-
-
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 08-05-2005, 23:07
Weekend to czas, kiedy cieszy sie kazda z nas... Ale mi sie napisalo. :wink:
Niedziela popoludnie, a ja mam mega relaks. Wlasnie wrocilismy z malla, bo pogoda niestety nie rozpieszcza, mimo ze mamy maj, mamy tez 6 stopni Celsjusza, so pizdzi jak diabli. :?
W piatek po poludniu okazalo sie, ze ni stad ni z owad przestalam mowic. Odglosy przeze mnie wydawane, to jakies warczenie koszmarne bylo.
Takze zadecydowalam zostac w domu, z Amorem filmy ogladalismy. W sobote znow bez gadania pojechalismy do dalekiego malla, bo lalo i zaopatrzylam sie w kultowe wyroby bielizniarskie. :lol: Okazalo sie, ze likwiduja sklep VS i wszystko bylo po 5!!! baksow. Takze dwa stanniki (zolty i pomaranczowy), trzy pary majtaskow-stringaskow tez w kolorach teczy plus pidzamisy, ale takie z firany, czyli pic na wode do rozbierania, ale takie ladne, ze sie oprzec nie moglam. Emm pewnie wie, co gadam, Victiria Secret raczej nie jest po 5 baksow, wiec sie podniecalam wybierajac kolejne szmatki, a Amor na fotelu w pozycji pollezacej zasypial i mnie wkurzal, bo powinien stac w kolejce i grzac miejsce, bo kolejka byla dziesieciometrowa.
Ale radosc moja ogromna powoduja dwa nowe paski. Jeden brazowy nabijany czyms w rodzaju cwiekow w kolorze starego zlota, a drugi mega kolorowy tez ze skory brazowej, ale caly pokryty jakimis "rysunkami". Pewnie niebawem na flogu cos sie pojawi. :lol:
Przed wyjazdem do PL oszczedzalam na cholerny bilet i nie wydawalam az tak. Teraz nie mam skrupulow, bo poki co nie ma po co oszczedzac.
Dzis rano sniadanko w plenerze, ofkors nie na dworze, bo kropi non toper, ale uraczylam sie goraca czekolada w najlepszym wydaniu (Panera Bread) i parujaca buleczka z maselkiem i ... czulam ze dobrze jest.
Tzn mam na mysli moja decyzje co do zmiany rodziny. Kamien spadl mi z serca, ze im wreszcie powiedzialam. Burzyli sie i burza, ale nie podskakuja za bardzo, bo wiedza, ze jak odejde po dwoch tygodniach zostana na lodzie.
Brudna sie cala podniecala, ze "dostana" operke z country, a nie spoza, ale ona chyba nie zdaje sobie sprawy, ze moze sie zdarzyc, ze nikt nie bedzie chcial trojgi malych dzieci, z ktorymi cale wakacje na lbie spedzi na dzien dobry. Czyli cale trzy miechy. A na operke spoza USA beda czekac okolo szesciu tygodni. Dlatego chca mnie do trzech przytrzymac, zeby wybrac cos stad. Maura im probowala uswiadomic, zeby nie liczyli na cuda, ale Brudasica i tak cala byla zadowolona. Tzn tak probowala to okazac, tyle, ze kiedy Maura powiedziala o oczekiwaniu na dziewczyne nie ze Stanow, to Kris stwierdzila, ze "taa, Monika obiecala nam rok, a teraz co". A ja na to, ze zobowiazalam sie byc operka przez rok, ale roku w danej rodzinie nie obiecywalam. :lol: (I tu jakby nie bylo przewaga agencji, bo umowe mam na rok, ale jakos lawirowac moge, nie jestem udupiona u jednym glupkow na czas trwania umowy, ktora sama z nimi zawarlam).
Ale jest tez inny aspekt mojego "odchodzenia", a mianowicie, ja sie stawiac nie bede o ten trzeci tydzien, bo mam jakies uczucia wzgledem moich dzieci i nie chce, zeby sie gdzies "poniewieraly" w ciagu tego czekania. Tym bardziej, ze u Ann mialabym tydzien wolny do dyspozycji Subaru, ale Sue bedzie w Californii w tym czasie, (Ann z dzieciakami do Cape Cod jedzie), moge pojechac z nimi, moge zostac, pracowac nie bede, co rowna sie brak kasy. Takze nie wiem czy sie skusze, bo jak juz napisalam wczesniej, milo sie roztrwania, wiec siedzac tydzien na dupeczce nie bedzie co roztrwaniac, a to boli. :wink:
Tymczasem obiad podano. Ja to mam ale szczescie. Wlasnie sobie to uswiadomilam.U brudasow w najlepszym wypadku moglabym sobie podgrzac oblesna (az mnie ciarki przeszly na mysl o tym gownie) pizze z lodowki, a tu mnie vo wola na "makaronade". :lol:
I moj portugiese jest coraz bardziej portugiese. Tzn rozumiem coraz wiecej slow i z kontekstu potrafie sobie co nie co wydedukowac, a i gadac gadam, bo jak slucham to potem jestem "papagaju".
Faloww. :twisted:
PS. Matko, a potem znowu gdzies jedziemy, bo Thiago sie w nowe auto zaopatrzyl i ciagle mu sie chce jezdzic.
W sumie rozumiem go, bo ja moim nowym Canonem gratisowym tez pstrykam, jak najeta.
Faloww. :twisted: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Gość > 09-05-2005, 8:12
wszystko za 5 baksow w VS- to byl chyba raj na Ziemi !!!Ale Ci zazdroszczeJa tutaj juz drugi tydzien sie zastanawiam nad pizamka ,sliczna jest ,ale teraz to ja musze siano oszczedzac -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 09-05-2005, 9:22
VS to sklep kultowy, mam 3 pary gaci , ktore dostalam w prezencie na urodzinki, ale juz sie pruja , wiec chyba wyladuja niedlugo w koszu.
Po 5 baksow?Bez komentarza.Szkoda, ze mnie tam nie bylo.
Ostatnio sie skapowalam, ze jak mam sobie kupic jakis ciuch to mowie sobie"e tam, w Stanach sobie kupie fajniejsze". Bez kitu, to eldorado dla operek
A moja siostra wczoraj rozwalila komputer.Jezuuuu, ale mnie szlag trafil.Dobrze, ze mam komputer w robocie i zapisalam sobie magisterke, bo inaczej bym ja chyba zabila.I tak dzis komputer jedzie do informatykow i Olka ma przykazane im powiedziec, ze w kompie sa dwie prace magisterskie i maja zrobic wszystko, zeby je odzyskac.
Oczywiscie gg pewnie tez szlag trafi i strace wszystkie niezapisane gdzies na kartce numery gg ludzi..Zyc nie umierac
Wczoraj bylam w bibliotece caly dzien i dzis musze naniesc poprawki na prace -w robocie musze to robic!!!
W ogole mam teraz taki zapierdziel,ze szok.Do czwartku zero radosci zyciowej, tylko nauka, praca i psychiatria sadowa.. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
martamaua > 09-05-2005, 10:56
A eksportowalas liste kontaktow do serwera?Jak tak to nic nie przepadnie.
Jezu jak to likwiduja VSChyba nie ogolnie tylko w danym miejscu... -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
kasik > 09-05-2005, 11:01
Marta ja mysle, ze akurat w tamtym miejscu.
Sama sie doczekac nie moge...
I dokladnie te same odczucia co Emm - " W Stanach sobie kupie fajniejsze i tansze"
Chwilo nadejdz :!: :lol: -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
martamaua > 09-05-2005, 11:06
A ja oszczedzam troche,bo mi sie Orsay zamazyl.Niegdys ulubiony sklep a tu nie ma.Ani jednego!!!W Odense chyba zlikwidowali,porazka.A gdzie niegdzie w gazecie dorwe jakies ciuszki i podpisane,ze Orsay i zal mi tylek sciska.Teraz tylko kupie sobie kurtke i torebke i wiecej nie wydaje,bo zamierzam w Polsce taniej niektore rzeczy nabyc. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Emm > 09-05-2005, 14:15
nie eksportowalam, bo nie sadzilam, ze moja glupia siostra podczas mojego pobytu w bibliotece, wiedzac doskonale, ze sa w nim dwie prace magisterkie, rozwali komputer.
Kurwica mnie strzeli.
A w czwartek oddaje prace, a nie mam kompa w domu!Warunki ekstremalne.
Monika nas zabije za zasmiecanie watku, lepiej sie na absolwentki przeniose -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
MONIKA > 09-05-2005, 23:20
Juz Cie zabijam. :twisted:
Teraz wize do Kanady zalatwiam. Matko kochana.
Jade do Montrealu, ale niestety Poland to super country, tyle, ze wize ja potrzebuje, Sue nie. :evil:
Kiedy mam sie szykowac na Sunny?
Czy 21 jest nadal aktualny, bo wiem o dwoch osobach, ktore tego dnia leca, Sunny tez?
Prysznic i ruszam na Boston Downtown spotkac Svetlane, te od "oralnej hostki", pamietacie? :lol:
Dzis mi sie zal jednorekiego bandyty, hosta zrobilo, bo przypomnialy mi sie czasy, jak przyjechalam do Bostonu i mnie odebral i gadal o wszystkim, z czego wiekszosci nie rozumialam. :lol: A teraz spadam od nich. Brudna jest nadal porypana, ale on stara sie mimo wszystko byc mily.
No nic, lece. Cmok. -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Gość > 10-05-2005, 2:01
Ja Ci sie wcale nie dziwie ,tyle czasu z nimi spedzials i mimo ze nie traktowali Cie tak jak powinni Cie byli traktowac to zawsze jakis zal jest ... bedzie dobrze -
Re: MONIKA. MOJA HISTORIA.
Mlody > 10-05-2005, 3:19
Suny, a moze jakies spotkanko prze wylotem???