-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 10-05-2005, 5:23
Ogladalnosc 14014, czyli wyglada na to, ze moja historia znow sie rozrasta.
Hura! :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Sunny > 10-05-2005, 10:38
Mlody, nie ma problemu! Powiem Ci ,ze to nawet bardzo fajny pomysl -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Jane_Doe > 10-05-2005, 21:30
to ja bym moze tez sie zalapala, jakby co(sorki Monika) -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 11-05-2005, 6:03
Dzis tylko ogladalnosc.
14100.
Jutro opowiem mrozaca krew w zylach historie z mego host domu. 8) -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-05-2005, 0:30
Co nastepuje.
W Bostonie mamy jakies 30 stopni i slonko non stop. Pracuje sie cudnie, bo siedze w parku pol dnia i sie opalam, a mlodzi wariuja. Zrobilo sie tak ladnie, ze az milo pracowac. Wszystko kwitnie, a zar taki sie z nieba leje, ze szok. W aucie okna pootwierane, a dzieci spiewaja "szejkdedbbynenasbiajananajans" :lol:
Ogolnie opalona i zadowolona jestem. Mam poczucie, ze oto nadchodzi swietny czas. Bede pracowala trzy dni w tygodniu, z jedna jedyna Jully, za kase wieksza nic teraz.A Ann... Perfect host mom. Interesuje sie, kasa rzuca, jest naprawde elastyczna. I docenia prace z dziecmi.
Summer time z Amorem i wszystkimi naszymi ludkami bedzie super. Juz zreszta jest. 8) Brazowi sie wszyscy robimy, czyli to, co tygrysy lubia najbardziej. :wink:
Poza tym wreszcie mam uczucie, ze wszystko ok i ze dobrze robie. Myslalam, ze w jakas depreche wpadne po powrocie z wakacji w Polsce, ale wresz przeciwnie. Naladowlam akumulatory i nawet czas z mlodymi mi faktyczna przyjemnosc sprawia.
Poza tym niebawem jedziemy do Kanady, co tez bedzie fajna okazja do przerwy.
No i podekscytowana jestem, kto do moich dzieci przyjedzie?
A teraz mrozaca krew w zylach historia. :lol:
Wczoraj babcia byla ze mna caly dzien. Mama Mika to chodzaca dobroc, dla mnie "druga po Papiezu". Brudasica za cholere nie potrafi sie z nia dogadac, ba! robi z niej cyrk, z czego Granny doskonale zdaje sobie sprawe. 8O Babcia ma 81 lat, ale spi u nas na kanapie (nierozkladanej), bo dla Kris to... co takiego... 8O I z odleglej Pensylvanii przyjechala sama samochodem, bo musi sie dziecmi zajac swej corki, bo ta na wakacje wybywa!! :roll:
Pojechala ze mna do szkoly odebrac Matta i mialysmy okazje porozmawiac same. Powiedzialam jej, ze ciesze sie, iz mialam okazje ja jeszcze raz spotkac, bo sie przenosze, wiec moze byc sytuacja, ze nigdy wiecej sie nie zobaczymy i ze jestem szczesliwa, ze mialam okazje ja poznac. Okazalo sie, ze te cepy nic babci nie powiedzialy. Wtedy pogadalam z nia o Brudasicy. Ze ma problem z relacjami z kazdym, kogo na swojej drodze spotyka. Ze nie ma chyba nikogo, z kim by nie miala jakis wojen. Ze nawet swoich dzieci nie potrafi traktowac, a ludzie, ktorych reklamowala mi, jako swoich przyjaciol najblizszych, jak najbardziej popieraja mnie, ze od nich odchodze. 8O
Wowczas Granny stwierdzila, "ty znasz jej historie...", a ja, tak, jej matka zmarla wczsnie, so kobita nie miala w domu zadnego wzoru, wiec dlatego taka "zagubiona" jest. Na co babcia opowiedziala mi wszystko ze szczegolami.
Matka Kris zostala zamordowana na parkingu "Seven 11", kiedy ta miala 15 lat. A ze jej rodzice byli juz wtedy po rozwodzie, Brudasica zostala sama ze sa siostra, dla ktorej musiala stac sie matka. Z ojcam juz wowczas wojowala i nie chciala miec z nim kontaktu, tym bardziej, ze mial nowa rodzine. Byla wiec Brudasica bardzo biedna i od tamtych czasow zalozyla sobie, ze nigdy w zyciu juz biedna nie bedzie, ze nikogo o pomoc nie poprosi, ze bedzie dumnie walczyc o swoje. To sa slowa Granny. Powiedziala mi tez, ze faktycznie nie podoba jej sie, ze wychowuja dzieci tak, a nie inaczej, ale ze modli sie za nich, zeby wszystko bylo dobrze, zeby klatwa morderstwa Kris's matki nie byla klatwa dla dzieci. 8O
Siedzialam w tym aucie i normalnie mnie w fotel wcielo. 8O
Granny wyjechala, a mnie nadal to paralizuje. :roll:
Prawda jest taka, ze oczywiscie mozna zrozumiec, ze Kris nie ma wzorca matki w swej mozgownicy, bo pochodzi z jakiejs patologicznej rodziny, poza tym jest "wykolejona" tym zacieciem i duma, ze od nikogo pomocy nie chce. Ale prawda jest tez taka, ze to nie moja wina i nie mam zamiaru ponosic konsekwencji tego, ze ktos zamordowal jej matke. Mam tu na mysli jej wszystkie odjazdy. Bo Mike to wielki klamca, ale raczej nieszkodliwy. Wszystkie wojny w tym domu ona wszczynala. I wiele razy mowilam, moze nawet pisalam, ze moja hostka ma problemy z relacjami z ludzmi. Z Jully (poprzednia opiekunka) wariowala i wojowala, ze swym ojcem, non stop, z bogu ducha winna Granny, oaza spokoju i dobroci, z sasiadkami, a teraz ze mna.
A jak mi Sophija pare faktow zdradzila, myslalam, ze odjade. Ogolnie ciesze sie, ze stad zmykam, bo nie mam zamiaru "byc kolejna ofiara morderstwa jej matki". Posrednio, ale jednak.
I strasznie mnie wkurza, ze nie mam prawa powiedziec przyszlej opekce, w co sie pakuje.
Cholerne agencje nastwaione sa tylko na robienie kasy, zadnych skrupulow moralnych wzgledem biedych dziewczyn.
Svetlana mi powiedziala, ze jak po jakims czasie od zmiany rodziny pozalila sie swojej LCC, ze ma takie a takie problemy z hostka, ta stwierdzila, ze jej poprzedniczka takie same miala. :evil:
Non comments. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-05-2005, 0:52
I ogladalnosc, od wczoraj stowa.
Czyli na teraz mamy 14200.
Dlaczego tak rowno? :wink:
Plus pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy nie czytaja, a sa na biezaco bardziej niz ja sama. :twisted:
(Bo ja w necie siedze po pracy, a nie w jej ciagu). -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
oliwka911gt > 12-05-2005, 14:43
kobitka nie moze sobie poradzic sama ze soba. i dlugo jeszcze bedzie obarczac wszystkich za swoje zycie ze takie bylo a nie inne. dziwie sie tylko jednemu, w stanach to norma ze kazdy ma swego osobistego psychologa albo psychiatre, ze ona jeszcze tam nie dotarla :? -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-05-2005, 22:08
Tyle ze jej problem polega na tym, iz jej sie wydaje, ze problemu nie ma. Chociaz wszyscy widza, ze jednak jest. Ja myslalam, ze jej matka po prostu umarla, ale jesli zostala zamordowana, a ponad to, Kris musiala zajac sie soba i swa siostra, to jednak jakas trauma musiala byc.
Najbardziej mi zal dzieci, bo ta kobieta naprawde ma problem i nie wie, jak sie powinna nimi zjmowac. To, ze nie ma pojecia, co sie daje na alergie, a co, jak dzieciak je antybiotyki, to jedno. Kwestie wychowania jako takiego leza u niej totalnie. Wydawalo mi sie tak odpoczatku, ale teraz Sophija i granny tylko potwierdzily (jako dowsiadczone matki), ze Kris nie ma pomyslu na wychowanie mlodych. Ona jest za dumna, zeby sie zwrocic o pomoc do kogokolwiek. Ona nawet jest za dumna zeby mnie zapytac, czy w sobote z mlodymi nie zostane. A pozniej sie po katach dowiaduje, ze jakies dziewczyny do nich przychodza.
Dla mnie lepiej, bo bejbistiowac to ja wole z jedna Jully, a nie trojgiem dzieci, ktore podczas mojej wakacji zostaly "puszczone samopas" tak, ze teraz opanowac ich sie nie da.
Mike ciagle konwersuje z nowymi kandydatkami, a ja podekscytowana, kto tu przyjdzie. :wink:
Dzis jestem dwie godziny wczesniej wolna, wiec jedziemy na plaze. Goraco jak chorera. Zar sie z nieba leje, ze nawet nie wiadomo w co sie ubrac. Ciagle za goraco. 8)
A ta wiza do Kanady, matko kochana...
PS. ja myslalam, ze oni beda calkiem zlosliwi i ze mi dadza jakis limit na Hondy i moje ujazdzania, a tu nic. jest ok. Moze to ta pogoda? :wink: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Ally > 12-05-2005, 22:15
Monika powinna? wydać ksi?żkę.
Jeju historia straszna 8O (naprawdę mrozi krew w żyłach), nie chciałabym aby to spotkało mnie.
A co ta mama Mike s?dzi o Kris?? Poza tym, że jest jej szkoda Kris i się za ni? modli.
Co do ludzi pracuj?cych w agencji to się im dziwię, że też oni nie maj? żadnych skrupółów/wyrzutów sumienia. Przecież wiedz? o tych problemach z rodzinami i co?? Gówno robi?, pchaj? au pair do takiej hostki jak? ma Sveltana. A ona nie planowała kolejnej zmiany, jak ona wytrzymuje z t? hostk? 8O -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 12-05-2005, 22:32
No wiesz Ally, mama Mika to naprawde chodzaca dobroc. Nie bez powodu przeciez napisalam, ze dla mnie jest "druga po Papiezu". Urodzila dziewiecioro dzieci, nianczy wnuki, zyje sama, ale przyjedzie swym mega autem na zawolanie, w czasie wakacji w Kanadzie siedzi caly czas i przyjmuje turnusy wnukow...
Taka osoba nie mysli zle. Ona jest nastawiona raczej na "to nie jej wina, ale tez nie nasza, wiec ja sie bede za nia modlic, moze sie poprawi". Granny jako matka tylu dzieci ma przeciez doskonale pojecie o wychowywaniu i moglaby byc pomoca w uswiadomieniu Kris o roli matki. (Ktorej ta nie miala). Kris za to nie ma najmniejszego pojecia o w/w.
Ale mnie bardziej boli i rusza to, ze Brudasica nie dosc, ze nie docenia mamy swego meza, jako osoby, ktora "w razie czego" jest na zawolanie, to jeszcze nie ma zadnego szacunku i respektu dla niej. I najgorsze, ze zachowuje sie tak, ze Granny doskonale sobie z tego zdaje sprawe. :?
Ona ma podejcie w stylu, skoro ja nie mialam matki od kiedy bylam tak mloda, a Mike ma ja nadal mimo ze ma 42 lata, to niesprawiedliwe, wiec ja jej lubic nie bede. A Granny, oaza dobroci, moglaby byc matka i dla niej. jakby tylko Kris zechciala.
Naprawde nie przesadzam tu i nie gloryfikuje osoby Sarah Mead, bo dla mnie to jedna z najbardziej wartosciowych i godnych nasladowania postaci.
Moze na floga wkleje jej fotke z mlodymi. :wink:
A co do agencji i zmian rodzin. Non comments.
Svetlana jest w fantastycznym miejscu w samym sercu Bostonu i tylko to nadal ja tam trzyma. Hostce po prostu znosi sie z oczu. (U niej jest to mozliwe w pieciopietrowym domu).
Ale jak sobie tak gadalysmy, to Mloda caly czas ze ich nienawidzi, a ze program to najgorsze, co w zyciu zrobila. Ona juz raz rodzine zmienila. Nie chce tego robic kolejny raz, bo nam do zakonczenia programu zostaly trzy miesiace! (Matko, jak ja tyle tu wytrzymalam!?) Nio wiec na tylko trzy juz sie nie oplaca. Tym bardziej, ze jakby zapowiedziala rodzinie, ze sie po tym czasie na pewno zwinie, nie chcialaby jej zadna familia. Takze trwa z hostka, ktora widzac opryszczke na jej ustach "oskarza ja" o seks oralny na imprezach. Niby mnie to smieszy i zenuje, ale jakbym miala taka hostke, doprowadzaloby mnie do lez bezradnosci.
Svetlana sobie nadrabia szopingiem. Ona uwielbia Diory i te bajery, so lata po sklepach i kupuje dobry humor. :wink: To niestety tez jest czesc bycia operka.
"Samochod na mnie czeka", a ja zaraz, bo musze skonczyc. 8)