• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • Historie życiowe
       
    • Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D
       
  • Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    Yoanna > 03-09-2009, 22:28

    [quote name="asiafrugo"]Yo, nie wiesz ze hosci i ryby glosu nie maja? ;-)

    [/quote]



    tez prawda. a jak sie taki host odzywa to sie go wysyla do dubaju :lol:
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    Agata89 > 03-09-2009, 23:20

    [quote name="Yoanna"]
    [quote name="asiafrugo"]Yo, nie wiesz ze hosci i ryby glosu nie maja? ;-)

    [/quote]



    tez prawda. a jak sie taki host odzywa to sie go wysyla do dubaju :lol:[/quote]



    może nie jestem wtajemniczona, ale dlaczego akurat do Dubaju? :roll:
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    shante > 03-09-2009, 23:26

    Dziękuję Wam bardzo Wiecie, jeszcze jestem z Asią, więc czuję się pewniej, zobaczymy jak sobie będę radzić, gdy odejdzie i będę zdana na siebie, ale jestem dobrej myśli. Jak coś, to z pewnością będę tu wylewać swoje żale, choć mam nadzieję, że nie będę musiała



    Dziś Asia pokazała mi centrum Edgware, spotkałam się z Carmen (carmenegilda z forum, raz się udzieliła xD), pochodziłyśmy po sklepach, objadałyśmy się trzema paczkami Kinder Bueno za 1 funt i robiłyśmy zdjęcia na stacji :lol: Było bosko, nie mogę się doczekać następnych dni. Rachel (11letnia) zrobiła mi dziś paznokcie i pomalowała je na kolor różowy Jednak od jutra rodzice wyjeżdżają, więc zostaniemy z dziećmi same, ale nie jestem przerażona, raczej optymistycznie nastawiona, zobaczymy jak będzie w weekend



    Ech, nie wiem, co pisać. Mam głowę pełną myśli, jak najbardziej pozytywnych, ale przez to jestem rozkojarzona i zaczynam gadać bez sensu, więc już zamilknę.



    Dziękuję za wsparcie, kochani
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    shante > 24-09-2009, 13:00

    Co to się porobiło... Aż sama nie mogę w to uwierzyć. Nie udzielałam się ostatnimi czasy na forum, bo totalnie nie miałam na to czasu ani ochoty. Od kilku dni chodziła za mną chęć zmiany rodziny. Tak, wiem, zapowiadało się cudownie, a wyszła z tego kompletna klapa. Pominę fakt, że naprawdę było sporo sprzątania, ale to nie było takim problemem, bo przynajmniej czas mi szybko leciał. Ale hostka... okazała się tak fałszywą, zakłamaną, niewdzięczną i skąpą babą, że miałam dosyć. Ciągle się czepiała, że czegoś tam nie zrobiłam, wiecznie coś jej nie pasowało. W dodatku odkryłam, że szuka za moimi plecami nowej au pair. Mi też przychodziło na myśl poszukanie kogoś nowego, ale jak zobaczyłam jej profil na AuPair World, to natychmiast zabrałam się za szukanie nowej host family. Atmosfera między mną a hostką robiła się coraz bardziej napięta, ja albo wychodziłam na całe dnie z domu, albo zamykałam się w pokoju i nią nie rozmawiałam. Dnia wczorajszego nastąpił przełom...



    Skończyłam pracę o 12 i jak najszybciej się dało - wyszłam z domu. Umówiona byłam na spotkanie z potencjalną nową rodziną, która mieszkała na południu Londynu (a ja na północy) i droga do nich metrem + busem zajęła mi dwie godziny. Dojechałam do nich, ujrzałam ich ogromny dom (parter + dwa piętra), trzy drogie samochody i to wnętrze... Piękne, ale obce dla mnie. Ja całe życie wychowywałam się w skromnych warunkach, nie klepaliśmy biedy, ale też nie byliśmy mega bogaci. Dla mnie byłoby to za dużo. Co z tego, że miałabym własny duży pokój, własną łazienkę, piękne wnętrza i 100-120 funtów tygodniowo za ok 30h pracy tygodniowo. To nie było miejsce dla mnie. Zaczynałam się zastanawiać, czy bycie au pair jest w ogóle dla mnie. Przez ostatni rok mieszkałam właściwie sama i to w dodatku w mieszkaniu. I polubiłam takie życie. W przytulnym miejscu, moim WŁASNYM. A będąc au pair ma się to poczucie, że mimo, iż jest to nasz kąt, nasz pokój, to tak czy siak ciągle znajdujemy się w miejscu pracy. Ale wracając do tej nowej rodziny - Sabina (au pair) mówiła mi, że są bardzo za mną i najprawdopodobniej mnie wybiorą (mieli kilka kandydatek). Umówiłyśmy się, że zadzwonią po 19.30, gdy miałam skończyć pracę tamtych z Edgware. W drodze powrotnej zadzwoniła do mnie hostka, Katie, i przyjaznym głosem powiedziała, że ma problem i kiedy wrócę do domu - umówiłyśmy się, że za półtorej/dwie godziny będę. Wróciłam do domu, przywitałam się z dziećmi, a Katie w grobową miną kazała mi wejść do salonu, bo musimy poważnie porozmawiać. Pomyślałam wtedy ze strachem, że pewnie odkryła, iż szukam nowej rodziny. A ona do mnie z tekstem w stylu: 'Mam już tego dosyć, nie dość, że jestem niezadowolona z Twojej pracy, Ty też się nie cieszysz z tego, że tu jesteś, to jeszcze dzisiaj zniknęło z mojego portfela 100 funtów. Nie chcę słyszeć żadnych wyjaśnień, dzwoniłam do agencji AuPair World i poradzili mi zgłosić to na policję, ale tego nie zrobię, bo jesteś miłą dziewczyną, ale nie mam zamiaru znosić tego dłużej.' Byłam w tak ciężkim szoku, że nie wiedziałam, co powiedzieć. Spodziewałabym się wielu sytuacji, ale nie czegoś takiego... Zaczęłam tłumaczyć, że to nie ja, że nawet nie wiem, gdzie trzyma pieniądze oraz że żałuję, iż nie mają kamer zamontowanych, bo by zobaczyli, że niczego nie ukradłam... Ale ona dalej swoje i zapytała, czy mam jakichś znajomych, u których mogłabym się zatrzymać i kazała się pakować, bo nie zostanę u nich dłużej. Nie da się opisać tego, jak się czułam. Byłam zszokowana, zrozpaczona z poczucia bezsilności i tak niesprawiedliwego potraktowania. Poszłam do swojego pokoju, zadzwoniłam prędko do koleżanki, która mieszka niedaleko (wynajmuje pokój, więc bez problemu mogę u niej nocować). Potem zadzwoniłam na Skype do rodziców i w trakcie pakowania im wszystko opowiedziałam. Tata oczywiście jak to usłyszał, to myślałam, że przyjdzie tu po mnie i tej babie tak nabluzga, że więcej by nosa nie zadzierała. A ona jeszcze bezczelnie przyszła do mojego pokoju i jak gdyby nigdy nic zapytała: 'Are you all right?', a ja taka wściekła i jej wrzasnęłam: 'NO, I'M NOT ALL RIGHT!' i ona mi jeszcze śmiała powiedzieć, żebym na nią nie krzyczała! Coś jej odburknęłam i odwróciłam się plecami, a tata jeszcze jej coś krzyknął po polsku, ale po tonie głosu mogła się domyślić, ze nic miłego jej nie powiedział. Potem 'przez przypadek' Katie odłączyła Internet i nie mogłam nawet nic powiedzieć rodzicom, bo na tel nie mam kasy... A zanim Asia przyjechała, zanim z nimi porozmawiała (bo to ich była au pair), zanim dojechałyśmy busem do jej domu, to minęła godzina albo półtorej. Rodzice jak mnie znowu ujrzeli, to odetchnęli z ulgą, bo wyobrażam sobie, jak się martwili, gdy tak nagle zniknęłam bez słowa...



    Teraz siedzę w pokoju Asi, ona poszła do pracy, a ja myślę, co dalej... Z jednej strony najchętniej bym wróciła do Polski do domu, ale z drugiej... Marzyłam o tym wyjeździe. Marzyłam o jakiejś pracy, o studiach za rok. W Polsce na gwałt musiałabym szukać wolnych miejsc w szkołach, a nawet nie wiem, gdzie i na jaki kierunek miałabym iść. Nie chcę się zmuszać do tego. Wiem, że au pair również nie chcę być. To nie dla mnie. Poza tym mam uraz i nie chcę pracować dla leniwych matek, które zamiast zajmować się domem i dziećmi, to chodzą sobie na zakupy, do sklepów, a potem wielce narzekają, że mają problemy z kręgosłupem. Dlatego będę próbować znaleźć normalną pracę... tylko nie mam pojęcia, gdzie. Wszędzie wymagają doświadczenia, a ja większość dotychczasowego życia poświęciłam szkole i nauce. Boję się, ale nie chcę rezygnować. Chcę próbować, przynajmniej jeszcze jakiś czas...



    I mogę zostać nazwana rasistką, ale od wczoraj mówię NIE dla wszystkich Żydów. Mimo, że ich tak broniłam przed wyjazdem. Nigdy więcej nie chcę mieć do czynienia z Żydami. Nigdy.



    Proszę, trzymajcie kciuki, żeby mi się udało jakoś znaleźć coś normalnego. Jestem tak zagubiona, że sama nie wiem już, czego się spodziewać od życia. Strasznie się zawiodłam. Jedyne, co mnie tu cieszy to Londyn.
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    cailet > 24-09-2009, 14:57

    shante ----> aż mnie zatkało jak to czytałam !!! O co tym ludziom chodzi do cholery !!! I czemu dobrym, pożądnym ludziom, trafiają się takie szuje na drodze?!?!?!

    Nie ważne. Jesteś bezpieczna, masz gdzie spać, ktoś ci pomaga, to dobrze. A co do reszty... Jesteś w UK, w Londynie. Nawet gdybyś nie chciała już dłużej być au-pair, to i tak możesz tam zostać, poszukać czegoś innego. Może akurat się coś interesującego trafi



    Trzymam kciuki bardzo bardzo mocno i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii. Jestem pewna, że tak czy inaczej, wszystko się ułoży
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    ell > 24-09-2009, 14:59

    [quote name="shante"] 'Mam już tego dosyć, nie dość, że jestem niezadowolona z Twojej pracy, Ty też się nie cieszysz z tego, że tu jesteś, to jeszcze dzisiaj zniknęło z mojego portfela 100 funtów. Nie chcę słyszeć żadnych wyjaśnień, dzwoniłam do agencji AuPair World i poradzili mi zgłosić to na policję, ale tego nie zrobię, bo jesteś miłą dziewczyną, ale nie mam zamiaru znosić tego dłużej.' [/quote]

    8O Ale kobieta! I jeszcze zbyt tchórzliwa, aby Ci powiedzieć, że im nie pasujesz tylko szukała jakiś głupich pretekstów! Za takie bezpodstawne oskarżenia można trafić do sądu. Bardzo Ci współczuję, że trafiłaś na takich złych, nieuczciwych ludzi. Mam nadzieję, że ułoży ci się jednak. 3maj się tam!
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    karolinka > 24-09-2009, 15:12

    ozesz ty..szok..dziwni ludzie..oskarza Cie o kradziez..;/ wredna babka..;/ trzymaj sie tam dzielnie..

    a ja sie jakos wybieram na poczatku pazdizernika do UK..takze mam teraz troche stracha..;D
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    ila > 24-09-2009, 16:21

    O matko, szok!!! A zapowiadali się tacy mili. Jejku, bardzo Ci współczuję kochana, tak bardzo byłaś szczęśliwa a tu nagle taki numer. A z tą kasą to paskudny numer Ci hostka wykręciła. Nie poddawaj się <przytul>.
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    kamildzianka > 24-09-2009, 18:21

    O ja piernicze! Straszne to, straszne! Az nie moge uwierzyc w te cala historie!

    Ale sie wkurwilam! :evil:
  • Re: Zaciesz wszechczasów, czyli Shante&Big Ben znowu razem ;D

    Yoanna > 24-09-2009, 19:53

    nie no, czemu wiekszosc dziewczyn co wyjechalo w ostatnich miesiacach trafilo na nienormalne rodzinki? nie wiem czy zdecydowalabym sie na kolejny wyjazd jako au pair bo rodzinom jakos ostatnio odbilo..



    dobrze ze masz gdzie mieszkac, prace jakas na pewno znajdziesz. teraz studenci wracaja do domu wiec moze bedzie wiecej ogloszen niz latem..
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia