• Options
  • Logowanie
     
  • Rejestracja
     
  • Desktop Style
     

Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

  • Index  

    • forumAuPair.pl - Świat Operek
       
    • Ogólnie o programie Au Pair
       
    • O wszystkim związanym z programem Au Pair
       
    • Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
       
  • Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    pati_california > 27-10-2005, 22:10

    najlepszy sposob na homesick.. jestem tutaj 2 miesiace a mieszkam wlasnie w 4 domu..

    i nie przetsaje na nim..



    dziwnie, bo nigdy nie bylam zwiazana mocno z domem a potrafi mi zakrecic sie lza w oku jak dostane maile ze zdjeciami i milymi slowami, ale jest ok



    swoj homesicj mialam w pierwszym tyg pobytu u rodziny a teraz mam juz spokoj..
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Katarzyna. > 25-09-2007, 1:38

    Ja to mam kryzys co dwa (jak nie czesciej) tygodnie. Rodzina mnie dobija.

    Jak to jest z Wami? Czy pomagacie hostom w weekendy (smieci, zmywarka itd.), czy macie poprostu free? i nie zawracacie sobie glowy, bo anyway, hosci moga to zrobic.

    Dzisiaj na przyklad byla awantura o to, ze nie podnioslam zabawki z podlogi ( nawet powiedzieli, w ktory dzien...) ktorej, notabene, nie zauwazylam.

    Jestem tu rowno dwa miesiace, ale host mnie dobija (pomijajac fakt, ze jest niepelnosprawny, prawie nie moze chodzic). Pomagam, staram sie, ale weekend to weekend. Co nie :?:

    Doradzcie Dziewuchy (i nie tylko).
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Grizzly > 25-09-2007, 17:18

    Wiesz to zalezy od tego wlasnie jakie masz stosunki z hostami. Ja z moimi zyje jak w rodzinie, z hostem co prawda mam mniejszy kontakt bo go bardzo czesto w domu nie ma, ale z hostka jest super.

    I jak w rodzinie tak samo tutaj, mimo ze nie pracuje w weekendy to sie nie odcinam calkiem, kiedy zbudze sie wczesniej niz hosci daje dzieciom sniadanie, ale z nimi nie siedze, naczynia myje raz dziennie np. I wcale, ale to wcale mi to nie przeszkadza



    Ale to ze Ci wypominaja niepodniesienei zabawki to przesada 8O napisz cos wiecej na ten temat..
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Ninka Jones > 25-09-2007, 17:38

    Kasiu wiem co to znaczy. Byłam summer aupair i strasznie mnie to wkur.wiało że ho?ci nie szanowali mojego czasu wolnego. przychodziłam z miasta i góra garów, jak nie cała kuchnia. wyjechałam na weekend do Londynu, wracam a tam taka góra prasowania że ledwo do pokoju weszłam (bo deska stała pod moimi drzwiami). To jest straszne! czułam się jak służ?ca. że ta pinda nie mogła nic zrobić! żałosne poprostu!
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Gość > 25-09-2007, 17:44

    Kasia (bo zgaduje, ze tak masz na imie) - to jest tak jak mowi Grizzly. Ja z moimi pierwszymi bylam jak z rodzina, wiec nawet teraz jak po dlugim czasie od kiedy skonczylam operkowanie u nich, jestem z wizyta (a zdarza sie, choc to inny kraj ), to tez cos zrobie jak widze, ze trzeba Ale moi drudzy, ktorzy traktowali mnie jak pracownika, to juz mnie w weekend w ogole nie obchodzili.



    Z tego co piszesz jednak to Twoim daleko do uczucia "rodziny"...
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    asiafrugo > 25-09-2007, 18:36

    Ja mam tak samo jak Grizzly - pomimo ze weekend to wyrzuce smieci (jak np widze ze host jest sam z 2 maluchow) albo umyje kuchnie....chociaz fakt czasami jak np wychodzilam na caly dzien wracalam a tam kupa smieci ze sie zabic o nie mozna bylo...ale nie wyrzucili....(co by zajelo moze hmmm 3 minuty? moze 2?) ale czym mnie zaskoczyli moj ostatni weekend tutaj wchodze w poniedzialek do kuchni z zamiarem przedostania sie do kubla ze smieciami zeby go oproznic a tam ? pusto !! 1 raz od 3 mcy oni wyrzucili smieci !!

    ale zgadzam sie z Emi - jak hosci daja z siebie cos wiecej jak czuc ta domowa atmosfere warto cos zrobic extra - ale jesli hosci ograniczaja sie tylko do, jakby to nazwac - 'sluzbowych stosunkow' to nie warto....
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Katarzyna. > 25-09-2007, 22:05

    Coz, musze powiedziec, ze mialam rozmowe z Hostowa, bo sama o ta rozmowe poprosilam.

    Musialam przeprosic Hosta ( preprosilam, ale, jak slowo daje, nie wiem za co).

    Ogolnie to czuje sie tu jak pracownik. Nie siedze z nimi, nie jem obiadow ( oni jedza o polnocy, bo gdy poloza mala spac, to pracuja), nie ogladam z nimi telewizji, itp.

    Powiedzialam OK, Hostowa caly dzien w pracy, to niech pobedzie z mala przez te dwie godziny (18-20:30). Niech sie wyzyja. Ale tak prawde mowiac, to widze moich hostow maksymalnie przez dwie, moze poltora godziny dziennie.

    W Stanach bylo zuuupelnie inaczej. Wspolne obiady, wycieczki, spacery. Tutaj na poczatku mi powiedzieli, ze nie obchodzi ich, co robie w wolnym czasie.

    Wiecie, w sobote czlowiek sie cieszy, ze w koncu nie musi przez jeden dzien robic czegos, co ma przez piec dni w tygodniu.

    Jeszcze szesc miesiecy, i 26 dni.
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Ninka Jones > 25-09-2007, 22:44

    Bidulka...

    wiem Kochana przez co przechodzisz.

    a nie możesz znaleźć innej rodziny?
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Katarzyna. > 26-09-2007, 0:27

    Kurczaki, moge zmienic rodzine, ale:

    nie wiem, czy znajdzie sie ktos z Londynu ( a bardzo kocham to miasto (wiecie, hottest guys to looking at))

    Hostowa daje mi travel card na weekendy... ( tylko na 3 strefy, ale to zawsze cos...)

    A pozatym, powiedzialam sobie, wytrzymam, a co :mad: . Wiem, ze mam racje, a oni jej nie maja.

    To tylko szesc miesiecy.

    (A zabawki w swoim czasie wolnym sprzatalam, bo mala went totally crazy, i porozwalala je gdzie tylko popadnie( mam nadzieje, ze niczego nie przeoczylam, nie chce kolejnej awantury :evil: )).

    Dzisiaj nawet byli mili :!: , wiecie, do czasu. :twisted:
  • Re: Pierwszy kryzys, chec zmianyRodziny, chec rzucenia w cholere

    Ninka Jones > 26-09-2007, 0:49

    [quote name="Katarzyna."]a bardzo kocham to miasto (wiecie, hottest guys to looking at))[/quote]

    Boże wiem co? o tym!

    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

    mój Danny!

    :mrgreen:



    chcę wrócić



    Kasiu, zwracam honor w takim razie, też bym się uparła żeby zostać. Ale poszukać czego? w necie w międzyczasie można

    a Wimbledon to strefa hmm... gdzie mój plan metra... trzecia... nie tak źle
  • Starszy wątek Nowszy wątek
  • Pierwsza
  • Poprzednia
  • Następna
  • Ostatnia