnosisz glos? Starasz sie pomoc dzieciom, hostce rozwiazac problem, czy czekasz, az hostka przyjdzie i dzieci opierdoli? Daj sobie jeszcze troche czasu i postaraj sie byc kategoryczna, wiem, ze niezrecznie jest opierdalac cudze dziecko, ale czasami trzeba.

    Nie szantazuj rodzinke swoim odejsciem, bo mozesz sie przekonac, ze tego samego dnia wystawia ci walizki za drzwi. Szantaz nie poplaca. Podejdz do problemu z drugiej strony.
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamildzianka > 10-08-2009, 18:20

    [quote name="marlenao"]moze wtedy ona bedzie miala na nie jakis wplyw, bo ja juz nei moge[/quote]



    W oczach dzieci jestes bezbronna, bo do kazdego incydentu szukasz pomocy hostki - a to sie kloca, a to nie chce wyjsc z domu, a to nie slucha. Hostka nie bedzie wiecznie kolo ciebie, zeby ci pomoc i wzbudzic szacunek u dzieci. Wiem, ze moze jestem czepialska i nie chce cie urazic, ale dzieci sa madre i widza, ze nie krzykniesz, nie powiesz groznie, tylko ukazujesz, ze hostka w domu rzadzi. No to jak maja cie sluchac? Widza, ze nie masz wladzy nad nimi, one cie testuja. Wiedza, ze matka ma wladze nad nimi i nad toba. Wystarczy raz krzyknac, nie boj sie tego, nie mowie, zeby sie drzec, ale ostro powiedziec, nawet nieprzyjemnie "I SAID - NOW! Stop whining!".

    Wiem, ze poczatki sa trudne i nie wiesz, jak sie zachowac, ale nie pierdol sie, dziewczyno, przeciez nie bedziesz powodu jakiejs durnej osmiolatki rezygnowac z NYC!
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    marlenao > 10-08-2009, 18:34

    nie moge tak robic. wczoraj hostka przyszla i powiedzizala, ze nie moge podnoscic glosu, ja juz tak robilam mowilam do nich takim glosem wyzszym ze maja przestac czy cos, hostka powiedziala, ze mam tak nie robi, ze mam miec mily glos, PROSIC je zeby cos zrobily itp. i tu jest ten problem. a moj glos jest bardzo donosny i teraz musze sie pilnowac i uwazac zeby nie powiedziec czegos "zlym glosem"
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    kamildzianka > 10-08-2009, 18:40

    O kurde! :/ No to baba jest posrana. PROSIC dzieci?!

    "Prosze cie, zachowuj sie!"

    "Prosze cie, nie kloc sie!"

    OMG!

    A sama krzyczy na dzieci! No to jakas hipokrytka - ona moze drzec jape, ale ty nie. Dzieci inaczej nie sluchaja, niz jesli sie na nie krzyknie, no to... co ty masz robic? Przekupywac je? Prosic, az ci na glowe wejda?!

    Cofam wszystko, co powiedzialam, wez pogadaj z matka, powiedz, ze do nich dotrzec nie mozna inaczej niz krzykiem. Wychowala sobie male manipulantki, Boze, skad ja to znam... :/

    Te bachory nie beda zadnej obcej osoby sluchac, bo tylko rodzice maja prawo podniesc glos. No to jak te bachory maja miec szacunek do obcych, skoro obcy moze gowno zrobic, a dziecko sie bedzie smialo na glos?!

    OMG... Az sie wkurwilam!
  • Re: Marlena-historia prawdziwa

    cailet > 10-08-2009, 22:03

    Kurcze, marlena, to niefajnie masz... No bo ja rozumiem, że ona może żądać od ciebie, żebyś nie przesadzała - gdybyś oczywiście przesadzała, czego nie podejrzewam - ale musisz mieć jakieś narzędzia, żeby na dzieci wpływać. Dla każdego rozsądnego człowieka logicznym jest chyba, że będąc z dzieckiem jakieś 8 godzin dziennie, nie da się uniknąć tego, że i my musimy mieć wpływ na wychowanie dziecka. No bo co? Jak inaczej pracować z dzieckiem, jak wymagać od niego czegokolwiek, jeśli nie mamy u dziecka autorytetu. A to, co twoja hostka robi, to moim zdaniem jest właśnie pozbawianie cię autorytetu. Tym bardziej, że ona najwyraźniej też nie zna innyc metod, które by skutkowały na jej własne dzieci poza krzykiem, a tobie zabrania podnieść głosu.

    Może po prostu porozmawiaj z nią o metodach wychowawczych, jakich możesz używać. Czy możesz np. dać dzieciom karę? Bo jeśli z każdym duperelem masz konsultować się z hostką, to to się chyba z celem mija, bo taka sytuacja daje dzieciom sygnał, że ty nic nie możesz, nie masz władzy. I jak długo w sumie można co wieczór dreptać do hostki i spowiadać dzieci z wszystkich rzeczy, jakie w ciągu dnia zrobiły nie tak. Tym bardziej, że z tego co zrozumiałam, to twoja hostka, kiedy przyszła do dziewczynek, to nie powiedziała : "Słuchajcie się marleny" tylko sama postawiła się w roli sędziego sporu.
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia